home

Zappa w Internecie

biografie Zappy

zespoły, nagrania, dyskografia

teksty   

wywiady

artykuły zagraniczne

artykuły polskie

nowe na stronie

varia   

indeks


Wywiad przeprowadził Craig McGregor, australijski dziennikarz, pracownik akademicki i krytyk, znany ze swoich prac poświęconych Dylanowi, informacje o wydawnictwie znajdują się na stronie AFKA. Rozmowa przeprowadzona w domu Zappy, dotyczy 200 Moteli ale też jest to próba głębszej analizy sztuki Franka Zappy. (tłumaczył: andrzej rogowski)


Zappy Rap o Zappy Planie

Craig McGregor

The New York Times, 8 listopada, 1970

LOS ANGELES

Frank Zappa ma plan. Ma go od kiedy skończył 18 lat. (“Wiesz, niektórzy lubią wspinać się na góry? Cóż, ułożyłem plan tak absurdalny...”) pokonał już jedną trzecią drogi do jego realizacji i prawdopodobnie mu się w końcu uda (“Och tak, to będzie Sztuka”) problem jednak w tym, że nikomu nie mówi na czym Ten Plan polega. Och nie. Boże, to by wszystko zepsuło. Poza tym, jak mówi Zappa, jego grecko-arabsko-sycylijskie oczy błyszczą przy tym skryte za czarną teatralną kurtyną włosów, zamierza zrobić o tym film. “Jest to tak absurdalne, że nic dobrego by z tego nie wynikło gdybym ci o tym powiedział, to wszystko.” Koniec tematu.

Frank Zappa jest liderem zespołu The Mothers of Invention. Cóż, to tylko część tego kim on jest. Jest też tym sardonicznym facetem z plakatu toaletowego Phi Zappa Crappa, który jest dla Franka ciągłym powodem irytacji gdyż “ten plakat krąży po całym świecie, to prawdopodobnie jeden z najlepiej sprzedawanych plakatów w historii a ja nie zarobiłem na nim ani grosza – jeśli słyszę jak ludzie mówią, że Frank Zappa to ten facet siedzący na toalecie, to znaczy, że nie mają bladego pojęcia o tym czym się zajmuję. Wszystkie informacje na mój temat są przepuszczone przez tę cholerną toaletę!”

Jest też twórcą filmowym i ma nagranych 17 godzin swojego filmu “Uncle Meat”, dziwnej, surrealistycznej, epickiej opowieści o Mothers i Mothermani – “Wyciąłem z niego około 40 minut, ale jak tylko pokazałem go sponsorom, zaraz się wycofali z interesu.” Jest też producentem płytowym i wydawcą (ma własną wytwórnię Bizarre), filozofem, zwolennikiem Zenu, gitarzystą, publicystą, wirtuozem w pognębianiu ludzi i kultowym bohaterem elektrycznego undergroundu....

Oraz kompozytorem. Pisze muzykę od kiedy skończył 13 lat, a wśród tych, którzy wywarli na niego swój wpływ wymienia Varèse, Strawińskiego, Weberna i “elektryczny rhythm and blues z lat pomiędzy 1953 a 1958”. Napisał muzykę do dwóch filmów – “Chciałem być kompozytorem filmowym, ale trudno jest osiągnąć sukces jeśli nie mieszka się w Hollywood.” Napisał większość materiału granego przez Mothers, a na początku tego roku francuski skrzypek jazzowy Jean-Luc Ponty nagrał całą płytę z kompozycjami Zappy, od ulubionych utworów Mothers takich jak “King Kong” (utwór tytułowy) i “Idiot Bastard Son” do dzieła napisanego na orkiestrę po tytułem “Music for Electric Violin and Low Budget Orchestra.” Potem w maju tego roku Zubin Mehta i Orkiestra Filharmoniczna Los Angeles zagrali premierowe wykonanie najambitniejszego jak dotąd dzieła Zappy, “telewizyjnej opery” zatytułowanej “200 Moteli.”

