home

Zappa w Internecie

biografie Zappy

zespoły, nagrania, dyskografia

teksty   

wywiady

artykuły zagraniczne

artykuły polskie

nowe na stronie

varia   

indeks


druga część audycji radia BBC (od drugiego akapitu tłumaczenia Piotra Meca)

Witam w drugiej części programu poświęconego Frankowi Zappie, Antropologia prosta i zwykła.

Ben Watson: „Bardzo interesujący u Zappy jest aspekt dokumentalny. Można rozpatrywać jego dzieło jako złożone z wycinków, kawałków Amerykanizmów, które niemal bezpośrednio zostały wzięte z prawdziwego życia i następnie uległy przetworzeniu. Weźmy na przykład Bruce Springstina, przykładu postawy końca dwudziestego wieku dla jakiegoś badacza historii za sto lat, to co widzimy zostało przetworzone przez jego osobę, przez jego image ulicznego wojownika, jego osobę, tak powstał mit Bruce Springstina. Zappa jest o wiele bardziej wysublimowany, to co odbieramy nie zostało przepuszczone w tak wielkim stopniu przez filtr jego osobowości, nie ma tu mitu jakiegoś romantyka piszącego piosenki. Wszystko jest bardziej wyluzowane, bardziej przypomina dada, kolaż, gdzie fragmenty dźwiękowe reprezentują zdarzenia społeczne ułożone jednak w nowym porządku. Jeśli widziałeś obrazy dadaistów z lat dwudziestych, trzydziestych, bilet autobusowy obok starej koperty i podartego pudełka po papierosach. Gdy się na to patrzy uzyskuje się dwie rzeczy, po pierwsze wie się jak wyglądało pudełko na papierosy w późnych latach dwudziestych, co samo w sobie jest już interesujące, ale także widzi się piękny obraz. Myślę, że z muzyką Zappy jest podobnie, wszystkie te powyrywane kawałki społecznego życia ułożone są w piękne abstrakcyjny obraz.”

Obserwacje Zappy współczesnego społeczeństwa były szerokie i daleko posunięte. Ekscentryczności świata rocka, w którym się poruszał często znajdowały się pod jego mikroskopem, od radości i niebezpieczeństwa seksu podczas tournee do naiwnych potknięć usiłujących zjednoczyć zespół w garażu Joe.

FZ: „To było dawno, dawno temu. Teraz wszystko jest bardziej zmechanizowane. Większość zespołów w Hollywood zaczyna od wizyty u fryzjera, „Och, co mógłbym zrobić z włosami, a kiedy rozwiążesz już ten problem, to musisz iść kupić jakieś rzeczy a następną rzeczą jest zrobienie zdjęcia. Potem możesz dostać kontrakt. Nie ma znaczenia czy umiesz śpiewać czy grać, a ważne jest abyś tańczył, a najważniejszą rzeczą jest byś dobrze wyglądał i wtedy zawsze dostaniesz producenta, który wyda twoje płyty. Milli Vanilli udowodnił to, i myślę, że Milli Vanilli nie jest jedynym przykładem we współczesnym rocku człowieka, który nie należy do świata muzyki a pasowałby bardziej do świata mody.”

Zappa to antropolog, niektórzy mogliby powiedzieć podglądacz, który miał daleko posuniętą obsesję swobody seksualnej muzyków i towarzyszących im groupies i rozwiązłość na tournee stała się bogatym źródłem dla jego tekstów.

