home

Zappa w Internecie

biografie Zappy

zespoły, nagrania, dyskografia

teksty   

wywiady

artykuły zagraniczne

artykuły polskie

nowe na stronie

varia   

indeks


Wywiad przeprowadził Steve Moore. Pochodzi z jego strony SteveMoore.addr.com. Adres mailowy autora wywiadu: stevemoore.gu@gmail.com  Naprawdę warto przeczytać. (tłumaczył: andrzej rogowski)


JIMMY CARL BLACK 1938-2008 - wywiad - Copyright 2015 Steve Moore

Monachium, Niemcy

29 marca, 2000

Steve Moore,

 Fani Mothers Of Invention na całym świecie będą zachwyceni, że tego lata zabierasz swoją grupę The Grandmothers na tourne. Kto jest obecnie w grupie i jakie piosenki zaprezentujecie?

Dzisiejsi Grandmothers to: Sandro Oliva (gitara, śpiew i doradca muzyczny); Ener Bladezipper (bas, śpiew i kierownik trasy); Mauro Andreoni (wszystkie klawisze i miły gość); Steve B. Rony (perkusja, śpiew i atrakcyjność nastolatka); Bunk "Sweet Pants" Gardner (wszystkie instrumenty dęte i szef kuchni); Don Preston (klawisze, śpiew i -- po raz pierwszy na tourne od lat) oraz wasz oddany, Jimmy Carl Black (wokal, perkusja i "Indianin Grupy"). Wykonywane piosenki będę przesyłał tak byś mógł je zamieścić na swojej stronie.

Jak trudno zrobić aranżacje do złożonych kompozycji Zappy? Kto decyduje o strukturze utworów?

Powiem ci coś o Grandmothers. Nie jesteśmy zespołem grającym covery Zappy. Gramy tylko te piosenki Zappy, które były nagrane przez Mothers of Invention (MOI) i uważam, że wiele z nich to złożone kompozycje. Na przykład gramy "Brown Shoes Don't Make It," "Call Any Vegetable" (w formie bardziej złożonej), "Sleeping in a Jar," i "The Orange County Lumber Truck". Gramy tez sporo własnej muzyki - które też nie jest wcale łatwa. Jak powiedziałem wcześniej, Sandro jest naszym muzycznym doradcą i podejmuje w tych kwestiach decyzje.

Cytowano Franka mówiącego, że wielu fanów oryginalnych Mothers of Invention odsunęło się od grupy gdy zmienił skład w latach 70 i 80, oraz że wielu fanów jego późniejszej pracy nie doceniało klasycznych płyt MOI. Zastanawiam się jak fani reagowali na twoje koncerty w ciągu tych 30 lat gdy grałeś z wieloma różnymi zespołami, tymi stworzonymi przez siebie i z innymi? Jaka była widownia?

Fani zawsze byli bardzo mili i mogę powiedzieć, że to nie było tak jak mówił Frank, że wszyscy ci fani dawnych Mothers odeszli od niego. Jest wielu starszych fanów, którzy przychodzą zobaczyć jak gram i wielu młodszych, którym spodobały się stare nagrania M.O.I. Chcą zobaczyć jak to wszystko się zaczęło i są to bardzo fajni ludzie. Nawet jeśli gram ze swoim zespołem bluesowym, The Farrell/Black Band, na koncerty przychodzi wielu fanów M.O.I.

Jakiego zestawu perkusji używasz w trasie? Nadal masz zestaw, na którym grałeś w nagraniach MOI?

Gram na wypożyczonym zestawie Fibes, wykonany z drewna i brzmi naprawdę świetnie. Należy do mojego bliskiego przyjaciela z Austin w  Teksasie Tommy'ego Robertsona. Kiedy kupił prawa do nazwy Fibes spytał czy nie chciałbym używać tego zestawu w Europie. Bardzo lubię tę perkusję. I nadal posiadam mój oryginalny zestaw perkusyjny Gretch, którego używałem na wszystkich nagraniach M.O.I. Kupiłem go w 1958 -- nówka ze sklepu za 450 dolarów, wraz z cymbałami i pudłami. Teraz nawet najtańsza perkusja kosztuje więcej.

Starzy fani pamiętają cię z kwestii "I'm Jimmy Carl Black, and I'm the Indian of the group" na "We're Only in it for the Money." Czy cały zespół popierał śmiały pomysł Franka sparodiowania Sgt. Pepper's i "the summer of love?" Czy ktokolwiek przypuszczał, że może wywołać to jakieś reperkusje?

Po pierwsze, Frank był szefem. Nie kwestionowaliśmy wtedy żadnych jego pomysłów ani decyzji. Nie myślałem o tym czy ta parodie wywoła jakieś reperkusje czy nie. Po wydaniu FREAK OUT i "Absolutely Free" nie uważałem by płyta "Money" bardzo się różniła od poprzednich.

Czy wtedy czułeś, że bierzesz udział w nagraniu, które okaże się być jednym z najwspanialszych nagrań swoich czasów?

Nie miałem pojęcia, że "We're Only In It For The Money" będzie uznawane za klasykę i nie sądzę by Frank też zdawał sobie z tego sprawę.

Ile trwało nagrywanie?

W sumie jakieś sześć miesięcy. Płyta została nagrana i zmiksowana w dwóch, trzech miejscach w Nowym Jorku a potem w LA.

Na pewno widać, że to moja ulubiona płyta MOI. Jaka jest twoja?

Moją jest "Cruisin`with Ruben and the Jets", Ray Collins zawsze był moim ulubionym wokalistą. Ze względu na odważną muzykę lubię "Uncle Meat". Właściwie to lubię je wszystkie.