*

“Wiele osób twierdzi, że brzmi to jak muzyka filmowa,” mówi Zappa. “Cóż, w pewien sposób to jest taka właśnie muzyka – do filmu, którego jeszcze nie widzieli, filmu, który przeżywam gdy jestem w trasie z Mothers. Po pracy, po powrocie do motelu zapisywałem wszystko o czym myślałem w ciągu dnia: to taki muzyczny pamiętnik, dwuletni orkiestrowy pamiętnik. Potem przyszedł mi do głowy pomysł użycia tej orkiestrowej muzyki w piosenkach o życiu w trasie, a potem wstawienia do tego jakiejś akcji i w końcu powstała pewnego rodzaju okazała “opera dla telewizji.” W czasie majowego koncertu Mehta dyrygował trzema częściami z czterech, z powodu wysokich kosztów wynajęcia chóru i tancerzy większość akcji scenicznej trzeba było pominąć." Ostatecznie całe dzieło ukaże się dopiero 27 grudnia kiedy Zappa i Mothers polecą do Amsterdamu by nagrać całą operę na taśmie wideo dla holenderskiej telewizji. Potem musi tylko zebrać pół miliona dolarów aby zrobić z tego film....

Kiedy Zappa nazywa operę okazałą, to wie co mówi. Obsada: “Jeden siedmioosobowy zespół elektryczny zwany Mothers of Invention; jeden oficjalny błazen nazywający się Motorhead; jeden kompozytor muzyki elektronicznej zmieniający się w potwora znany jako Don Preston; jedna żydowska montażystka z Nowego Jorku, Phyllis Altenhaus, która staje się ofiarą potwora; 12 tancerzy baletu, 4 mimów, jeden karzeł, jeden narrator, jedna solistka sopranowa, jeden 40-osobowy chór, jedna 91-osobowa orkiestra, 3 fortepiany i to wszystko – z tym musimy pracować.”

A co tam! Znalazł nawet sposób by włączyć do tego te 40 minut z ‘Uncle Meat.’ “Wydaje się niemożliwe, prawda? No cóż, nie jest; wstawiłem ‘Uncle Meat’ na początek i oto mamy to ogromne szokujące dzieło! Najlepiej bawię się wtedy gdy znajduję najbardziej niepodobne do siebie elementy i łączę je ze sobą tak by tworzyły całość. Cokolwiek, co wygląda na całkowicie niemożliwe. Moje całe życie poświęcone jest robieniu takich właśnie rzeczy: znajdowaniu najbardziej absurdalnych koncepcji i przekształcaniu ich w rzeczywistość. Bo wiesz, jak już coś się wydarzy, to jest to rzeczywiste. Możliwość kształtowania rzeczywistości jest całkiem fajna.”

*

Zappa wstaje i przechodzi przez studio zajmujące cały parter jego domu przy Laurel Canyon na wzgórzach Hollywood. Wielkie pomieszczenie zapełnione popowymi gadżetami, jest tam całe mnóstwo elektrycznych gitar, maska samochodu, ciemnofioletowe organy,  wibrafon, asamblaże wykonane z różnych odpadów, plakaty, rolki taśmy, sprzęt do montażu, wzorniki barw, teczki, telefony, zestaw perkusyjny, głośniki, ogromny obraz przedstawiający spowity w płomienie kobaltowy samochód, metalowe pudełka na taśmę filmową, wzmacniacz i biało-zielony znak reklamujący Zappa’s Grubby Chamber. To tutaj pracuje całymi nocami pisząc muzykę, edytując nagrania i filmy, bez końca obrabiając i przerabiając ten sam materiał aż nabierze pewności, że stworzone przez niego audiowizualne efekty są dokładnie takie jakie sobie zamierzył.

Zappa może okazać się być pierwszym twórcą, który autentycznie opanował różne rodzaje mediów. Jest on nie tylko pierwszym prawdziwie wielkim kompozytorem pochodzącym ze zbuntowanego rockowego undergroundu jaki objawił się światu od czasów Gershwina, ale także fanatykiem mediów ery McLuhana, który przyswoił sobie techniki tworzenia muzyki, filmów, pokazów świetlnych, opery i teatru (jego koncerty z Mothers zawsze były na równi muzycznymi jak i teatralnymi zdarzeniami, w czasie których członkowie zespołu, grając muzykę, wykonywali na scenie zwariowane surrealistyczne melanże Zappy) i potrafi używać ich zgodnie ze swoją wolą: w “200 Motelach” będzie zajmował się wszystkim, od prowadzenia zespołu Mothers na scenie do udzielania wskazówek reżyserowi w kwestiach odbioru dzieła przez widownię. Niestety, szanse na to by można było to zobaczyć w amerykańskiej telewizji są zerowe.

