home

Zappa w Internecie

biografie Zappy

zespoły, nagrania, dyskografia

teksty   

wywiady

artykuły zagraniczne

artykuły polskie

nowe na stronie

varia   

indeks


19 sierpnia 1969 Zappa rozwiązał Mothers. Wielu do dziś nie może mu tego wybaczyć:). Zapisy dwóch wywiadów, dla amerykańskiego i brytyjskiego magazynu, a także to, co Zappa mówił w poprzednich wywiadach, dość jasno pokazują jego motywy, również między wierszami (czytaj na dole co miał na ten temat do powiedzenia Don Preston).  (tł.andrzejrogowski)


Wywiad z Zappą

Robert Levin

GO Magazine, 17 października, 1969

GO Magazine opublikował te artykuły by umożliwić Panu Zappie, który jest jednym z głównych innowatorów muzyki rockowej, publiczne wypowiedzenie własnymi słowami (prasa bardzo często niewłaściwie cytowała albo przekręcała słowa Pana Zappy) swoich poglądów na temat rozwiązania Mothers oraz na temat stanu muzyki rockowej w tym kraju.

Materiał przedstawiony na tych stronach prezentuje opinie Pana Zappy i nie musi być zgodny z opiniami GO Magazine ani też rozgłośni radiowych rozpowszechniających GO Magazine.

"System wartości odbiorców muzyki jest do tego stopnia zniekształcony i popsuty przez ludzi zajmujących się reklamą i temu podobne gówno," powiedział Frank Zappa przez telefon z Los Angeles, "że nie mają oni rzeczywistych kryteriów by móc ocenić czy coś jest dobre albo prawdziwe. Mothers nie brzmieli jak wszystko to, co słychać w radiu, w konsekwencji to co robiliśmy nie było akceptowane jako muzyka."

Aby odpowiedzieć na pytania dotyczące niedawnego rozwiązania The Mothers of Invention Zappa przerwał napięty harmonogram nagrań (płyty Luc Ponty'ego, o której wspomina w dołączonym oświadczeniu dla prasy). Doniesienia obarczające winą za rozwiązanie grupy jego własne, prywatne ambicje oraz sugerujące możliwe pozwy sądowe przeciwko Zappie ze strony byłych członków zespołu wywołały w nim niemałe oburzenie i gniew. Takie historie, twierdzi Zappa, są obrzydliwie nieprawdziwe i dobrze obrazują, swoim "idiotyzmem i nierzetelnością" okoliczności, które sprawiły, że dalsze istnienie zespołu było niemożliwe.

"Nasze płyty sprzedawały się dobrze, ale trafiały tylko do ograniczonej widowni, która już lubiła naszą muzykę. Nie byliśmy w stanie dotrzeć do ludzi, którzy mogliby chcieć nas usłyszeć. Rozgłośnie radiowe nie puszczały naszej muzyki – nawet te 'undergroundowe', które na okrągło puszczają bluesa. Nasza muzyka, bez wysłuchania, trafiała wprost do kosza wrzucana tam przez ludzi układających program. Nie było innego wyjścia, jak tylko zdecydować się na to by każdy poszedł swoją drogą. Myślę, że w ramach Mothers bardzo trudno byłoby dalej maksymalizować talenty członków grupy, a talenty te i tak były ignorowane przez publiczność. Dobra strona tego jest taka, że będą teraz mogli wykorzystać to czego nauczyli się w Mothers – umiejętności nabyte dzięki graniu w Mothers – grając w innych zespołach, przy innych okazjach, i że pomoże to rozpowszechnić trochę dokonania zespołu.

"Problemy," kontynuował Zappa, przechodząc na bardziej ogólne tematy, "to ignorancja, kościół, chciwość i całkowite niezrozumienie znaczenia słowa miłość. To prawda, ludzie negują i niszczą zasady rządzące społeczeństwem, ale nie proponują przy tym żadnych istotnych alternatyw. Chciałbym zobaczyć zmiany polepszające obecną sytuacją, ale żadnych nie widzę."

"Większość Amerykanów nadal lubi pić piwo i oglądać mecze baseballu siedząc przed telewizorem z wywieszonymi brzuchami, albo obejrzeć jakąś walkę by zobaczyć jak ktoś wygrywa. Ludzie nie wierzą, że pokój to coś naprawdę dobrego. Jeśli już chcą pokoju, to tylko dlatego, że taka jest akurat moda. Nawet biznesmani przekazują teraz sobie znak pokoju – i kupują modne wojskowe kurtki. A znak ten jest łatwo przyjmowany przez młodych, zagubionych ludzi, którzy chcą być częścią czegoś większego. Większość dzieciaków wystawiających dwa palce jeszcze nie tak dawno wystawiała jeden palec."

