home

Zappa w Internecie

biografie Zappy

zespoły, nagrania, dyskografia

teksty   

wywiady

artykuły zagraniczne

artykuły polskie

nowe na stronie

varia   

indeks


Wywiad dla Melody Maker, wszystkie informacje o wydawnictwie znajdują się na stronie AFKA. Rozmowa z Frankiem i członkami zespołu dająca dobry wgląd w ich pracę. (tłumaczył: andrzej rogowski)


Zjednoczenie Matek

Richard Williams & Michael Watts

Melody Maker, 5 grudnia, 1970

Richard Williams i Michael Watts z Melody Maker rozmawiają z Frankiem Zappą i Mothers

Proszę mi powiedzieć, co myślisz o krytycznych reakcjach na twoją twórczość w ciągu ostatnich pięciu lat? No cóż, odpowiedział, ludzie piszą z dwóch powodów, albo to lubią, albo im za to płacą. “Pisząc o mojej muzyce kierują się założeniami, które są bardzo dalekie od rzeczywistości.”

Nie wydaje ci się, że byłoby korzystne, tak dla krytyków jak i publiczności, gdybyś próbował wyjaśniać, w kategoriach muzycznych, to co dzieje się na twoich płytach? “Posłuchaj,” padła odpowiedź, “Próbowałem to zrobić na naszej pierwszej płycie i widziałeś, czym to się skończyło.”

O czym mówisz? “Na okładce umieściłem listę ludzi, którzy byli dla mnie ważni, którzy mogli mieć wpływ na mój muzyczny rozwój … Strawiński, Varèse i tak dalej. Skutek tego był taki, że przez następne pięć lat nazwiska te pojawiały się w ‘analizach’ moich płyt – ale zawsze stosowano je niewłaściwie, tak więc, na przykład, jakiś krytyk napisał, że dany fragment wykazuje oczywiste wpływy Varèse, a w rzeczywistości była to kompletna nieprawda. Stwierdziłem, że wyjaśnianie czegokolwiek nie ma sensu.”

W czasie swego pobytu w Anglii, pomiędzy koncertami w londyńskim Coloseum oraz w Liverpoolu [1], Zappa udzielał jednego wywiadu za drugim, co prawdopodobnie przytępiło nieco jego elokwencję. Dla niektórych, pamiętających pełne życia muzyczne eksploracje starych, rozwiązanych już Mothers of Invention, muzyka jego nowego zespołu też straciła wiele ze swojej ostrości.

“Chunga’s Revenge” jego nowa płyta mogłaby być tego przykładem, spytałem więc czy ten ruch do tyłu jest jego świadomym wyborem.

“Ten zespół celowo jest ograniczony pod względem muzycznym – ale sposób tego ograniczenia nie ujmuje mu kreatywności. Może się podobać – każdej przeciętnej osobie. Dziwakom podoba się stary zespół.

“Format tego zespołu może wydawać się konwencjonalny, ale grany materiał jest tak samo złożony jak u wczesnych Mothers. Rytm jest zawsze mocny, ale to właśnie sekcja rytmiczna była najsłabszą stroną dawnych Mothers.

“Słowa piosenek na pewno są lepsze niż u starych Mothers i mam wreszcie okazję by lepiej je wyeksponować, a to z powodu dwóch nowych wokalistów. Swobodnie poruszają się w szerokim zakresie dźwięków.  Kiedy tylko ja śpiewałem, mój barytonowy głos brzmiał tak samo jak gitara przez co stawał się niesłyszalny. Howie i Mark śpiewają wysoko i ich śpiew dociera do widowni.”

Jak twierdzi Zappa, nowemu zespołowi nie brakuje elastyczności. ”George (Duke) gra na puzonie w 30 - 40 procentach materiału, a prawdę mówiąc nigdy nie byłem zadowolony z gry sekcji dętej w starym zespole. Miewali dobre momenty ale brakowało im właściwej intonacji. Potrafili czytać muzykę i mieli jej czucie, solówki były generalnie dobre, ale jako całość brzmieli surowo – mikrofony były podłączone do akustycznych wzmacniaczy i zawsze pojawiały się nieprzyjemne dla ucha dźwięki. Wzmacniacze mają duży wpływ na czucie muzyki: gdybyśmy podłączali instrumenty dęte do Marshalli, sprawy wyglądałyby zupełnie inaczej.”

Czy ten zespół jest przewidziany na jakiś określony okres czasu? “Nie. Składy zmieniają się, to naturalne, nie mam na to wpływu. W dawnych Mothers Ray Collins odchodził trzy razy i trzy razy powracał, co raczej nie ułatwia pracy gdy repertuar ma się ustalony pod głównego wokalistę a ten nagle wypada i trzeba wszystko na nowo układać. W końcu zabroniłem mu powracać.”

