home

Zappa w Internecie

biografie Zappy

zespoły, nagrania, dyskografia

teksty   

wywiady

artykuły zagraniczne

artykuły polskie

nowe na stronie

varia   

indeks

 

  Garaż Joe

akt I

tł. andrzej rogowski

 

SCENA PIERWSZA
Wejście Centralnego Nadzorcy

Czasami, gdy nie patrzysz, on podkrada się do ciebie. Wygląda jak kiepskiej jakości latający talerz o średnicy około pięciu stóp z przystawką megafonową w kształcie ryjka z przodu oraz parą wysoko umieszczonych oczu, nad którymi ma chromowane brwi napędzane silniczkiem umożliwiającym im marszczenie się. Wzdłuż swojego dysko-podobnego ciała ma rozmieszczonych kilka zestawów idiotycznie wyglądających złączek i rur wydechowych, które najwyraźniej służą jako źródło napędu a także, gdy mówi, wyrzucają z siebie kółka śmierdzącego dymu. Pośrodku głowy widać rękaw do łapania wiatru, taki jakie mają na lotniskach, oraz wiecznie kręcący się anemometr. Na dole ma światła pozycyjne i trzy kółka ze szprychami. Pomimo tego jest oczywiste, że z miejsca na miejsce przenoszony jest za pomocą linek przez siedzącego na dachu gościa ze związku, ubranego w ciemnozieloną koszulę i jedzącego kanapkę (jej kawałki raz po raz spadają na miejsce niedaleko otworu, w który wlewana jest ropa, źródło tego duszącego dymu).

Pojawia się właśnie w polu widzenia i tak oto do nas przemawia ...

Centralny Nadzorca

Tu mówi CENTRALNY NADZORCA ... do mnie należy wprowadzanie w życie tych wszystkich praw, które nie zostały jeszcze uchwalone. Moim zadaniem jest również ostrzeganie każdego z osobna i wszystkich razem o potencjalnych konsekwencjach wykonywanych przez was codziennych czynności, które mogą was ostatecznie doprowadzić do Kary Śmierci (albo też wpłynąć na zdolność kredytową waszych rodziców). Nasze zakłady penitencjarne pełne są łotrów takich jak wy, którzy robią złe rzeczy ... i wielu z nich zostało doprowadzonych do popełnienia tych niecnych czynów przez tą okropną siłę zwaną MUZYKĄ!

Badania nasze pokazują, że ta straszna siła jest tak groźna dla całego społeczeństwa, że w tej właśnie chwili opracowywane są prawa mające na celu powstrzymanie jej na zawsze! Okrutne i nieludzkie kary zapisuje się w maleńkich paragrafach tak by nie kolidowały z konstytucją (ona sama zresztą jest również zmieniana aby odpowiedzieć wyzwaniom PRZYSZŁOŚCI).

Pokażę wam teraz naszą specjalną prezentację, celem której jest ukazanie co może się wam przytrafić jeśli zdecydujecie się na karierę w MUZYCE... BIAŁA STREFA przeznaczona jest wyłącznie dla załadunku oraz rozładunku ... jeżeli musisz coś załadować albo rozładować, przejdź do BIAŁEJ STREFY ... na pewno ci się to spodoba ... jest to sposób na życie ... Mówi CENTRALNY NADZORCA ... BIAŁA STREFA przeznaczona jest wyłącznie dla załadunku i rozładunku ...     

SCENA DRUGA
Garaż Joego

Stary i nieciekawy garaż w dzielnicy mieszkalnej a w nim próba młodzieżowego zespołu. JOE (główna postać w prezentacji CENTRALNEGO NADZORCY) śpiewa nam jakie to ciężkie przeprawy łączą się z prowadzeniem grupy garażowej.

Centralny Nadzorca:
Zabierzemy was teraz do garażu, w Conoga Park.

Larry:
Sos robi się sam .... jeżeli doda się wody.