Czytałem o długich próbach jakie Frank przeprowadza ze swoimi nowymi zespołami, robił to samo w przypadku starych Mothers?

Myślę, że dawni Mothers jako pierwsi stosowali wielogodzinne próby. Nasze próby były tak samo długie jak późniejszych Mothers, tyle tylko że nam za nie płacono. Robiliśmy to, bo myśleliśmy, że jesteśmy najlepszym zespołem na świecie. Może i nie byliśmy tak popularni jak inne grupy ale muzycznie na pewno byliśmy najlepszą i najbardziej eksperymentalną grupą na świecie. (Poza Capt. Beefheart and the Magic Band, ale o tym później).

W jaki sposób rozwiązywaliście konflikty wewnątrz zespołu? Czy czułeś, że Frank jest geniuszem kiedy dołączył do was?

Jak powiedziałem wcześniej, Frank był SZEFEM i nie był otwarty na czyjekolwiek sugestie. Nie było żadnych sporów na tematy muzyki, bo jeśli zacząłbyś jakiś, to pokazałby ci gdzie są drzwi. Koniec kropka. Jeśli chodzi o geniusz Franka -- wtedy uważałem, że Einstein był jedynym znanym mi geniuszem. Człowieku, pochodzę z Teksasu i jedyne co tam wtedy mieliśmy to "Good Ol' Boys". Potem jednak zacząłem wierzyć, że jednak był muzycznym geniuszem!!!!

Gdzie było robione zdjęcie do wewnętrznej strony okładki "Money". Jimi Hendrix dołączył do was na tym zdjęciu. Czy pamiętasz jak się czuł, co myślał o Mothers w sukienkach i o tym zdjęciu?

Gdzieś na Piątej Alei w Nowym Jorku. Fotografem był chyba ówczesny mąż Faye Dunaway. Nie wiem co Jimi myślał o tym wszystkim. Była to dla niego dobra reklama. Wiem, że nie podobała mi się sukienka, bo nie była dopasowana, ale uważałem, że było to świetne zdjęcie. Nie byliśmy pierwszym zespołem, który fotografował się w przebraniu w damskie ciuchy; byli nim Rolling Stones. Jeżeli oni mogli, to my też.

Wydaje mi się, że mówiłeś kiedyś o tym, że graliście razem z Jimi Hendrixem. Czy występowaliście razem na scenie?

W latach 60 parę razy graliśmy z Jimim. Kilka razy zagrał z Mothers w Garrick Theater, przed swoim wyjazdem na Monterey Festival. Wtedy nikt w Stanach jeszcze nie wiedział kim jest ten człowiek. W Anglii był naprawdę kimś. Dobrze się zaprzyjaźniliśmy i nadal utrzymuję kontakt z Noelem Reddingiem (basista z Jimi Hendrix Experience).

Z tych wielu wspaniałych występów, w których grałeś w ciągu swojej kariery, który miał na ciebie największy wpływ? Który lubisz najbardziej?

The Howlin'Wolf. Mam też wielki szacunek do Don Van Vliet'a aka Capt. Beefheart i lubiłem -- byliśmy dobrymi przyjaciółmi --Janis Joplin

Co wolisz? Występy na żywo, czy pracę w studiu?

Lubię grać na żywo i jeździć w trasy, jeśli zespół jest dobry. Lubię też pracę w studiu, fajnie jest widzieć efekt końcowy.

Twoje przezabawne partie w 200 Motelach ("Lonesome Cowboy Burt") to, jak sądzę, najlepsze momenty tego filmu. Czy myślałeś wtedy, że może to być początek kariery scenicznej lub filmowej? Czy podejmowałeś jakieś dalsze próby?

Miałem taką nadzieję, że może tak być i nadal ją mam. Praca przy 200 Motelach bardzo mi się podobała i potem gdy mieszkałem w LA chciałem to kontynuować, ale nic z tego nie wyszło. Ale wciąż jest nadzieja. Jeśli znajdą się jacyś producenci albo agenci - jestem dostępny.

Kiedy filmowano 200 Moteli oryginalni MOI już nie istnieli. Jak odbierałeś swoją rolę w tym filmie wiedząc, że Frank już z innym zespołem, realizował już inne cele i że ty nie będziesz brał w tym udziału?

Zatrudniono mnie jako aktora do filmu, nie obchodziło mnie to kto gra z Frankiem. Dobrze się tam bawiłem. Miałem swój zespół, Geronimo Black, i pomyślałem, że film pomoże w jego promocji, i pomógł.

Czy w czasie prac nad filmem miałeś okazję porozmawiać z Ringo Starrem o grze na perkusji?

Ringo był jednym z najmilszych ze wszystkich ludzi z jakimi miałem zaszczyt współpracować. Nie rozmawialiśmy za dużo o graniu na perkusji, poza tym, że powiedziałem mu, że zawsze byłem fanem jego gry w Beatles. Nadal są moim ulubionym zespołem.

Jakie było twoje najgorsze zawodowe doświadczenie?

Jest tego na cały rozdział książki i opowiem o tym później. OK? Zwykle zaraz zapominam o tych złych doświadczeniach.

Która z kompozycji Zappy najbardziej ci się podoba?

Kilka, ale przychodzi mi do głowy "Brown Shoes Don't Make It".

Jeśli chodzi o twoją grę na perkusji na płytach Mothers, na której według ciebie grałeś najlepiej?

Na wszystkich. Zawsze dawałem z siebie wszystko.

Twoja strona , www.jimmycarlblack.com/ wygląda bardzo dobrze. Pracujesz nad nią sam?