FZ: „Myślę, że to co opisujesz było popularne tylko w okresie czterech czy pięciu lat gdy ten rodzaj aktywności seksualnej był ogólnym tematem konwersacji. Byłoby idiotyczne nagrać album traktujący o tym teraz gdyż kogo to obchodzi. Ale wtedy gdy ludzie mówili o groupies i były ich tłumy dookoła, ludzi, którzy aspirowali do tego aby być groupies, myślę, że komentarz dotyczący ich ludowego prawa, to był całkiem rozsądny kawałek antropologii. Istnieli, w różnych kształtach i rozmiarach.
Każdego ranka przy śniadaniu faceci, którzy wstali wystarczająco wcześnie aby zjeść śniadanie zanim wsiedli do autobusu i pojechali na lotnisko zdawali raport z tego, co robili poprzedniej nocy i niektóre z tych rzeczy były interesujące i niektóre nudne. Nie wiem czy mogę udostępnić tą taśmę. Mam parę taśm z raportów śniadaniowych. Składałem kiedyś album pod tytułem ‘Antropologia Zespołu Rockowego’, ale jego zawartość mogłyby być zbyt żenująca dla wielu ludzi, którzy stali się od tego czasu bardziej wyszukani. Tak że wątpię czy się kiedykolwiek ukaże. Zawiera raporty śniadaniowe i nagrania z pokoi motelowych i rzeczy nagrane w autobusie i dialog z jedną dziewczyną, która skończyła w tyle małego prywatnego samolotu, którego używaliśmy na Florydzie podczas tournee w 70 roku. Tam zupełnie niezwykłe rzeczy były jej robione przez czterech albo pięciu różnych facetów pod przewodnictwem Aynsley’a Dunbar’a. Jest dokumentacja tego wszystkiego. Czy kiedykolwiek staną się komercyjnie dostępne, nie wiem. Od czasu do czasu kiedy ci faceci mnie odwiedzają mówię, ‘Posłuchajcie tego’, a oni są zawsze zdumieni, że ktokolwiek to zachował i umieścił w formie albumu. I nigdy nie zauważyłem żadnego specjalnego entuzjazmu ze strony uczestników aby ten materiał wydać.

     -    Pojechałabym do Orlando jeżeli wpuścilibyście mnie do samolotu.

-         Pójdziesz na szybki numer w drodze?

-         Jasne.

-         Szczera do bólu. Weźmy ją, możemy zmusić ją. Zrobisz to całemu zespołowi?

-         Jasne.”

Chyba powinniśmy się tutaj zatrzymać. Keyboardzista Tommy Mars dołącza do grupy kilka lat później po tym epizodzie ale Zappa wciąż woził ze sobą swój notatnik.

Tommy Mars: „Wszystko co napisane jest o zespole i o życiu z Frankiem. Totalna autobiografia. Weźmy cokolwiek, ‘Punky’s Whips’, zdarzyły się, Terry fantazjował o Punky Meadows. ‘Jumbo Go Away’, istniała dziewczyna o imieniu Jumbo. ‘Guatamole Queen’, ci ludzie istnieją, te majtki naprawdę o mało nie urwały mi głowy którejś nocy, wiesz co mam na myśli? Konkurs na wąchanie majtek, te rzeczy się naprawdę działy, to nie jest wytwór czyjejś wyobraźni.”

-         „Witamy w naszym programie, nie, nie będziemy grali, zbieramy majtki i staniki i różne części kobiecej garderoby, będziemy robić z tego quilt, naprawdę, wierzcie mi. Tak więc na tym to polega, jeżeli jesteś dziewczyną i nosisz sukienkę, to po prostu je ściągnij. Żadnego problemu. Chicago jest miastem, w którym otrzymaliśmy słynne Voodoo Butter Underpants, te które omal nie złamały karku Tommy’emu Mars’owi. Jak tylko dobrze z nich pociągnął, to głowa odchyliła mu się tak daleko. Słyszano, że wybełkotał ‘Jezu’. Jest nam obojętne w jakim są stanie.”

Podczas gdy Zappie niewątpliwie sprawiało przyjemność dotykanie na scenie ciepłych jeszcze majtek, jego prywatne życie było przykładem moralnej powściągliwości. Był równie ascetyczny jeśli chodzi o narkotyki i alkohol. Okładka albumu ‘Sheik Yerbouti’ zdradza narkotyki, od których był uzależniony – papierosy i kawa. Na żadne inne nie miał czasu.

FZ: „Narkotyki nie tylko cię zabijają, kiedy je bierzesz, zamieniają cię w osobę, z którą nie mam ochoty przebywać. Ludzie i ich osobowości ulegają mutacji, ich system wartości się zmienia. I zwykle, nie jest to jednak regułą ale tylko moją obserwacją, kiedy Amerykanie używają narkotyków, są zaraz przemieniani z normalnych ludzi w szalonych dupków. A ja po prostu nie lubię z takimi przebywać. Zasada w zespole brzmiała – Nie używamy narkotyków  w trasie. Kiedy to robisz w domu, to twoja prywatna sprawa.”

