home

Zappa w Internecie

biografie Zappy

zespoły, nagrania, dyskografia

teksty   

wywiady

artykuły zagraniczne

artykuły polskie

nowe na stronie

varia   

indeks


Płyta
Apostrophe' w tłumaczeniu Kasi Kmieć

  1. Don't Eat The Yellow Snow 2:07
  2. Nanook Rubs It 4:37
  3. St. Alfonzo's Pancake Breakfast 1:51
  4. Father O'Blivion 2:18
  5. Cosmik Debris 4:13
  6. Excentrifugal Forz 1:33
  7. Apostrophe' (FZ/Bruce/Gordon) 5:50
  8. Uncle Remus (FZ/Duke) 2:44
  9. Stink-Foot 6:34

Płyta wydana w marcu 1974, nagrana w studiach Electric Lady - Nowy Jork, Bolic - Inglewood, Paramount - Hollywood w składzie (podaję za Globalia gdzie również odsyłam po dokładniejsze informacje):
Perkusja:
Jim Gordon, Johnny Guerin, Aynsley Dunbar, Ralph Humphrey
Bass:
Jack Bruce, Erroneous, Tom Fowler, FZ
Instrumenty klawiszowe:
George Duke
Skrzypce:
Sugar Cane Harris, Jean-Luc Ponty
Instrumenty perkusyjne:
Ruth Underwood
Saksofony:
Ian Underwood, Napoleon Murphy Brock
Tr±bka:
Sal Marquez
Puzon:
Bruce Fowler
Wokale:
Ray Collins, Kerry McNabb, Susie Glover, George Duke, Debbie, Lynn, Napoleon Murphy Brock, Ruben Ladron de Guevara, Robert "Frog" Camarena, Tina Turner & The Ikettes
¦piew oraz wszystkie gitary:
FZ (poza Tony Duran gitara rytmiczna w APOSTROPHE' )
___________________________________________________

Frank Zappa “Apostrof (') tł. Kasia Kmieć

1. Nie jedz żółtego niegu
¦niłem, że byłem Eskimosem
Mro
Ľny wiatr zacz±ł d±ć
Pod moimi butami i wokół palców
Ziemi
ę pogryzł szron
By
ło sto stopni poniżej zera
A moja mama zawo
łała:
Nanook-a, nie nie
Nanook-a, nie nie
Nie b
±dĽ niegrzecznym Eskimo-o-sem
Zaoszcz
ędzisz pieni±dze: nie idĽ na przedstawienie
Więc się odwróciłem i powiedziałem:
HO HO
Wi
ęc się odwróciłem i powiedziałem:
HO HO
Wi
ęc się odwróciłem i powiedziałem:
HO HO
A zorza polarna zacz
ęła się jarzyć
I powiedziała
Z
łezk± w oku:
Uważaj gdzie chodz± huskie
I nie jedz
żółtego niegu
Uwa
żaj gdzie chodz± huskie
I nie jedz
żółtego niegu