Nie, mój webmaster mieszka w Monachium i jest moim bliskim przyjacielem. Wykonuje kawał dobrej roboty z tą stroną. Używam Windows `98, jak dla mnie wystarcza. Wiesz, dopiero zacząłem pracę z komputerem, jakieś 9 miesięcy temu i możliwości są naprawdę fascynujące. Trudno już mi wyobrazić sobie życie bez komputera.

Jak wygląda twoje życie osobiste?

Ponownie ożeniłem się trzy lata temu, moją żoną jest wspaniała kobieta, Niemka. Nazywa się Monika i jest piękna. Jest jedną z największych fanek Zappy jaką kiedykolwiek poznałem. Ma wszystkie płyty Franka i gdy się poznaliśmy powiedziała, że od 25 lat patrzy na moje zdjęcie na płycie i jest w nim zakochana. Niesamowite. Mój dom jest moją twierdzą i jest tam wiele rzeczy, które ciągle przypominają mi o dawnych dniach - dzięki Monice. Codziennie rano gdy wchodzę do salonu widzę Franka siedzącego na toalecie. Dla relaksu rzeźbię w steatycie i już wystawiałem swoje prace. Kilka nawet sprzedałem. Niedługo będzie to na mojej stronie, w zakładce Sztuka. Mam sześcioro dzieci, większość mieszka w Teksasie. Trzech synów, Gary (41), Darrell (39), i Geronimo (32) i trzy córki, Kim (36), Gina (34) i Gabby (24) oraz jedenaście wnucząt, dwoje dzieci Moniki, Tommy i Melleni. Trzech moich synów zamierza nagrać CD, jak się uda w końcu tego roku. Są bardzo utalentowanymi muzykami. Nazwiemy ten zespół "The Brothers of Intention."

Czy utrzymujesz kontakty z dawnymi członkami MOI, poza tymi, z którymi koncertujesz?

Mam kontakt z Billym Mundi, dość często i też z Moterhead Sherwoodem. Czasami rozmawiam z Royem Estrada i Art Trippem. Z Rayem Collinsem nie miałem kontaktu od co najmniej 10 lat, nie wiem nawet czy żyje. Mam nadzieję, że tak. Nie sądzę by nadal zajmowali się muzyką. Wiem, że dobrze bawią się sami ze sobą - są ex-mothers. Wiesz jacy zboczeni byliśmy.

Czy nadal dostajecie tantiemy z nagrań Mothers?

Nie. Nigdy nie dostaliśmy żadnych pieniędzy za te nagrania. Nadal jestem tak samo spłukany jak wtedy z Mothers. Dlatego mam nadzieję, że czytelnicy kupią trochę moich płyt -- może będę miał z tego jakieś pół emerytury.

Czy uważasz, że Frank rzetelnie opisał historię Mothers w swojej książce The Real Frank Zappa?

Nie wiem, bo nie czytałem. Są pewnie różne opinie o tym co Frank mówił, ale ani ja ani nikt inny nie jesteśmy od tego by to poprawiać.

Czy miałeś szansę porozmawiać z Frankiem zanim umarł? Jeśli nie, to co chciałbyś mu powiedzieć?

Nie, nie pozwolono mi rozmawiać z Frankiem. Byłem w Europie, nie było mnie wtedy w Stanach przez dwa lata, w tym czasie gdy zmarł. Były problemy z Panią Zappa, nie było więc żadnego kontaktu. Powiedziałbym mu, że przez te wszystkie lata ceniłem jego przyjaźń i że wiele się od niego nauczyłem. Naprawdę kochałem Franka jak brata.

W 1973 --po rozpadzie twojego zespołu Geronimo Black -- przeniosłeś się do swojego rodzinnego miasta Anthony w Teksasie i pracowałeś tam w fabryce pączków. Jak radziłeś sobie z tą na pewno trudną dla ciebie sytuację, musiałeś być mocno rozczarowany tym niepowodzeniem?

Dla mnie nie było to rozczarowanie wyjechać z zadymionego, głośnego Los Angeles. Nie przestałem grać tylko dlatego, że nie było mnie w LA. Miałem dość muzycznego biznesu i jego polityki i nadal mam. Nie poznają się na dobrej muzyce nawet jeśli ta ugryzłaby ich w dupę. Obchodzi ich tylko to jak wyglądasz i ile mogą na tobie zarobić. Posłuchaj radia albo obejrzyj MTV, tam są tego przykłady. Poza tym, miałem czworo dzieci do wyżywienia i uważałem, że małe miasteczko w Teksasie to dla nich lepsze środowisko -- i miałem rację. Czasami trzeba postawić rodzinę przed karierą.

Kiedy jesteś w trasie, albo gdy udzielasz wywiadów - czy nie męczy cię to czasami, że ciągle pytają cię o Franka Zappę i twój udział w jego karierze?

Zwykle nie, ale kiedy przychodzi ktoś z torbą pełną płyt i chce bym je podpisał, a do tego jeszcze piętnaście czystych kartek papieru, to zastanawiam się co on zamierza z tym wszystkim zrobić? Na pewno sprzedaje to a ja nie dostaję żadnych tantiem z tych płyt, to trochę wkurzające. I taki koleś nawet nie zaproponuje udziału w tym swoim małym biznesie. Większość ludzi jest fajna i lubię z nimi rozmawiać i odpowiadać na ich pytania. Zdarzają się EKSPERCI mówiący mi co robiliśmy, albo co robił Frank, całkowite bzdury, a oni kłócą się ze mną i mówią, że nie mam racji. Przecież tam byłem i wiem co mówię. Jak spotykam takiego fanatyka, zwykle mówię, że muszę już iść. Myślą, że wiedzą wszystko a tak naprawdę gówno wiedzą.

