home

Zappa w Internecie

biografie Zappy

zespoły, nagrania, dyskografia

teksty   

wywiady

artykuły zagraniczne

artykuły polskie

nowe na stronie

varia   

indeks


Wywiad dla Big Ten z maja 1968, wszystkie informacje o wydawnictwie znajdują się na stronie AFKA. Szerokie spektrum tematów, od pracy nad płytą 'Money" do fizyki kwantowej i Boga. I sporo porad od człowieka zmywarki - użytecznego Franka Zappy. (tłumaczył: andrzej rogowski)


Frank Zappa – Naczelna Matka

Stuart J. Scott

Big Ten, maj, 1968

"Poszedłem na uniwerek by sobie poruchać. Poruchałem i rzuciłem szkołę, żyłem na kocią łapę, potem ożeniłem się, byłem żonaty przez 5 lat, rozwiodłem się, kupiłem studio nagraniowe, aresztowano mnie, zostawiłem studio, zebrałem Mothers, przeniosłem się do L.A., dostałem się na przesłuchania w MGM Records, dali nam $2500 i termin nagrania, i tak to się stało." Autobiografia Franka V. Zappy.

Mimo że amerykańska klasa średnia ma w głębokiej pogardzie tak jego przeszłość jak i to co robi obecnie, Zappa ma wszelkie predyspozycje do tego by stać się głosem przyszłości. Mówi, że jest jak urządzenie gospodarstwa domowego, jak zmywarka, jest tutaj by praca, którą trzeba zrobić mogła być zrobiona.

Jego mieszkanie w suterenie w Greenwich Village zawalone było różnymi przedmiotami, pełne ludzi a ściany obwieszone były plakatami. Rozmawialiśmy przy zaśmieconym stole kreślarskim. Magnetofon Sony, który przyniosłem, był jednym z wielu podobnych jakie zauważyłem wśród całego mnóstwa innego sprzętu dźwiękowego. Przy produkcji płyty dźwięk jest jednym z głównych zmartwień Franka. Sam robi wszystkie taśmy matki a potem, "Daję je do MGM by je spieprzyli."

"Nie tylko ciągle coś wycinają z taśm matek, ale zmieniają też korekcję, co sprawia, że słowa, jeśli jakieś zostały, stają się mało zrozumiałe."

Scott: Co wycinają?

Zappa: Usuwają niewiarygodnie idiotyczne wersy. W "We're Only In It For the Money," wyrzucili połączenie pomiędzy refrenami, co zupełnie zmieniło mostek. Wers był następujący, "Wciąż pamiętam Mamę jak w podwiązanej szmacianej podpasce obsługiwała chłopaków w Kafejce Eda." Wycieli też, "Nie będę już robić wam publicznie laski," "Flower Power jest do dupy" i parę innych rzeczy. Ale wszystko jest już z powrotem.

Scott: Czy nie będzie problemów prawnych jeśli zostawią pewne rzeczy, zwłaszcza te czteroliterowe słowa?

Zappa: Nie, płyta broni się sama jako dzieło sztuki i jak mi wiadomo, teksty piosenek będą wydrukowane na okładce.

Scott: Miałeś już problemy z okładkami?

Zappa: Zwłaszcza z okładkami. W "Absolutely Free" chciałem by wszystkie teksty były wydrukowane, co spowodowało siedmiomiesięczne opóźnienie, bo chcieli je ocenzurować. Oczywiście musiałem trochę pozmieniać tu i ówdzie, ale przynajmniej zrobiłem to sam i zachowałem kontrolę nad wizerunkiem zespołu i opakowaniem.

Scott: Czy nie czujesz się przez to ograniczany?

Zappa: Jestem o wiele szczęśliwszy mogąc pisać muzykę nawet jeśli muszę wstawiać w nią teksty, niż gdybym musiał pracować na stacji benzynowej i tworzyć swoje wspaniałe dzieła, których nikt nigdy by nie usłyszał.

Scott: Co masz na myśli mówiąc, "nawet jeśli muszę wstawiać teksty do muzyki?"

Zappa: Nie dbam o teksty. Ale by coś osiągnąć trzeba się w pewnym stopniu dostosować. Teksty to kompromis, ja piszę muzykę. Harmonia i zmiany akordów są naprawdę interesujące i wiele się tam dzieje. Śpiew jest do dupy, bo zmienia brzmienie muzyki aby słowa były słyszalne, przez co nie słychać harmonii. Robimy to więc na poziomie bufonady-protest songu w stylu Spike Jonesa z baru go-go. Wielu ludziom to sie podoba, reagują na taki produkt "Ach, oni naprawdę mówią coś ważnego." Nie mam jednak zamiaru wpychać im muzyki na siłę. Jeśli chcą się pośmiać z tych piosenek, to w porządku. To przecież tylko rozrywka.