2. Nanook naciera
W
łanie w tym czasie, ludzie,
Traper poszukuj±cy futer
Będ±cy czysto komercyjny
Z niezdrow
± czelnoci± wyskoczył zza mojego igloo
I zacz
±ł chłostać moj± ulubion± foczkę
Ołowian± rakiet± nieżn±
Powiedziałem:
Ołowian±
Ołowian± rakiet± nieżn±
Powiedział a kuku
Ołowian± rakiet± nieżn±
Powiedział a kuku
Uderzył z góry w głowę moj± ulubion± foczkę
Waln±ł MACH!
Ołowian± rakiet± nieżn±
I uderzył j± w nos i uderzył j± w płetwę
To mnie tak rozwcieczyło
Jak tylko eskimoski ch
łopak potrafi się wciec... więc się schyliłem i sięgn±łem i ulepiłem
I zgromadzi
łem pełn± rękawicę miertelnego
ŻÓŁTEGO ¦NIEGU
¦miertelnego Żółtego ¦niegu stamt±d gdzie chodz± huskie
Po czym kontynuowa
łem zbieranie pełnej rękawicy
¦miertelnych Kryształków Żółtego ¦niegu
I wtar
łem je w te jego paciorkowate małe oczka
Energicznym okr
ężnym ruchem
Dotychczas nie znanym ludziom w tej okolicy
Ale przeznaczonym do zajęcia miejsca rekina polarnego 
W waszej mitologii
I tak to idzie
OKR
ĘŻNY RUCH.....(wcieraj)
(Tutaj Fido.....Tutaj Fido)
I  potem w ataku furii
Ruszy
łem do natarcia
I rzuci
łem się znowu
Wielkie GOOGLY-MOOGLY
Skaka
łem w górę i w dół po jego żebrach.....
Uszkodzi
łem trapera poszukuj±cego futer
No c
óż, był niezwykle zdenerwowany jak możecie sobie wyobrazić
I słusznie
Poniewa
ż
¦miertelne Kryształki Żółtego ¦niegu
Pozbawi
ły go wzroku
I wsta
ł
I rozejrzał się dokoła
I powiedzia
ł:
NIC NIE WIDZ
Ę
NIE NIE
NIE WIDZ
Ę
NIE....
Wzi
±ł zasikana nieżkę
I wsadził mi j± w prawe oko
Wzi
±ł zasikan± ¶nieżkę
I wsadził mi j± w drugie oko
I siu-siu huskiego
To znaczy siu-siu pieska
O
lepiły mnie
I nic nie widzę
Chwilowo
A traper poszukuj
±cy futer
Sta
ł tam
Z wyci
±gniętymi rękami
Wzd
łuż zamarzniętego białego pustkowia
Zastanawiaj
±c się co zrobi
Ze swoimi uszkodzonymi oczami
I w idealnym momencie przypomnia
ł sobie
Starodawn
± legendę eskimosk±
W której napisano
Czymkolwiek jest to w czym to zapisuj
±
Że jeli kiedykolwiek co złego przytrafi się twoim oczom
W rezultacie jakiego
konfliktu
Z kim
o imieniu Nanook
Jedynym sposobem doprowadzenia do porz
±dku
Jest przeprawa przez tundr
ę...
Mila za mil
±
Przeprawa przez tundrę...
A
ż do parafii ¦więtego Alfonsa  

3. Placki na niadanie u ¦w. Alfonsa
No i proszę, oto jestemy!
Na porannych plackach u
¦w. Alfonsa
Gdzie ukrad
łem mar-ga-rynę
I rżn±łem w karty bingo a zamiast ¶cierwa
Zauważyłem ładniutk± parafiankę
Wchodz±c± jak królowa
Czemu
była cała w kordonkach
A jej stary
był marynarzem
Nadu
żywaj±c kiełbasianych pulpetów
Powiedzia
ła b±dĽ dla mnie okrutny
(Zbij mnie, zbij mnie, zbij mnie, oooooh!)
Na niadaniu u ¦w. Alfonsa
(Acha! Wielki Boże! Wysiadaj z autobusu!
Gdzie ukradłem mar-ga-rynę...  

¦więty Alfons
¦więty Alfons
¦więty Alfons
Ooo-ooo... HEM  

4. Ojciec O'Blivion
Wstawaj i tańcz funky Alfonsie!
Ojciec Vivian O'Blivion
Ol
niewaj±cy w swym habicie
Ubija
ł masło
Na placuszki dla swej trzódki
Wygl
±dał raczej niemrawo
(Zapomniał spojrzeć na zegarek)
Bo ubieg
łej nocy
Za drzwiami
Leprechaun waln
±ł ... jego...
Ba-aa-ach
Ach-ach-ach
Ach-ach-ach
Aaach (waln
±ł go w fartuch)
Przez co wpad
ł w furię tak±
Że zapiewał LOCK AROUND THE CROCK
I zakończyl radosnym
WOO WOO WOO
I potkn
±ł się na swym ____
Uszczę¶liwiony przygl±dał się jak stwardniał
I przebił przez skarpetkę
Och, więty Antoni byłby ze mnie dumny
DUMNY ZE MNIE
Krzykn
±ł w stronę ulicy

Pan z wami
I z duchem twoim
(Dominus Vo-bisque 'em
Et come spear a tu-tu
)