Na początku lat 80 przeniosłeś się do Austin w Teksasie i założyłeś firmę malarską z Arthurem ("Crazy World of") Brown, i nazwałes ją "The Gentlmen of Color." Jak do tego doszło? Co Arthur Brown robil w Teksasie i jakie prace malarskie wykonywaliście?

Dzieci były już odchowane, rozwiodłem się z pierwszą żoną i zacząłem myśleć o powrocie do kariery muzycznej. Podpisanie dużego kontraktu i temu podobne sprawy. Austin stawało się wtedy muzyczną stolicą regionu i były na to szanse. Poznałem Arthura w latach 60 kiedy grałem w Mothers i zaprzyjaźniliśmy się. Przeniósł się do Austin bo jego żona stamtąd pochodziła. Nie dało się wyżyć z muzyki, większość muzyków w mieście też miała podobne problemy, zacząłem więc malować domy. Pracowałem z facetem, nazywał się Matt Fuller, który był fanem Mothers i tak się złożyło, że Arthur też z nim pracował. Pracowaliśmy razem sześć miesięcy i postanowiłem zacząć własną działalność. Tak powstała firma "The Gentlemen of Colour". Malowaliśmy wszystko co tylko się nie ruszało - głównie domy. Pomalowaliśmy ich całe mnóstwo -- i czasami ludzie, którzy znali nas z dawnych lat, prosili byśmy złożyli autografy na ich domach. Niesamowite.

Czy płytę R&B, którą nagrałeś wtedy z Arthurem, Brown Black and Blue, można kupić na twojej stronie?

Tak, teraz jest to CD i mogę powiedzieć, że jest to już klasyka. Można ją u mnie kupić i fani głosu Arthura, którzy jej nie słyszeli, naprawdę wiele tracą. To jeden z moich ulubionych wokalistów. Od kiedy wrócił Anglii jesteśmy w kontakcie. Planujemy nagrać kolejne CD.

Mówiłeś wcześniej, że w latach 60 przyjaźniliście się z Janis Joplin. Czy kiedykolwiek poznałeś Jima Morrisona? Jeśli tak, to jaki to był człowiek?

Tak, ale nigdy nie spędziłem z nim zbyt dużo czasu. Robbie Kreuger i John Densmore byli moimi kumplami. Nie wiem o nim zbyt wiele poza tym, że lubił dużo wypić.

Na początku lat 90 przeniosłeś się do Europy i założyłeś duo z Eugene Chadbourne i nagraliście dwie płyty, "Locked in a Dutch Coffee Shop" i w hołdzie dla Capt Beefhearta "Pachuco Cadaver." Jak Capt. Beefhart zareagował na tę płytę?. Czy chcieliście go zaangażować w ten projekt?

Nie wiem jak zareagował na "Pachuco Cadaver". Nie próbowaliśmy go angażować bo jest bardzo chowy i niewiele jest w stanie robić. Tyle słyszałem. BBC wydało w Anglii piękne wideo z historią Capt. Jest też film krótkometrażowy Davida Lyncha gdzie Capt. nie potrafi już nawet mówić, a co dopiero śpiewać.

Kiedy słucha się starych nagrań Capt. Beefhart na płycie Franka "The Lost Episodes" wydaje się, że jego oryginalność, zwłaszcza jeśli chodzi o słowa piosenek, była inspiracją dla Zappy i Mothers. Za co dokładnie tak go podziwiałeś?

Prawdę mówiąc, nie słyszałem "The Lost Episodes" ale wiem, że Capt. Beefheart jest najbardziej awangardowym poetą ostatniego stulecia. Uważam, że Lenny Bruce wywarł większy wpływ na satyryczne słowa piosenek Zappy niż ktokolwiek inny. Bardzo lubię Dona (Capt.) bo miałem ten zaszczyt by grać w Magic Band, przez krótki czas w 1975. Uważam, że jego głos był jednym z najlepszych jakie słyszałem. Ludzie mówią, że mój jest trochę podobny -- może to i prawda, skoro tak bardzo go podziwiam.

Myślisz, że Capt. Beefhartowi brakowało muzyki po tym jak zrezygnował z kariery?

Myślę, że brakowało mu wszystkiego co robił wcześniej ale nie wiem tego na pewno. Jedyną osobą, która to wie jest jego żona, bardzo miła pani.

Opowiedz nam o swojej sztuce. Jaką tematykę poruszasz? Wyobrażam sobie, że wielu fanów Mothers chciałoby mieć rzeźbę wykonana przez Jimmy Carl Black'a.

Kiedy zaczynam rzeźbić nie mam jakiegoś ustalonego tematu. Kieruje mną kamień. Myślę, że w przypadku wielu rzeźbiarzy jest podobnie. Wykonałem już ponad trzysta rzeźb przez ostatnie pięć lat ale muszę przyznać, że głowa Indianina została wyrzeźbiona przez mojego syna Geronimo. Niedługo na stronie pojawi się ich więcej, będzie można je kupić. Oczywiście, byłbym zadowolony gdyby fani zaczęli kupować moje wyroby. Miałbym poczucie, że twórcza sztuka ma szansę w tym szalonym świecie.

Co twoi rodzice myśleli o twojej karierze w "Mothers?"

Moja mama, która zmarła około pół roku temu, kupowała wszystkie płyty Mothers bo myślała, że w ten sposób mi pomaga. Kładła je na gramofon i po trzech, czterech sekundach wyłączała i odkładała płytę. Jej kolekcja płyt Mothers była w doskonałym stanie. Mój ojczym zawsze pytał "kiedy pójdziesz do fryzjera?"

Jak była największa widownia dla której grałeś z Mothers? Czy było to w czasie jednego z tych festiwali popowych w latach 60 czy też gdzieś indziej?

