home

Zappa w Internecie

biografie Zappy

zespoły, nagrania, dyskografia

teksty   

wywiady

artykuły zagraniczne

artykuły polskie

nowe na stronie

varia   

indeks


Wywiad dla Underground Digest z marca 1968 przeprowadzony przez Annę Marię Stramese. Wywiad ze strony AFKA. (tł.andrzejrogowski)


Naczelna Matka Przemawia

Anna Maria Stramese

Underground Digest, marzec, 1968

Wywiad z Frankiem Zappą, liderem The Mothers of Invention, przeprowadzony przez Annę Marię Stramese wyłącznie dla Underground Digest. Nowa płyta The Mothers "Lumpy Gravy" zostanie wkrótce wydana przez Verve.

UNDERGROUND DIGEST: Czy zauważyłeś, że praca nad muzyką wpływa na to jak często występujecie w klubach i na koncertach?

ZAPPA: Rzeczywiście zrezygnowaliśmy z wielu występów.

UNDERGROUND DIGEST: Głównie w Nowym Jorku?

ZAPPA: Nie, dostajemy propozycje z wielu miejsc. Większość ze Wschodniego Wybrzeża. Zachodnie Wybrzeże, poza San Francisco, zamarło. Policja zamknęła prawie wszystkie miejsca, gdzie można by pracować.

UNDERGROUND DIGEST: Można by pomyśleć, że muzycznie Zachodnie Wybrzeże jest o wiele bardziej swobodne i wyluzowane, bardziej zróżnicowane niż Wschodnie Wybrzeże.

ZAPPA: Jestem pewny, że sama muzyka jest swobodniejsza, bardziej wyluzowana i zróżnicowana, ale gdzie ją grać? W L.A. nie ma żadnych miejsc do pracy, no chyba że w tandetnych barach za małe pieniądze.

UNDERGROUND DIGEST: Czy w czasie europejskiego tourne zauważyłeś, że tamtejsza publiczność odbiera was inaczej niż amerykańska?

ZAPPA: Tak. Zachowywali się jakby słuchali tego co gramy i mieli jakieś wyobrażenie o naszej muzyce. Amerykanie nie sprawiają takiego wrażenia. W Stanach więcej ludzi słyszało o nas niż wysłuchało naszych płyt, czy zobaczyło nas na koncertach. I kiedy przychodzą na koncerty, to robią to z niezdrowej ciekawości, chcą zobaczyć jak wyglądamy. W Europie, co było miłym zaskoczeniem, sprzedaliśmy już sporo płyt i ludzie mniej więcej zdawali sobie sprawę z tego co staramy się robić w muzyce. Przychodzili by docenić naszą muzykę na nieco innym poziomie odbioru.

UNDERGROUND DIGEST: Zauważyłeś więc, że w tym kraju być może za bardzo odstajesz i możesz mieć z tego powodu kłopoty – z publicznością?

ZAPPA: Nie martwią nas takie kłopoty.

UNDERGROUND DIGEST: Twoja grupa jest inna niż typowe długowłose zespoły rock-and-rollowe. Jesteście skrajnością, nie gracie bezpiecznej muzyki.

ZAPPA: Nie, nie gramy.

UNDERGROUND DIGEST: Mówisz, że w swojej muzyce, kiedy komponujesz, tworzysz to co ty chciałbyś usłyszeć. Ale kiedy widziałam wasz występ, to zauważyłam, że wiele w nim improwizacji. Czy gracie wtedy to co grane było na próbach – czy na próbach gracie tylko główne motywy, czy twoja muzyka jest zapisana nutowo?

ZAPPA: Tak, są zapisy nutowe i pewne części muzyki są bardzo ściśle określone. Niektóre momenty, wyglądające na spontaniczne zdarzenia dźwiękowe, jak na przykład skoordynowany hałas, są sterowane za pomocą wskazówek udzielanych zespołowi, daję sygnały palcami, numery 1, 2, 3, 4, 5, i tak dalej. Zespół ma to przećwiczone, więc kiedy widzą sygnały przy danym beacie, to grają te dźwięki, które ćwiczyliśmy na próbach i można to wszystko mieszać w dowolnej kolejności. A pomiędzy tymi dźwiękami mamy swobodne improwizacje. W czasie koncertu domyślam się czego widownia chce czy oczekuje i składam to z części, które mamy przećwiczone i kiedy gramy wygląda to na spontaniczną reakcję.

UNDERGROUND DIGEST: Kiedy widziałam wasz występ pomyślałam, że jest w nim dużo komizmu. Czy ten humor jest zaplanowany, czy jest tylko takim produktem ubocznym?

ZAPPA: Jeżeli robimy coś zabawnego, to zostało to zaplanowane tak by było zabawne. Ale występy różnią się od siebie. W niektórych nie ma żadnego humoru, po prostu gramy, a czasami głównie się wygłupiamy.

UNDERGROUND DIGEST: Czy dbasz o swój wizerunek, Frank – czy mógłbyś zrezygnować z długich włosów, założyć koszulę i krawat i powiedzmy, za pięć lat dyrygować orkiestrą filharmoniczną?