Scott: Twierdzisz, że słowa piosenek nie mają wielkiego znaczenia?

Zappa: Nie mówię, że nie wierzę w te słowa, ale przymus pisania ich rani me uczucia. Jeśli już MUSZĘ napisać jakieś słowa, to przynajmniej niech będą prawdziwe, niech nie będą to jakieś sentymentalne śmieci. Ale prawda jest w muzyce. Niestety, większość Amerykanów potrzebuje jakiejś werbalnej treści.

Scott: To dlatego tak długo trwało wydanie waszej pierwszej płyty?

Zappa: Mothers zostali sformowani jakieś trzy lata temu i trzeba było roku by można było nas usłyszeć na płycie. Najpierw musieliśmy stworzyć rynek dla czegoś, co przedtem nie istniało. Potem musieliśmy przekonać skostniałą branżę muzyczną, że mogą zarobić wydając coś o czym nigdy by nie pomyśleli jako o źródle zarobku.

Scott: Cóż, jednak nawet teraz nie możesz powiedzieć, że jesteście w pełni akceptowani. Zwłaszcza jeśli chodzi o nadawanie waszej muzyki w radiu.

Zappa: Możemy sobie pozwolić na czekanie, bo gdy zaczynaliśmy nasza popularność była zerowa, możemy więc spokojnie robić swoje. Sądzę, że byłbym mile zaskoczony gdyby zaczęli puszczać nas w radiu, chociaż nie zdumiony. Rzeczy się zmieniają i myślę, że naszą rolą jest stymulowanie tych zmian. Jasno i konsekwentnie wyrażamy nasz dążenia i w końcu staja się one rzeczywistością.

Scott: Czy bycie brzydkim jest tego częścią?

Zappa: To tylko opakowanie. Na początku większość sprzedaży wynika z odpowiednich materiałów reklamowych oraz kupowania impulsowego. Tak to było zaplanowane, nieznana, niechciana, niekojarząca się z niczym grupa wskakuje na scenę z fartownym kontraktem na płytę nie wyglądającą jak żadna inna płyta na rynku. I sprzedaliśmy ich kilkaset tysięcy.

Scott: Mówisz, że naprawdę jesteście w tym dla kasy?

Zappa: Nie, jesteśmy w tym by dokonać pewnych istotnych zmian.

CZARNY PREZYDENT

Scott: Co?

Zappa: Cóż, po pierwsze, chcemy by człowiek nazywający się Tom Wilson* został wybrany prezydentem w 1972. Potem zobaczymy co będzie się działo.

Scott: Po co to wszystko?

Zappa: Po pierwsze, będzie niezła zabawa, a nie mam nic lepszego do roboty. A po drugie, on naprawdę się nadaje i myślę też, że przydałby się też Murzyn w Białym Domu, a to już jest spore wyzwanie.

Scott: To w końcu on się nadaje czy najpierw chcecie postawić na Murzyna?

Zappa: Trzeba rozważyć kwestię opakowania. Kompetentnemu człowiekowi o dowolnym kolorze skóry, zawsze trudniej jest cokolwiek zdziałać, zwłaszcza jeśli ludzie zaczną podejrzewać, że jest on naprawdę kompetentny, polityka amerykańska to zawsze jest konkurs popularności. Już od szkoły uczysz się nie lubić i nie wierzyć tym ludziom z klasy, którzy są mądrzejsi, no chyba że mają umiejętność zdobywania popularności. Jeżeli mądrala nie dba o swoją popularność, nienawidzisz go do szpiku kości i staje się on dla ciebie tylko gościem od odrabiania zadań domowych.

Scott: A Wilson? Czy ma tę umiejętność?

Zappa: Tak. Ma dyplom z ekonomii i nauk wojskowych z Harvardu i ma też niesamowitą wytrzymałość. Widząc jak pracuje przez 4 czy 5 dni powiedziałem, że doskonale nadawałby się na prezydenta i że postaramy się coś z tym zrobić. Potrzebowaliśmy roku od nagrania "Freak-out" by go przekonać, że powinien spróbować. Myślę, że to zrobi, że już go namówiliśmy.

Scott: Od czego zaczniecie?

UNITED MUTATIONS

Zappa: Oto mój plan: Mamy cos takiego, co nazywa się United Mutations, a co jest naszym korespondencyjnym penklubem.** Mamy już około 5000 listów. Do 1972 te dzieciaki, mające teraz 17 i 18 lat, będą mogły głosować. Niektórzy z nich są niesamowici, są spostrzegawczy i mocno zaangażowani w to co dzieje się ich społecznym otoczeniu.

