home

Zappa w Internecie

biografie Zappy

zespoły, nagrania, dyskografia

teksty   

wywiady

artykuły zagraniczne

artykuły polskie

nowe na stronie

varia   

indeks


Płyta Just Another Band From LA. Pięć utworów, z których aż cztery, czyli wszystkie oprócz Dog Breath, grane były na koncertach tylko w 1971 (Call Any Vegetable powstało w 1967 i pojawiało się na koncertach już od 1969). Powodem mogli być Mark Volman i Howard Kaylan, których interpretacje były tak doskonałe, że nie do powtórzenia. Ciekawym utworem jest Magdalena, która, podobnie ja Brown Shoes Don't Make It z Absolutely Free, dała pretekst do posądzenia Zappy o propagowanie treści obscenicznych, a nawet pedofilii. A przecież jest to satyra, ostra, okrutna, i jeśli wczytamy się w tekst i posłuchamy wykonania, zobaczymy jak nieszczęśliwych, zmanipulowanych i żałosnych ludzi Zappa w tych utworach opisuje. Nie propaguje w nich niczego, no chyba że myślenie. Swoją drogą straszne jest pomyśleć w jakich czasach przyszło nam żyć, bo napisanie dziś takich piosenek, ich publiczne wykonanie w naszej wspaniałej epoce wolności, demokracji i Internetu jest NIEMOŻLIWE. I kto napisałby dziś coś takiego jak Eddie Are You Kidding, piosenkę o reklamie sklepu odzieżowego? Albo piosenkę o imigrantach z południa kradnących kołpaki? O warzywach nie wspomnę... Kto by to zrozumiał? Cóż, należy powtarzać sobie słowa mistrza z tego właśnie koncertu: "Ach, lecz to wspaniałe czasy by żyć, panie i panowie. I to jest właśnie tematem naszego dzisiejszego programu. KUREWSKO FAJNIE jest żyć! Taki jest temat naszego dzisiejszego show, chlopcy i dziewczęta. I to wam powiem, jeżeli jest tu ktoś taki, kto nie wierzy, że KUREWSKO FAJNIE jest żyć, to wolałbym by te osoby teraz wyszły, bo ten show zdołuje ich straszliwie..."

W tłumaczeniu wspierałem się nieocenioną stroną Badaczy twórczości Zappy Arf(tł. andrzej rogowski)

 

7 sierpnia 1971, Pauley Pavilion

FZ— Gitara i wokale
Mark Volman— Śpiew
Howard Kaylan— Śpiew
Ian Underwood— Instrumenty dęte, klawisze i wokale
Aynsley Dunbar— Perkusja
Don Preston— Klawisze i Minimoog
Jim Pons— Bas i wokale

 

Billy the Mountain - 24:46

Call Any Vegetable - 7:22

Eddie Are You Kidding? - 3:09

Magdalena - 6:24

Dog Breath - 3:37

 

Billy Góra

FZ: Raz, dwa, trzy . . .

 

Mark & Howard:

BILLY Góra

BILLY Góra

Naprawdę malownicza

Pocztówkowa góra

Położona pomiędzy ślicznymi

Rosamond i Gorman

Ze swoją przepiękną żoną ETHELL,

Drzewem!

Drzewem!

 

BILLY był górą

ETHELL była drzewem

Wyrastającym z jego ramienia

 

BILLY był górą

 

FZ:

BILLY był górą!

 

Mark & Howard:

ETHELL była drzewem

Wyrastającym z jego ramienia

 

FZ:

ETHELL była drzewem wyrastającym z jego ramienia

 

Howard?:

(hej, hej hej!)

 

Mark & Howard:

Billy zamiast oczu miał

Dwie wielkie groty,

A jego szczęką było urwisko

Którym poruszał w górę i w dół,

A gdy tak robił,

Wykrztuszał z siebie

Trochę kurzu i głaz

(WYKRZTUSZAŁ!)

Wykrztuszał głaz

(WYKRZTUSZAŁ! WYKRZTUSZAŁ!)

Wykrztuszał głaz

(WYKRZTUSZAŁ! WYKRZTUSZAŁ! WYKRZTUSZAŁ!)

Głaz

 

Mark:

Lecz pewnego dnia, teraz sądzę, że był to wtorek, wystrojony w garnitur człowiek zajechał w ogromnym Cadillacu  El Dorado, wypożyczonym od BOBA SPREEN . . .

 

Howard:

("W Downey, gdzie spotykają się autostrady!")

 

Mark:

. . . I położył WIELKĄ, WYPCHANĄ KOPERTĘ  przy samym rogu BILLEGO GÓRY, dokładnie tam, gdzie powinna być jego "stopa'.

 

BILLY GÓRA nie wierzył własnym oczom! Za wszystkie te pocztówki, do których pozował, za TE WSZYSTKIE LATA, W KOŃCU należne mu tantiemy!

 

Howard:

Tantiemy!

 

FZ & Inni:

Tantiemy . . .

Tantiemy!

 

Howard:

Przyszedł czek z tantiemami, kochanie!

 

Mark:

Tak, BILLY GÓRA był BOGATY! I jego groto-oczy rozszerzyły sie w zachwycie, a jego szczęka (która była urwiskiem), opadła o całe dziesięć metrów!

 

Wystrzeliła w górę chmura pyłu! Posypały się kamienie i skały, (zakaszlał!) gniotąc 'LINCOLNA'!

 

Mark & Howard:

Przyniosłem mu kasę

Zareagował dość dziwnie

Wyrzucił z siebie skałę a

Ona ZMIAŻDŻYŁA mi auto!

