home

Zappa w Internecie

biografie Zappy

zespoły, nagrania, dyskografia

teksty   

wywiady

artykuły zagraniczne

artykuły polskie

nowe na stronie

varia   

indeks


Artykuł ukazał się w grudniowym numerze pisma Jazz w 1968, jest tu tylko wzmianka o Mothers of Invention oraz zdjęcie Mothers z Archie Sheppem, artykuł dotyczy przenikania się jazzu i popu i analizuje muzyczne i społeczne korzenie muzyki popularnej (bluesa, rocka, itd.), przy czym można doszukać się pewnego podobieństwa wyrażanych tu poglądów z poglądami Zappy prezentowanymi w jego wywiadach z tamtego okresu.


Rozmyślania nad pewnym „problemem pogranicznym"

POP-JAZZ- POPJAZZ

Granica między pop-music a jazzem nie przebiega juz na muzycznej mapie tam, gdzie ją wykreślają puryści spod znaku „czarnej" muzyki. Ankieta pisma „Down  Beat", które od blisko roku zajmuje się również sprawami pop-music, przyniosła takie oto zaskakujące wyniki:

—           Wśród „Nagrań Roku" (1967) na siódmym miejscu znalazł się album Beatlesów „Sgt. Pepper's Lonely Hearts Club Band".

—           Team kompozytorski Lennon — McCartney uzyskał wśród jazzowej braci dziewiątą lokatę.

—           Spośród dwunastu najwybitniejszych gitarzystów chyba dwaj tylko mogą być nieznani przysięgłym kibicom jazzu. Są to Mike Bloomfield, który z zespołem Boba Dylana nagrywał folk-rock, i Eric Clapton z angielskiego tria beatowego 'The Cream.

—           Boba Dylana uczestnicy ankiety zaliczyli do najlepszych śpiewaków. Na parnasie śpiewaczym znaleźli się. również: gwiazdor soul-music Otis Redding " (zginął w katastrofie samolotowej)   i  głośny  „Mr.   Dynamite" — James  Brown.

—           Wśród trzydziestu najznakomitszych grup wokalnych uplasowało sie tylko sześć prezentujących gospel, jazz lub muzykę jazzującą. Pozostałe zespoły — od Beatlesów (pierwsze miejsce) do tria Pteter-Paul-Mary (trzydzieste miejsce) - to właśnie beat,  folk-rock,   blues,  soul-music.

—           Aretha Franklin, która w J967 r. wielekroć zdobywała najwyższe wyróżnienia na podobnych, znalazła się tuż za Ellą Fitzgerald, Nancy Wilson i Carmen McRae.

Entuzjaści jazzu wytrwale dotychczas chroniący „swoją" muzykę przed wszystkim to trąciło komercjalizmem, nie dali się też skusić syrenim glosom przemysłu produkującego pop-music. Nie reklama, lecz obiektywne przesłanki muzyczne wpłynęły na taką zmianę postawy.

Sukces pop-music w ankiecie czytelniczej nie był niespodzianką. Gdy przed piętnastu mniej więcej laty Elvis Presley, Bill Haley i inni stworzyli rock-and--roll, muzyka rozrywkowa  przybrała  bardziej  „czarne" oblicze. Co prawda rock-and-roll był tylko słabą kopią rhythm and bluesa; brakowało mu zarówno intensywności jak subtelności oryginału. Niemniej jemu to właśnie zawdzięczamy, że dosłownie z dnia na dzień wielkie rzesze odbiorców popu zetknęły sie z muzyką, znaną (jeśli pominąć getta murzyńskie w amerykańskich metropoliach) nielicznym tylko specjalistom. Rock-and--roll złamał bariery rasowe dzielące dotąd białą pop--music od czarnej (nieśmiałe tego próby czyniono w epoce swingu). W „paradach przebojów" obok Presleya i Haleya uplasowali sie tacy mistrzowie r-a-b jak Chuck Berry i Bo Diddley. Od tego czasu część muzyki rozrywkowej bazuje na rytmach afro-amerykańskich. Ray Charles spopularyzował soul-music, ekstatyczny zachwyt nowoczesnym gospel stał się atrakcją nocnych klubów, a śpiewacy folkloryści przynieśli do miast wiejskiego bluesa.