Chyba tam gdzie i ty byłeś: The Atlantic City Pop Festival w 1969. Było tam sporo ludzi. Największa widownia dla jakiej grałem to było wtedy gdy występowałem z Capt. Beefheartem na Knebworth Pop Festival, w Anglii w 1975. Było tam 250000 ludzi i to było wspaniałe uczucie, widok też. Jakbyś patrzył na rzekę pełną kolorów. Nie widać było żadnej twarzy, wszystko rozmazane. Cudowne wrażenie.

Mothers wykonywali "Dead Air" gdy przez długi czas na scenie nie działo się za wiele muzycznie, Frank zwykle wtedy mówił "Wyzwala to w was wrogość, prawda?" Co o tym myślałeś?

Piękny utwór. Każdy w zespole  mógł wtedy zapalić papierosa albo napić się piwa. Zawsze z utęsknieniem czekałem na tę piosenkę.

Zauważono, że Frank w czasie tourne z późniejszymi zespołami nie podróżował razem z członkami grupy, mieszkał w innych hotelach, itp. Czy zawsze komponował w czasie tourne za czasów pierwszych Mothers? Czy pamiętasz jakieś miejsca gdzie napisał najbardziej znane utwory?

Kiedy był w trasie z Mothers, Frank mieszkał w innym hotelu niż my. Mothers interesowali się seksem, narkotykami (nie twardymi) i rock n' rollem. On tego wcale nie lubił więc lepiej, że trzymał się z dala. Nam to pasowało -- na pewno bawiliśmy się lepiej od niego. Napisał "Brown Shoes Don`t Make It" i "Call any Vegetables" kiedy byliśmy w Honolulu w 1966 przed wydaniem "Freak Out". Myślę, że wiele utworów nagranych przez Mothers zostało napisanych w trasie.

Patrząc na groupies, seks i narkotyki obecne na scenie muzycznej lat 60, czy możliwe było wyjechać na tourne z grupą taką jak Mothers i prowadzić normalny, zdrowy albo choć na wpół moralny styl życia?

W żadnym wypadku. To były dzikie czasy, czasy za którymi wcale teraz nie tęsknię. Ale mam przecież 62 lata i taki styl życia na pewno doprowadziłby mnie do tego samego miejsca, w którym jest teraz Frank.

Czy odwiedziłeś Rock and Roll Hall of Fame? Jeśli tak, to co o tym sądzisz?

Nie, nie byłem tam jeszcze. Wiem tylko, że są tam moje pałki.

Czy uważasz, że oryginalni Mothers of Invention też powinni się tam znaleźć? Nie tylko Frank? Myślisz, że kiedyś to nastąpi?

Tak uważam. Rozumiem dlaczego umieścili tam Franka. Po prostu dlatego, że umarł. My (The Mothers Of Invention) byliśmy nominowani, chyba w 1993, ale nie udało się. Nigdy nie mieliśmy żadnych przebojów w radiu. Tak naprawdę, to nigdy nie grano nas w żadnym radiu. Chyba tego nie doczekam. Beefheart też tam się nie dostanie, bo oni nie chcą twórczych muzyków w tym swoim budyneczku. Do diabła, zabierzcie stamtąd moje pałki.

Jak nawiązałeś współpracę z wokalistą zespołu z Liverpoolu, The Muffin Men? Jakie piosenki gracie i jak się gra obecnie w Anglii? Jak wygląda tamtejsza scena muzyczna?

Rod Gilliard, lider the Muffins, jest wielkim fanem M.O.I. od czasów "Freak Out" i w 1993 jego zespół otwierał koncerty w czasie pierwszego europejskiego tourne Grandmothers. Poznaliśmy się i zaśpiewałem z nimi "Willie the Pimp", potem wyszło to na płycie "Say Cheese and Thanks" w 1993. Kiedy w 1995 zmarła moja druga żona bardzo źle to zniosłem i Muffin Men naprawdę mnie wtedy uratowali. Poprosili bym pojechał z nimi na tourne do Niemiec jako wokalista i drugi perkusista. Od tamtej pory zawsze biorę udział w ich tourne i na pewno będę to robił w przyszłości, jak długo będą grali razem. Są moimi bliskimi przyjaciółmi i bycie w trasie z tymi angielskimi koniobijcami to przednia zabawa. Już 10 kwietnia ruszam z nimi na dwutygodniowe tourne po Anglii. Jest tam wielu fanów Mothers -- mamy więc świetną publiczność. Pieniądze z tego żadne, ale co tam, nie można zjeść ciastka i je mieć. Pooglądaj MTV to zobaczysz scenę muzyczną w Anglii. Spice Girls? Nie za wiele kreatywności w świecie komercji. Są tam świetni muzycy, ale niewiele się o nich słyszy.

Od pięciu lat twoim głównym zespołem jest The Farrell & Black Band, mógłbyś powiedzieć co nieco o jego brzmieniu?

To bardzo dobry bluesowy zespół grający wiele oryginalnych piosenek. Na naszym pierwszym CD "Cataract Jump" zrobiliśmy utwór Franka "Road Ladies" w wersji bardziej bluesowej.

Opowiedz o planach nagrania muzyki Indian Amerykańskich? Jakbyś opisał tę formę muzyki?

Od pewnego czasu piszę taką muzykę. Muzyka Indian jest muzyką o Matce Ziemi, moja jest podobna. Robię to wersji rockowej i słowa piosenek opowiadają o ludziach żyjących w harmonii a Matką Ziemią. To dla mnie bardzo ważne - i uważam, że powinno być to ważne dla każdego człowieka.