 

Och, czy są tu

Jakieś ciężarówki

Jadące do DOLINY?

Nie mam ochoty spędzić

Całej nocy w tym barze

(O Boże)

 

Nie mam ochoty spędzić

Całej nocy w tym barze

(Bez jaj!)

 

Nie mam ochoty spędzić

Całej nocy w tym barze!

 

Mark:

O drugiej, gdy zamknięto już wszystkie bary, BILLY przekazał 'TĘ ŚWIETNĄ WIADOMOŚĆ' ETHELL. I rozrzucając wkoło kurz i kamienie BILLY, chrząkając z podniecenia obwieścił . . .

 

Jim & Howard:

"ETHELL, jedziemy na WAKACJE!"

 

Mark:

Tak, naprawdę JECHALI na wakacje! (Och, a ETHELL, ETHELL, ETHELL, jak każda kobietka, też była bardzo tym podniecona! Zaskrzypiała nieco płosząc siedzące w jej gałęziach ptaki.) BILLY powiedział ETHELL, że jadą na . . . Tak! Wybierają się do NOWEGO YORKU!

 

Jim & Howard:

"ETHELL, jedziemy do . . . Nowego Yorku!"

 

Mark:

Ale najpierw wpadniemy do LAS VEGAS . . .

 

Mark & Howard:

Czas na LAS VEGAS

Zabawić się w klubach

Zagrać na automatach,

I wypić parę piw,

(Och, ETHELL!)

 

ETHELL, kochanie,

Wiesz, że cię kocham!

Cieszę, że w końcu w tym roku

Będziemy mieli prawdziwe wakacje!

(Och, CUDOWNIE!)

 

Cieszę się, że w końcu w tym roku

Będziemy mieli prawdziwe wakacje!

 

Mark:

Wyruszyli już tej samej nocy, przegryzając się przez pustynię Mojave . . . ich głosy odbijały się echem po okolicy!

 

Jim & Howard:

"ETHELL, może filiżankę kawy?"

 

Mark & Inni:

(U Howarda Johnsona! U Howarda Johnsona!

U Howarda Johnsona! U Howarda Johnsona!)

 

Jim & Howard:

"Achchch! I jest  HOWARD JOHNSON! A może zjesz trochę MAŁŻY?"

 

Jim:

Pierwszym znaczącym obiektem jaki zniszczyli była BAZA SIŁ POWIETRZNYCH EDWARDS . . .

 

FZ:

I NAWET DZISIAJ, Mechanicy i Pracownicy Obsługi Komputerów z trwoga wspominają tamtą straszną noc gdy na STANOWISKU TESTOWYM NR1 a także WYRZUTNI RAKIET . . .

 

Mark?:

(Mamy zapłon!)

 

FZ:

. . . uwaga mamy ODPALENIE! Powiedziałem ODPALENIE!

 

Wszyscy:

(Odpalenie!)

 

FZ:

To wszystko przez tego PANA GÓRĘ  i jego DROBNĄ, DREWNIANĄ ŻONĘ.

 

Jim:

"Wiadomości KTTV właśnie otrzymały pewne informacje wiążące TEGO GÓRĘ i JEGO ŻONĘ z używaniem narkotyków i pieniędzmi pochodzącymi z kartelu trudniącego się pornografią w San Joaquin Valley! Zapewniamy jednak rodziców w Południowej Kalifornii, że  ostatnie antynarkotykowe akcje policji w Torrance, Hawthorne, Lomita, Westchester, Playa Del Rey, Santa Monica, Tujunga, Sunland, San Fernando, Pacoima, Sylmar, Newhall, Canoga Park, Palmdale, Glendale, Irwindale, Rolling Hills, Granada Hills, Shadow Hills, Cheviot Hills, dostarczą TAJNYCH DOWODÓW wystarczających dla Wielkiej Ławy Przysięgłych w Palmdale do sformułowania aktu oskarżenia i umożliwienia działań Urzędowi Szeryfa oraz uzyskania zwiększonego wsparcia federalnego w celu uniknięcia fatalnego w skutkach strajku właścicieli barów i weterynarzy w całym INLAND EMPIRE . . . "

 

Ian:

W CIĄGU TYGODNIA

 

Don:

Jerry Lewis poprowadził zbiórkę pieniędzy w swoim programie

 

Mark & Howard:

("La, la, la, miła pani!")

 

Jim:

By zbierać fundusze dla poszkodowanych

 

Mark & Howard:

(poszkodowanych . . . )

 

Jim:

I bezdomnych

 

Mark & Howard:

(bezdomnych . . . )

 

Mark, Howard & Jim:

W Glendale

 

FZ:

Bo BILLY właśnie zrównał je ziemią

 

Mark:

A pięć mil za miastem BILLY spowodował powstanie

 

Mark & Howard:

'Och tatuśku'

 

Mark:

pęknięcia w skorupie ziemi, tuż nad TAJNYMI PODZIEMNYMI SKŁADOWISKAMI (tuż obok fastfoodu 'Jack-In-The-Box' przy Glenoaks) gdzie mają

 

Mark & Howard:

ZBIORNIKI ZE STARYMI GAZAMI TRUJĄCYMI i PRZESTARZAŁE BOMBY BIOLOGICZNE

 

Mark:

Właśnie gdy przechodziło tamtędy straszne tornado . . .

 

FZ:

Tak, było około trzeciej gdy mały Howard Kaplan siedział na swoim ganku

 

Howard:

( "Toto . . . !")