“Trzeba pamiętać, że w telewizji holenderskiej nie ma czegoś takiego jak problem z cenzurą: można pokazywać każdy rodzaj nagości, używać dowolnego języka,” mówi Zappa. “Jeśli tylko stoi za tobą orkiestra symfoniczna, to jest to uznawane za Sztukę. Rozumiesz? Okay. Pierwsza część ‘200 Moteli’ opowiada o prawdziwym życiu, w formie cytatów, które pokazują środowisko w jakim funkcjonuje rockoandrollowe indywiduum. Jedna z piosenek to ‘This Town Is A Sealed Tuna Sandwich,’ a po niej występuje balet ‘Sealed Tuna Sandwich’. Jesteśmy w tym mieście, prawdziwe zadupie, można tam tylko pójść do baru dla wieśniaków, zrobić grilla, poznajemy faceta nazywającego się Lonesome Cowboy Bert, który ma ogromną surrealistyczną wesoło-miasteczkową strzelnicę z karabinem maszynowym i kartonowymi postaciami komunistów, owłosionych dziwaków i pedziów, sędziów Sądu Najwyższego i tak dalej, kręcącymi się w kółko gdy on rozwala im głowy z tego karabinu poruszając przy tym ustami do piosenki ‘Lonesome Cowboy Bert' granej przez szafę grającą. Przy końcu sceny przypominamy mu, że jego rzeczywisty problem tkwi pomiędzy jego nogami i radośnie śpiewamy ‘Penis Dimension.’ Cała pierwsza część składa się z takich właśnie scenek.

“Część druga opowiada o dziewczynach poznawanych w trasie, groupies. Większość scen jest już gotowa, pomiędzy nimi znajdą się fantazje jakich doświadczam gdy jesteśmy na tournee. Część trzecia zatytułowana jest ‘The Red Throbber’; fenomen groupie jest tam pokazany z innego punktu widzenia, oczami inspektora celnego. Ma on dziewczynę o imieniu Sharleena, która jest groupie. Potem następuje Wielki Finał, Mothers siedzą w samolocie lecącym z Europy i szykują się do odprawy celnej z tym właśnie inspektorem, który zakochał się w swoim psie, to tekturowy pies i można usłyszeć jak warczy, a w samolocie dowiadujemy się, że ta dziewczyna....”

*

Reszta opery raczej nie przypadłaby do gustu Spiro Agnew, ale to akurat nie martwi Zappy. “Mi się to podoba. Myślę, że jest zabawna, to taki rodzaj telewizyjnego show jakie zawsze chciałem oglądać. Dotyczy czegoś, co ludzie mogą zrozumieć. Ten tekturowy pies jest może nieco skrajny, ale prawie cała reszta to rzeczy, które znajdziesz w prawdziwym świecie, coś z czym można się utożsamić.”

Prawdziwy świat zaczął się dla Zappy 28 lat temu w Baltimore, od ojca, który przybył do Ameryki z Sycylii, przywożąc ze sobą swoje grecko-arabskie dziedzictwo, oraz od matki, w połowie Francuski i w połowie Włoszki. Ojciec pracował w wojskowych zakładach chemicznych na Wschodnim Wybrzeżu a Frank biegał po podwórku w masce gazowej. Był bardzo słabowitym dzieckiem, nabawił się astmy i w końcu rodzina przeprowadziła się najpierw na Florydę a potem do Kalifornii. “Nie miałem żadnych przyjaciół, zacząłem więc zadawać się z dziwakami i od tamtej pory cały czas się nimi otaczam. Byłem łobuzem,” mówi. “Takim ciemnym typem. Wychowano mnie na katolika, rzuciłem to. Podłożyłem ogień w liceum w San Diego. Zainteresowałem się Zenem dzięki mojemu nauczycielowi angielskiego. Założyłem zespół The Blackouts – nie był popularny w szkole, wśród członków byli czarni i meksykanie. Po opuszczeniu szkoły kupiłem studio nagraniowe, ale przygoda ta zakończyła się gdy wrobiono mnie w pornografię. Zebrałem więc zespół, Mothers, i zaczęliśmy grywać w L.A....” Był żonaty dwa razy, z Gail, drugą żoną, ma trzyletnią córeczkę Moon i rocznego synka Dweezila.