Joe:
Nie był duży, dość miejsca by wcisnąć perkusję w kącie obok Dodge'a
Rocznik pięćdziesiąty czwarty z wgniecionymi drzwiami
Kiepski wzmacniacz ze napisem na przedzie ‘Fender Champ’ i używana gitara, Stratocaster z fantastycznym gryfem

W tym miejscu, Larry (facet, który w końcu rzuci muzykę i będzie zarabiał na całkiem niezłe życie jako członek obsługi technicznej na tournee grupy pod nazwą Toad-O) włącza się ze swoją kwestią

Larry:
Mogliśmy sobie pograć w garażu Joe, jego matka wrzeszczała a ojciec się wściekał
Całe popołudnia czasem i do późna w nocy  czas graliśmy tą samą starą piosenkę, to wszystko co umieliśmy, była łatwa, więc się nie myliliśmy, starczyło uderzać w struny właśnie tak....
Hej, w garażu Joe nie mieliśmy trawy ani LSD, starczyło parę piw dla poprawienia intonacji, nie obrażaliśmy niczyjego ucha
A ten same powtarzające się akordy tworzyły symfonię, którą graliśmy raz za razem, bo brzmiała tak dobrze
RAZ JESZCZE!
Mogliśmy sobie pograć w garażu Joe, jego mama wrzeszczała „ściszcie to!”, a my cały czas graliśmy tą samą piosenkę, całe popołudnie a czasem późno w noc, to wszystko co umieliśmy a że nie była trudna, to nie myliliśmy się nawet gdy grało się ją na saksofonie
Myśleliśmy, że jesteśmy całkiem nieźli, rozmawialiśmy o utrzymaniu grupy i postanowiliśmy, że powinniśmy, bo dziewczyny z sąsiedztwa zaczęły zwracać na nas uwagę, przychodziły i tańczyły właśnie tak....
Dwadzieścia nastoletnich dziewcząt wbiega i tupie i klaszcze
Wybraliśmy więc sobie jakąś głupią nazwę, za parę dolców wydrukowaliśmy wizytówek i rozpoczęliśmy naszą drogę do sławy
Nosiliśmy jednakowe garnitury i bealesowskie buty i mieliśmy znak z tyłu samochodu i byliśmy już gotowi by pracować w barze GO-GO
RAZ DWA TRZY CZTERY, POPATRZMY CZY MACIE COŚ JESZCZE!
Ludzie zdawali się lubić nasze piosenki, wstawali, tańczyli i krzyczeli
I zaraz pojawił się facet z firmy nazwy której nie pamiętam i powiedział, że powinniśmy wziąć pióro i zapisać się na świetną zabawę, która na nas czeka w przyszłości
Lecz nie powiedział nam kiedy te dobre czasy nadejdą
I zespół rozpadł się i wygląda na to, że już nigdy razem nie zagramy...

Joe:
Pomyśl, że masz tylko jedną szansę w życiu by zagrać piosenkę, która idzie tak ...

Teraz gdy zespół gra swą pioseneczkę, PANI BORG (która trzyma swojego syna, CY, w szafie razem z odkurzaczem) krzyczy przez okno...

Pani Borg:
Ścisz to! Ścisz to! Dzieci mi tu śpią... czy wy nie znacie jakiś ładnych piosenek?

Joe:
Lata mijały, Heavy Metal Glitter Rock stał się popularny, aroganccy uszminkowani chłopcy wszyscy na haju, potem Disco i Nowa Fala i pomyślałem sobie, że nadszedł wreszcie czas na tą starą piosenkę, którą graliśmy w ‘Garażu Joe’, i jeśli się nie mylę, to wkrótce będziecie tańczyli do tego...

Centralny Nadzorca:
BIAŁA STREFA przeznaczona jest wyłącznie dla załadunku i rozładunku. Jeżeli będziesz załadowywał albo rozładowywał, udaj się do BIAŁEJ STREFY...

Joe:
Mówiłem, że lata mijały, tak, mijały...

Pani Borg:
Dzwonię na policję!

Joe:
A lata mijały...

Pani Borg:
Zadzwoniłam!

Joe:
A lata mijały...

Pani Borg:
Zaraz tu będą!

Joe:
Lata mijały...

Oficer Butzis:
Tu policja...

Pani Borg:
Żarty się skończyły!

Oficer Butzis:
Wychodźcie! Garaż jest otoczony

Joe:
Lata miajły...