Głównym projektem Franka, którego “Chunga” jest tylko przedsmakiem, jest “200 Moteli”, film o życiu grupy rock and rollowej. “Wszystko układa się doskonale,” powiedział Frank, “ale w tej chwili nic więcej nie mogę powiedzieć.” Ujawnił jednak, że potrzebna jest do niego orkiestra złożona z 90-115 instrumentów i 30-osobowy chór. “Część materiału filmowego jest już przygotowana” powiedział.

A co z filmem Uncle Meat? "Trzymam go w piwnicy – wciąż brak mi pieniędzy na jego ukończenie." Ostatnia płyta starych Mothers, “Weasels Ripped My Flesh,” była, jak powiedział, tylko częściową realizacją materiału, na którego wydanie też brakuje mu pieniędzy.

Zappa jest oczywiście poirytowany brakiem uznania dla muzyki wczesnych Mothers. “Niektórzy załapali o co w niej chodziło” mówi “a wcale nie zależy mi na tym by podobała się całemu światu. Chodzi mi o docenienie włożonej w nią pracy i oryginalności samej jej koncepcji. Mothers byli często doceniani z niewłaściwych powodów; zespół był po prostu modny w pewnych kręgach.”

JEFF SIMMONS jest prawdopodobnie najmniej znany ze wszystkich Matek, choć w maju wydał swoją płytę, “Lucille Has Got My Mind Messed Up,” jedną z najbardziej wyrazistych na rynku w tym roku. Pokazała ona, że ten 21-letni basista, który także śpiewa i gra na fortepianie i gitarze, ma rzadki talent do pisania. Jego piosenki, takie jak “Appian Way” i “I’m In The Music Business,” zawdzięczają swoje brzmienie po trosze Frankowi Zappie (w wytwórni którego, Straight, zostały wydane) i po trosze Captain Beefheartowi, lecz posiadają swój własny, wyrazisty charakter.

Simmons pochodzi z Seattle, na zachodnim Wybrzeżu, zaczął grać na basie w 1967, w swoim rodzinnym mieście miał własny zespół Easy Chair, składający się z dwóch gitar, basu i perkusji.

Poznał Zappę kiedy Easy Chair mieli występ razem z Mothers w Seattle, a potem koncertowali wspólnie w Tropicana Motor Hotel w Los Angeles.

Następnie nagrał płytę, razem z kilkoma przyjaciółmi, wśród których znaleźli się gitarzysta Craig Tarwater, były członek zespołów The Daily Flash i The Sons of Adam z San Francisco oraz perkusista Ron Woods, który poprzednio grał z Buddy Miles'em a obecnie jest członkiem grupy Pacific Gas and Electric.

“Frank pomógł mi ukończyć płytę,” mówi. “Zagrał w dwóch utworach, ‘Raye’ i w piosence tytułowej, można powiedzieć, że dokonał powtórnej produkcji płyty, po tym jak sporą jej część mieliśmy już gotową.” Frank jest wymieniony na okładce jako "LaMar Bruister ” z przyczyn umownych. Ocena Jeff'a jest następująca: “Pewne części są dobre, inne zbyt uczuciowe, wiesz, takie filozoficzno rockowe przynudzanie.”

Zespół rozpadł się po wydaniu płyty z powodu sporów z zarządem Bizarre i latem Jeff dołączył do Mothers pojawiając się w składzie na festiwalu w Bath.

“Tak wygląda sytuacja obecnie, w wolnych chwilach grywam na gitarze i chcę kupić fortepian elektryczny. Jestem teraz na rozdrożu, może zimą wrócę do domu w Seattle, albo pojadę do Vancouver. Jest tam dobra scena rockowa.

W Seattle dużo dzieje się w muzyce, jest wiele klubów, gra się podobnie jak w San Francisco a może nawet bardziej widoczne są wpływy Chicago. Na przykład, gdy zacząłem grać, pierwszym zespołem jaki usłyszałem byli Spoonful and the New Vaudeville Band. Było to dawno temu, teraz bardziej podobają mi się Little Milton and magic Sam”.

AYNSLEY DUNBAR jest ostatnim wpisem na długiej liście perkusistów grających z Zappą – byli wśród nich Billy Mundi, który grał na płycie Dylana “New Morning” i Art Tripp, grający na płycie Jean Luc Ponty'ego “King Kong.”