ZAPPA: Nikogo nie obchodziło jak wyglądałem pięć lat temu, toteż wątpię by kogokolwiek obchodziło to w przyszłości. Równie dobrze mogę dyrygować z długimi włosami. Tak wyglądamy teraz i jest dobrze. Skład grupy ulega znaczącym zmianom. Nie da się narzucić jakiegoś jednego wizerunku. Teraz na przykład, jeden z nowych członków zespołu jest ostrzyżony na żołnierza.

UNDERGROUND DIGEST: Jak długo jesteście razem?

ZAPPA: Nieco ponad dwa lata temu sformowałem zespół.

UNDERGROUND DIGEST: Frank, czy byłeś typowym dzieciakiem, czy uważałeś się za normalnego nastolatka?

ZAPPA: Tak, byłem dość przeciętnym nastolatkiem. Różniło mnie to, że starzy nie dawali mi samochodu i większość czasu spędzałem w domu.

UNDERGROUND DIGEST: Czyją muzykę lubiłeś jako nastolatek? Czy wtedy zajmowałeś się muzyką?

ZAPPA: Muzyki zacząłem słuchać jak miałem jakieś 14 lat. Słuchałem głównie rhythm and bluesa i w tym samym czasie kupiłem kilka płyt z muzyką klasyczną. Pierwszą płytą były dzieła wszystkie Edgara Varese wydane przez EMS a drugą płytą było Święto Wiosny. Po kupnie tych płyt nigdy już nie kupiłem niczego co byłoby mniej dysonansowe. Słuchając nagrań Beethovena czy Mozarta czułem brak satysfakcji, tak samo w przypadku innych utworów mniej dziwnych niż te na tych dwóch pierwszych płytach. Pozostawiło to ogromne luki w moim muzycznym osłuchaniu i pomogło mi stworzyć nasze dzisiejsze brzmienie.

UNDERGROUND DIGEST: A potem? Czy miałeś jakieś inne zespoły, czy kontynuowałeś muzyczną edukację?

ZAPPA:. Zacząłem od gry na perkusji w zespole rhythm and bluesowym w San Diego, Ramblers. Po wyjeździe z San Diego, zebrałem własny zespół pod nazwą Blackouts. Jedno w czym byli podobni do Mothers było to, że byli bardzo niepopularni. W końcu rzuciłem tę grupę, która potem przekształciła się w Captain Beefheart & His Magic Band, po całej serii dziwacznych zdarzeń. W międzyczasie, opuściłem pustynię i pojechałem do L.A., pracowałem tu i tam na cały etat, zaoszczędziłem trochę pieniędzy, napisałem muzykę do paru filmów. Kupiłem studio nagraniowe, wziąłem paru gości z Captain Beefheart’s Magic Band i próbowaliśmy sformować kolejny zespół nazywający się Suits – nie udało się. Próbowałem też napisać muzykę do filmu: “Captain Beefheart versus the Grunt People.” Nie udało mi się zebrać dość pieniędzy by zrobić ten film. Captain Beefheart & His Magic Band w końcu zrobili nagranie przed nami, ale nie było zbyt wielkiego odzewu, od tamtego czasu jest pomiędzy nami pewnego rodzaju przyjacielska konkurencja.

Mothers zostali skleceni z czegoś co można by opisać jako dostępne na rynku muzyczne resztki. Większość chłopaków z grupy grała w małych klubach w Pomona.

UNDERGROUND DIGEST: Kiedy pierwszy raz zebrałeś Mothers, czy nie było nerwowo, nie z powodu muzyki, ale dlatego, że uważa się wasze występy za obsceniczne, przez te kontrowersyjne rzeczy, które robicie na scenie – czy było z tego powodu nerwowo, czy też od samego początku byłeś ponad to?

ZAPPA: Nie wiem skąd wzięła się ta opinia, że jesteśmy obsceniczni. Sądzę, że to robota felietonisty w New Yorkerze, z którym rozmawiałem rok temu, i który, po usłyszeniu paru taśm  nagranych na pierwszą płytę, popełnił błąd porównując nas do Fugs.

UNDERGROUND DIGEST: Nie jest to porównanie, które by cię cieszyło?

ZAPPA Cóż, możesz porównywać nas do czegokolwiek zechcesz, ale nie wydaje mi się byśmy dążyli do tego samego co Fugs – nie sądzę by im się podobało gdybyśmy byli dla nich konkurencją. Ale od początku, nasze główne problemy z grupą nie polegały na tym, żeby nakłaniać chłopaków w zespole do obscenicznych zachowań na scenie i zamartwiać się tym. Byliśmy zespołem rhythm and bluesowym i zarabialiśmy na życie grając takie nieśmiertelne przeboje jak “Midnight Hour” i “Louie, Louie” w barach topless w Kalifornii, po prostu, żeby przeżyć. W międzyczasie starałem się nauczyć ich jak grać nowszą, bardziej oryginalną muzykę i to było to z czym zmagaliśmy się od samego początku bo wtedy nie mieli technicznych możliwości by poradzić sobie z taką muzyką. Po tym jak już wszystko mniej więcej udało sie wygładzić zmieniałem skład chyba z pięćdziesiąt milionów razy. W końcu zespół przekształcił się w taką dziwną niewielką subkulturę. Mają swoje własne mity, swój język, własny folklor. Jak z nimi porozmawiasz, zobaczysz, że każdy z nich jest na swój sposób dziwny na tyle, że należy mu się miejsce w Instytucie Smithsona.