 

FZ:

Bawiąc się ze swoim pieskiem

 

Howard:

("Dalej Toto . . . !")

 

FZ:

I swoim maleńkim akordeonikiem

 

Howard:

("Toto . . . !")

 

FZ:

Gdy nadszedł ten dziwny wiatr

 

Howard:

("Toto . . . !")

 

FZ:

Prosto z Glendale

 

Howard:

("Toto . . . ! Toto . . . !")

 

FZ:

Nawiewając te okropne zarazki w jego kierunku

 

Howard:

("No dalej Toto . . . !")

 

FZ:

I wszystko to sprawiła

 

Howard:

("Toto . . . !")

 

FZ:

wielka góra

 

Howard:

("Cioteczka Em!")!

"Gdzieś na tęczą drozdy latają . . . "

 

Mark:

. . . zasysając dwie trzecie tego syfu (Sśij! Sśij! Sśij!) i całkiem nie w porę rozpylając go nad szerokimi połaciami

 

Mark & Howard:

WATTS!!!

 

Mark:

Jeśli dobrze zrozumiałem, było to tuż za Columbus, Ohio kiedy BILLY otrzymał wezwanie na badania lekarskie dla poborowych. Powiem ci, powiedziała ETHELL, ETHELL, ETHELL powiedziała, że nie ma mowy by poszedł!

 

Howard:

"Nie pozwalam ci BILLY!"

 

Mark:

Właśnie!

 

Jim:

"Jesteśmy w posiadaniu potwierdzonych doniesień od pastora w ORANGE COUNTY, że ETHELL nadal czynnie uczestniczy w ruchu komunistycznym i jak twierdzi nasze źródło praktykuje też . . . "

 

Howard?:

(SABAT!)

 

Jim:

"CZARY!"

 

FZ:

Wtedy właśnie zadzwonił telefon w tajnej teczce należącej do JEDYNEGO ŚMIERTELNIKA, który mógłby być w stanie powstrzymać te bezsensowne zniszczenia i ocalić 'NASZĄ AMERYKĘ'! (I teraz naprawdę mi przykro, że rozczaruję niektórych z was, to nie był Chief Reddin) Tym człowiekiem był STUDEBAKER HOCH, fantastyczny nowy SUPERBOHATER na czas kryzysu.

 

Mark:

(Och)

 

Howard:

Niektórzy powiadają, że wyglądał jak

 

Mark:

(był taki jak, jak)

 

Howard:

ZUBIN MEHTA

 

Mark:

(Zubin Mehta)

 

Howard:

Choć inni twierdzą

 

Mark:

(inni mówią, że)

 

Howard:

To brednie, kochanie

 

Mark:

(brednie, człowieku)

 

Howard:

to tylko kolejny przydupas, któremu pofarciło się urodzić przy stoisku z mrożonymi zapiekankami z wołowiną w Markecie BONEY.

 

Mark:

(Inni mówią, że był po prostu, po prostu)

 

Howard:

Inni gadają, John, olewam cię, Jack!

 

Mark:

(porąbanym Włochem)

 

Howard:

Jest po prostu porąbanym Włochem w czerwonym samochodzie. Rozumiesz

 

Mark:

(nikt na pewno nie wie bo on był)

 

Howard:

nikt na pewno nie wie, ponieważ STUDEBAKER był taki tajemniczy

 

Mark:

(tajemniczy) . . .

 

Howard:

Był taki

 

Mark:

(Był taki, taki!)

 

Mark & Howard:

TAJEMNICZY!

 

BYŁ TAKI

(Był taki, taki!)

TAJEMNICZY!

 

'Bo wiecie ludzie, kiedy ktoś zostaje

Takim bohaterem,

Cudownym ponad wszelkie pojęcie,

To nie da się tak naprawdę powiedzieć

O kimś takim

(czy jest miłą osobą

lub czy tylko często się uśmiecha),

(Co?)

Albo czy ma syna o imieniu 'PINOKIO',

Czy co?

 

FZ:

Czy jest naprawdę miłą osobą, lub czy ma syna o imieniu Pinokio, czy co?

 

Mark & Howard:

Niektórzy mówią, że potrafił latać

Niektórzy mówią, że potrafił pływać

Inni mówią, że potrafił śpiewać (jak NEIL SEDAKA),

A wszystkie dziewczyny w mokrych podkoszulkach

Byłyby nim zachwycone

 

Mark:

(Dwa, trzy!)

 

Mark & Howard:

Zachwycone!

 

FZ:

(Zachwycone!)

 

Howard:

(Zachwycone!)

 

Mark:

Czas mija . . .

 

FZ:

Styczeń

 

Jim:

Luty

 

FZ:

Marzec

 

Jim:

Lipiec . . .

 

FZ:

Środa . . .

 

Jim:

Sierpień . . .

 

FZ:

Irwindale . . .

 

Jim:

. . . 2:30 po południu

 

Mark:

Niedziela

 

FZ:

Poniedziałek . . .

 

Mark:

Funny Cars!

 

FZ:

Walnut!

 

Jim:

Piątek

 

FZ:

City of Industry . . .

 

Mark:

Wielki John Mazmanian!

 

Howard:

Gdy więc zadzwonił ten telefon

W tajnej aktówce,

Silna, męska ręka

Ozdobiona zegarkiem Dudley Do-Right

 

Mark:

I elastyczną bransoletą

 

Mark & Howard:

Chwyciła go

 

Jim:

I odpowiedziała

Niskim, spokojnym, pewnym siebie głosem . . .