Tommy Mars: „Byliśmy jak businessmeni w podróży w interesach, musiałeś być naprawdę pełen szacunku i musieliśmy być szanującymi się ludźmi, tak, nie brał narkotyków i nie wykorzystywał niczego. Jego utwory, na przykład ‘Cocaine Decisions’, wielu ludzi tego słucha i słyszą tylko słowa ‘kokaina’ i myślą, że to jest o kokainie, a to jest o wszystkim, co się z tobą dzieje, jeżeli bierzesz to gówno. Frank lubił się bawić ale nie łamał prawa.”

Po rozwiązaniu pierwszego zespołu ‘The Mothers’ Zappa stworzył bardzie teatralną grupę z dwoma muzykami ‘The Turtles’ Howad’em Kylan’em i Markiem Volman’em. Albumy, które robili razem były zapełnione slapstkiami z wodewili i miejscowymi dowcipami.

FZ: „W tym okresie zespół był nastawiony na Los Angeles gdyż takie było poczucie humoru Marka i Howard’a. Wiele z tego miało coś wspólnego ze złą telewizją w LA i dowcipami o złych reklamach, które można było zobaczyć na kanale 13, kanale 5 i tym podobne. Ten zespół był kulturalnie zespolony z otoczeniem.”

‘Eddie, Are You Kiddin’ zainspirowane przez nisko budżetową reklamę w lokalnej telewizji. Dziesięć lat później Zappa był ciągle wpatrzony w telewizor. Teraz miał jednak coś nowego, MTV.

FZ: „MTV to coś na co przemysł muzyczny sobie zasłużył. Kiedy po raz pierwszy przedstawiono światu pomysł na video rockowe MTV nie było tak potężne, to był tylko kanał na telewizji kablowej, która miała na stanie te wideoklipy, i nie było ich tak dużo na świecie. Wideoklip byłby zrobiony jeśli był finansowany przez artystów. Wystarczy pomyśleć jakie to absurdalne. Artysta wydaje masę pieniędzy aby przygotować obrazkową wersję swojego utworu. MTV pokazywała to w telewizji ale początkowo nie płacono za to. Twoją nagrodą było to, że ludzie mogli cię zobaczyć i kupić twoją płytę. Początkowo tak się to działo. Potem przemysł płytowy uznał, że taka jest droga przyszłości i zaczęli podpisywać kontrakty tylko z grupami, które dobrze wyglądały i zaczęto robić muzykę wizualną, nie chodziło już o utwory ale o taniec i twarze, dekoracje, dymy, karły, weneckie żaluzje, synogarlice, cały ten wizualny wtórnik MTV. Przemysł płytowy myślał, że jest najmądrzejszy, bo wszystko pozmieniał, ale jak to zrobili, to MTV stało się potężniejsze. Przed MTV kiedy w przemyśle muzycznym chodziło o nagrywanie utworów, mogłeś mieć przebój płytowy gdy usłyszano cię na jednej z dziesięciu tysięcy stacji radiowych w Ameryce. Obecnie koncentrując się na wyglądzie i całej tej otoczce wideo istnieje tylko jedno wyjście, jest to MTV. Tak więc zamiast 10000 okazji na przebój masz tylko jedną. I w ten sposób MTV trzyma cały przemysł płytowy za jaja. Ale na to sobie tylko zasłużyli.”

W latach 80 telewizja zastąpiła życie w trasie jako główne źródło inspiracji dla tekstów Zappy. Przez moment jego najbardziej gorzkie utwory były skierowane przeciwko telewizyjnym kaznodziejom.

FZ: „Cała idea kaznodziejstwa z czy bez telewizji jest obrzydliwa. Idea kaznodziejstwa z tą specjalną kulturalną arogancją, która pozwala ci na założenie, że cokolwiek w co wierzysz musi być narzucone jakiejś podrzędnej kulturze, której członkowie nie będą mogli doświadczyć pełnych korzyści płynących z cywilizacji dopóki nie będą wierzyć w boga którego ty wyznaczyłeś. Ten stosunek stworzył tyle problemów na świecie a jednym z najbardziej obrzydliwych sposobów, w których jest to robione, to facet, który chce schwytać całą grupę nawróconych dla tego specjalnego zachodniego boga i ogłupia tych ludzi jedzeniem, penicyliną, pomocą w sanitarnych warunkach. Może od czasu do czasu pokaże im jak się pompuje wodę a w następnej chwili staje się marionetką kolonialnej potęgi, i to wszystko w imię boga. Ci, którzy nie robią tego za pośrednictwem telewizji a w tradycyjny sposób w swoim małym kościółku i nigdy nie ogląda się ich w telewizji, są równie źli, a przy tym niełatwo ich złapać. To właśnie świetna widoczność czyni to inspirującym, kiedy to amerykański kaznodzieja daje się złapać.
Są takie nazwiska jak Jimmy Swagart czy Tony Baker, Pat Robertson czy Roberts, myślę, że miałbym coś do powiedzenia o każdym z nich, ale pisanie o kaznodziejach staje się męczące.”