Oficer Butzis:
Poddajcie się a nikomu nic się nie stanie

Joe:
Mówiłem, że lata mijały...

Pani Borg:
Teraz zobaczycie! Są tam, nadchodzą!

Oficer Butzis:
Poddajcie się a nikomu nic się nie stanie

Joe:
Mijały lata...

Pani Borg:
Słuchałbyś tego!

Oficer Butzis:
Tu Policja. Poddajcie się, garaż jest otoczony

Pani Borg:
Co dzień w kółko to samo!

Joe:
Lata mijały...

Oficer Butzis:
Nie zamierzamy nikogo skrzywdzić. (Antyteroryści oddział 4, wchodzicie!)

Joe:
Mijały lata...

Pani Borg:
Kiedyś kosił mi trawę...to był taki miły chłopiec...

Oficer Butzis:
Tu policja. Wychodźcie z podniesionymi rękami

Centralny Nadzorca:
Mówi CENTRALNY NADZORCA... To była pierwsza konfrontacja Joe z prawem. Oczywiście, że potraktowaliśmy go łagodnie. Jeden z naszych przyjaznych doradców dał mu ciacho... i powiedział by trzymał się blisko zajęć organizowanych przez kościół.

SCENA TRZECIA
Katolickie Dziewczyny
Świąteczne przyjęcie w klubie oazowym z łańcuchami zrobionymi z kolorowej bibuły, konkursem tańca na szczotce, tańcem w kółeczku, wypiekami oraz OJCEM RILEYEM, który dba o to by światła nie przygasały zanadto...
Ojciec Railey wraz z Uczestnikami Przyjęcia:

Katolickie Dziewczyny z małymi wąsikami, Katolickie Dziewczyny, czy wiesz jak im się wiedzie?
Katolickie Dziewczyny w Piwnicy Plebani, ojciec Raily to pedzio ale to nie przeszkadza Marii
Katolickie Dziewczyny w ruchu oazowym, czy wiesz jak im idzie?
Katolickie Dziewczyny, nie można ich niczym zastąpić
Co robią po koncercie?

Joe:
Idą na całość, oto co robią, codziennie i żadna z ich mam nigdy niczego nie wie
Hi-hip-hura, robią pokaz dla całej klasy, nie ma nic lepszego niż Katolickie Dziewczyny w ruchu oazowym, kiedy już nauczą się robić loda...

Ojciec Raily:
Uczą się jak robić loda Katolickim Chłopcom!

Maria:
Warren Cuccurullo...

Ojciec Raily:
Katoliccy Chłopcy!

Maria:
Młodzi i tacy....

Ojciec Raily:
Katoliccy Chłopcy!

Maria:
Vinnie Colaiuta....

Chór:
Gdzie oni są? Czy wszyscy złożyli przysięgę?

Ojciec Raily:
Katolickie Dziewczyny!

Warren:
Carmenita Scarfone!

Ojciec Raily:
Katolickie dziewczyny!

Oficer Butzis:
Hej! Podłapałem od niej syfa!

Ojciec Raily:
Katolickie Dziewczyny!

Warren:
Toni Carbone!

Chór:
Z językiem jak u krowy może sprawić, że będziesz ryczał!

Joe:
Syfek, syfiasty zapaszek
Tak właśnie to robią, co dzień, za każdym razem gdy mamy zabierają je koncert
Przedpołudniowy show, podaj proszę popkorn
Nie ma nic lepszego niż Katolicka Dziewczyna
Z ręką w piździe gdy klęczy przed tobą

Larry:
Na kolanach, moja mała Katolicka Dziewczyna

Chór:
W białych sukieneczkach
Katolickie Dziewczyny
Nigdy nie wyznają prawdy
Katolickie Dziewczyny
Kuzyn podesłał mi jedną
Uwielbiam gdy to robią, więc przyślij mi tuzin Katolickich Dziewczyn, och, Katolickie Dziewczyny

Centralny Nadzorca:
Mówi CENTRALNY NADZORCA...
Joe miał przyjaciółkę o imieniu Maria, kiedyś co tydzień chodziła na spotkania w przykościelnym klubie, spotykali się tam , trzymali za ręce i myśleli Myśli Czyste
Ale pewnego wieczora Maria nie zjawiła się na spotkaniu w kościele...
Ssała fiuta za kulisami Sali Koncertowej by zdobyć wejściówkę na spotkanie z członkami grupy rockowej...