Mówi, że muzyka jest bardziej złożona niż ta którą grał w zespole Retaliation.

“Aranżacje są bardziej skomplikowane –wszystkie akcenty są stonowane – lecz nie powiedziałbym, że wszystko jest na sto procent ustalone. Mam dużo swobody. Na przykład, wszystkie moje wejścia mogę grać całkowicie swobodnie.

“Ten zespół jest zupełnie inny niż Retaliation. Tamten był grupą typowo bluesową, graliśmy tylko ten rodzaj muzyki, coś takiego może być krępujące jeśli chcesz się rozwijać muzycznie, badać nowe jej obszary. Ale graliśmy mocną muzykę. Ostatnie pięć występów były naszymi najlepszymi, bo każdy zdawał sobie sprawę, że to nasze ostatnie wspólne granie.”

Tych dobrych wspomnień musi być więcej gdyż rozważa kontynuację współpracy z byłymi członkami Retaliation, być może jako zespół towarzyszący koncertom Zappy. Victor Brox, były organista Retaliation, już podjął kroki w tym kierunku; plany te, na razie mało konkretne, mogą się urealnić w ciągu następnych dwóch miesięcy, w czasie gdy Dunbar będzie grał w zespole Zappy.

“Tak, będziemy chcieli zejść się ponownie,” powiedział. "Zagramy razem jeden koncert. Ale wszyscy chcą by zespół działał ponownie – ci którzy grali ze mną – brakuje im pieniędzy. Mi też już się kończą – te nowo zarobione też,” roześmiał się.

Jak współpracuje mu się z Zappą na płaszczyźnie osobistej, zważywszy reputację Franka jako tego, który ciągle zwalnia i zatrudnia nowych muzyków? “Moja pozycja w zespole jest na tyle trwała na ile mi to teraz odpowiada. Ale kiedy wrócę do Stanów zajmę się produkcją a potem mam główną rolę w filmie. Ma to być coś na podstawie filmu ‘Tom Jones,’ wiesz, ten z Albertem Finney'em. Nie mogę się już doczekać. Właściwie, to będąc w Stanach z Frankiem sporo już się występowałem w filmach.”

Aynsley wydaje się być zadowolony z roli, jaką zaoferował mu Zappa. Mówi, że praca w Stanach ma swoje zalety. Można tam nie pracować przez miesiąc i nie ma to wpływu na stan twojego portfela. Spróbuj zrobić coś takiego tutaj i już po tobie, nie masz za co żyć. Także ludzie w Stanach bardziej interesują się muzyką. Scena jest ciekawsza bo wszyscy są zainteresowani tym co robią muzycy. W Anglii muzycy, kiedy zaczynają pracę, poświęcają się jej całkowicie, ale zaraz zaczynają dostrzegać, że nie ma to wpływu na ich dochody, w zasadzie każdy komu zależy na tym bo zarabiać na muzyce wyjeżdża do Stanów.”

Poza “Chunga’s Revenge,” Aynsley'a, przez krótki czas,  można usłyszeć na płycie jego improwizowanego zespołu Blue Whale, którego członkami są Paul Williams, wokalista, Tommy Eyre z Mark-Almond, Roger Sutton i Ivan Zagni, “Jest tam wiele solówek,” obiecuje.

HOWARD KAYLAN – prawdziwy Amerykanin z obfitym zarostem – jest jednym z dwóch głównych wokalistów zespołu, wraz z Markiem Volmanem. Na “Chunga’s Revenge” są wymienieni jako Phlorescent Leech and Eddie. W czasie naszej rozmowy w hotelu Londonderry, występował jako Phlo

Obydwaj byli członkami The Turtles – przez pięć lat, od momentu powstania zespołu – i wciąż maja problemy z powodu podpisanej przez nich umowy, chociaż obecnie pracują nad własną płytą. Jednak z przyczyn związanych z kontraktem występują na niej jako Phlorescent Leech and Eddie, nie jako Kaylan i Volman.

“Jesteśmy związani tą umową z firmą nagraniową i oni uważają, że jesteśmy ich własnością,” powiedział lakonicznie.

Turtles

Jak to się stało, że występują razem z Zappą? “No cóż, zespół rozpadł się – to znaczy, The Turtles – razem z Markiem poszliśmy na koncert Mothers, Zappa zobaczył nas i spytał, hej, czy nie chcielibyście przystąpić do nas, i tak zrobiliśmy. Możliwość tej pracy bardzo nas ucieszyła. Kiedy zaczynaliśmy w The Turtles graliśmy naprawdę dobrze, ale potem wszystko stało się po prostu nudne, po tym jak nagraliśmy “Happy Together” musieliśmy w kółko grać to samo. Musieliśmy trzymać się tego brzmienia by móc zarabiać na życie, nie mieliśmy żadnej swobody. Poszliśmy w komercję i straciliśmy całą werwę.”