 

Howard:

"Tak . . . ach . . .tak, tak, halo . . . co? . . . Że co? . . . Jaja se robisz . . . ? Nie robisz se jaj . . . góra . . . ? z drzewem wyrastającym jej z ramienia . . . ? Co?, chrzanisz, człowieku . . . a tak przy okazji, dostałeś te białe płyty, które ci wysłałem, z ołówkiem na okładce . . . ? Tak . . . ? Tak, przyślij mi trochę tych, mamy tu dużo . . . słuchaj, ucałuj małego od mnie w główkę . . . a jak tam hemoroidy żony? Och, to niedobrze . . . Słuchaj . . . macie więc górę z drzewem, powodującą . . . o cholera! Czekaj, niech to sobie zapiszę . . . zrobię trochę notatek . . . tak . . . ? Do El Segundo, co? Powodując niewypowiedziane zniszczenia? . . . och . . . Boże . . . To straszne! . . . (kochana, kochana) Poszukiwany za uchylanie się od służby wojskowej? Jaka dieta? Może być dzienna?"

 

Mark & Howard:

Niektórzy mówią, że potrafił tańczyć!

 

FZ:

Mówili, że potrafił tańczyć, i oczywiście mieli rację! Panie i Panowie, to jest to, LEKCJA TAŃCA STUDEBAKERA HOCHA oraz KOSMICZNA MODLITWA O PRZEWODNICTWO DUCHOWE występuje Aynsley Dunbar, dawaj chłopie!

 

Mothers:

Hej! Twirly, twirly, twirly, twirly, twirly!

Fillmore, Fillmore, Fillmore, Fillmore . . . Hey!

 

PRAWA RĘKA OD SERCA-UCH

LEWA RĘKA OD SERCA-UCH

PRAWA RĘKA OD SERCA-UCH

LEWA RĘKA OD LEWEGO RAMIENIA

DO SERCA-UCH

 

Fillmore, Fillmore, Fillmore, Fillmore . . .

 

FZ:

NIKT NIE TAŃCZY TAK JAK STUDEBAKER HOCH! Tak wiele pogłosek powstało o STUDEBAKER HOCHU!

 

Mothers:

(Pogłoska . . . pogłoska . . . pogłoska . . . pogłoska . . . )

 

FZ:

Weźmy pogłoskę opublikowaną jakieś trzy tygodnie w ROLLING STONE!

 

Mark:

Och, to na pewno musi być prawda!

 

FZ:

STUDEBAKER HOCH potrafi napisać OJCZE NASZ na główce szpilki!

 

Mark:

"NIE!"

 

Mothers:

Do-do-do-do-do,

Doot-doot-do DO DO DO!

Do-do-do-do-do,

Doot-doot-do DO!

itd.

 

Mark:

(Jestem taki PODEKSCYTOWANY!)

 

ZAPIEKANKI Z WOŁOWINĄ!

 

Urodził się tuż obok ZAPIEKANEK Z WOŁOWINĄ,

Pod zdjęciem JONI MITCHELL z jej oryginalnym autografem,

Tuz przy książeczce oszczędnościowej ELLIOTA ROBERTSA,

Obok łódki

Z której CROSBY wyrzucił swój cały zapas prochów

A gliniarze

Zwinęli go z tej łodzi i zawieźli

Do PUSZKI

Gdzie Neilowi Youngowi wypadł kolejny dysk

 

Mark & Howard:

ZMROŻONY przez ZAPIEKANKI!

ZMROŻONY przez ZAPIEKANKI!

ZMROŻONY przez ZAPIEKANKI!

 

(I to właśnie miało na NIEGO największy wpływ!)

 

FZ:

Wpływ Mrożonej Zapiekanki z Wołowiną!

 

Jim:

Żwawo biorąc się do działania zadzwonił do żony

 

Mark:

(która prowadziła szkołę dla modelek), PODCZAS GDY ON . . . tak, ON objechał tyły 'BROADWAY' przy Bulwarze Hollywood oraz Vine by sprawdzić czy nie znajdzie tam dla siebie jakiś dużych, nieużywanych kartonowych pudeł (tak było, bez jaj!)

 

Howard:

Po czym wpadł do RALPHIEGO przy Sunset po nieco 'SYROPU CIOTECZKI JEMIMY', trochę  'FOLII IZOLACYJNEJ KAISERA', oraz parę tępych nożyczek! Hej-hej!

 

Mark:

Tak! Tak, a na parkingu RALPHIEGO, gdzie "żadne inne ceny nie są tak niskie jak RALPHIEGO," na parkingu RALPHIEGO (pomiędzy parą przerabianych ciężarówek gdzie nikt nie patrzył), wyciął sobie parę naprawdę, naprawdę, naprawdę FAJNYCH SKRZYDEŁ, i dokładnie pokrył je folią!

 

Mark & Howard:

dokładnie (e-e-e-e-e) FOLIĄ!

 

Jim:

Potem wziął te 'SKRZYDŁA' i doczepił po jednym pod każdym swoim mocarnym ramieniem i wślizgnął się do budki telefonicznej . . .

 

Mark:

TAK!! Tak! A potem ZATRZASNĄŁ JEJ PIERDOLONE DRZWI! Ściągnął swoje niebieskie dżinsowe spodnie, podobne do tych jakie noszą policjanci i nabierając równe ilości syropu klonowego CIOTECZKI JEMIMY rozsmarował go po wewnętrznej stronie swoich nóg!