Zwrócił więc swoją uwagę na polityków.

FZ: „Każdy kraj ma jakiś mądrych ludzi i nie ma znaczenia czy jest to kraj rozwinięty czy kraj trzeciego świata, czwartego albo szesnastego, ktoś tam jest mądry. Problem polega na tym, że nikt z tych mądrych ludzi nie zajmuje się polityką, dzięki czemu możesz stwierdzić, że są mądrzy. W konsekwencji, ludzie, którzy pozostają wśród tych, spośród których wybiera się polityków to gromada dość przerażających osobników. W szczególności politycy amerykańscy to banda ignorantów. W Stanach Zjednoczonych, których to obszar jest objęty moją ekspertyzą, a szkoda, że nie mieszkałem w innych krajach bo jestem przekonany, że mógłbym powiedzieć parę obraźliwych uwag na temat polityki innych ludzi, ale jestem ekspertem wyłącznie w dziedzinie polityki amerykańskiej, bo cały czas ją obserwuję. Tutaj problem polega na tym, że jest to kombinacja złego systemu edukacyjnego dostarczającego ludzi, o których nie można powiedzieć, że naprawdę ukończyli studia. Są w pewnym sensie wypuszczeni na społeczeństwo z bardzo ubogim zapasem danych w głowie, który jest wzmocniony przez swego rodzaju chorobę umysłową, która przenika wszystko w życiu Ameryki. Są ludzie, których słuchałem i nawet przyznawałem, że jest to nawet mądre przemówienie, słuchałem może dziesięciu i stwierdzałem, że to dobrze, że ten człowiek jest w rządzie, ale cztery lub pięć dni później słyszę inne przemówienia w jego wykonaniu i stwierdzam, ‘Co, ten facet jest chory’. Tak więc nie wiem co o nich myśleć. Strasznie ciężko jest nim ufać.”

Po politykach, Zappa zabrał się za ich żony zwane American wives.

FZ: „W 85 roku grupa kobiet podpisała list do przemysłu płytowego żądając żeby zostało coś zrobione w sprawie tekstów na płytach rockandrollowych, aby zostały umieszczone ostrzeżenia na albumach, które mogły być zagrożeniem dla zdrowia psychicznego. Istniała cała lista ostrzeżeń, które chciałyby dołączyć, dotyczące okultyzmu, seksu, narkotyków czy cokolwiek. Mieli przygotowany cały wyszukany schemat. List został podpisany przez kilka żon znaczących osobowości Waszyngtonu, takich jak żony Jamesa Bakera III, Triper Gore, żonę senatora z Tennessee i może dziesięciu innych. To rozpoczęło pięć czy sześć lat kłótni na temat rockandrollowych tekstów na federalnym, stanowym i lokalnym poziomie i stało się głównym tematem poruszanym przez media. Zaangażowałem się w to ponieważ zaproszono mnie na debatę z jedną z tych kobiet w programie na CBS. W tym czasie słyszałem pogłoski, że ma się odbyć przesłuchanie subkomitetu w senacie we wrześniu i powiedziałem mojemu prawnikowi, że jeżeli tak się stanie, chcę zeznawać. Przesłuchanie się odbyło, zeznawałem i spędziłem ostatnie pięć lub sześć mówiąc o tej samej kwestii i za każdym razem gdy ktoś do mnie zadzwonił mówiąc prosząc o wywiad.
Jeżeli weźmiesz teksty z mojego katalogu mogłyby one wypełnić każdą z tych kategorii po sto razy a jednak nigdy nie wymienili żadnego z moich utworów. Na wszystkich listach, które wydawali PMEORC nigdy na nich nie figurowałem. Nie sądzę żeby chcieli żebym się z nimi kłócił. Spójrzmy na niektórych ludzi na liście, Bruce Springstin za utwór ‘I’m on Fire’, Kathlym and Niele ‘Do It to Me One More Time’, Jacksonowie byli na liście. Ta lista była dość absurdalna.”

