home

Zappa w Internecie

biografie Zappy

zespoły, nagrania, dyskografia

teksty   

wywiady

artykuły zagraniczne

artykuły polskie

nowe na stronie

varia   

indeks


Wywiad z marca 1967, Frank Zappa, krytyk społeczny w pełnej krasie! Wywiad pochodzi ze strony AFKA  (tlumaczył:
andrzej rogowski)


Mutagenny Blues

Emmett Lake

East Village Other, marzec 1-15, 1967

Frank Zappa jest liderem grupy rockowej "The Mothers Of Invention," pochodzącej z Zachodniego Wybrzeża. 15 stycznia w World Journal Tribune Sunday Magazine  ukazał się artykuł o Zappie i Mothers.

FZ: Gdyby ta młodzież, która przecież kiedyś przejmie kraj mogła jakoś nabrać poczucia odpowiedzialności... chodzi mi ot to, że dużo się teraz mówi o rewolucji: "Ach, zbuntujemy się, robimy rewolucję..." Mogliby pokazać wszystkim o co w tym wszystkim chodzi, ale nie zrobią tego. Dzisiejsza młodzież ma potencjał by zrobić coś naprawdę wielkiego. Mogliby POSIADAĆ cały ten pierdolony kraj. Wiesz, DOSŁOWNIE wziąć go w posiadanie. Bo tak naprawdę, to już go posiadają, choć nie mają o tym pojęcia. Są najważniejszą konsumencką grupą; trzymają naród za ekonomiczne jaja. Ale najpierw należałoby sprawić by zrozumieli jaka to jest odpowiedzialność.

Bezpośrednio lub pośrednio kontrolują produkcję wszystkich głównych producentów. Samochody są tak projektowany by młody człowiek mógł powiedzieć ojcu: "Ten model jest fajny, tato." A ojciec powie: "No cóż, wygląda nieźle, sam poczuję się w nim młodszy." Starsi ludzie identyfikują się z młodzieżą a to właśnie z powodu młodzieży powstaje wiele nowych trendów w modzie. Oczywiście, jak na razie, większość producentów nie ma jeszcze bladego pojęcie czego tak naprawdę oczekują młodzi ludzie ani czym się interesują. Tylko niewielu z nich nadąża z oferowaniem młodzieżowych produktów zgodnych z oczekiwaniami tego rynku.

EVO: Kogo masz na myśli?

FZ: Nielicznych producentów odzieży. Firmy nagraniowe też starają się być na bieżąco. Choć nie bardzo im się to udaje. Powiedziałbym, że zawsze są jakiś rok do tyłu. Wszystko zwykle sprowadza się tam do tego, że jest jakiś młody dyrektor, taki trzydziestoletni przyjemniaczek, który dużo balował na studiach czym zyskał sobie podziw współpracowników. I taki ktoś mówi: "Wiem czego chcą te dzieciaki. Patrzcie jaki sam jestem młodzieżowy." Wypina klatę i zdobywa wpływy. Mówi: "Znam ich. Chcą czegoś chwytliwego. Popatrzcie..." Szkicuje coś na spotkaniu zarządu i wszyscy mówią: "No tak. Młodzieżowe podejście. To jest aktualne. Pop art. Tak, tak." Zaczynają więc produkować jakieś pidżamy z nadrukiem puszek zupy Campbella, które rozchodzą się jak ciepłe bułeczki, tak jest.

Tak jest teraz. Gdyby młodzież zebrała się razem, zaczęła działać wspólnie, według porządnego programu, to mogliby przejąć kraj i nim rządzić. Osobiście, wolałbym by obecnie tak się nie stało. Nie są gotowi by rządzić czymkolwiek. Nie potrafią nawet pójść do łazienki i wrócić nie potykając się przy tym o tapetę, tacy są teraz. Powiedziałbym, że w wyborach w 1972 jest możliwe by wygrał kandydat nie pochodzący ani od Republikanów ani od Demokratów, zorientowany na młodzież, możliwe że pojawi się taki osiemnastoletni kandydat z poparciem lobbystów i  będziemy mieli osiemnastoletniego Prezydenta. Wiem, że wielu ludzi bałoby by się tego, ale ja się boję tych, którzy są po trzydziestce.