Czy nie widać jakiś rewolucyjnych energii i możliwości wyłaniających się z rocka?

"Scena rockowa jest absurdalna. Nienawidzę piosenek o miłości – rzygać mi się chce. Bardzo trudno jest mi zaakceptować piosenkę o miłości jako najwyższą formę sztuki. I te grupy soulowe mówiące o tym ile to w nich jest soulu – jakby się przy tym przepracowywali – patrząc na zegarki."

"Tak, rzeczy rewolucyjne DZIEJĄ SIĘ w rocku, ale WIĘKSZOŚĆ z tego co podawane jest jako rewolucyjne to zwykła ściema – komercja wytworzona na zamówienie gości od reklamy. Mothers byli rewolucyjni. Captain Beefheart and his Magic Band – wielu nie spodoba się, to co powiem – jest jedyną grupą jaką widziałem, która robi te rewolucyjne rzeczy oryginalnie, z poświęceniem i głębokim uczuciem dla tego co robią. Większość innych grup rockowych to czysta rozrywka."

"Blues w białym rocku jest śmieszny i żenujący. Słuchanie większości białych wokalistów śpiewających bluesa jest żenujące. I jest żenujące, że ONI nie są zażenowani. Biali grający bluesa oszukują samych siebie – ktoś z Brooklyńskim akcentem śpiewający "Baaaby!' Agh! B.B. King gra a potem zaprasza na scenę tych wszystkich białych muzyków z widowni i oni grają jego zagrywki, po czym on klepie ich po główkach. Biali muzycy naśladujący grę czarnych to jak Japończycy produkujący miniaturowe telewizorki."

Zappa, choć przyznaje, że odczuwa smutek i złość po rozpadzie Mothers, nie pogrąża się w ponurej izolacji i zamiast tego bierze się ostro do pracy. Płyta Jean Luc Ponty'ego, do której napisał muzykę i która będzie zawierała utwory z repertuaru Mothers oraz utwory zorientowanie bardziej  "klasycznie", jest projektem, w który jest on obecnie bardzo silnie zaangażowany. W nagraniach uczestniczą dobrzy muzycy jazzowi a Zappa dyryguje, z ogromną przyjemnością.

"Mam szansę pracować z innymi muzykami i wprowadzić w ich grę niektóre z pomysłów, które opracowałem wraz z Mothers. Dyryguję w taki sam sposób jak to robiłem z Mothers – używając sygnałów rąk i wielu muzykom bardzo się podoba takie podejście."

"Ale posłuchaj tego. Usłyszałem niedawno, że pewna wokalistka śpiewająca tandetny pop dostaje kontrakt na sto tysięcy dolarów za płytę! A my na te pięć sesji nagraniowych do płyty Ponty'ego i opłacenie wszystkich muzyków mamy budżet ośmiu tysięcy dolarów. Nieźle co? To czysta ignorancja. Publiczność nie jest gotowa by słuchać długich, instrumentalnych utworów. Nie potrafią. Usłyszą pewne aspektu gry gitar... efekty fuzz... ale nie potrafią usłyszeć struktury rozwoju tematu w solówce gitary. Solówki perkusyjne zawsze potrafili usłyszeć dobrze – zwłaszcza jeśli są one głośne i nie rozbija się metrum. To kwestia edukacji. Edukacja musi zaczynać się w szkole. Stacje radiowe też muszą to robić.

Zappa przygotowuje też koncert w Albert Hall w Londynie w końcu kwietnia. Będzie on obejmował szerokie spektrum jego muzyki i znajdą się w nim różne kompozycje – od rocka do muzyki baletowej.

Kolejnym projektem jest program w telewizji (Go, 10 października).

"Będziemy to filmować w piwnicy mojego domu – tyle dziwnych rzeczy się tam dzieje. Ludzie – przyjaciele, muzycy – będą robili to, co będą chcieli. Zrobimy to jako konsorcjum, nie pod szyldem sieci, dzięki czemu będziemy mieli pełną kontrolę. Ktoś już zgodził się sfilmować odcinek pilotażowy."