Dziękujemy za ten wywiad. Ostatnie pytanie to gdzie będziesz występował tego lata, tak by fani mogli przyjechać i cię wesprzeć? Jakie piosenki i z jakich płyt będą grane? Fani będą mogli się z nimi zapoznać zanim cię zobaczą, i na koniec, jakaś wiadomość od ciebie dla tych, którym nadal bardzo na tobie zależy?

Plan tourne będzie na mojej stronie. Będą też komunikaty w lokalnej prasie i radiu. Będziemy grali utwory z naszego nowego CD i będą tez piosenki takie jak Call any Vegetable (pełna wersja) Sleeping in a Jar; Love of my Life; Hungry Freaks, Daddy; Big Leg Emma; Brown Shoes Don't Make It; Mr. Green Genes; Uncle Meat; The Orange County Lumber Truck; Peaches en Regalia; i wiele oryginalnych. Na bis gramy zwykle Lonesome Cowboy Burt i Willie the Pimp. Może zagramy też Little House and Toads of the Short Forrest. Grannies potrafią zagrać wiele starych utworów. Koncert będzie trwał dwie i pół do trzech godzin.

Chciałbym podziękować Steve'owi za okazję wyrażenia moich poglądów i opowiedzenia tego wszystkiego moim wspaniałym fanom. Bez was musiałbym wziąć się za prawdziwą pracę -- ale przecież nikt by już nie zatrudnił takie starego pierdziocha jak ja. Może mógłbym pomalować wam dom. Dziękuję wam fani i fanki. Kocham was.

Wasz Kumpel na zawsze, Jimmy Carl Black "the Indian of the Group".

Dla fanów Mothers na całym świecie, dzięki Jimmy Carl. Do zobaczenia latem.

 

Jimmy Carl Black - wywiad

Steve Moore

Monachium, Niemcy

25 marca, 2003

Witaj Jimmy Carl. Cieszę się, że wciąż masz tyle pracy. Wywiad z 2000 miał kilka tysięcy odwiedzin, sporo ludzi go przeczytało. Jak poszło tourne Grandmothers w Stanach w 2000? Spotkałeś starych znajomych, poznałeś nowych fanów? Czy było udane? Które koncerty były najlepsze, a które najgorsze?

Tourne Grandmothers w 2000 było -- mówiąc krótko --trasą, której nigdy w życiu nie chciałbym powtórzyć. Nigdy nie byłem na tak długim tourne. 66 dni i tylko 6, 7 dni przerwy. Przejechaliśmy 42 stany w Winnebago, 7 osób w vanie. Sześciu muzyków i jedna kobieta za kierownicą, która też zajmowała się sprawami zespołu. Każdy, poza Donem co najmniej raz odchodził z zespołu. Spotkaliśmy Cala Schenkela w Philly; Adriana Belewa w Nashville; Denny Walley'ego w Nashville; Ike Willis'a i Project Object i Banned From Utopia w Ill.; Roya Estradę i Toma Leavey w LA; Motorheada Sherwooda w SF; Billyego Mundi w północnej Kalifornii i Jeffa Simmonsa w Seattle. Spotkaliśmy wielu starych i zdobyliśmy wielu nowych fanów. Pod tym względem tourne było bardzo udane, ale finansowo już nie tak bardzo. Wiele koncertów było najlepszych, złych prawie wcale.

Don Preston powiedział mi, że van się zepsuł.

Rozkraczył się pomiędzy Portland a Seattle w ostatniej części trasy.

Jak wiedzie się Donowi Prestonowi i Bunk Gardnerowi? Jakieś newsy? Plany koncertowe?

Chyba wszystko u nich w porządku. Nie widziałem się z nimi od czasu ostatniego Zappanalle. Powinienem powiedzieć, że NIE gram już z Grandmothers. Nie wiem czy mają zaplanowane jakieś koncerty. Gram z The Muffin Men, jak to robię już od ośmiu lat.

Co słychać u Jeffa Simmonsa i Billy Mundiego?

Jeffowi Simmonsi wiodło się całkiem dobrze gdy widziałem go w 2000. Myślę, że nadal pisze i nagrywa muzykę, ale jeszcze nie miałem okazji jej usłyszeć. A Billy Mundi: ma naprawdę poważne problemy ze zdrowiem. Od dłuższego już czasu cierpi na cukrzycę i jakieś trzy miesiące temu, grając na perkusji, nabawił się urazu stopy. Rana nie goiła się i objęła dolną część nogi, musieli mu amputować nogę poniżej kolana. Teraz dochodzi do zdrowia i lekarze pracują nad protezą tak by nadal mógł grać na perkusji. Ma chłop jaja, mam nadzieję, że mu się uda.

Widzę, że z Royem Estradą nagraliście nowy CD, "Hamburger Midnight." Czy to nie po raz pierwszy od rozpadu zespołu oryginalna sekcja rytmiczna Mothers of Invention spotkała się w studiu? Co z tego wyszło? I co słychać u Roya?

Tak, to pierwsze nagranie oryginalnej sekcji rytmicznego od czasu "Weasels Ripped My Flesh". CD jest bardzo dobry i mam nadzieję, że w Stanach ludzie będą go kupowali. Wydała go moja mała wytwórnia: Inkanish Records; z braku pieniędzy promocja jest niewystarczająca. Dystrybucja jest słaba ale można zamówić płytę w moim sklepie w Niemczech. Naprawdę warto, bo jest po prostu dobra. Roy to Roy i nie wiem co można by jeszcze dodać. To wciąż najlepszy basista z jakim grałem w całej mojej 46 letniej karierze i jeden z najlepszych przyjaciół.

Jakie masz plany nagraniowe na wiosnę, lato, jakieś tourne? Są szanse na powrót do Stanów?