Bariery rasowe zniesione dzięki upodobaniom młodszych miłośników pop-music, od jakichś siedmiu chyba lat chwieją sie również w odniesieniu do samych muzyków. Angielski beat, uważany dotąd za kopie kopii, okazał sie nagle pierwszą prawdziwie "czarną" muzyką, stworzoną przez białych mistrzów pop-music.

Juz w 1963 r. wirtuoz bluesa, Sonny Boy Williamson z angielską grupą beatową The Yardbirds grał muzykę, która i w Chicago nie brzmiałaby inaczej. Z kolei najbardziej nawet fanatyczny „Czarny Muzułmanin" słuchając takich muzyków i śpiewaków jak Steve Winwood, Eric Clapton, Pete Lancaster, Ginger Baker, Alex Harvey czy Peter Wood — ze wymienimy jedynie tych kilku — nie powie, ze to grają Biali. Bluesbreakers Johna Mayalla (m. in. z pianistą Eddie Boydem) oraz Cuby and Blizzards — dwa ,.białe" zespoły należałoby w owym czasie zaliczyć do najlepszych grup bluesowych.

Inwazja dźwięków afro-amerykańskich w dziedzinie "białej" muzyki rozrywkowej tłumaczy się przesłankami społecznymi. Młodzież, która juz przed dziesięciu z górą laty "zarobiła" sobie u socjologów na miano generacji sceptycznej, nie mogła przeoczyć ideologicznej wymowy tradycyjnych szlagierów. Młodzież ta dostrzegała (albo tylko wyczuwała), ze nadawały one złudną rangę rzeczywistości, służąc tym samym stabilizacji prawdziwej rzeczywistości, pełnej przecież złych doświadczeń. Szlagier afirmuje wyrzeczenia narzucone jednostce przez rozmaite tabu, konieczne gwoli utrzymania istniejącego ustroju. Szlagier gloryfikuje hasło „cieszmy się małym szczęściem", gdyż wielkie byłoby, rzecz jasna, w takim społeczeństwie nieosiągalne. Szlagier wreszcie sławi pocałunek w świetle księżyca jako erotyczne spełnienie (a wiadomo przecież, ze każdy ustrój patriarchalny opiera sie na seksualnych tabu). Słowem — szlagier jest narzędziem represji społecznej. Nie dziw, ze młodzież buntująca sie przeciwko owym represjom nie chciała takich szlagierów uznać za swoje.

Muzyka poważna również nie mogła zadowolić potrzeb muzycznego samookreślenia. Od czasów Schonberga stała sie bardziej niż kiedykolwiek muzyką „czystą" — taką mianowicie, która zależy raczej od immanentnych praw kompozycji niż od osobowości kompozytora. Sprzeczność między produktem a twórcą, która nigdy nie pozwalała na pełne samookreślenie, przedzierzgnęła się ostatecznie w programowanej, komputerowej muzyce takiego np. wczesnego Pierre Bouleza w poddanie twórcy władztwu praw produktu.

Postulat muzyki nieideologicznej spełnia w zasadzie i muzyka afro-amerykańska jako jedyna powszechnie dostępna. Autor pracy o bluesie Janheinz John pisze: „blues wywodzi sie z afrykańskich wyobrażeń o prawie do siły żywotnej i w nim jedynie widzi swój punkt odniesienia... zgodnie z afrykańskim sposobem myślenia człowiek ma prawo do "magara" tj. do pełni życia w szczęściu. Uszczuplenie owego "magara" wiedzie do cierpień, do śmierci. Ten, czyje "magara" zostało uszczuplone, myśli o jego restytucji, o przywróceniu swojej pełnej siły żywotnej. By to osiągnąć człowiek posługuje się zaklęciami, których wyrazem są pieśni szydercze i piętnujące. W rezultacie powstał w Ameryce Północnej  blues".

Jeśli te magiczne wyobrażenia przełożymy na język socjologii i psychologii, przekonamy sie, ze muzyka negroidalna czyni swym tematem konflikt miedzy jednostką a otoczeniem, bądź frustracje jednostki w tym konflikcie i próbuje wydobyć przeżycia powodujące te frustracje. Taka muzyka staje sie dziedziną, w której człowiek może dochodzić swych praw do szczęśliwego życia w walce z brutalnością otoczenia.