Scott: Jak ich znajdujesz?

Zappa: Nie znajduję ich, sami do nas piszą. Oczywiście pomaga trochę ogłoszenie w "Marvel Comics." Dostaliśmy list od chłopaka w Wietnamie, "Jestem artylerzystą i nic nie czuję kiedy zabijam. Czy możecie mnie wykorzystać?"

Scott: Co robicie z tymi listami?

Zappa: Przeglądamy je wyszukując ludzi z silnymi osobowościami i kontaktujemy ich z innymi podobnymi im ludźmi w innych częściach kraju. Komunikują się ze sobą i wspólnie szukają rozwiązań problemów istniejących w ich społecznościach.

Scott: Jakie to są problemy?

Zappa: Sprawy z rodzicami, policja, samorząd lokalny i brak zainteresowania dla problemów młodych ludzi.

Scott: Co głównie przyczynia się do ich powstawania?

Zappa: Rodzice, szkoła i kościół.

Scott: Czy możemy omówić je po kolei?

Zappa: Rodzice są tacy popieprzeni z powodu sposobu w jaki ich wychowywano. Są nieszczęsnymi ofiarami swoich rygorystycznych środowisk, które tak ich ukształtowały, że teraz zarażają tą plagą swoje dzieci.

Scott: Myślisz, że sytuacja młodych ludzi jest teraz znacząco gorsza?

Zappa: Nie, myślę, że jest znacząco lepsza, są szczęściarzami, bo mają szansę by zerwać ten łańcuch. A ze statystyk wynika jasno, że niedługo będą w większości. Podobnie ja Murzyni na południu, mimo że stanowią większość matematyczną, to jeśli chodzi o reprezentację są w mniejszości. Nie ma rzeczywistej reprezentacji młodzieży we władzy. Większość dorosłych nie potrafi w żaden odnieść się do młodzieży. Nie wiedzą nawet co znaczy to słowo, tym bardziej, że cała złożona struktura młodego pokolenia zdaje się zmieniać co cztery, pięć lat.

Scott: Dlaczego uważasz, że nie potrafią się odnieść do młodzieży i jej problemów?

Zappa: Większość jest po prostu zbyt płytka. Nigdy nie mieli okazji by zbudować coś wartościowego. Nie ma w nich etyki, nie ma zasad moralnych, w większości przypadków w amerykańskim rodzicielstwie nie pozostało już nic.

Scott: Czy kiedykolwiek coś było?

Zappa: Musiało coś być na początku. Nie wiem co się z tym stało, ale znikło, wszędzie poza sercami paru młodych ludzi, którzy czują się po prostu zagubieni. Nie zostało to jeszcze z nich wyrwane. Nie pracowali jeszcze w czyjejś fabryce wystarczająco długo.

Scott: Czy uważasz, że teraz jest ten czas gdy waży się nasze, powiedzmy, przeznaczenie?

Zappa: Tak, coś na pewno się wydarzy.

Scott: Tak po prostu?

Zappa: Tak, to społeczna rewolucja. Nie lubię myśleć o przeznaczeniu w sposób: TA-TA-Da, PRZEZNACZENIE! To się wydarzy i jeśli się w to zaangażujesz, to spełnisz swoją rolę. Ja mam poczucie, że powinienem zrobić pewne rzeczy, są dla mnie czymś naturalnym, więc je robię. Jak na przykład wybranie Murzyna na prezydenta.

Scott: Dzisiejsza młodzież ma szansę, której wcześniej nie było?

Zappa: Tak, uważam, że jeśli masz odwagę wypowiedzenia tego, to nikt nie będzie w stanie cię powstrzymać. Wielu rodziców jest po prostu pionkami. Nie mógłbym być taki jak mój ojciec. Był mądrym facetem, ale nie mógł zerwać łańcucha, bo miał rodzinę na utrzymaniu. Był imigrantem i istnieje mentalność imigranta, która mówi mu, że w nowym kraju trzeba się dostosować by odnieść sukces.

Scott: Jak ludzie stają się pionkami?

Zappa: Sami pozwalają na to, że stają się ofiarami. Większość ludzi potrzebuje bycia kierowanym przez innych. Od urodzenia za kimś podążają i zostają już tacy na resztę życia. Chcą to robić, to jest wygodne. Chcą być częścią podążającej za kimś większości "pozwolicie, że się do was przyłączę."

Scott: A co z tym chłopakiem z Wietnamu?

