home

Zappa w Internecie

biografie Zappy

zespoły, nagrania, dyskografia

teksty   

wywiady

artykuły zagraniczne

artykuły polskie

nowe na stronie

varia   

indeks

 

Tekst pochodzi z czasopisma JAZZ, nr 8/1978. Autorem jest Michał Goliński. (Skany - AFKA)

CAPITAIN BEEFHEART

"CHCĘ WYĆ JAK WILKOŁAK"

W taki oto sposób — bezpretensjonalny, a zarazem odrobinę szokujący — określił Captain Beefheart swoje credo artystyczne w wywiadzie udzielonym w i972 roku podziemnej gazecie „Aloha”. Captain Beefheart, — czyli Kapitan Wołowe Serce — to pseudonim Dona Van Vlieta, amerykańskiego wokalisty, kompozytora, poety, współtwórcy i czołowej postaci ruchu określanego mianem „freak”, wreszcie — malarza i prozaika. Zaczynał z kolei swoją karierę jako rzeźbiarz — w tej roli występował m.in. w programach telewizyjnych. Uznał jednak tę formę wypowiedzi artystycznej za zbyt ograniczoną i postanowił zająć się muzyką. Swoją pierwszą grupę Beefheart zaczął organizować w roku 1964, w Kalifornii, w tym samym czasie i środowisku, w którym powstawały Mothers Of Invention Franka Zappy. Związek tych dwóch postaci miał się okazać w przyszłości znacznie bliższy — jak na razie objawił się tym, że do jednego ze składów zespołu Cap­tain Beefheart And His Magie Band weszli m.in. Alex Snoffer, Doug Moon i Jerry Handley, którzy początkowo grać mieli właśnie z Zappą. Jak można określić muzykę graną przez Beefhearta i jego grupę? Termin freak-rock   odwołuje   się   przede   wszystkim do elementów pozamuzycznych — tekstów i szerszej ideologii nurtu. Sama muzyka ukształtowała się pod wpływem bluesa, szczególnie archaicznego, oraz boogie, którego echa można odnaleźć w pracy sekcji rytmicznej. Nic więc dziwnego, że jako swoich ulubionych muzyków Beefheart wymienia Muddy Watersa, Johna Lee Hookera — a także Ornette Colemana, którego dalekim wpływem jest być może skłon­ność do eksperymentów i przełamywa­nia schematów melodycznych. Oczywiście blues czy boogie są tu tylko ba­zą. Sam efekt końcowy to brzmienie całkowicie oryginalne i specyficzne — chropawe, o silnie zaznaczonym, nerwowym rytmie, zdominowane przez niezwykły głos lidera — głos niski, szorstki, w charakterystyczny sposób zachrypnięty. Głos, o którym Lillian Roxon w swojej „Rock Encyclopedia” napisała po prostu: „Very savage” — bardzo dziki.

Wrażenie pewnej monotonii znika przy uważniejszym słuchaniu — jest to muzyka bogata, pełna subtelności, a sam Beefheart operuje głosem o dużej skali. Wykonuje wyłącznie własne kompozycje, których powstaje bardzo dużo. Przykładowo — z myślą o płycie „The Spotlight Kid” napisał 40 utworów, z czego nagrano w studio 35, a ostatecz­nie na   płycie znalazło się tylko 10.

Beefheart nie zapisuje swoich kompozycji, uważając, że zabija to spontaniczność i swobodę wykonania. Do tej spontaniczności, radości z uprawiania muzyki przywiązuje wielką wagę, podobnie jak do luźnej, przyjacielskiej atmosfery wśród muzyków z którymi współpracuje.

Ale Captain Beefheart to nie tylko muzyka, to także symbol pewnej bardzo interesującej odmiany ruchu młodzieżowego z przełomu lat 60-tych i 70-tych — ruchu określanego mianem „freak out”. Słowo „freak” jest trudne do oddania w języku polskim — w przybliżony sposób tłumaczy się jako dziwaczny, niezwykły, ekscentryczny. Freak jest ktoś, kto odcina się od krępujących wolność i wyobraźnię konwencji i zasad życia społecznego, lecz także starannie unika tworzenia nowych, które doprowadziły do skostnienia i kryzysu wiele innych ruchów ówczesnej młodzieży „Freaks wykpiwali i zwalczali tych spośród hippisów, którzy mieli skłonność do nadmiernego kanonizowania swoich zasad i obyczaju, byli przeciwko komercjalizacji kultury młodzieżowej i kultowi gwiazd rocka, wreszcie przeciwko narkotykom.