Od 22 kwietnia do 5 czerwca mam tourne w Anglii, Szkocji i Irlandii z moimi kochanymi Muffin Men. Kiedy wrócę do Niemiec mam niewielkie tourne z The Farrell/Black Band. W trzecim tygodniu czerwca zaczynam tourne z "The Jack and Jim Show" (Eugene Chadbourne i Jimmy Carl Black) w Niemczech, Holandii, Danii, Szwecji i Norwegii. Wydaję nową płytę w Inkanish Records z piosenkami moich synów z Teksasu. Zespół nazywa się "Geronimo Black" bo tak nazywa się mój najmłodszy syn. Oryginalny Geronimo Black z początku lat 70 też był nazwany na jego cześć, tyle że wtedy on miał 2 lata, teraz powiedział mi: Tato, chcę by zespół nazywał się tak samo. Jest tam mój 43 letni syn, James D. Black, grający na perkusji. Przysyłają mi surowe miksy i myślę, że naprawdę świetnie grają!!! Myślę, że z moją niewielką pomocą mają szansę. A ja im pomogę. Do Stanów nie wrócę dopóki prezydentem jest Bush.

W zeszłym roku kilka razy grałeś z Muffin Men w klubie Cavern. Jak tam teraz jest?

Klub Cavern to wspaniałe miejsce i gramy tam ponownie 4 czerwca. Po południu przed koncertem wmurują cegłę z moim nazwiskiem w THE WALL OF FAME, która jest na zewnątrz klubu. To spory zaszczyt być tam wraz z The Beatles i innymi wielkimi z Anglii. Nie dostałem się do The Hall of Fame ale za to będę na The Wall of Fame. Bardzo to sobie cenię.

Jak ma się żona?

Moja słodka żona Frau Black ma się świetnie, jak zwykle. Jest najlepszą rzeczą jak przytrafiła mi się w życiu. Jest "The Love Of My Life" i wielką fanką Mothers już od 30 lat. Tak się poznaliśmy. Znała mnie ze zdjęcia na okładce płyty i gdy graliśmy tam na żywo w 1997 ściągnęła mnie ze sceny i jedenaście miesięcy później wzięliśmy ślub.

Czy festiwal Zappy odbędzie się tego lata? Czy będziesz tam? Jak udało się Zappanale w 2002?

Tak zaczyna się 25-27 lipca. Będę grał z The Muffin Men i z The Jack and Jim Show. Zappanalle 2002 było świetną imprezą. Myślę, że tegoroczne też takie będzie. Jestem podekscytowany bo będę grał z Muffins i z Chadbourne, zawsze dajemy czadu. To jeden z tych zapoznanych herosów Ameryki, większość nie ma pojęcia o jego istnieniu.

Kiedy młodsza siostra Franka, Candy, zaczęła śpiewać? Jaka on jest?

Zaczęła śpiewać gdy miała 10 albo 12 lat. Candy jest jedną z najlepszych przyjaciółek moich i mojej żony Moni. Jest duszą towarzystwa i jest też bardzo utalentowana. Niedawno wyszła jej książka My Brother Was a Mother: A Zappa Family Album, którą teraz promuje. Dużo współpracuje z Nigey Lennonem w Nowym Jorku chociaż nadal mieszka w Kalifornii.

Ponieważ prowadzimy teraz wojnę w Iraku a ty służyłeś w wojsku, to muszę spytać co o tym wszystkim myślisz?

Myślę, że Bush postradał rozum i że jest bardzo niebezpiecznym człowiekiem. Ukradł prezydenturę i nic nie robi ani z gospodarką Stanów ani z innymi ważnymi rzeczami. Europejczycy go nienawidzą i niestety stracili sympatię do Amerykanów. Zrujnował naszą opinię na całym świecie. Mam nadzieję, że ludzie się przebudzą i nie wybiorą go, kolejne cztery lata jego rządów zmieni Amerykę w kraj trzeciego świata. Mam nadzieję, że ta głupia wojna szybko się zakończy. Jestem przeciwny wszystkim wojnom gdyż niczego nie rozwiązują a giną w nich niewinni ludzie. Co stało się z wolna prasą w Ameryce?

Jeśli nie masz nic przeciwko pytaniom o historię Zappy, to miałbym kilka. Zaraz po wydaniu "Freak Out," firma nagraniowa w ramach promocji płyty wysłała Mothers na koncerty do Waszyngtonu i do Dallas. Zastanawiam się w jakich miejscach graliście i jak odbierała was widownia? Pamiętasz to?

To prawda. Graliśmy też w Windsor w Kanadzie i w Detroit. W czasie tego krótkiego promocyjnego tourne mieliśmy tylko występy w telewizji. Pierwszy był w Waszyngtonie, graliśmy “Who Are The Brain Police” i widownia była naprawdę w szoku tym bardzie, że występował z nami Carl Franzoni. Dzieciaki nie wiedziały co o nas myśleć i pamiętam, że centralka telefoniczna w stacji telewizyjnej rozświetliła się jak choinka od telefonów poirytowanych rodziców.

To był program dla młodzieży w lokalnej telewizji w Waszyngtonie "Wing Ding." Dochodziły do mnie takie wieści, że Mothers grali w tym programie. Pamiętam, że widziałem Byrds grających na żywo w "Wing Ding", mniej więcej w tym samym czasie.