A mówiąc o wolności, Zappa znany jest z tego, że swoich muzyków trzyma żelazną ręką, nie jest tak? Czy nie tańczycie tak jak on wam zagra? “Człowieku, to świetna zabawa, naprawdę doskonała. To jak praca w czasach dawnego jazzu, właśnie taka atmosfera panuje w zespole. Robimy prawie to samo co wcześniej, tyle tylko, że teraz Frank czuwa nad nami.

“Kieruje wszystkim, co ma związek z muzyką, ale też chroni nas przed wszelkimi problemami. Praca nie różni się zbytnio od tego co robiliśmy w The Turtles, a na przykład podróżowanie w czasie tourne wygląda prawie dokładnie tak samo, jednak praca z tymi wszystkimi różnymi instrumentami to dla mnie nowość i musiałem sporo nad tym popracować.”

Czy mógłbyś powiedzieć o czym będzie film “200 Moteli”? “Nie, niestety, takie pytania to do Franka, nie do nas."

MARK VOLMAN ma około sto siedemdziesiąt pięć centymetrów wzrostu i budową przypomina jedno z tych miękkich krzeseł wykonanych z gumowej pianki jakie można w zobaczyć w katalogach modnych mebli. Można powiedzieć, że wygląda na wyluzowanego. Podobnie jak Kaylan był członkiem The Turtles, ale nie chce o tym rozmawiać, to takie nudne. Porozmawiajmy lepiej o “Chunga’s Revenge”. Jest jakiś związek pomiędzy wokalami na drugiej stronie płyty a następnym dziełem Zappy “200 Moteli”, czyż nie?

Komercja

“Tak, to taka zapowiedź "200 Moteli". Ta płyta ma być o tym jak to jest w trasie i jak to wpływa na ludzi. Ale w zasadzie to nie możemy mówić o kolejnych projektach. Frank nawet nam nic nie mówi. ‘Chunga’ ma na pewno na celu osiągnięcie sukcesu komercyjnego, jest podobna do jego poprzednich płyt, została złożona z różnych kawałków. Gdzie powstały? Prawie wszystkie w Stanach, tylko jedno nagranie pochodzi stąd, z Trident w Londynie. To naprawdę odjechane kawałki, oparte na rzeczywistych rozmowach - w każdym bądź razie druga strona płyty.

“Teraz mamy próby z nowym materiałem i gramy go w czasie koncertu. Najlepsze w pracy z Zappą dla mnie jest to, że mam kontakt z innymi rodzajami muzyki.

“Wspaniale jest pracować z tak znakomitymi muzykami jak George (Duke) i Ian (Underwood). Mam dużo swobody w tym co robię. Frank nie mówi mi jak mam śpiewać, chociaż jest szefem.”

Większość piosenek Zappy wygląda na parodie, często rockowego grania z lat pięćdziesiątych. Czy wiesz dlaczego Frank jest tak zaabsorbowany tym właśnie stylem?

“Nie wiem czy robi to świadomie. Z tego co widzę, to tworzy po prostu piosenkę. Nie dba o to jak jego muzyka będzie interpretowana. Nie obchodziło go to w najmniejszym stopniu gdy tworzył swoje poprzednie 12 płyt. Wydaje mi się, że teraz większy nacisk kładzie na śpiew; na ‘Chunga’s Revenge’ jest o wiele więcej wokali niż na jego poprzednich płytach. Może to sposób potraktowania głosu nadaje tej płycie inny charakter. A ‘200 Moteli’ to będzie połączenie wszystkiego, co robił do tej pory. Na przykład na płycie Ruben and The Jets pokazał, że potrafi pisać muzykę taką jaką grano w latach pięćdziesiątych, sześćdziesiątych, parodie, jak je nazwałeś.

Bonzos

“Były już zespoły, które próbowały robić podobne rzeczy, na przykład The Bonzo’s, [We are normal / I'm the urban spaceman, itp.] ale oni nigdy nie zaszli tak daleko; nie dokonali niczego podobnego do tego czego dokonuje Frank. Ameryka jest chora i on to pokazuje. Są różne podejścia, wszystko ma związek z tym, że Wielka Brytania jest innym krajem niż Ameryka.”

1. Liverpool - 26 listopada, dwa koncerty w Londynie -29 listopada (plus Manchester, 27 listopada).