home

Zappa w Internecie

biografie Zappy

zespoły, nagrania, dyskografia

teksty   

wywiady

artykuły zagraniczne

artykuły polskie

nowe na stronie

varia   

indeks


Historia napisana przez Adriana Belew. tł. andrzej rogowski

Franka twarzą w twarz ostatnio widziałem na parę miesięcy przed jego śmiercią w grudniu 1993. Złożyłem mu wizytę, wyglądał dokładnie tak jak na zdjęciu z okładki Yellow Shark. Był to dla mnie szok. Był bardzo chory, mówił szeptem. To nie był pełen życia Frank jakiego znałem. To był stary człowiek, choć miał tylko 52 lata, był słaby i zmęczony. Zamiast zwykłych dla niego kolejnych porcji espresso, sączył sok pomarańczowy, świeżo przygotowany przez pokojówkę. Mówił o swoim najnowszym projekcie, rozmowa nie kleiła się. Poczułem się winny, że zabieram mu czas. Był zmęczony, musiał odpocząć. Koniec spotkania.
Wolę pamiętać go inaczej. Pewnej nocy, przy końcu 1992 miałem sen, bardzo wyrazisty. Obudziłem się około 6 rano, i nie mogłem już zasnąć. W moim śnie ja i Frank rozmawialiśmy i śmialiśmy się. Gadaliśmy o muzyce i takich sprawach, było fajnie, jak pomiędzy przyjaciółmi. Zszedłem na dół, usiadłem i odtwarzałem sen w pamięci. Nie było wtedy maili, najszybszy był faks, więc postanowiłem wysłać faks do Franka. Opowiedziałem w nim o moim śnie i o tym, że nigdy właściwie nie podziękowałem mu za wszystko co dla mnie zrobił. I podziękowałem mu. Wtedy nie miałem pojęcia, że był poważnie chory. Po południu zadzwonił telefon. To był Frank. Byłem zaskoczony. Powiedział 'to był naprawdę miłe'. Użył tego słowa 'miłe'. Nie jest to słowo, które pasuje do cierpkiego satyryka. Pogadaliśmy sobie, całkiem tak jak w moim śnie. I tak właśnie pamiętam Franka.