Weźmy ‘Penis Dimension’ albo ‘Baby Take Your Teeth Out’ czy ‘Steve’s Spanking’, członkowie komisji również zdawali się nie słyszeć utworów w których Zappa redukuje ludzi do religijnych lub seksualnych stereotypów. Spostrzeżenie faktu istnienia różnych grup kobiet w oparciu o socjologiczne fakty.

‘Catholic Girls’ czy ‘Jewish Princess’ nie trzeba chyba mówić, że żaden z tych utworów nie był grany wiele razy w radiu ale już bardziej lokalny stereotyp bogatej bezmyślnej ‘Valley Girl’ dał Zappie jego jedyny hit na American Top 40.

FZ: „Pomysł wziął się z nocnych eksperymentów w studiu z perkusistą Chad’em Wackermann’em. Robiliśmy coś na bębnach, było coś około drugiej w nocy, nasza sesja zbliżała się ku końcowi i zanim Chad poszedł do domu wyjąłem gitarę i trochę graliśmy razem. Coś w rodzaju utworu gdyż miałem pomysł na zmianę akordów, to były tylko bębny i gitara. Zachowaliśmy to i później skomponowałem do tego słowa. Wszystko to narastało przez jakiś okres czasu, wymyślałem coś nowego a ostatnią rzeczą były części dialogowe Moon. Ona była w domu, odpowiadała za dialogi. Właśnie wyruszałem w trasę, moja córka wzięła kopie, coś w rodzaju próbnego tłoczenia tylko tego utworu, do stacji KMRQ, miała zrobić wywiad, a oni to puścili i natychmiast wszyscy zwariowali. KMRQ zatrzymało kopie i grali to oraz inne stacje w okolicy ponieważ nie mieli nagranego utworu od nich. Dali to na komputer i po prostu grali, nie wydano tego jeszcze na singlu a był to jeden z utworów, którego ludzie chcieli słuchać. Był to najbardziej popularny numer roku 82 w Ameryce, był grany codziennie przez całe lato 82, nie było możliwości włączenia radia i nie usłyszenia tego numeru.”

‘Valley Girl’ z Moon Unit jedną z czterech dzieci Zappy. Poza koniecznością życia z dziwacznymi imionami, życie z Zappą nie było tak burzliwe jak niektórzy mogli sobie wyobrażać. Oto Dweezil Zappa:

DZ: „Dorastałem w domu, w którym mieszkałem przez całe życie, z tymi samymi ludźmi, z którymi byłem przez całe życie a więc było to dla mnie bardzo stabilne wychowanie. Nie mam żadnych żalów jeśli o to chodzi. Jeżeli chodzi o lokalizację to naprawdę nienormalne aby wszystko się tak dobrze układało biorąc pod uwagę fakt gdzie mieszkaliśmy, Hollywood Hills, to całkiem dziwne, było zabawnie dorastać ponieważ kiedy był w ciągu dnia w domu, zwykle spał, pracował w nocy kiedy było ciszej i mógł robić to, co chciał. Wychowaliśmy się w domu przy dźwiękach taśmy, wiesz, przewijanie do tyłu, łop, łop, i tym podobnych dźwiękach. Pierwsze słowa mojej siostry brzmiały właśnie tak, łop, łop, to wszystko co słyszała. Ale jedynym sposobem na bunt w mojej rodzinie było zostać księgowym albo prawnikiem albo pracownikiem ANR w wielkiej firmie nagraniowej. To był jedyny sposób na pewne wyrzucenie mnie z domu. Powiedziałbym, że bycie synem franka Zappy to była dobra zabawa.”

Z około 60 albumami wydanymi za życia i nadchodzącymi nowymi Frank Zappa jest prawie tak płodny jak Paul Simon, nigdy nie odpoczywa.

FZ: „Moim odpoczynkiem jest praca. Nie rozróżniam ich, bawi mnie to, co robię. Lubię to, co robię i robię to dopóki nie zasnę."