Nadal spędza tutaj tyle czasu ile tylko może; jego bujna wyobraźnia zdaje się rozkwitać w dziwacznej atmosferze Zachodniego Wybrzeża. Prawie wszystko co robi Zappa, gdy realizuje swoją osobliwą, erotyczną obsesją  skrajnymi ludzkimi zachowaniami, przesycone jest jego groteskowym, absurdalnym (i bardzo zabawnym) poczuciem humoru. Mówi się, że jest neo-dadaistą, lecz tak naprawdę bliższy jest Alfredowi Jarry i Kolegium Patafizyki: istnieje bezpośredni związek pomiędzy 'Królem Ubu" Jarry’ego, francuskim teatrem absurdu lat pięćdziesiątych a takimi nonsensownymi dziełami Zappy jak “Prelude to the Afternoon of a Sexually Aroused Gas Mask”, “Lumpy Gravy” oraz “Chunga’s Revenge.”

To ostatnie to tytuł najnowszej płyty Mothers, której treść oscyluje wokół miłosnego trójkąta złożonego z chłopca, dziewczyny i przemysłowego odkurzacza. “Sądzę, że to naprawdę tragiczne gdy ludzie podchodzą do spraw życia poważnie,” mówi Zappa. “Traktowanie czegokolwiek zbyt poważnie jest absurdalne, wiesz, być istotą ludzką, maleńką cząstką we wszechświecie i brać coś na poważnie – pomyśl, co nadaje ci znaczenie, i jakie znaczenie ma to wszystko gdy dobrze się temu przyjrzysz, jaka się za tym kryje historia? Bycie żywym jest takie dziwne.”

Na stoliku spoczywa egzemplarz “Bizarre,” wybitna antologia wszelakich przejawów groteski, perwersji, deformacji, dziwności i sadomasochistycznej erotyki napisana przez australijskiego satyryka Barry'ego Humphries'a: dochodzi z niej delikatny zapaszek dekadenckiego rozkładu. “To co mnie zajmuje to marzenia, realizacja coraz większych i bardziej groteskowych fantazji,” mówi Zappa. “Lubię dzielić się tym z ludźmi. Jeśli wielu z nich to się nie podoba, wiesz, odkurzacze i temu podobne rzeczy, to trudno, nie mam na to wpływu. Każdy człowiek lub naród, który nie ma jakiś marzeń jest po prostu pusty, zubożony. No bo czego możemy oczekiwać w życiu jeżeli nie mamy marzeń, fantazji? Mnie interesuje wszystko to, co dla innych nie ma najmniejszego znaczenia. Zajmują mnie rzeczy skrajne, odrzucone, pozostawione dla śmieciarzy, zawsze byłem taki.” Uśmiecha się. “Moje marzenia ogranicza tylko wielkość mojego konta w banku.”

Czy wszystkie jego projekty są częścią Planu? Zappa śmieje się. “Są różne drogi dojścia do celu, pojawiają się nowe możliwości...” A Plan? Zappa nie daje się złapać, zbacza z tematu – ale czy rzeczywiście? “W biznesie muzycznym nie można tak po prostu powiedzieć, chcę robić taką a taką rzecz, zaraz ci powiedzą, dziękujemy bardzo, zadzwonimy do pana. Musisz się tam wkraść i jakoś zebrać pieniądze a potem po prostu to zrobić. Muzyka rockowa, płyty Mothers. To mój sposób wkradania się..."

Plan Zappy pozostaje więc jego Tajemniczym Sekretem. Ale poczekajcie do przyszłego roku. Znając Zappę, wiedząc, że pokonał już jedną trzecią drogi, że sfilmował, nagrał i zachował na taśmach, zebrał i zaaranżował (robi to jak nakręcony) prawie wszystko czego do tej pory doświadczył, zastanawiam się czy to ostateczne dzieło nie będzie jakimś fantastycznym przykładem cinema vérité, Życiem Zappy, Marzeniami i Śmiercią ujętymi w multimedialne Dzieło Sztuki? Mógłby nawet całkowicie pozmieniać jedną trzecią treści. Przecież wiecie, możliwość kształtowania rzeczywistości jest całkiem fajna.