SCENA CZWARTA
Objazdowa Dziwka

Za kulisami Sali koncertowej, Maria, w białej sukience, ściera z kącików ust resztki po swoim niedawnym występie a Larry (to ten gość z garażu, który opuścił zespół aby uczciwą pracą zarabiać na życie) zapina brudny kombinezon śpiewając przy tym do tych samych dziewczyn, które całkiem niedawno tupały i klaskały klęcząc z otwartymi różowymi usteczkami przy autobusie obsługi z nadzieją na oszczędzenie na cenie biletu poprzez oralne obsłużenie wesołych chłopaków, których zadaniem jest ustawienie nagłośnienia.

Larry:
Hej, ty dziewczyno z tych przemysłowych miasteczek, wiem, że masz dość lokalnych pajaców, którzy nie potrafią okazać ci szacunku i nie traktują cię dobrze
Może więc skorzystasz z przyjacielskiej rady i zostaniesz OBJAZDOWĄ DZIWKĄ
Hej, spodoba ci się, bycie OBJAZDOWĄ DZIWKĄ
To sposób na życie, bycie OBJAZDOWĄ DZIWKĄ
Zobaczysz świat
Nie marudź, pakuj się do autobusu
OBJAZDOWA DZIWKO
Jak dodasz wody, to sos sam się zrobi
OBJAZDOWA DZIWKO
Nie zapomnij, zadzwoń przed północą, chłopaki z obsługi czekają na ciebie
Nie ruszasz się stąd i nigdzie nie wyjeżdżasz, na pewno masz już dość tych wszystkich facetów tutaj
Wiele razy myślałaś jakby to było podróżować z miejsca na miejsce
Więc, kochanie, wybierz się na przejażdżkę po twarzy inżyniera dźwięku
Zostań OBJAZDOWĄ DZIWKĄ
Podążaj za magicznymi śladami
Bądź OBJAZDOWĄ DZIWKĄ
Spodoba ci się!
Bycie OBJAZDOWĄ DZIWKĄ
To sposób na życie, nie będę ci jej gniótł a ty nie musisz myć jej za często!
OBJAZDOWA DZIWKA
Hej, kupię ci pizzę
OBJAZDOWA DZIWKO
Pewnie, że przedstawię cię Warrenowi, a chłopaki z obsługi nie mogą się ciebie doczekać

Właśnie teraz chłopaki z obsługi technicznej, tak jak to się zawsze dzieje na trasie, pożyczają instrumenty od muzyków wielkiej grupy rockowej i robią sobie bluesowe jam session, pokazując w ten sposób klęczącym dziewicom, że obdarzeni są nie tylko sporą ilością surowego talentu ale też całkiem sporymi narządami. MARIA, będąca pod wielkim wrażeniem tego jak LARRY wsysa się w harmonijkę ustną dobywając z niej przy tym skrzeczące dźwięki, ponownie klęka i sięga błagalnym gestem do jego rozporka, podczas gdy LARRY śpiewa...

Larry:
Byłaś już w Alabamie i w Georgii, i przez cały ten czas chłopaki są dla ciebie dobrzy
Wiem, że mówisz sobie, ‘Tak to musi być’, ale gdy potrzebujesz czegoś więcej, oni dają ci jeszcze więcej
Bo jesteś OBJAZDOWĄ DZIWKĄ

Maria:
Skóra też mnie podnieca...

Larry:
To świetnie! Wielu chłopaków z obsługi uwielbia skórę...

Maria:
I guma...

Larry:
Tak, lubią też gumę... ciasno opiętą... podgrzana suszarką do włosów...

Chór Obsługi Technicznej:
Przehandluj swoje miejsce na ławce w kościele za chłopaka z kluczem nasadowym

Maria:
Cha, cha, cha...

Larry:
Podoba ci się to, co? Mówiłem, że ci się spodoba... To sposób na życie!

Chór Obsługi Technicznej:
Chłopaki z obsługi mają dla ciebie prezent!