Jazz i pop-music mają więcej cech wspólnych niż ów ideał muzykowania, który ekspresję stawia ponad pięknem, jednostkę nad ustrojem społecznym — ideał właśnie afro-amerykański. Punkty styczne występują tez w samym materiale muzycznym i w sposobach jego użycia:

1.            Dzięki elektronicznemu instrumentarium nowoczesny blues oddala sie coraz bardziej od zaawansowanego beatu. Zarówno Jimi Hendrix jak i król bluesa B. B. King posługują sie efektami sprzężenia zwrotnego jako nowymi środkami wyrazu. Larry Coryell, do niedawna gitarzysta z kwartetu Gary Burtona również używa tej techniki.

2.            Nowoczesny beat, podobnie jak free jazz, spożytkowuje szumy jako tworzywo muzyczne.

3.            The Mothers of Invention, The Fugs i inne zespoły beatowe, podobnie jak awangardziści jazzu, produkują swa muzykę wspólnie improwizując i nie stawiając spontaniczności poszczególnych  mużyków  żadnych  granic.

4.            Perkusista jazzowy Ginger Baker stosuje chicagowski ,,back beat" nie inaczej niż taki np. Tony Williams perkusyjny styl be-bopu; nie wybija go wyraźnie , lecz implikuje dzięki złożonym swobodnym  rytmom.

5.            Zarówno awangardowy jazz jak awangardowy beat igrają w oparciu o afro-amerykański ideał muzykowania elementami, których genezy doszukiwać się należy w najprzeróżniejszych kulturach   muzycznych, nie wyłączając hinduskiej.

Nic też dziwnego, ze przedstawiciele jazzu i pop-music mogą obecnie łatwiej niż kiedykolwiek znaleźć wspólną platformę porozumienia. Archie Shepp grał w eksponowanych zespołach beatowych, a Peter Brotzmann improwizował niedawno razem z berlińską grupą psychedeliczną. Gitarzysta Larry Coryell i perkusista Bobby Moses przeszli z zespołu beatowego Free Spirits do kwartetu jazzowego Gary Burtona, a Gunter Hampel kieruje od kilku miesięcy, oprócz własnego zespołu jazzowego jeszcze grupą beatową. W „Coloured rain" jeden z czterech muzyków grupy Traffic Steve Winwooda gra na tenorze, nawiązując poniekąd do Coltrane'e, Sheppa i Aylera.

Z kolei w obozie jazzu taki np. kwartet Gary Burtona wykazuje wpływy beatu z Wybrzeża Zachodnie-go. Trębacz Don Ellis powiedział: „Pewne rzeczy w beacie są denerwujące i awanturnicze. Z drugiej strony nudzi mnie dziś w jazzie niemal wszystko, co słyszę. Co do płyt, to kupiłem sobie chyba więcej nowych płyt beatowych niż jazzowych. Miedzy tym, co robię, a beatem zachodzi pewne pokrewieństwo jeśli chodzi o nasze zainteresowanie rytmem. A skoro juz mówimy o rytmie — czy słyszeliście nowy zespól The Id? Cześć ich pierwszej płyty utrzymana jest w takcie 17/8!". [czyżby chodziło o ID Music, pierwszą i jedyną płytę zespołu The Third Rail z 1967? - przyp. ar.]

Granica naprawdę istotna nie przebiega już między jazzem i bluesem a pop-music, lecz miedzy jakąś pod-muzyka tkwiącą w wartościach muzycznych Europy (jest to scherlała muzyka XIX stulecia), a muzyczną kulturą pop-music czerpiącą soki z afro-amerykańskiego ideału muzykowania; między muzyką represyjną, ideologiczną, podporządkowującą jednostkę panującym tabu, panującemu ustrojowi, a taką muzyka, która konfliktom jednostki z owymi tabu i z tym ustrojem pozwala sie wypowiadać.

Kraina pop-music obejmuje wiele prowincji, takich jak jazz, soul, beat, gospel. Ludność tych prowincji rożni sie wzajemnie tym, w jakiej mierze — i czy w ogóle — kuma się z muzyką rozrywkową zza miedzy (beat i soul czynią to bez wątpienia w swych aranżacjach). Niemniej i muzycy i słuchacze zaczynają dostrzegać, ze ich wspólne źródło — ów ideał muzykowania — jest ważniejsze od różnic fasadowych.

Opr. na podst. „Jazz Echo" J. FLESZNER