EVO: Co sądzisz o walczących o pokój, o Johnsonie, Południowym Wietnamie i Paulu Krassnerze, i...

FZ: Nie wiem kim jest Paul Krassner.

EVO: Co?

FZ: Kto to jest Paul Krassner.

EVO: Wydaje Realist...

FZ: Nigdy nie czytałem Realista... Bojownicy o pokój... Bzdury. Demonstracje tego rodzaju do niczego nie prowadzą. Nie są skuteczne. Ludzie mają błędne pojęcie o tym, co jest skuteczne politycznie. Nie wydaje mi się, że ci ludzie naprawdę wierzą, że maszerowanie z transparentem "Pokój"... Powiedziałbym im "No dobrze, uwierzę. Jeśli pochodzicie z tym transparentem i nastanie Pokój." To naprawdę durnota. W Wigilię byłem na przedmieściach i wpadłem na taki marsz pokojowy przeciwko wojnie w Wietnamie, zobaczyłem tych ludzi łażących wzdłuż ulicy, było zimno, z papierowymi torbami na zakupy z napisami "KONIEC Z WOJNĄ." Była tam jedna kobieta też z torbą na zakupy i całym mnóstwem ulotek, która śpiewała: "SKOŃCZCIE Z WOJNĄ W WIETNAMIE, SPROWADŹCIE ŻOŁNIERZY TO DOMU. KOŃCZCIE Z WOJNĄ W WIETNAMIE, SPROWADŹCIE ŻOŁNIERZY TO DOMU." Darła się na tej ulicy aż ochrypła. Wszystko na darmo. Może w głębi ducha ci ludzie myślą sobie: "Może jakaś ważna osoba zobaczy nasz marsz i powie sobie 'Ludzie są wzburzeni wojną w Wietnamie,' i powie o tym swoim wpływowym kolegom, pojedzie do Waszyngtonu i oni o nas usłyszą i powstrzymają wojnę." Może tak właśnie to sobie wyobrażają. Ale to fantazja. Wojnę należy powstrzymać. To wojna z chciwości, wszystkie są takie, tak sądzę. Nawet krucjaty. Ale to nie jest sposób.

EVO: A jaki jest sposób?

FZ: Może to zrobić tylko Prezydent. Jeśli więc chcesz kogoś, kto będzie rządził krajem tak ja ty tego chcesz, i jeśli jesteś bojownikiem o pokój, i chcesz by ktoś coś z tym zrobił, to znaczy zaprowadził pokój, to wybierz kogoś kto to zrobi. Wybierz do Kongresu kogoś, kto się tym zajmie. Te dupki nie mają pojęcia kto lub co stoi za ich rządem. W większości przypadków ludzie, o których myślisz, że są w rządzie tak naprawdę nic nie znaczą. Bo władza, tak faktycznie, spoczywa w rękach nielicznych. A większość z nich pozostaje poza rządem, rząd jest częściowo kontrolowany przez wojsko i częściowo przez wielki biznes. Struktura władzy jest bardzo podobna do tej jaką mamy w krajach Ameryki Południowej, gdzie armia chroni przywódców przed ludźmi. Czym byłaby władza prezydencka bez swoich SS-manów? Czym jesteśmy bez CIA? Myślę, że już najwyższy czas by młodzi ludzie dowiedzieli się, że stanowią część narodu, który został zbudowany na ogromnym kłamstwie. I ponieważ ci ludzie żyją tutaj, to muszą nosić to piętno tego całego syfu pozostawionego przez ich przodków. Oni przecież przybyli do tego kraju i po prostu go zgwałcili. Zrujnowali cały ten pierdolony kraj. Od początku. Pierwsi osadnicy byli kompletnymi dupkami. Banda wyciągnięta z więzień dla dłużników w Anglii. PIERWSI AMERYKANIE. Skała w Plymouth. I stało się! Przybyli tu, przynajmniej ci, którym udało się przeżyć rejs, straszny, zimą przez Atlantyk – przeżyli pewnie dlatego, że zjadali ciała tych, którzy zmarli. Mamy więc tutaj w końcu tę zgraję religijnych maniaków, którzy czują strach przed ruchaniem. I oni budują społeczeństwo przemysłowe. A z drugiej strony jest zgraja fajowych Indian, z własną uduchowioną kulturą, którzy POSIADALI ten pierdolony kraj; i przychodzą te męty i zagarniają go w imię Jezusa Chrystusa i krzyża, i mamy tę skałę i sprzączki na kapeluszach, i indyka, i spisuje się to całe gówno tak by młodzież miała się z czym identyfikować, i proszę – mamy naród. Od samego początku wszystko było nie tak. I przez cały czas ta nasza historia jest wygładzana. Co roku nakładają nową warstwę wazeliny. Mówią: "No cóż, uch, George Washington tak NAPRAWDĘ nie ściął czereśni, i, wiecie, nie powiedział ojcu 'Nie potrafię kłamać.' Tak NAPRAWDĘ tego nie zrobił. Tylko  W PEWNYM SENSIE." Niedługo dowiemy się, że był sodomitą. I może poznamy wszystkie fakty z jego życia. Prawdziwą historię Lincolna i reszty tych bohaterów. Ale... prawdopodobnie tak się nie stanie.

