home

Zappa w Internecie

biografie Zappy

zespoły, nagrania, dyskografia

teksty   

wywiady

artykuły zagraniczne

artykuły polskie

nowe na stronie

varia   

indeks


Wywiad przeprowadzony przed koncertami w Oakland i San Francisco. Wszystkie informacje o wydawnictwie znajdują się na stronie AFKA (tłumaczył: andrzej rogowski)


Frank Zappa: "Życie toczy się dalej, tyle tylko, że do tyłu"

Peter Cowan

Oakland Tribune, 21 grudnia 1975

"Chcesz zobaczyć listy od moich fanów?" spytał Frank Zappa.

Sięgnął do brązowej, skórzanej aktówki, pogmerał w papierach i wyjął zwykłą białą kopertę z pieczątką z Cincinnati. Wewnątrz był starannie złożony, sześciostronicowy list napisany na papierze w linie, z pochwałami dla twórcy piosenek rockowych.

"Dziękuję tobie i mojemu umysłowi, teraz rozumiem," tak było tam napisane.

Edukowanie publiczności, stacji radiowych i prasy w odbiorze jego muzyki, to stała troska Franka Zappy. Byli tacy, którzy nie rozumieli co robi, kiedy 11 lat temu wydał "Freak Out," swoja pierwszą płytę i wciąż jest jeszcze trochę tych błądzących po omacku.

"Życie toczy się dalej, tyle tylko, że do tyłu." Mówi Zappa.

"Od lat wtłaczamy ludziom do głów by się zamknęli i słuchali. Nasza publiczność wciąż nie wie czego od nas oczekiwać, ale chętnie przychodzą i słuchają. Są gotowi na wszystko.

"Niektórzy nigdy tego nie pojmą. Dlatego istnieją ci drudzy. Sam Bóg chce by tak było."

Zappa i jego ciągle zmieniający się Mothers of Invention grają w piątek w Paramount Theatre of the Arts i w Winterland w sobotę z występującym gościnnie Kapitanem Beefheartem. [1]

"To, co robię jest cudowne. Moja muzyka powstaje z prawdziwej inspiracji. Jest autentyczna, dobrze wykonana i (teraz używa swojego zabawnego głosu) ma głęboką wartość artystyczną." Od czasu do czasu Zappa używa swojego zabawnego głosu – nosowy, ironiczny ton, podkreślający jego humorystyczne, a także sarkastyczne nastawienie.

"Wygląda na to, że moja publiczność wie coś, czego inni ludzie nie wiedzą."

Zappa nie ma zbyt wiele cierpliwości dla większości prasy muzycznej, która od lat ostro go krytykuje, a zwłaszcza wobec jednej krajowej gazety z San Francisco. [2]

"Ich prowincjonalne podejście do sceny San Francisco, czymkolwiek by ona nie była, przy jednoczesnym  etykietowaniu muzyków z Los Angeles jako bandy gówniarzy zawsze uważałem (znowu zabawnym głosem) za wyjątkowo irytujące.

"Tym co zwykle recenzują jest ich wyobrażenie mojej osobowości – nie muzyka, nie to, co robię najlepiej, nie moje granie na gitarze. To wszystko pozostaje niezauważone.

"Zespoły z San Francisco są takie sobie. To że CIA wybrała ten rejon na przeprowadzenie swoich testów z używaniem LSD w żaden sposób nie czyni ich czymś wyjątkowym.

"Krytycy rockowi uwielbiają słuchać tego co napisali. Wiesz jak oni piszą, 'Wczoraj wieczorem zobaczyliśmy przyszłość rock and rolla, a jej imię to ...' Jej Imię pisane z dużej litery. [chodzi chyba o to, co 22 maja 1974 Jon Landau napisał o Springsteenie: " Ujrzałem przyszłość rock and roll’a, a na imię jej Bruce Springsteen”]

"Większość z nich pisuje dla wydawnictw, które za wiele im nie płacą, nie określiłbym więc tych dziennikarzy jako zaangażowanych w swoją pracę. A ponieważ prasie codziennej też brakuje kwalifikacji, to przestałem ją czytać. Dziesięć lat to i tak za długo. Kiedy ktoś pisze nie lepiej ode mnie, to jaki jest sens to czytać.

"Bardzo cenię sobie krytykę. Sam ją uprawiam z większą pasją niż ktokolwiek inny. Każdy zespół ma swoje lepsze i gorsze chwile. Nie da się zagwarantować średniej na poziomie 100 procent. Ale od krytyków dostaję tylko osobiste docinki skierowane w moją stronę. I nawet te przychylne recenzje są zwykle niekompetentne.

"To pokolenie jest ofiarą systemu edukacyjnego, który uczy dzieci, że fagot w 'Piotrusiu i Wilku' Czajkowskiego jest dziadkiem. Nic dziwnego, że wyrosła nam banda kretynów.

"Mieszkam w Laurel Canyon w Los Angeles, ale nie należę do tamtejszej, sławnej społeczności ludzi rocka. Są to ludzie, którzy lubią się razem czymś nawalić i kultywować swoje luzactwo. Ludzie, którym się płaci za zakochiwanie się. Obracam się wśród ludzi z zespołu oraz paru osób związanych z nauką.

"Bawię się swoimi projektami. Jeśli nad czymś nie pracuję, nudzę się. Nudzę się też na wakacjach, kiedy trudno jest zmusić ludzi do pracy.

"Pisanie przychodzi mi z trudnością. Piszę głównie w trasie, jest mi wtedy łatwiej. Potem, po powrocie, siadam do maszyny i dopracowuję zapiski. Przygotowując nowe teksty często wybucham śmiechem gdy myślę sobie, 'Poczekajcie aż wam to pokażę.'

Absurdalna twórczość Zappy cały czas utrzymuje go na czele rockowej awangardy. Płyty takie jak "We're Only In It For The Money" i "Weasels Ripped My Flesh" wymykają się kategoryzacji i łatwej analizie gdyż konceptualnie Zappa wykracza poza możliwości swoich krytyków zmuszając ich do stawiania czoła jego szalonej sztuce.

Później, w lokalnej rozgłośni radiowej FM, Zappa spierał sie z prezenterem na temat puszczania jego muzyki w radiu:

"Wiem, że moja muzyka jest często prezentowana przez tego faceta z takim niskim, radiowym głosem po 11 wieczorem. Ale dlaczego nie puszczacie jej w ciągu dnia, kiedy ludzie bardziej zwracają uwagę na to, czego słuchają?"

Prezenter odpowiedział, a dyrektor programu wyjaśnił, że niektóre z płyt Zappy zostały oznaczone jako 'ocenzurowane' ponieważ nie mieli czasu przejrzeć ich wszystkich pod kątem nieprzyzwoitości.

"Powiem wam coś. Ułatwię wam to, pokażcie mi te płyty, a ja wam powiem, co możecie zagrać, a czego nie."

"Jak można kogoś nie lubić za to, że nie puszcza twoich płyt. Wydałem ich tylko 22, jak wiecie. Jak kwalifikujecie utwory do radia? To jest świetna muzyka i powinniście ją puszczać. Jest cały czas dostępna i wciąż zmienia życie ludzi."

1. Oakland, Paramount Theatre, 26 grudnia; San Francisco, Winterland, 27 grudnia – Zappa Gig List: 1975

2. Rolling Stone.