Zappa: Jest wzorcowym przykładem pionka. Pobór do wojska i to całe militarne skrzydło rządu nie służą już tylko samym celom obrony kraju. Formacja ta nabrała większego znaczenia niż powinna, w sensie w jakim określono to pierwotnie w konstytucji. Wygląda na to, że staje się zbyt potężna. Tworzy teraz nasze zasady moralne, z czym się nie zgadzam.

DZIAŁAJĄCA ANARCHIA

Scott: Jaka więc powinna być nasza moralność?

Zappa: Myślę, że nie powinno być jednego określonego zestawu zasad aż do chwili gdy 100% populacji będzie dobrze wyedukowane i będzie prowadziło czyste, wygodne życie. Bez tego działająca anarchia nie jest możliwa, a byłaby to bardzo fajna sprawa.

Scott: Co masz na myśli mówiąc "działająca anarchia"?

Zappa: Stan, w którym nie ma rządu, lecz wszystko działa normalnie ponieważ ludzie maja poczucie odpowiedzialności. Innymi słowy, każdą osobę w tym kraju trzeba nauczyć indywidualnego przywództwa, tak by ludzie nie musieli się martwić tym, że jakiś uśmiechający się idiota, któremu zdarzyło się występować w Death Valley Days*** rządzi krajem w ich imieniu.

Scott: Czy to jest twoim celem?

Zappa: Byłby to całkiem niezły cel. Jest parę innych rozwiązań. Nie jestem teoretykiem polityki, tylko muzykiem. Nie lubię rozwodzić się na tematy leżące poza moją główną dziedziną. Ja jestem tylko sprzętem gospodarstwa domowego. Tylko pomagam przy pewnych pracach. Jestem zmywarką.

Scott: Ile masz lat?

Zappa: 27.

Scott: Myślałem, że jesteś starszy.

Zappa: Nie, po prostu jestem szczuplejszy.

Scott: Wydaje się, że masz coś do San Francisco. Kilka razy pojawia się w tekstach piosenek na płycie "Money."

Zappa: Pojawia się tam dlatego, że płytę nagrano zeszłego lata z zamiarem natychmiastowego wypuszczenia jej na rynek. Miała to być parodia Flower Power i San Francisco.

LIVERPOOL ZACHODNIEGO WYBRZEŻA

Scott: I o co chodzi z San Francisco?

Zappa: Bywałem tam gdy dopiero zaczynali tworzyć całą tę scenę. Gdy zaczynaliśmy jako Mothers zaproszono nas do San Francisco byśmy byli częścią tej "Hot Action." Klub Family Dog miał widownię złożoną z prawników i biznesmanów i chcieli zrobić tam taki Liverpool Zachodniego Wybrzeża. Na pewno mieli solidne ku temu materialne podstawy, ale by zrobić coś takiego trzeba też trochę inżynierii społecznej oraz znalezienia inwestorów i przekonania ich o sensowności tworzenia czegoś takiego. Miejsca takie jak Avalon i Fillmore nie pojawiają się ot tak, bez finansowego wsparcia. Nie była więc to tylko zbieranina długowłosych hippisów, którzy zeszli się i powiedzieli sobie "żyjemy tu i zmienimy to miejsce na naszą modłę."

Scott: Jaki jest w tym udział Berkeley?

Zappa: Nie widzę większych związków pomiędzy hippisami z Hashbury a ludźmi z Berkeley. Ci drudzy to intelektualiści. Całe środowisko hippisowskie było zorientowane na chemiczne wspomaganie i podstawowe instynkty. Chodzi mi o te odmienne stany świadomości, ślepe podążanie za całą ta koralikową modą.

Scott: Czy scena psychodeliczna da się gdzieś tu wpasować.

Zappa: Sądzę, że była konieczną zasłoną dymną.

Scott: Dla czego:

Zappa: Dla tego, co naprawdę się dzieje.

Scott: A co dzieje się naprawdę?

Zappa: Powiem ci jak już się zdarzy.

Scott: (??)

INFILTRACJA

Zappa: Rozmawiam z młodymi ludźmi na koncertach i pytają mnie czy jestem hippisem, a ja odpowiadam, "Nie, ja jestem biznesmanem." Wśród odbiorców naszej muzyki niewielu jest hippisów. To głównie krótko ostrzyżone dzieciaki o dość wysokim stopniu społecznego uświadomienia. Mam okazje z nimi rozmawiać a oni proszą o rady: "Czy mam rzucić szkołę czy kontynuować?" Zawsze im mówię, że powinni infiltrować. Nie zwlekać, przejąć pracę ojca i robić ją dobrze. to naprawdę szczęście, że istnieje coś takiego jak Psychodelia i Haight-Ashbury i cała ta reszta, bo odwracają one uwagę od tego, że młodzi ludzie, wyglądający czysto, schludnie, normalnie, prawicowo i niegroźnie przyjdą i zrobią swoje, a nikt nawet się nie spostrzeże. O wiele straszniejsza jest perspektywa, że jakiś owłosiony męt zabierze ci pracę. Ale tak się nie stanie, zrobi to ktoś normalny.