Nie zechcecie zje¶ć moich marnych placków
Za swiętobliwego Alfonsa
S
± takie lekkie i puszysto-białe
Zbijemy na nich fortunę przez wieczór
S± takie lekkie i puszysto-br±zowe
Najlepsze w miecie
Dzień dobry, Wasza Wysoko¶ć
ooo-ooo-oooo
Przynios
łem twoje rakiety nieżne  

5. Kosmiczny złom
Człowiek Enigma pojawił się
I rzekł: "Jestem poza polem widzenia"
Powiedzia
ł, za symboliczn± opłat±
Mogę osi±gn±ć nirvanę
Jeli byłbym gotowy, chętny i przy forsie
By zapłacić mu regularn± stawkę
Porzuciłby wszystkie nagl±ce sprawy
I powięcił mi cał± Sw± Uwagę
Ale powiedziałem...
Spójrz bracie,
Kogo chcesz oszuka
ć tym Kosmicznym Złomem?
(No kogo chcesz oszukać tym Kosmicznym Złomem?)
Spójrz bracie,
Nie marnuj na mnie swego czasu  

Zdenerwował się Człowiek Enigma
Zacz±ł się odrobinę wiercić
Sięgn±ł do kieszeni swej Szaty Enigmy
Wyci
±gn±ł przybory do golenia
My
lałem że to maszynka
I puszka smarowid
ła
Ale zaraz mnie o¶wiecił kiedy odskoczyło wieczko
To pudełko uczyni wszystko
Z olejkiem Afrodyty
I proszkiem Grand Wazoo

Rzekł:
"Możesz nie wierzyć przyjacielu, ale nawet astmę wyleczysz"
A ja na to...
Sp
ójrz bracie,
Kogo chcesz oszuka
ć tym Kosmicznym Złomem?
(Co z ciebie za guru?)
Spójrz bracie,
Nie marnuj na mnie swego czasu
Nie marnuj czasu...  

Mam własne problemy, powiedziałem
I nie możesz mi pomóc
Więc weĽ swoj± medytację i preparaty
I wsad
Ľ je sobie w ryło
"ALE JA MAM KRYSZTAŁOWˇ KULĘ!" powiedział
I podniósł j± do wiatła
Wi
ęc mu j± wyrwałem
I pokaza
łem jak to się prawidłowo robi
Owin±łem głowę gazet±
Żebym wygl±dał Mistycznie
Wypowiedziałem jakie Szmery Bajery
I powiedziałem że zapadnie w sen
Obrabowałem go z piercieni
Zegarka kieszonkowego
I wszystkiego co tylko znalaz
łem
Zahipnotyzowałem naiwniaka
Nawet nie drgn±ł
Kontynuowałem przepowiadaj±c mu przyszło¶ć
Skoro i tak się szwendał w pobliżu,
Powiedziałem
"Cena mięsa poszła w górę
A twoja kobieta poszła na dno"
Spójrz bracie,
Kogo chcesz oszuka
ć tym Kosmicznym Złomem?
(Chwila, to prawdziwe ponczo czy z supermarketu?)
Nie wiesz
Że mógłby zarobić więcej jako rzeĽnik
Więc nie marnuj na mnie czasu
Omm szanti ommm szanti

6. Siła odrocentryczna
Chmury s± tandetne
Kiedy ogl
±dam je w portach
Kt
órych jest z pół tuzina
W bazie mojego wydziału
Nie s±dzisz że mam za wiele
Raczej nigdy nie dba
łem o sport
Ale nigdy nie czuję się samotny
W mej Sile Odrocentrycznej  

Zawsze pozostaje Korla Plankton
Mog
ę z nim zagrać bluesa
I potem poprzygl±dam się
Jak poleruje swój tyci rubin
Poprawi turban
Strzepnie troch
ę szlamu
Z jednokomórkowego Organizmu Hammonda
Pod moje buty
Zawo
łam też NIEWIELKIEGO NAMIOMACKE
Zapytam jak jego broda
Dowiem si
ę
Jak będzie wygl±dać przyszło¶ć
Bo tam włanie był
Jego małe stopy wydłużyły się i uelastyczniły
Naiwniacy dali się nabrać
Kiedy przekroczył granicę
Pomiędzy PÓ¬NIEJ a DAWNO TEMU 