 

Jim:

Już po chwili budka wypełniła się muchami!

 

Mark & Howard:

(Na pomoc, pomocy, pomocy!)

 

Jim:

Rozpostarł nogawki bokserek by wszystkie mogły wlecieć do środka

 

Mark:

(Tak! Tak!), a kiedy już każda co do jednej z tych małych lachociągliwych much wleciała mu w portki zlizując cały ten syrop klonowy, pochylił się, włożył głowę pomiędzy nogi i wyraźnym, dojmującym głosem w stylu RONA HUBBARDA powiedział . . .

 

Mothers:

"NOWY JORK!"

. . . i budka oraz wszystko, co się w niej znajdowało uniosła się z parkingu i uleciała w niebo!

 

Mark & Howard:

STUDEBAKER HOCH

TAK, TAK

STUDEBAKER HOCH

STU-DE-BAKER HOCH!

 

STUDEBAKER HOCH

TAK, TAK

STUDEBAKER HOCH

STU-DE-BAKER HOCH!

 

Smaruje swoje nogi

syropem CIOTECZKI JEMIMY od góry do dołu!

 

By jego gacie napełniły się muchami

Które będą brzęczeć i brzęczeć!

 

Stoodlabaker Hoch

Jest naprawdę niesamowity!

Stoodlabaker Hoch      

Robi tak co noc!

Stoodlabaker Hoch    

Dobrze traktuje te muchy

STOODLA-BAKER HOCH

Dlatego nigdy go nie gryzą, hej!

 

(Do Nowego Jorku proszę!

Lecimy do Nowego Jorku!)

 

Mógłby być PSEM

Albo ŻABĄ

Lub LESBIJSKĄ KRÓLOWĄ!

 

(Lecimy do Nowego Jorku!)

 

Mógłby być DONOSICIELEM

Albo KOMANDOSKĄ!

 

Albo mógłby zabawiać się brzydko!

Ma już PONAD TRZYDZIESTKĘ!

(Starzejemy się? Co ty nie powiesz! Sam nie wiem!)

 

Jego dziwaczny strój

I te wszystkie potrzebne mu muchy

Prowadzą go

'Bo ETHELL odeszła

Prowadzą go

'Bo ETHELL odeszła

I teraz trzyma się GÓRY

 

FZ:

A mówiąc o górach, dołączymy teraz do STUDEBAKERA HOCHA na samym skraju ust BILLEGO GÓRY. No to jazda . . .

 

Howard:

"Ach . . . tak, tak, tak, hej BILLY, no, słuchaj . . . Przyjechałem by cię PRZEKONAĆ! Nasz WIELKI KRAJ potrzebuje cię w Siłach Zbrojnych! Wylosowano twój NUMER . . . nie możesz cały czas tak uciekać."

 

Mark:

Och! Ale ETHELL tylko potrząsnęła gniewnie gałązkami, lecz STUDEBAKER HOCH, spokojny, spokojny, nieporuszony oraz niewzruszony, kontynuował . . .

 

Howard:

"Tak, więc słuchaj, ty (odkaszlnął) . . . "

 

Mark, Howard & Jim:

"Słuchaj no ty KOMUNISTYCZNY SUKINSYNU! Weź lepiej dupę w troki i ruszaj na te pierdolone badania albo zadbam byś przerzucał ziemię przy pracach melioracyjnych gdzieś w New Jersey . . . a twoja ta tutaj panienka skończy jako szczotki albo proste deski do prasowania (albo jako BUDA DLA PSA) . . . zbieraj się lepiej (odkaszlnął) . . . "

 

Howard:

"ŁAPIESZ JUŻ?"

 

Mark:

Tak, no cóż, BILLY tylko się roześmiał . . .

 

Jim & Howard:

"HO, HO, HO!"

 

Jim:

"Jeśli myślą, że MNIE zaciągną, to chyba POWARIOWALI!"

 

FZ:

A niestety ponieważ STUDEBAKER HOCH stał dokładnie na samej krawędzi ust BILLEGO GÓRY kiedy ten się zaśmiał, STUDEBAKER HOCH stracił oparcie i spadł, krzycząc, sześćdziesiąt metrów na rumowisko poniżej!

 

Mark & Howard:

"Aaahhhhh . . . "

 

Howard:

"O kurwa, będę chyba potrzebował PASA NA PRZEPUKLINĘ . . . "

 

FZ:

Och, słuchajcie, to tylko jeszcze raz kolejny raz uświadomi wam, że . . .

 

Mothers:

Góra to coś

Z czym lepiej nie zadzierać

Bo nie chcesz zadzierać z

Nie ma pierdolenia się

(Nie ma pierdolenia się)

 

Nie ma pierdolenia się z BILLYM (Nie!)

I nie ma pierdolenia się z ETHELL

(Sami widzieliście co właśnie się stało

Z tym gościem z muchami!)

 

NIE MA PIERDOLENIA SIĘ!

NIE MA PIERDOLENIA SIĘ!

NIE MA PIERDOLENIA SIĘ!

NIE MA PIERDOLENIA SIĘ!

NIE MA PIERDOLENIA SIĘ!

NIE MA PIERDOLENIA SIĘ!

NIE MA PIERDOLENIA SIĘ!

 

Z

 

Biddillym, Biddillym

Biddillym, Biddillym, Biddillym

 

Mark & Howard:

BIDDILLYM

GÓRĄĄĄĄĄ!

 

(Eddie, jaja se robisz?)

 

FZ:

Eddie, jaja se robisz?