Myślę, że młodzi ludzie znajdują się w bardzo dwuznacznej sytuacji. Faktycznie kontrolują kraj. Z ekonomicznego punktu widzenia. Ale muszą zdawać sobie sprawę, że to oni właśnie będą celem nienawiści do tego kraju żywionej przez wielu ludzi na świecie, a to z powodu chciwości ludzi odpowiedzialnych za ten kraj w przeszłości. A są nimi ich własne matki i ojcowie. I aby cała ta młodzieżowa rewolucja się dokonała, młodzi ludzie muszą wyrzec się swoich rodziców. Muszą uczciwie spojrzeć na to kim tak naprawdę są ich mamusia i tatuś, co dla większości będzie cholernie trudne. No wiesz, co innego jest powiedzieć: "Nienawidzę matki, nienawidzę ojca, nie chce mi dać kluczyków do samochodu, co za skurwiel," a zupełnie co innego spojrzeć na niego i zobaczyć, że jest tchórzem. I alkoholikiem, a jeśli nie jest alkoholikiem, to pewnie bierze jakieś prochy, i jest kłamcą, a mama jest taka sama, oboje są PRZEGNILI i na dodatek mają okropny gust... Zawsze wybierają najbrzydsze na świecie zasłony i meble. No wiesz. Są do kitu. Spróbuj sprawić by całe pokolenie młodych ludzi zobaczyło swoich rodziców w takim świetle. To kawał roboty, ale da się zrobić. Jednak pojawia się nowy problem, jak już spojrzą na mamę i tatę z właściwej perspektywy, to co z tym zrobią? Niech żyją z tą prawdą. Nie chcemy im przecież dawać jakiegoś surogatu mamusi i tatusia, czy podobnego kitu. Niech zapełnią to miejsce pewnością siebie. Niech sami wypełnią tę lukę. Oni wszyscy powinni odbyć jakąś masową pokutę, za grzechy swoich rodziców. "MOI STARZY BYLI ZGNILIZNĄ, ALE JA BĘDĘ CZYSTY." Naprawdę powinni to zrobić. Powinni stać się prawdziwymi ludźmi. Ach, cóż to za piękna fantazja.

EVO: Myślisz, że jest jakaś psychoterapia, która może pomóc ci stać się prawdziwą osobą?

FZ: O tak, jest taka. MOTHERS.

EVO: A co z psychiatrami?

FZ: Ci zepsuci skurwiele! Te dupki! Ci idioci! Te tchórze! Człowieku, to przecież twoja mama i tato tylko że w innym uniformie! Ci biedni oszukujący siebie ludzie. (Kpiąco:) "Chodzę to tego terapeuty." (A jest to bardzo modne w Village.) "Załatwiłem sobie terapeutę, nie bierze dużo, słuchaj, naprawdę mi pomaga. Wiesz co, wyjaśnił mi dlaczego nie mam ORGAZMU." A jednocześnie ten psychiatra jest tak pokręcony, że sam to ledwo znosi. Spróbuj wysłuchiwać problemów innych ludzi parę godzin dziennie i zachować nienaruszoną psychiką. To jak praca w przychodni dla gruźlików bez maski. Ci goście muszą być najbardziej chorymi ludźmi na świecie. Badając codziennie te wszystkie przypadki nie da się tego uniknąć. To musi być najbardziej depresyjne...

EVO: A co z zen i jogą?