Maria:
Prezent dla mnie?

Larry:
Mamy prezent!

Maria:
Co macie? Co mi dacie?

Larry:
Wygląda jak mikrofon Telefunken U-47. Spodoba ci się...

Maria:
W skórze?

Cantralny Nadzorca:
Eee... Tu mówi CENTRALNY NADZORCA, ponownie... W ten oto sposób MARIA została odciągnięta od Joe, omamiona przez pełnego zła barbarzyńcę z kluczem nasadowym w kieszeni
Skuszona życiem w ROZPUŚCIE z całym zespołem obsługi technicznej jakiejś Sławnej Grupy Rockowej
(Nie jestem pewien czy nie byli to Toad-O ... nie wiem... sprawdzę to jeszcze)
I znowu widzimy jak MUZYKA jest przyczyną WIELKICH KŁOPOTÓW!

SCENA PIĄTA
Kobieta Robot w Mokrym Podkoszulku

Konkurs Mokrego Podkoszulka

Po kilku tygodniach w autobusie, regularnie ruchana przez chłopaków z obsługi grupy Toad-O, zbyt wyczerpana by systematycznie prać ich ciuchy, Maria zostaje wyrzucona z busa w Miami. Bez pieniędzy (oraz bez żadnych sławnych grup rockowych w okolicy od co najmniej trzech tygodni), próbuje zarobić parę dolców biorąc udział w konkursie Mokrego Podkoszulka odbywającym się w miejscowej Piwiarni...

Ike:
Wygląda jakby szykowała się tu dobra zabawa... Ludzie śmieją się, tańczą i stanowczo za dużo płacą za piwo i wszyscy myślą, że są super i gotowi do zabawy bo na dziś zapowiedziano
NOC MOKREGO PODKOSZULKA
Wszyscy liczą, że będzie gorąco, a dziewczyny są podniecone bo za chwilę będą mokre
A chłopaki zachwyceni przez te wszystkie cycuszki, które zaraz zawrócą im w głowach
Wszyscy gotowi zaszaleć bo na dziś zapowiedziano
NOC MOKREGO PODKOSZULKA
Pragną zachwycić się tą różowością gdy obleje je woda i stwardnieją sutki, a dziewczyny nabiorą śmiałego wyglądu
To normalna reakcja na zimno i taka atrakcyjna
Wszyscy faceci chcieliby posmakować tych ślicznych małych orzeszków
Miejscowe dziewczyny pokazują dziś co mają najlepszego
Dobrze im to zrobi
Dobrze im to zrobi
Bo dziś jest
ZNOWU CZAS MOKREGO PODKOSZULKA
Wiem, że chcesz by ktoś pokazał ci kawałek cycka
DUŻEGO!
MOKREGO!
DUŻEGO I MOKREGO!

W tym momencie OJCIEC RILEY (który całkiem niedawno zrzucił habit z powodu niskiej jakości swej pracy, zapuścił włosy, kupił płaszcz w sportowym kroju i przeniósł się do Miami oraz zmienił nazwisko na BUDDY JONES) wychodzi na zatłoczony podest dla muzyków w swojej nowej, ekscytującej roli EMCEE KONKURSU MOKREGO PODKOSZULKA...

Buddy James:
Och, dziękuję IKE.. Tak, ZNOWU MAMY CZAS MOKREGO PODKOSZULKA, tutaj w Piwiarni, tu gdzie są CYCE, hmm... a oto czarująca Maria z Canoga Park przystępuje do walki o półfinał
Cześć Mario ... jak leci?

Jebana ze wszystkich stron przez chłopaków z obsługi, MARIA nie rozpoznaje byłego duchownego, z którym spędzała wieczory w piwnicach plebani i dzięki któremu zdobyła swoje pierwsze manualne sprawności... zmylona jego skrojonym na sportowo płaszczem, odpowiada...

Maria:
Czeee!