 

FZ: Och, zapomniałem powiedzieć, że teraz będzie przerwa, zobaczymy się za parę minut . . .

Mark?: Dziękujemy!

FZ: Jeszcze tu wrócimy!

 

 

Zawołaj Jakieś Warzywo 

Zawołaj jakieś warzywo

Zawołaj je po imieniu

Musisz jakieś dziś zawołać

Jak wysiądziesz z pociągu

Zawołaj jakieś warzywo

I są spore szanse

Tak, o tak, że warzywo ci odpowie

La-la-ah la-la, warzywo ci odpowie

La-la-ah la-la . . . och

 

Zadzwoń do warzywa

Weź telefon

Pomyśl o warzywie

Samotnym w domu

Zawołaj je

I są spore szanse

Tak, o tak, że warzywo ci odpowie

La-la-ah la-la, warzywo ci odpowie

La-la-ah la-la . . .

 

Ruta-bay-ay-ayga, Ruta-bay-ay-ayga,

Ruta-bay-ay-ayga, Ruta-bay-ay-ayga,

Ruta-bayyyyy . . .

 

Nikt się nie dowie

Jeśli tego nie chcesz

Nikt się nie dowie

Chyba że sam im powiesz

 

Zawołaj a przyjdą do ciebie

Uśmiechnięte, pokryte rosą

Warzywny sen,

Warzywny sen,

Warzywne marzenie,

Że odpowiadają na twe wezwanie

 

Stoją tam błyszczące i dumne przy tobie

Przytrzymując ci jointa gdy sąsiedzi namyślają się

Dlaczego to warzywo ma być czymś z czym trzeba się kryć?

Kryć!

Kryć!

Kryć!

 

Shoo-shoo Shoo-shoo

Shoo-shoo Shoo-shoo . . .

 

FZ: Wiecie co? wielu ludzi nie dba o swoich przyjaciół w królestwie warzyw. Myślą, myślą, "Co mam powiedzieć?" A czasami myślą, "Dokąd mam pójść?"

Howard: Dokąd mam pójść by wystrzyżono mi pudla w Burbank?

Mark: Do wegetariańskiej strzyżni u Ralpha, gdzie możesz wpaść w ten . . .

Howard: Dokąd mam pójść by kupić organiczną wazelinę do stosunku?

Mark: Do restauracji Swahili Boba i Raya, gdzie możesz wpaść już w ten . . .

Howard: Dokąd mam pójść by wyhaftowano mi dżinsy w Fullerton?

Mark: W Sklepie z Dżinsami, w Sklepie z Dżinsami WEST gdzie nic nigdy nie pasuje

Howard: Dokąd mam pójść by naprawiono mi zamek błyskawiczny w Hollywood?

Mark: A kogo to kurwa obchodzi!

Howard: Dokąd mam pójść by naprawiono mi głośniki?

Mark: Hey . . . do Jacka La . . .

Howard: Dokąd mam pójść by kupić oświetlenie wyjść ewakuacyjnych?

Mark: Do Jacka La Lanne Hamburgers przy 312 Whittier Boulevard

Howard: Dokąd mam pójść by przepompowano mi żołądek? Dokąd mam pójść by zemdleć?

Mark: Hydraulicy z Adee Do ci to załatwią

FZ: Pytania, Pytania, Pytania, tłoczą się w umysłach zatroskanych młodych ludzi. Ach, lecz to wspaniałe czasy by żyć, panie i panowie. I to jest właśnie tematem naszego dzisiejszego programu. KUREWSKO FAJNIE jest żyć! Taki jest temat naszego dzisiejszego show, chlopcy i dziewczęta. I to wam powiem, jeżeli jest tu ktoś taki, kto nie wierzy, że KUREWSKO FAJNIE jest żyć, to wolałbym by te osoby teraz wyszły, bo ten show zdołuje ich straszliwie . . .

 

Boże błogosław Amerykę

Kraj, który ja . . .

 

Zawołaj jakieś warzywo

Zawołaj je po imieniu

Musisz jakieś dziś zawołać

Gdy wysiądziesz z pociągu

 

Zawołaj jakieś warzywo

I są spore szanse

OCH! Że warzywo ci ODPOWIE

 

Mark: A jeśli jesteś uległy i dorosły, to zadzwoń już dzisiaj. W Los Angeles, numer w RIchmond to 9-6135, w Downey, to 347-8932.

 

Dzwoń bezpośrednio,

Dzwoń na koszt rozmówcy,

Ale zadzwoń jeszcze dziś!

 

 

Eddie, Żartujesz Sobie? 

Eddie, żartujesz sobie?

Widziałem cię w TV

Eddie, żarty sobie robisz?

Wszyscy ciągle mnie pytają

Widziałem twoje gajerki

Myślałem, że są do bani

Wrzuciłeś je do torby

I odesłałeś mi do domu—

Co!?

Eddie, jaja se robisz?

Nie, nie!

Eddie, kpisz czy co?

Nie, nie!

 

Eddie, żarty sobie robisz

Z tymi starymi ciuchami?

Eddie, ściemniasz

Z tymi sześćdziesięcioma szwaczkami?

Już lecę do ciebie

Bo jestem dość dużym facetem

A obiecałeś, że wpasujesz mnie

W garnitur za pięćdziesiąt dolarów—

Och

Eddie, żartujesz sobie?

Nie, nie!

Eddie, kpisz czy co?

Nie, nie!