FZ: Interesowałem się zenem przez długi czas. To właśnie oderwało mnie od bycia katolikiem, na szczęście. Myślę, że wschodnie religie są cudowne ale tylko wtedy jeśli nie mieszka się w Stanach. Najlepsze w nich jest to, że mogą ci dać pewne poczucie spokoju, jeżeli praktykujesz medytację i samodyscyplinę samotnie z dala od wszystkiego co dzieje się dookoła ciebie. Prawdziwy cel wschodniej religii, to mistyczne doświadczenie i związane z tym sprawy, te cele są trudne jeśli nie niemożliwe do osiągnięcia w społeczeństwie przemysłowym. I myślę, że większość tych, którzy twierdzą, że doświadczyli satori tu w Stanach na pewno cię nabiera. I wydaje mi się też, że taki rodzaj oświecenia ma bardzo niewiele wspólnego z ilością wyśpiewanych hymnów czy mantr. Ludzie maja tendencję by wiązać to z jakimś wszechwiedzącym intelektem. A tak nie jest.

To prawdziwa tragedia, że żaden underground tak naprawdę nie istnieje, bo gdyby istniał, to byłby czymś czego należało by się bać. Większość z tych, którzy mają być częścią undergroundu są bardzo tchórzliwi ... i głupi.

EVO: Myślisz, że są w nim tylko dlatego, że gdzie indziej nie potrafią się odnaleźć?

FZ: Są w nim bo nie chciało im się robić czegoś innego. Są zbyt leniwi by robić cokolwiek innego. "Hej... Znalazłem sposób życia, w którym mogę być Człowiekiem Warzywem i nikt niczego nie może mi powiedzieć! Zróbcie jeszcze jeden fajny przebój o tym!" A jeżeli ktoś się czepia, to mówią: "No co facet? Jestem indywidualistą i robię to właśnie w taki sposób." W tym całym undergroundzie znalazłem bardzo mało ludzi gotowych do pracy dla jakiegoś celu. Nie mówię tu o pracy od 9 do 5, aby przeżyć, ale o pracy dla jakiejś sprawy, rzeczywistej lub wyimaginowanej. Wszystko to jest takie powierzchowne. To dupki! Jeśli ta młodzież, która wyobraża sobie, że jest w undergroundzie mogłaby osiągnąć chociaż pięć procent zaangażowania, jakie widać po stronie wroga... Musisz... Popatrz na tych ludzi kierujących machiną wojenną, jak się temu poświęcają, człowieku. TRZEBA się w to naprawdę zaangażować by robić to tak dobrze. Ci ludzie są naprawdę bardzo znieprawieni, że zajmują się wojną... ale popatrz na ich zaangażowanie. Albo na tych kierujących Madison Avenue, mają dokładnie takie samo podejście, bo mają coś w co mogą wierzyć, mają PIENIĄDZE i w nie wierzą. A ci młodzi ludzie w tym całym undergroundzie nie mają nic w co mogliby uwierzyć. I większość z nich, potykający się własne sznurowadła i o tapetę i o "kosmiczną świadomość" czy o cokolwiek innego nawet nie potrafi uwierzyć, że to się naprawdę dzieje, bo oni nadal zastanawiają się czy to jest czy nie jest fantazją albo czy tamto jest fantazją? Albo czy to tam to sen na jawie? Nie są pewni. Wszyscy oni są pokręceni. Ale ci goście tam w prawdziwym świecie, dokładnie wiedzą o co im chodzi. "Mam dolara... i jeśli zrobię to i tamto, to będę miał dwa dolary. I ja w to wierzę, i jest to prawdą, i pokażę ci, że to działa." Oni są na takim poziomie i są zdeterminowani. Trzymają się tego. I ONI zbudowali ten kraj. Brzydki, pierdolony kraj. Oto on, jest tutaj. Oni tego dokonali. Własnymi umysłami – wielkości rodzynek.

Wywiad ten był szybko, już w tym samym miesiącu, przedrukowany w głównej gazecie brytyjskiego undergroundu International Times. Został potem przetłumaczony na niemiecki i opublikowany w 1969 w książce Acid, Neue amerikanische Szene.


Pytanie: Dlaczego pielgrzymom spadały spodnie?

Odpowiedź: Bo paski nosili na kapeluszach.