UNDERGROUND DIGEST: Ale teraz wasze płyty się sprzedają, Frank, czy wiesz kto je kupuje? Czy to członkowie elit, którzy przychodzą na wasze koncerty, nawet jeśli nie rozumieją tego co robicie, bo chcą dowiedzieć się co jest w modzie?

ZAPPA: Nie, większość płyt kupują ludzie ze środowiska, które mogłabyś nazwać przeciętną, normalną amerykańską młodzieżą.

UNDERGROUND DIGEST: Rozumiem, kiedy mówisz, że przychodzą z ciekawości, ale kupienie płyty to chyba już coś więcej niż zwykła ciekawość.

ZAPPA: Musisz wiedzieć dlaczego ludzie kupują płyty. Większość zakupów płyt to kwestia impulsu. Ludzie nie muszą wcale znać zespołu by zdecydować się na kupno jego płyty, wybierają po prostu to, co im się w danym momencie spodoba z wyglądu. Potem w domu, jak polubią muzykę, to pójdą i kupią następne płyty. Czasami o nowych grupach dowiadują się od znajomych w swoim środowisku.

UNDERGROUND DIGEST: Inni dzisiejsi wykonawcy, Dylan, Ochs, Baez, The Beatles, przyznają, że za pomocą słów swoich piosenek chcą wpływać na społeczeństwo, uświadamiać mu jego zbrodnie i grzechy. Czy ciebie w ogóle interesuje wywieranie takiego wpływu?

ZAPPA: Och, będziemy mieli wpływ na społeczeństwo, czy tego chcemy czy nie.

UNDERGROUND DIGEST: Ale nie zależy ci by nazywano cię aktywistą społecznym?

ZAPPA: Nie, to produkt uboczny naszej pracy.

UNDERGROUND DIGEST: Czy praca innych artystów ma wpływ na to co robisz?

ZAPPA: Raczej to co dzieje się w społeczeństwie ma na mnie wpływ, nie inni artyści.

UNDERGROUND DIGEST: Czy to ty głównie komponujesz dla zespołu?

ZAPPA: Tak. W grupie są inni kompozytorzy, ale ja piszę całą muzyką, którą gramy. Gramy piosenki napisane przez  innych, ale robimy to zwykle jako satyry. Przygotowujemy teraz nowy singiel, który jak mamy nadzieję trafi do radia, w takim celu właśnie go robimy – zobaczymy co z tego wyjdzie.

UNDERGROUND DIGEST: Czy słowa piosenek będą słyszalne?

ZAPPA: Całkowicie, solidny rytmiczny tekst dla nastolatków.

UNDERGROUND DIGEST: Sam je napisałeś?

ZAPPA: Tak. Jest piosenka o samotnej dziewczynie, smutnej bo mama i tata jej nie rozumieją. To łatwa do napisania piosenka jak popatrzysz na niektóre dzieciaki przychodzące na nasze koncerty.

UNDERGROUND DIGEST: Masz nadzieję, że to pomoże uczynić twój zespół bardziej komercyjnym?

ZAPPA: Nie widzę powodu dlaczego artysta musiałby całe życie głodować. Nie widzę nic uwłaczającego w zarabianiu pieniędzy na tym co lubisz robić. Myślę, że ani ja, ani żaden inny twórca, nie powinien być zmuszany do pracy na stacji benzynowej za dnia by wieczorem móc sobie pograć tak jak lubi dla jakiejś kameralnej widowni.

UNDERGROUND DIGEST: A co z pracą dla telewizji – czy masz poczucie, że jesteście cenzurowani z powodu wyglądu?

ZAPPA: Mam poczucie, że jesteśmy cenzurowani, z tego czy innego powodu. Pamiętam kiedy Captain Beefheart dostał propozycję pracy w telewizyjnym show. Jak popatrzysz na okładkę ich płyty, to zobaczysz, że jego zespół ma teraz dość krótkie włosy, a jak ich pamiętam to wyglądali zupełnie inaczej. Poradzono im, że jeśli chcą zrobić show w dużej stacji telewizyjnej, jej nazwę przemilczę, to powinni ściąć włosy.

UNDERGROUND DIGEST: Elity władzy mogą więc wymuszać pewne zachowania na artystach, trudno z czymś takim walczyć,

ZAPPA: Mogą wymuszać, ale tylko na pewnych ludziach.. Z nami nie za bardzo się postarali.
Miałem propozycje pisania muzyki do filmów, ale nie interesuje mnie taka praca dla innych. Pracujemy teraz nad własnym filmem. Napisanie muzyki do filmu to kawał roboty, zajmuje dużo czasu i energii a nie ma się wielkiej satysfakcji z pracy na zamówienie. Naprawdę jesteśmy w tym tylko dla pieniędzy.