Zappa jest ważną, choć wciąż niedocenianą, siłą napędową współczesnej muzyki popularnej. Wpływ Mothers of Invention na inne zespoły (włączając w to Beatlesów i Stonesów) jest stały i głęboki, a gdy pomyślimy o kilkunastu kolejnych gotowych do wydania albumach, to wpływ Mothers na muzykę na pewno nie ustanie i w przyszłości.

Zappa pracujący sam, no cóż, pewne jest, że talent tak wielki i różnorodny jest w stanie osiągnąć wiele. Jego przyszła twórczość z pewnością będzie pełna inteligentnego humoru, energii i będzie miała swoją wagę. Tego na pewno możemy od niego oczekiwać.

 

 

Mothers umarli, ale Zappa wciąż ma się dobrze

Richard Williams

Melody Maker, 25 października, 1969

MOTHERS umarli. Zabiła ich apatia publiczności wobec stylu muzyki, który reszta świata doceni być może gdzieś w 1975.

Po tym jak Frank Zappa ogłosił, że on i jego rozkoszna banda freaków nie są już razem, MM zadzwonił do jego domu w Los Angeles by spytać o powody rozwiązania zespołu.

"Nie lubię mówić, że się rozpadliśmy – po prostu nie występujemy już razem," odpowiedział enigmatycznie.

"Nie posuwaliśmy się do przodu, i jeśli kontynuowalibyśmy w ten sam sposób jak odbywało się to przez ostatnie półtora roku, to stracilibyśmy całą naszą widownię."

"Podążaliśmy w kierunku muzyki koncertowej – elektronicznej muzyki kameralnej. Wykonywaliśmy ją kilkanaście razy w Ameryce i za każdym razem dostawaliśmy straszne recenzje i spotykaliśmy się z nieprzyjemnymi reakcjami publiczności."

"Recenzje naszych występów były takie prostackie, nie mam już ochoty więcej znosić tych bzdur."

Śmieci

"Graliśmy mój koncert na fagoty w Fillmore East, a jeden z krytyków opisał to jako koncert na obój.' Dodał też, że zapłacił za koncert rockowy i nie widzi powodu by musiał wysłuchiwać klasycznych śmieci."

"Ludzie odczuwają silną potrzebę by klasyfikować muzykę pakując ją do pudełeczek z etykietkami, a nigdy nie byli w stanie zrobić tego z naszą muzyką."

"Czy jestem zniechęcony? Pewnie, że jestem."

"Ale nie chcę by zabrzmiało to tak, że zrezygnowaliśmy tylko z powodu złej prasy. Z takim podejściem przetrwalibyśmy najwyżej pół roku."

"Stawało się jasne, że nie osiągniemy celów postawionych przed zespołem. Zewsząd napotykaliśmy na zbyt duży opór, postanowiliśmy więc dać temu spokój."

"Może za dwa, trzy lata ludzie będą w stanie docenić to co osiągnęli Mothers; może dojrzeją do tej muzyki."

"I kto wie, możliwe, że kiedyś w przyszłości ponownie zbierzemy zespół."

W międzyczasie, Frank ma typowy dla siebie mało realistyczny plan wydania 12 niepublikowanych jeszcze płyt Mothers, które są już gotowe do wypuszczenia na rynek.

"Negocjuję z magazynem Playboy założenie Klubu Płytowego Mothers. Członkowie mogliby otrzymywać albo jedną płytę na miesiąc przez rok albo wszystkie na raz."

"Dlaczego Playboy? Ma duży nakład. Nie da się tego zrobić przez pisma undergroundowe, nie maja tylu odbiorców. A samo wydanie płyt i wydrukowanie okładek będzie kosztowało fortunę."

"W tym tygodniu robię też pilotażowy odcinek programu telewizyjnego, i jeśli wypali, to będę miał własny cotygodniowy serial telewizyjny. Program będzie korporacyjny, co znaczy, że stacja będzie mogła decydować tylko o tym czy go pokaże czy nie, nie będzie mogła niczego wycinać ani cenzurować.

Wariactwo

"Odtwarzają teraz w studiu moja piwnicę, będzie trochę większa niż w rzeczywistości i będą tam wzmacniacze i instrumenty muzyczne, by zaproszeni goście mogli grać."

"Do pierwszego odcinka chcę zaprosić Huberta Humphrey'a, Captain Kangaroo – w Stanach to taki ludowy bohater, ma własny program telewizyjny dla dzieci – Micka Jaggera, Captain Beefhearta i Lightnin' Slim'a."