 

Howard: Eddie, znajomi pytają mnie, Eddie, Eddie, czy to jakiś żart? Powiem wam coś, przyjaciele, nie żartuję. Tutaj w Zachary All mamy sześćdziesiąt szwaczek, pracują tam na tyłach. Mamy największy na zachodzie wybór ubrań obszernych, normalnych, długich, ekstra długich i wojskowych. A znajomi pytają mnie, "Eddie, Eddie, co sądzisz o nowych ubraniach z podwójnie tkanej dzianiny?"

Mark: Eddie, i co sądzisz o tych ciuchach?

Howard: No to im mówię, i wam też powiem całkiem szczerze, przyjaciele — Kiedy pojawiły się pierwsze ubrania z tej nowej podwójnie tkanej dzianiny, nie byłem przekonany. Ale jak widzicie, te spodnie, te które noszę są z niej zrobione. Rozciągają się tylko tam gdzie powinny. Najwygodniejsze jakie nosiłem. Nasza modelka Twiggy zaraz wam to zademonstruje. Mam tutaj taką śliczną marynarkę z leciutkiej bawełny . . . poczekajcie chwilkę

 

DOKĄD MAM PÓJŚĆ W GARDENA?

DOKĄD MAM PÓJŚĆ W L.A.?

I DOKĄD MAM PÓJŚĆ W ROSEMONT?

MUSZĘ DZIŚ KUPIĆ JAKIŚ CIUCH

 

Potrzebny mi gajer

Z podwójnie tkanej dzianiny

Potrzebny mi gajer

Te są do bani

Potrzebny mi gajer

Z podwójnie tkanej dzianiny

Już do was jadę

Bo noszę duży rozmiar

A obiecaliście, że wpasujecie mnie

W garnitur za pięćdziesiąt dolarów —

Wow!

Eddie, jaja se robisz?

Nie, nie!

Eddie, kpisz czy co?

Nie, nie!

Eddie, żartujesz ze mnie?

Nie, nie!

Eddie, żartujesz sobie ze mnie?

Eddie, żartujesz sobie ze mnie?

Eddie, żartujesz sobie ze mnie?

 

Howard: Nie, przyjaciele, nie żartuję, właśnie tutaj przy Miracle Mile mamy największy na zachodzie wybór dla . . .

 

Puszystych,

Normalnych,

Wojskowych,

Wysokich,

Szczupłych

 

Howard: I nie tylko to — Mój brat Jake i Mały Emil, i . . .

 

Sześćdziesiąt szwaczek!

 

 

Magdalena 

Hej!

Ha!

Ooch!

 

Był sobie człowiek

Mały starszawy człowiek

Który mieszkał sobie w Montrealu

Z żoną i dzieckiem

Miał samochód i dom

I nastoletnią córkę

W przeźroczystej bluzce

Która kochała głośny sex —

A na imię miała Magdalena

 

Magdalena . . .

 

Ten starszy mały człowieczek

Pewnego wieczora wrócił

Do swojego domu w Montrealu.

I przyłapał swoją córkę

W tej bluzce przy świetle

I rzekł sam do siebie,

"Wgląda świetnie!"

I wyciągnął rękę do jej cycka

I złapał go mocno

I przyparł ją

Do ściany

(NIEBIESKI KRZYŻ!)

Magdalena . . .

 

Kochana córeczko, nie bój się

Kiedy twój kanadyjski tatuś tak zbliża się do ciebie.

Kochana córeczko, nie bój się

Kiedy twój kanadyjski tatuś tak zbliża się do ciebie.

Pracuję tak ciężko, czy tego nie rozumiesz

Robiąc syrop klonowy do naleśników dla całego naszego kraju.

Czy masz pojęcie?

Co takie coś może uczynić z mężczyzny?

Co takie coś może uczynić z mężczyzny?

Czy masz pojęcie?

Co takie coś może uczynić z mężczyzny?

Co takie coś może uczynić z mężczyzny?

 

Mały starszy człowieczek

Z lepkimi małymi rączkami

Mieszkający w Montrealu

Zaślinił się trochę

Gdy sięgał do jej cycka

I rzekł sam do siebie,

"To musi być teraz!"

Ale dziewczyna odwróciła się tylko

I powiedziała, "Pierdol się!"

I zbiegła na dół.

Bardzo dobrze, Magdalena!

 

Kochana córeczko, nie bój się

Kiedy twój kanadyjski tatuś tak zbliża się do ciebie.

Kochana córeczko, nie bój się

Kiedy twój kanadyjski tatuś tak zbliża się do ciebie.

Pracuję tak ciężko, czy tego nie rozumiesz

Robiąc syrop klonowy do naleśników dla całego naszego kraju.

Czy masz pojęcie?

Co takie coś może uczynić z mężczyzny?

Co takie coś może uczynić z mężczyzny?

Czy masz pojęcie?

Co takie coś może uczynić z mężczyzny?

Co takie coś może uczynić z mężczyzny?

(No powiedz im!)

 

Magdalena, nie kuś mnie tak

W korytarzu z tą bluzką i cyckami

Jeśli twoja mama przyłapie nas tu

Zadzwoni do adwokata, och będzie wściekła

 

DOODLE-OODLE-OODLE DOOT-DOO DEE-OOH

DOODLE-OODLE-OODLE DOOT-DOO DEE-OOH

DOODLE-OODLE-OODLE DOOT-DOO DEE-OOH

DOODLE-OODLE-OODLE DOOT-DOO DEE-OOH-WAH . . .

[z telewizyjnej reklamy firmy hydraulicznej Adee Do - przyp. tł.]