Tommy Mars: „Frank zawsze pisał. W samolocie pisał, w hotelowej kawiarni pisał, w drodze na koncert, w limuzynie pisał, z tyłu sceny pisał, siedział gdzieś nad filiżanką kawy i też pisał. Zawsze pracował nad swoją sztuką, to najwyższy sposób uzależnienia jaki widziałem w życiu. Poza tym dziwiłem się jak mógł to wytrzymać, być na nogach 36, 40 godzin i być dalej na chodzie. Pamiętam, że powtarzałem, ‘Idź do domu i odpocznij’. Pamiętam kiedy nagrywaliśmy Sheik Yerbouti, to było w Santa Monica w Village Recorders, powiedział, że chce mnie widzieć z powrotem za pięć godzin. ‘Frank’, powiedziałem, ‘pracowaliśmy przez prawie 40 godzin, potrzebuję 8 godzin snu’. Powtórzył, ‘Masz tu być z powrotem za 4 godziny’. Jazda do Los Feros tam gdzie mieszkam zabrałaby mi godzinę, jazda z powrotem drugą godzinę co dawało mi dwie godziny snu. Poszedłem więc na plażę. Położyłem się, zjadłem coś, obudziłem się w piasku i stwierdziłem, że jestem zupełnie spalony. Wróciłem do studia i wszystko mnie piekło i swędziało. Spaliłem się ale on miał rację. On tam został, nie poszedł do domu tylko został, czasami potrafił być na nogach przez trzy dni.
Był bardzo prywatną osobą. Nie ma najmniejszej wątpliwości, że jakąś część siebie chciał zatrzymać w tajemnicy, bardzo osobistą i odosobnioną. Nigdy nie zapomnę pewnego razu kiedy byliśmy na Florydzie po tournee w 78 roku po powrocie z Anglii, mieliśmy tydzień wolnego. W Cibas Cane, siedzieliśmy na plaży. To była trudna trasa, z której właśnie wróciliśmy a zaraz potem mieliśmy zaczynać amerykańskie tournee. Po prostu odpoczywaliśmy. Spacerowałem po plaży i zobaczyłem Franka w szortach, nigdy przedtem go tak nie widziałem, oto nadchodził, brodził po oceanie, wyszedł, zobaczył mnie i pobiegł do swojego domu. Myślę, że był zażenowany bo widziałem go tak blisko z naturą, było to naprawdę dziwne widzieć go tak przy oceanie. Zwykle widywałem Franka na scenie albo na jego tronie w kontrolce w studio. Po prostu nie myślę o nim w połączeniu z zewnętrznym światem, był takim człowiekiem nauki.”

To był Sheik Yerbouti, ‘Bobby Brown Goes Down’.

FZ: „Najlepiej sprzedawał się Sheik Yerbouti. Półtora miliona na świecie. Miał powodzenie poza Stanami ponieważ utwór ‘Bobby Brown’ był grany w radio i to sprawiło, że album odniósł sukces, ale w amerykańskim radiu nie można było grać ‘Bobby Brown’. Nie jestem pewien ale to nie tekst uczynił utwór popularnym. Najpierw stał się znany w Norwegii i ludziom podobała się melodia. Pamiętam, będąc w Norwegii, kiedy było to jeszcze hitem byłem w dyskotece i wdziałem ludzi tańczących do tego jakby to była ballada. Wszyscy byli na parkiecie, to był utwór do wolnego tańca a norwescy studenci kładli głośniki na dachach samochodów i jeździli przez Oslo grając ten utwór. Ludzie byli fanatykami tego numeru a sposób a jaki stało się to przebojem? Mają djejów, którzy jeżdżą od dyskoteki do dyskoteki i jednemu z nich spodobał się ten numer i grał go w połowie innych utworów a ludziom strasznie się spodobało. Potem stał się przebojem w Szwecji i najlepiej sprzedającym się utworem w Skandynawii w historii CBS.”

W 1990 roku u Franka Zappy stwierdzono nowotwór i aż do śmierci trzy lata później nie opuszczał już domu i studia w Laurel Canyon. Jednym z ostatnich, który go odwiedził był Ben Watson z manuskryptem 600 stronicowej biografii Zappy.