"Będzie to trwało jedną godzinę. Ludzie będą rozmawiali i zobaczymy jakie wariactwo z tego wyjdzie."

Wytwórnia płytowa Franka, Straight, ma wkrótce wydać cztery albumy.

"Płyta GTO w końcu się ukaże, będą też nowe płyty Tima Buckley'a i grupy nazywającej się "Pin Rod." W ten weekend Frank zabiera Beefhearta do Europy na festiwal jazzu i popu BYG, i jak mówi, ma nadzieję rozpropagowania zespołu Captain Beefheart and his Magic Band w brytyjskiej prasie.

Problemy z uzębieniem

"To co dzieje teraz u Beefhearta nie sprzyja tym planom," powiedział. "Jeden z gitarzystów uderzył basistę w szczękę i połamał mu protezy.

"Potem drugi gitarzysta walnął Jeffa w żebra tak, że ten trafił do szpitala. Potem zespół się pozbierał, zabrali Jeffa ze szpitala, kupili mu jakieś ciuchy i odesłali go z powrotem na pustynię."

"Teraz jeden pozostały gitarzysta – Zoot Horn Rollo – gra obie partie gitarowe, które są bardzo trudne. Nie mam pojęcia jak on to robi."

Wyraziłem szczerą nadzieję, że koniec Mothers nie oznacza, że Frank przestanie komponować, a on odpowiedział: "Zarezerwowałem Albert Hall na koncert 25 kwietnia przyszłego roku. Orkiestra będzie wykonywać moje kompozycje, co zdarzy się po raz pierwszy."

Koniec z jazdami samochodem taty po barach hamburgerowych, zachwytami nad Ruben and the Jets, ale . . Mothers umarli: niech żyje Frank Zappa!

 

Fragment wywiadu ze strony KillTheUglyRadio

Wywiad z Donem Prestonem (styczeń, 2001):

SM: W autobiografii “Takiego mnie nie znacie”, Zappa pisze, że postanowił rozwiązać Mothers po tym jak zobaczył Duke Ellingtona “żebrzącego o dziesięć dolarów zaliczki.” Trudno mi było uwierzyć w tę historię. Czy coś takiego miało miejsce?

DP: Sądzę, że też to czytałem, ale to nie było tak. Wiele rzeczy w tej książce to bzdury. Tylko jego wyobraźnia. Było kilka powodów dlaczego Mothers rozpadli się. Jednym z nich było to, że Zappa płacił nam pensje. Teraz wydaje mi się to głupie. Nie było go stać na wypłaty (dla Mothers), ale ciągle zatrudniał coraz więcej muzyków. Wypłacanie wynagrodzenia dziewięciu członkom zespołu kosztowało sporo pieniędzy. No to po co zatrudniać tylu muzyków. Nie musiał wcale zatrudniać dziewięciu. A robił tak cały czas. Wyjaśniał to potem w ten sposób, że nie było go stać na płacenie tym wszystkim muzykom z własnych pieniędzy. Pewnie, że tak, ale po co zatrudniał ich aż tylu.

Drugą sprawą było to, że zawsze wpadał w gniew gdy publiczność bardziej entuzjastycznie reagowała na solówki niż na jego kompozycje. To była jedna z tych rzeczy, które go wtedy wkurzały. Kolejną było to, że w czasie koncertu graliśmy tylko 3 lub 4 piosenki. Cała reszta to były improwizacje. Tak pracował zespół. I wychodziło nam to naprawdę dobrze. Dawaliśmy radę i publiczność to uwielbiała. Nie był to sam jazz, ale wszelkiego rodzaju dziwne zmiany czasowe, muzyka eksperymentalna. Uważam, że chciał zachować większą kontrolę nad muzyką. No i jeszcze jedno, większość zwykle zawsze dobrze sobie poruchała, a on nie. Prawdopodobnie to było przyczyną napięć.

SM: Reszta członków grupy nie zniosła rozpadu zespołu zbyt dobrze, ale ty rozwijałeś się zawodowo i kontynuowałeś współpracę z Frankiem do 75. Byłeś więc tak naprawdę jedynym członkiem “Mothers”, który dalej z nim współpracował.

DP: Tak naprawdę, to Ian Underwood też zawsze był blisko. Ian utrzymywał kontakty z Zappą nawet po zbiorowym pozwie wytoczonym Zappie przez ex-Mothers.

[pozew został złożony w 1985, sprawa zakończyła się 1991, Zappa zgodził się zapłacić byłym członkom zespołu, sum nie ujawniono]