Zauważywszy, że go nie poznaje... ani nawet nie okazuje pełnego cierpliwości religijnego obejścia, którego kiedyś ją nauczał, BUDDY JONES, jak na prawdziwego EMCEE MOKREGO PODKOSZULKA przystało, zaczyna wygadywać różnorakie bzdury dla zabicia czasu, by konkurs trwał dłużej i by mongoidalne typy tłoczące się na sali wydały więcej pieniędzy na drinki... napoje, które rozszerzą ich świadomość na tyle by byli w stanie docenić w pełni atmosferę Nocnego Miami ...

Buddy Jones:
Skąd jesteś?

Maria:
Och, z autobusu...

Buddy Jones:
Którego?

Maria:
No wiesz, ostatnie tournee... skóra... wiesz...

Buddy Jones:
Och... to ty byłaś tą dziewczyną, który utknęła na miejscu numer 38 w Phydeaux III... przyjmij pozycję... weź głęboki oddech, ponieważ ta woda jest bardzo, bardzo zimna, ale będzie to na pewno stymulujące. A Maria jest Pełnokrwistą Amerykańską Dziewczyną, który gotowa jest zrobić wszystko...

Maria:
Wszystko...

Buddy Jones:
Powiedziałem, że wszystko... za pięćdziesiąt dolców. Tak jest?

Maria:
Naprawdę potrzebuję tych pięćdziesięciu dolców, wiesz, muszę wrócić do domu!

Buddy Jones:
Tak, wiem, twój ojciec czeka na ciebie w szopie na narzędzia... oczywiście, dobrze słyszeliście... nasza wielka nagroda pięćdziesiąt Amerykańskich Dolarów dla dziewczyny będącej w posiadaniu najbardziej ekscytujących gruczołów mlecznych...

Maria:
Oto jestem!

Buddy Jones:
... widocznych spoza całkowicie przemoczonych, głupawo wyglądających, noszonych zazwyczaj przez umiarkowanych białych mężczyzn BAWEŁNIANYCH PODKOSZULKÒW! I ot nadchodzi WODA!

Maria:
Jejku!

Buddy Jones:
Nie, piszczałabyś głośniej gdyby cała woda wylała się na ciebie... wygląda to tak, jakbyś dostała w czoło szpikulcem do lodu... I OTO NADCHODZI SZPIKULEC DO LODU PROSTO W CZOŁO... śmiejmy się, Mario! Tak czy owak, o żeś ty, co za bałagan... jest całkiem przemoczona... całkowicie oddana tym pięćdziesięciu dolcom... I o to chodzi, kroczek w światło... niech faceci dobrze ci się przyjrzą, złotko!

Maria:
Oto jestem!

Buddy Jones:
I co powiecie, panowie? Ładny komplet cycków? Teraz, Mario, czy mogłabyś potrząsnąć nimi trochę... O mój boże, patrzcie jak ona to robi!

Maria:
Och, tańczę! Ja tańczę!

Buddy Jones:
Czyż nie o to właśnie chodzi w życiu! Proszę, twoje pięćdziesiąt dolców, Mario...

Maria:
Och, cudownie! Teraz mogę wrócić do domu!

Buddy Jones:
Dom tam gdzie serce twoje.

Maria:
W autobusie

SCENA SZÒSTA
Toad-O Line

W międzyczasie, miejscowe combo z Piwiarni gra zmodyfikowaną wersję jednego z wielkich przebojów Toad-O.

BUDDY JONES spogląda tęsknym wzrokiem na wystające spod mokrego podkoszulka sztywne sutki MARII, ale jest już za późno... bo oto WARREN, inny facet z zespołu z Garażu Joe rozpoznał ją (jest on teraz jednym z wiodących gitarzystów disco fusion grających w Konkursach Mokrego Podkoszulka, brzdąkający swój ekscytujący gitarowy podkład właśnie tutaj w Miami), i w rozmowie z MARIĄ wyciąga od niej szczegóły dotyczące jej życia w autobusie z LARRYM i resztą wesołych chłopaków z obsługi. W końcu wysyła list do Joe informujący go o tym wszystkim...

Centralny Nadzorca:
Mówi CENTRALNY NADZORCA... Joe dowiaduje się o wyczynach Marii. Zaczyna prowadzić hulaszczy tryb życia i zostaje uwiedziony przez dziewczynę pracującą w fast foodzie, o imieniu Lucille, która obdarowuje go wstydliwą chorobą...