Ben Watson: „Widziałem Franka Zappę na kilka tygodni przed śmiercią. Był już bardzo chory i wszystko go bolało. Musiał być cały czas przesuwany, nogi odmawiały mu posłuszeństwa i bolały go a ręce tak mu się trzęsły, że nie mógł się ogolić więc stracił te swoje charakterystyczne wąsy, zgubiły się gdzieś w wielkiej siwej brodzie. Wyglądał jak prorok ze starego testamentu. Ciągle jeszcze miał to swoje przenikliwe spojrzenie bo wydawało się, że patrzy się na ciebie i mówi żebyś nie wciskał mu ciemnoty. Miał łagodny uścisk ręki, a rzeczą, za którą najbardziej go kochałem to, to że był z niego taki potwór, okropny słoń Zappa na scenie zawsze gotowy obrażać publiczność ale tak naprawdę bardzo ostrożny z ludźmi, grzeczny dla nich i członków grupy. W tym czasie pracowano nad jego domem a jednemu z budowniczych tydzień wcześniej umarła żona, powiedział mu więc ‘Dlaczego pracujesz, nie powinieneś?’, a on na to, ‘Nie Frank, ja chcę, bo to pozwala mi na chwilę zapomnieć’. Był bardzo dobrym człowiekiem, a to naprawdę mnie zaskoczyło bo zawsze kochałem go jak potwora, a on nim nie był.
Ludzie myślą o Zappie jako o satyryku na 360 stopni, odrzuca jedną rzecz a ogień spada na tych, których to śmieszy albo tych, którzy się z nim zgadzają, ich również atakuje, atakuje wszystkich, również siebie, i co pozostaje? Pozostaje muzyka i myślę, że tak naprawdę wierzył w muzykę i radość w niej, nie dlatego, że się sprzedaje, nie dlatego, że znaczy to lub tamto, że reprezentuje dobre ideały, ale dźwięk sam w sobie, podczas gdy wszystko inne jest kpiną. Myślę, że ogólna opinia o Franku Zappie to ta o kimś, kto się rozebrał i siadł na klozecie na słynnym plakacie, który znajdował się w każdym pokoju studenckim w latach 60. z drugiej strony, czy ma to znaczenie, że krąży o kimś opinia klowna jeśli oznacza to, że ludzie pójdą i kupią tą muzykę. Myślę, że nie ma to większego znaczenia. W pewnym sensie kompozytorom dzieje się krzywda jeśli zamienia się ich w pewnego rodzaju guru. Zappa zawsze mówił, że chce tworzyć muzykę, której będzie chciał słuchać, zawsze jasno to powtarzał, nie interesują go przyszłe pokolenia, nie jest zainteresowany jakimiś pompatycznymi stwierdzeniami dotyczącymi tego co robi. Równocześnie, jeśli weźmie się pod uwagę ilość uwagi, którą poświęca każdemu utworowi i system referencji, to są to zawsze cytaty z poprzednich płyt. Jego ambicja jest ogromna, został wychowany jako katolik i jedną z rzeczy, która mu umożliwiła otrząśnięcie się z tego był buddyzm zen. Myślę, że jest wiele paradoksu zen w tym co robi. Kiedy tworzysz najważniejszą rzecz w swoim życiu a potem stwierdzasz, że był to żart.”

FZ: „Większość ludzi w tym kraju nie ma pojęcia o tym co robię, bo nigdy tego nie słyszeli, tak że nie sądzę, że będę w ogóle brany pod uwagę. Nie sądzę, że będzie cokolwiek co przetrwa poza moją sygnaturę. W Stanach Zjednoczonych nie jestem w ogóle zauważany, zrobili wszystko co było w ich mocy aby nikt nie wiedział, że w ogóle istnieję. Jeżeli moje imię się pojawia to w bezużytecznym kontekście. Ja jestem facetem, który udał się do senatu aby kłócić się o świńskie teksty utworów, albo łączą mnie z czymś jeszcze, ale powód dla którego amerykańskie media nie lubią się przyznawać, że istnieję to, to że zawsze istnieje szansa, że otworzę usta i powiem coś, co jest oczywiste. Jeżeli oglądasz amerykańską telewizję albo słuchasz amerykańskiego radia, jest jedna rzecz, która przeziera przez wszystko, to wszystko jest fantazją, nie ma w tym grama rzeczywistości i nie chcą, żeby ktokolwiek im to mówił. Przeraża ich to.

tł. Piotr Mec