Mimo że za super-freaka uważa się na ogół Beefhearta, to w istocie jest to ruch, którego głównym orędownikiem był Frank Zappa. Przypomnijmy, że pierwsza płyta Mothers Of lnvention, wydana w roku 1966, nosiła tytuł „Freak-out”. Beefheart stanowi raczej boczne skrzydło tej tendencji, jest znacznie bardziej irracjonalny, wierny swobodnej wyobraźni, brak mu tej zgryźliwości, temperamentu ironisty — satyryka, który posiada Zappa. Jego teksty nie składają się na żaden spójny system (jak choćby u Zappy), są raczej mało czytelne w sensie zawartości ideowej. Dominuje w nich dowolność skojarzeń, operowanie intuicją, ogólnym klimatem, jest sporo absurdu — z perspektywy europejskiej patrząc — jest to poezja bliska dadaizmowi i surrealizmowi. Np. jeden z albumów Beefhearta zatytułowany jest „Trout Mask Replica” (1963), co znaczy: „Replika maski pstrąga”, a leitmotivem tej płyty jest zwrot „fasten bulbs”, który Beefheart objaśnia następująco: ..To znaczy krążyć dookoła, oświetlać wszystko, tak jak słońce, szybko, ale nie za szybko”. Byłoby jednak krzywdzące dla Beefhearta, gdyby odmówić muzyce i poezji przezeń uprawianej jakiegokolwiek szerszego wydźwięku ideowego. Beefheart uważa się za zaangażowanego w problemy współczesnego świata, spośród których za szczególnie ważny uważa problem ochrony środowiska naturalnego. Poświęcił jemu swoją pierwszą płytę „Safe As Milk” — „Bezpieczny jak mleko”, nagraną już w roku 1967, kiedy ten problem był jeszcze dość powszechnie bagatelizowany. Utwór „Dachau Blues” to z kolei przejmujący, szczery protest przeciw wojnie. Wielu zresztą albumom Captaina Beef­hearta patronuje jakaś idea nadrzędna, tyle, że niekiedy z powodu hermetyzmu tekstów nie zawsze jest czytelna. I tak, obok wspomnianych już płyt długogrających   ..Safe   As   Milk”   i   „Trout   Mask Replica” (ta ostatnia zawiera m.in. „Dachau Blues”), Beefheart nagrał płytę „Lick My Decals Off, Baby” (1970), na której wypowiada się przeciw nadmiernej formalizacji i zbiurokratyzowaniu współczesnego życia. Płyta „Strictly Personal” (1968) jest z kolei wyznaniem skrajnego indywidualizmu, a nagrano na niej m.in. znakomitą parodię „Strawberry Fields” Lennona i McCartneya, zatytułowaną „Beatle Bones’N’Smokin Stones”. Beefhearta, tak jak każdy — choćby najbardziej awangardowy — przejaw muzyki rockowej próbował wchłonąć show-business. Ale dzięki swojej odporności i wyrozumiałości wytwórni Reprise Records (oddziału Warner Bros., tego samego dla którego nagrywa Zappa), Beefheart pozostał wierny sobie. Na początku lat 70-tych, wraz z kryzysem ruchu hippisowskiego jego popularność zaczęła rosnąć i wtedy właśnie próbowano uczynić z niego proroka, kolejnego idola zrewoltowanej młodzieży. Beefheart odpowiedział na to wydaną w roku 1971 płytą „The Spotlight Kid” — co w swobodnym przekładzie znaczy „Dziecię fortuny”. To autoironiczna kpina z własnej, rosnącej popularności, ze wspaniałą pointą w postaci okładki. Beefheart sfotografował się na niej w wytwornym smokingu, białej koszuli z żabotami i w wielkim pierścieniu na placu — a więc jako uosobienie małomieszczańskiego wyobrażenia człowieka sukcesu. Podobne było chyba też podłoże konfliktu Cpt. Beefhearta z Frankiem Zappą, do którego doszło na początku lat 70-tych. Zappa bowiem pragnął widzieć w Beefhearcie super-freaka, niezwykłego, tajemniczego ekscentryka o skłonnościach mistyczno astrologicznych.(1) Beefheart natomiast ucieka przed wąskim zaklasyfikowaniem i jeżeli zanalizować całe jego życie i twórczość, jest to rys bardzo wyraźny. Bo z jednej strony niewątpliwie był współtwórcą ruchu freak, ma w swoim dorobku pły­ty będące radykalną konsekwencją tego widzenia świata (np. „Trout Mask Replica”), a z drugiej strony prowadzi spokojne, proste życie wraz ze swą żoną, wśród natury i uprawianych przez siebie warzyw, pisze utwory pełne liryzmu, takie jak „White Jams” czy „Her Eyes Are A Blue Million Miles” (z płyty „Clear Spot” — 1972 — która cała jest nagrana w nieco cieplejszym klimacie). Na pewno jest czołową postacią bardzo skrajnego ruchu, ale odcina się od wszelkiego przywództwa i programów, uważając, że prowadzi to do niezdrowej rywalizacji i opowiada się za modelem artysty dzielącego się z ludźmi osobistymi odczuciami.
Trudno jest więc w jakiś jednoznaczny sposób podsumować poczynania artystyczne Captaina Beefhearta, ale jest to chyba dodatkowy element czyniący go postacią fascynującą. Czyż bowiem można określić inaczej człowieka, który mówi, że jego twórczość inspirują drzewa, kwiaty, zwierzęta, sympatyczni ludzie i dobre jedzenie, a wynikiem tej inspiracji są takie utwory jak choćby „Big Eyed Beans From Venus” — „Wielkookie fasolki z Wenus”?

Michał Goliński

(1)   Oto co Zappa powiedział o współpracy z Beefheartem i Fischerem: "Spędziłem trzy miesiące czasu pracując nad albumem Wild Man Fischer'a, i przy końcu pracy byłem nie tylko oskarżany o okradanie Wild Man Fischer'a, oszukiwanie Wild Man Fisher'a, a nawet wykorzystywanie go, a większość tych pretensji pochodziła od samego Wild Man Fischer'a. Sama płyta nie sprzedała się w wielkiej ilości egzemplarzy. Poświęciłem jej trzy miesiące mojego czasu, uważałem, że wykonałem dobrą robotę i byłem z niej dumny, a tak to się skończyło, trochę mnie to boli. Mam podobne doświadczenia ze współpracy z Kapitanem Beefheart." (TV Dutch Documentary, 1971), oraz wypowiedzi Beefhearta z 1975
Teza o naturze 'konfliktu' między dwoma panami postawiona w artykule wydaje się mocno wątpliwa. (andrzejrogowski)