SCENA SIÓDMA
Dlaczego Mnie Boli Jak Sikam?

Niedługo po swoim krótkim związku z panią ze stoiska z hot-dogami, JOE dokonuje straszliwego odkrycia...

Joe:
Dlaczego mnie boli jak sikam? Nie chcę by lekarz wbijał we mnie jakieś igły
Dlaczego mnie boli jak sikam? Musiałem to złapać gdy siedziałem na kiblu
Wyskoczyło stamtąd z złapało mnie za małego
Na pewno stało się to gdy siedziałem na kiblu
Moje jaja są jak para marakasów
O Boże, chyba mam właśnie to coś!
O jej!
Dlaczego mnie boli jak siiiiiiikam?

SCENA ÓSMA
Lucille Zawróciła Mi w Głowie

JOE jest do tego stopnia zdezorientowany swoją chorobą, że idzie do innego pokoju i gra kawałek ze starej płyty Jeffa Simmonsa śpiewając przy tym.

Joe:
Lucille zawróciła mi w głowie, ale wciąż ją kocham, zawróciła mi w głowie, ale wciąż jej pragnę
Nie jestem sobą, moje serce w strzępach, ale wciąż ją kocham
Traktuje mnie jakby moje serce było zrobione z kamienia, wychodzi i zostawia mnie samego, nie odpowiada na telefony
Pomieszała mi w głowie, cały czas płaczę...

Centralny Nadzorca:
Tu mówi CENTRALNY NADZORCA... ponownie. Cześć! To znowu ja, CENTRALNY NADZORCA... Joe twierdzi, że to Lucille zamieszała w jego głowie, ale czy to naprawdę była sprawka dziewczyny, a może muzyki? Jak widzicie... dziewczyny, muzyka, choroby, sercowe rozterki... wszystkie te rzeczy są ze sobą powiązane... Joe poznał gorzki smak tej strony życia, ale tak naprawdę jego kłopoty dopiero się zaczęły... jego umysł zmącony... z ledwością może się pozbierać... Pomiędzy młotem i kowadłem... pochłaniany przez kloakę swoich rozgrzanych żądz... ten facet był wrakiem... więc... co robi? Po raz pierwszy chyba robi coś MĄDREGO... idzie i ofiarowuje dużą sumę pieniędzy L. Ron  Hooverowi... w jego Pierwszym Kościele Zastosologii!

W końcu odkryto, że Bóg nie chce byśmy wszyscy byli tacy sami. Była to zła wiadomość dla Rządów, gdyż stała w sprzeczności z doktryną Kontroli Wydawanych Porcji.

Ludzkość musi być bardziej zuniformizowana jeżeli chcemy bezpiecznej przyszłości. Poszukiwano różnych dróg by nas ujednolicić, ale, niestety, nie udawało się narzucić wszystkim jednej formy.

Wtedy właśnie, ktoś wpadł na pomysł Totalnej Kryminalizacji. Opierając się na założeniu, że gdybyśmy wszyscy byli przestępcami, moglibyśmy chociaż w tym aspekcie być podobni do siebie w oczach Prawa.

Prawodawcy sprytnie skalkulowali, że większość ludzi jest zbyt leniwa by popełnić Prawdziwe Przestępstwo. Stworzono więc nowe prawa umożliwiające każdemu łamanie ich o każdej porze dnia i nocy. I kiedy już każdy z nas w jakiś tam sposób pogwałcił prawo, wszyscy znaleźliśmy się w tej samej wielkiej szczęśliwej rodzinie wraz z naszym Prezydentem, najbardziej szanowanymi przemysłowcami oraz wielkimi figurami waszych ulubionych religii.

Totalna Kryminalizacja była najwspanialszą ideą swoich czasów i zyskała szerokie poparcie, za wyjątkiem tych, którzy nie chcieli być przestępcami i bandytami, więc oczywiście należało jakoś im pomóc... Dlatego też właśnie, w końcu, muzyka stała się nielegalna.

(X) - tak nazywał się autobus, którym Zappa i jego zespół jeździli na tournee

(XX) - zabawną genezę tego tytułu wyjaśnia Phil Kaufman