Scott: Kto się tego boi?

Zappa: Elementy prawicowe zajmujące większość kierowniczych stanowisk. Martwią się takimi rzeczami, jak na przykład wygląd. Wydaje się, że oni ciągle potrzebują czegoś nad czym mogliby się zamartwiać. To paranoiczna społeczność. Trzeba nam jakiegoś wspólnego lęku a na ten rok mamy dla was taki. Dzisiaj obawa przed bombą atomową stała się już prawie passe.

Scott: Macie okazję rozmawiać z wieloma studentami uniwersytetów?

Zappa: Grywamy na uniwerkach i zwykle potem jesteśmy zapraszani na imprezę studencką i widzimy jak piją. Wyglądają na takich, którzy są na dobrej drodze by spłynąć do ścieku, poddają się temu samemu społecznemu naciskowi, który ich rodziców zaprowadził do nikąd. Wciąż noszą spodnie w kratę, mentalnie. MENTALNE KRATY ! ! !

Scott: Czy picie odgrywa w tym dużą rolę.

Zappa: Z tego co widzę, jest tego picia na tyle dużo by problemowi relacji pijących rodziców z ich dziećmi poświęcać sporo miejsca w tekstach naszych piosenek. O wiele trudniej porozumiewać się z Mamą i Tatą kiedy są pijani, a nawet gdy są trzeźwi, to też problem, ale gdy są solidnie nawaleni to staje się to już straszne.

WIELKA NUTA

Scott: Czy w tych zachodzących wokół społecznych zmianach jest gdzieś miejsce dla Boga?

Zappa: Jasne, cóż, on tym wszystkim kieruje, czyż nie?

Scott: Czy kieruje też twoim życiem?

Zappa: Tak, oczywiście. Ale Jego wyobrażenie może ci się wydać trochę dziwaczne. Mój Bóg różni się od twojego Boga.

Scott: Kim jest twój Bóg?

Zappa: Nie nazwałem Go jeszcze. Nie sądzę by było to konieczne. Wielu ludzi musi polegać na obrazach: "Oto On z długą białą brodą, białymi włosami, w białej szacie BÓG!" Nie widzę tego w ten sposób. U mnie jest to związane z muzyką. Nie postrzegam Boga na poziomie emocjonalnym.

Scott: No to jak? Na poziomie strukturalnym?

Zappa: Jest w tym porządek. Jak na mojej kolejnej płycie, "Lumpy Gravy," jest tam dialog wpleciony w muzykę, w którym dwie postacie rozmawiają o Wielkiej Nucie. To jest moja wizja Boga. On jest jak Wielka Nuta. Wszystko złożone jest z wibracji, światło jest wibracją, dźwięk jest wibracją i całkiem możliwe, że atomy, jak rozłoży się jej na części, też są tylko wibracjami tej właśnie Wielkiej Nuty. I jeśli chodzi o wibracje, to możliwe jest osiągnięcie pewnego współbrzmienia z tą Uniwersalną Siłą, jeśli chcesz rozumieć to na takim bardziej banalnym, tandetnym poziomie. Ale tak właśnie to widzę.

Scott: Czy w twojej koncepcji jest miejsce na wolność?

Zappa: Oczywiście, cały czas masz wybór. Jeżeli jesteś spostrzegawczy, zobaczysz wiele możliwości wyboru na drodze od punktu A do punktu B i możesz nawet dowiedzieć się, co się stanie po dokonaniu poszczególnych wyborów. Ale ja zawsze staram się mieć oko na punkt B. Teraz punktem B są wybory w 1972.

Scott: Mówisz to tak jakby to było twoje przeznaczenie.

Zappa: Cóż, przeznaczenie, a co tam! Kiedy zmywarka się zużyje, kupisz sobie nową. koniec

* Tom Wilson był producentem Mothers w MGM/Verve.

** Jeżeli jesteś zainteresowany, napisz: United Mutations, Box 103 Prince St. Station, New York, New York 10022. Podaj swój wiek i odpowiedz na następujące pytania: Tak czy Nie? Jak? i Kiedy?

*** Ronald Reagan, który byl wtedy gubernatorem Kalifornii