Potem było Detroit i Windsor. Detroit Free Press twierdziło, że “Jeżeli ci Mothers się do was zbliżą, to trawniki wam uschną” pokazuje to mniej więcej jak nas odbierano. Ostatni przystanek był w Dallas i Frank denerwował się bo parę lat wcześniej zastrzelono tam JFK. Pamiętam jak wysiedliśmy z samolotu i szliśmy korytarzem ludzie w osłupieniu rozstępowali się przed nami jakbyśmy byli nosicielami jakiejś zarazy. Pamiętam, że MGM zarezerwował nam nocleg w pięknym hotelu ale Frank był tak zestresowany, że nie pozwolił nam zostać na noc. Wyjechaliśmy zaraz po programie w telewizji. Trzeba pamiętać, że rok 1966 był dziwnym czasem w USA jeśli chodzi o długie włosy i dziwaczne ubrania. Szalała wojna (jak teraz). Mimo wszystko to było ciekawe małe promocyjne tourne a także pierwsze i ostatnie na jakie wysłało nas MGM.

Czy to prawda, że Motorhead Sherwood zaczął chodzić z Joni Mitchell w czasie gdy Mothers grali w Garrick Theatre? Czy pamiętasz Joni z tamtego okresu, jakie miała poglądy na muzykę?

Tak, wtedy wszyscy poznaliśmy Joni. Nie wiedziałem nawet, że jest muzykiem. Myślałem, że jest po prostu hippiską z Kanady. Kiedy wróciliśmy do Kalifornii w 1968 zamieszkała razem z Motorem w Hollywood, mieli niewielki dom w Laurel Canyon. Mieszkali razem chyba półtora roku. Prawdę mówiąc nie wiem co sądziła wtedy o muzyce granej przez Mothers, nigdy niczego na temat nie powiedziała. Albo jej się bardzo podobała albo po prostu bardzo podobał jej się Motor, w Garrick była stałym gościem.

Czy dobrze poznałeś Lowell George'a gdy graliście na Weasels Ripped My Flesh? Czy to prawda, że nadałeś nazwę jego późniejszemu zespołowi "Little Feat?"

Znałem Lowell'a dużo wcześniej nim przyszedł do Mothers. Miał zespół “The Factory” i chadzałem do jego domu przy Lookout Mountain Road w Hollywood by odlecieć na LSD. Często razem odlatywaliśmy, czasami mieszkał ze mną i Royem Estradą. Na początku 1969 mieszkaliśmy razem w hotelu One Fifth Avenue w Nowym Jorku, napisał wtedy większość “I’m Willin.´” To zawsze była jego moja ulubiona piosenka. Nawet parę razy ją nagrałem. Jest na CD, które nagrałem z The Jack and Jim Show pod tytułem “The Early Years” a ostatnio też na CD “Mercedes Benz” z zespołem JCB and the X-tra Combo. Obydwa można kupić na mojej stronie: www.jimmycarlblack.com

Czy 1980, i płyta You Are What You Is to był ostatni raz gdy nagrywałeś z Frankiem? To była piosenka "Harder Than Your Husband?", prawda? Jak to było i jak Frank cię traktował?

Tak, to ostatnie studyjne nagranie jakie zrobiłem z Frankiem. Tak naprawdę to na tej płycie jestem w 5 piosenkach. “Harder Than Your Husband; Teenage Wind; Goblin Girl; The MUDD Club, i I Don´t Wanna Get Drafted”. Bardzo dobrze spędziliśmy ten czas razem a Frank potraktował mnie na wspaniale. Nawet mi zapłacił.

W jaki sposób Frank powiedział Mothers, że rozwiązuje zespół? Słyszałem, że zrobił to przy kolacji.

Nie, zadzwonił do nas wszystkich z wiadomością, że postanowił rozwiązać zespół i że nasze zatrudnienie zakończyło się z końcem poprzedniego tygodnia. To dość szorstkie pożegnanie. Reszta chłopaków była mocno wkurzona, właśnie skończyliśmy bardzo udane tourne. Sądzę, że Frank powinien był dać ogłoszenie do prasy o końcu pracy zespołu i zorganizować ostatnie pożegnalne tourne i dopiero potem rozwiązać grupę. Tak ja bym to zrobił, zważywszy na nasze oddanie dla jego osoby przez te wszystkie lata gdy głodowaliśmy dla jego muzyki. <

Dla tych wszystkich, którzy go nie znają, jaki jest Cal Schenkel? Jak wyglądała praca nad okładkami płyt, czy dużo było dyskusji pomiędzy nim a Frankiem?

Cal Schenkel to wspaniały człowiek i wielki artysta. Jestem pewien, że było dużo rozmów na temat oprawy artystycznej okładek płyt, były one równie ważne jak muzyka. Frank bardzo angażował się we wszystkie działania zespołu, co wyraźnie widać na tych wczesnych płytach.

Ostatnio na aukcji widziałem obraz olejny Franka Zappy. Namalował go w 1962 i Frank podarował go członkowi zespołu. Widziałeś jakieś dzieła sztuki wykonane przez Franka?

Nigdy nie widziałem żadnych obrazów Franka ale wiem, że malował. Widziałem jego twórczość w jego domu. Szkoda, że nie podarował mi żadnego z nich. Teraz byłoby pewnie sporo pieniędzy, nie znaczy to, że chciałbym je sprzedać. Teraz sam się tym zajmuję projektując na komputerze okładki moich płyt. Latem zamierzam zrobić parę rzeźb, będę mógł popracować na świeżym powietrzu. Moja kochana żona nie lubi jak robię to w domu z powodu pyłu. W piwnicy mam około 35 kg steatytu i trochę nad nim popracuję. Większość moich rzeźb jest na sprzedaż. Do tej pory nie miałem nastroju by się za to zabrać. 4, 5 lat temu zrobiłem trochę rzeźb, ale od tamtej pory nie angażowałem się w to za bardzo.

Jimmy Carl Black dzięki za uaktualnienie i prosimy o informowanie nas o wszystkim co się u ciebie dzieje.