7. Apostrof (')

8. Wujek Remus
Hej, poruszamy si
ę za wolno?
Czy nas widzia
łe
Wujku Remus....
W tych ubraniach wygl
±damy całkiem elegancko (o tak)
Chyba ze nas oblej
± z sikawki
Za dnia nie jest
Ľle
Gdy
celuj± w nasz± stronę
Tylko zim± mroĽna woda
Boli, gdy poczujesz j±
Na nosie
Na nosie  

Mamy ciężko harować, tak mówi±
Czy to nas wyzwoli
Wujku Remus...
Ju
ż nie mogę się doczekać kiedy mi uronie afro
Wyrzuc
ę w domu przepaskę na włosy
Pojadę do Beverly Hills
Przed
witem
I powywracam ma
łych dżokejów
Z trawników bogaczy
Zanim się obudz
±
Już mnie nie będzie, już mnie nie będzie
Zanim si
ę obudz±
Będę przewracać dżokejów
Ze zroszonych trawników  

9. ¦mierdz±ca stopa
W ciemnociach
Gdzie rodz
± się namiętnoci
Pod wod±
Gdzie rekiny wypuszczaj± bańki
Rankiem
Przy radio
¦ciany próbuj± cię zgnie¶ć
Nie masz żadnych przyjaciół...
A cała reszta cię nienawidzi
Czy twoje życie musi się skończyć, hmmm?
Pozwól że cię zaprowadzę
Do znanego miejsca...
(Włóżcie buty i skarpetki ludzie,
To zaraz za rogiem!)

Poprzez noc
I szepcz±ce powiewy wiatru
Do miejsca gdzie trzymaj±
Wyimaginowane Choroby  

To będzie choroba dla ciebie
Naukowcy zw± j±
Bromidrosis
Ale my zjadacze chleba
Nosz±cy tenisówki
Lub sporadycznie botki z pytona
Znamy tę urocz± kłopotliw± przypadło¶ć
Pod nazw±
¦MIERDZˇCA STOPA
Wiesz, mój pytonowy but jest za mały
Nie mogłem go wczoraj ¶ci±gn±ć
Skończył się tydzień, teraz mamy lipiec
W końcu go zdj±łem
A moja dziewczyna wrzasnęła
"Masz ¦MIERDZˇCˇ STOPĘ!
¦MIERDZˇCˇ STOPĘ kochanie
Twoja ¦MIERDZˇCA STOPA razi moje powonienie!
¦MIERDZˇCA STOPA, ¦MIERDZˇCA STOPA, nie kłamię
Może mógłby¶ to jako¶ zmyć?

Tutaj Fido... Fido...
ChodĽ tu piesku... przynie¶ kapcie
"Uaach, uaach, uaach!" (trzask-chrup-łup-łup-łup)
Hehehe.....chory....  

Wtedy Fido przeturlał się i podniósł z ziemi
Spojrzał mi prosto w oczy
I wiecie co powiedział?
Dawno temu
Kto¶ mnie zapytał
(To przemowa psa)
Jaka jest twoja Konceptualistyczna Ci±gło¶ć?
Więc ja mu na to
(Powiedział Fido)
Łatwo to zauważyć
Esencj± ciasteczka
Jest Apostrof (')
No i wiecie
Facet, który rozmawiał z psem
Spojrzał na niego i powiedział (gapi±c sie z niedowierzaniem)
"Nie możesz tak mówić!"
Powiedział: 
"NIE JEST i NIE MOŻESZ!
NIE BĘDĘ i NIE ZROBISZ!
NIE MA i NIE JEST
I NIE MOŻNA...
NIE POWINNO!"
Powiedział mi NIE NIE NIE!
Ja mu TAK TAK TAK!
Powiedziałem: "Cały czas tak robię...
To jaki¶ obłęd!"
PUDELEK GRY-YY-ZIE
PUDELEK PRZEŻUWA etc.