 

Magdalena, Magdalena, Magdalena, Magdalena,

Córo przepełnionego smogiem Los Angeles,

Chciałbym cię wepchnąć do szafy i zdjąć te twoje ubranko aż będziesz kompletnie naga,

Nasmarować majonezem

I wiśniowym pepto bismolem całe twoje ciało i zabrać cię na Bulwar Hollywood i moglibyśmy,

Moglibyśmy spacerować ulicami po gwiazdach Jona Provosta i Leo G. Carrolla, kochana.

Moglibyśmy pójść zatańczyć w klubie Cinegrill

Możesz to sobie wyobrazić, Frank Pernell i my, do samej nocy,

Czy nie rozumiesz maleńka?

Nie chciałem, nie potrzebowałem tego tak naprawdę, chodzi o to, że było mi tak trudno, ja tylko . . .

Zobaczyłem cię jak stałaś tam pod płytką na owady Shella wczoraj wieczorem,

W tym świetle,

A twoje maleńkie sutki wystawały przez ten twój prześwitujący ciuszek, i dotarło do mnie, "Mój boże,

Mój boże, to powstało z mojej spermy!" A teraz, ja po prostu,

Och, przez ciebie tak mi stanął, że po prostu,

Nie wiem co mam zrobić, Magdalena, nie rozumiesz? Więc cię złapałem, ale,

Nie wiń mnie, wiesz,

Twoja mama nigdy się nie dowie, kochanie, chcę byś do mnie wróciła,

Chodzi mi o to, rozumiesz mnie? Chcę żebyś . . .

Klęczę przed tobą, Magdalena! I Chcę żebyś do mnie podeszła, kochanie,

Chcę byś się obróciła na tej chłodziarce Sparklettsa.

O tak! O tak! W żółtozielonym korytarzyku z podświetlanym obrazkiem Jezusa na ścianie,

I chcę byś podeszła, kochana,

Chcę byś zrobiła parę kroków do tyłu w tych dziesięciocentymetrowych szpilkach, które kupiłaś u Fredericka,

Wtedy gdy z mamą kupiłyście tę bieliznę z rozcięciem w kroku na Boże Narodzenie zeszłego roku,

I chcę byś podeszła do mnie powoli, maleńka

Podejdź, maleńka, nie rozumiesz mnie, kochanie?

Chcę byś podeszła

Klęczę przed tobą, maleńka

Będę, będę, chcę zdjąć ten twój maleńki biustonosz

Nie rozumiesz?

Zdejmę te twoje małe obcisłe spodenki

Uklęknę, kochanie, nie rozumiesz co próbuję ci powiedzieć?

Mama nie dowie się nigdy, gra w brydża z koleżankami,

A ty i ja . . .

Ty i ja będziemy ssać, maleńka,

Tylko ty i ja, nie rozumiesz?

Możemy kochać się całą noc,

Nikt się nie dowie,

Chodź, Magdalena!

Proszę, dziecinko,

Podejdź do tatusia,

Co takiego złego zrobiłem?

Mój Boże, to był tylko impuls, seksualny impuls, o którym słyszałem w programie Johnnego Carsona, jakiś facet napisał o tym książkę,

Nie wiedziałem co robię

Poniosło mnie

Co mam powiedzieć, no . . .

Podejdź, maleńka,

Chodź,

Och, proszę, musisz przyjść, przyjdź,

Podejdź do tatusia!

Chodź, Magdalena, do tatusia, kochanie, musisz tu podejść, kochanie, podejdź,

Chodź, maleńka, podejdź do mnie,

Mama nigdy się nie dowie,

Mama nigdy się nie dowie,

Chodź, maleńka, podejdź do mnie,

Chodź, maleńka, podejdź do mnie,

Magdalena, wróć do mnie,

Wróć do tatusia,

Idź, maleńka,

Idź, maleńka,

Idź,

Idź,

Idź,

Idź,

IDŹ!

Idź do tatusia,

Zrób to, proś mnie,

Klęczę tutaj, nie rozumiesz?

Mama nigdy się nie dowie,

Mówiłem ci . . .

(Kocham cię, Magdalena!)

Wiesz co . . .

Powiedziałem . . .

 

 

Psi Oddech 

Ya-ya-ya-ya-ya-ya-yah!

Ya-ya-ya-ya-ya-ya-yah!

Ya-ya-ya-ya-ya-ya-yah!

Ya-ya-ya-ya-ya-ya-yah!

 

Mój super wózek (Chevy '39)

Jadę do El Monte na stadion Legion

Odebrać moją lalę (jest taka boska)

Pomaga mi kraść kołpaki

Cały czas nawalona

 

Pluszowe kostki

(Pluszowe kostki)

Bongosy z tyłu

Mój statek miłości

(Mój statek miłości)

Gotowy do ataku

 

Kup mi nowy wózek (Chevy '39)

Jadę do El Monte na stadion Legion

Odebrać moją lalę (jest taka boska)

Pomaga mi kraść kołpaki

Cały czas nawalona

 

Pluszowe kostki

(Pluszowe kostki)

Bongosy z tyłu

Mój statek miłości

(Mój statek miłości)

Gotowy do ataku

Usłysz moje błagania

Proszę, usłysz moje błagania

Usłysz moje błagania

Usłysz moje błagania

Usłysz moje błagania

Usłysz moje błagania

 

Tak!

 

Usłysz moje błagania

Usłysz moje błagania

Usłysz moje błagania

Usłysz moje błagania

 

Dziękujemy bardzo! Tak!