home

Zappa w Internecie

biografie Zappy

zespoły, nagrania, dyskografia

teksty   

wywiady

artykuły zagraniczne

artykuły polskie

nowe na stronie

varia   

indeks


Jest to połowa pierwszego rozdziału biografii Franka Zappy napisanej przez Barry Miles'a a wydanej w listopadzie 2004. Książka świetnie się czyta i szczerze polecam jej kupno na razie w wersji angielskiej, na razie bo pozycja jest na tyle interesująca, i to nie tylko ze względu na samego Zappę, że powinna być przełożona na polski.tł.andrzejrogowski

____________________________________________________________________

Baltimore

Zappa po włosku znaczy ‘motyka’, symbol ciężkiej harówki sycylijskich chłopów, którzy środki do życia dobywać musieli z tamtejszej suchej, kamienistej ziemi. Ojciec Franka Zappy, Francis Vincent Zappa, urodził się 7 maja 1905 w Partinico, w zachodniej Sycylii, małym mieście liczącym około 20 tysięcy mieszkańców. Partinico leży dwanaście mil na zachód od Palermo rozciągnięte wzdłuż krętej górskiej drogi. Jest to kraina wyjątkowo piękna, z greckimi świątyniami, rzymskimi mostami, saraceńskimi meczetami, kościołami w stylu romańskim i zakonami pośród oliwnych gajów i winnic, jest to również samo serce sycylijskiej Mafii.

Po drugiej wojnie światowej ‘Frakcja Particino’ była głównym dostawcą heroiny dla ‘Spółki’ – rodzin z ‘Zachodniego Particino’ – którzy kontrolowali Detroit, San Diego, Miami, Las Vegas, Tuscon i inne amerykańskie miasta. Obecnie Particino zdominowane jest przez pięć mafijnych rodzin i jest stolicą il triangolo d’oro di marijuana, ‘złotego trójkąta’ gdzie konopie hodowane są w nowoczesnych szklarniach umiejscowionych wśród winnic. Lecz wtedy gdy urodził się Frank Vincet, mafia była dopiero u swoich początków.

Legenda rodzinna głosi, że po narodzinach wżył on niespotykane 9 kilogramów. Z pewnością był zdrowy i jako jedno z czwórki tylko dzieci przeżył z 18 ciąż jego matki. Francis miał brata, Cicero (znanego później jako Joe) oraz siostry bliźniaczki. Chłopi sycylijscy żyli w przerażającej nędzy ze wszystkimi towarzyszącymi jej zjawiskami, takimi jak osłabienie, choroby i wysoka śmiertelność wśród dzieci. Tysiącami wyjeżdżali do Ameryki i tak też zrobili Vincent i Rosa Zappa, dziadkowie Franka Zappy ze strony ojca. Przybyli do Baltimore w 1908 statkiem dla imigrantów wraz z Francisem i Cicero, jedynymi dziećmi które przeżyły (siostry bliźniaczki zginęły w katastrofie kolejowej).

Kontrast nie mógł być większy: Patricino było sennym, średniowiecznym, śródziemnomorskim miasteczkiem. Baltimore to hałaśliwe miasto portowe na Atlantykiem: port wypełniony statkami, mieszanka ras i narodowości. Dla dziadków Zappy musiał to być kulturowy szok. W ten świat Vincent wniósł swój chłopski styl życia ze starego kraju. Frank Zappa: ‘O moim dziadku mówili, że nigdy się nie kąpał, pił dużo wina a każdy dzień zaczynał od pełnej szklanki Bromo Seltzer. A że się nie kąpał, to nosił na sobie mnóstwo ubrań i spryskiwał się wodą kolońską. (...) Taki włoski typ faceta, co to przesiadywał sobie na ganku.’

Rodzina Zappów była ciężko pracującymi imigrantami zdeterminowanymi by osiągnąć sukces. Pracowali długie godziny, jedząc makaron trzy razy dziennie i ciułając grosz do grosza. Osiedlili się w domu przy York Road w północnej części Baltimore i Vincent spożytkował swe oszczędności na zakup zakładu fryzjerskiego przy nabrzeżu portu. Mały Francis także trochę pomagał. Zappa: ‘Była to pierwsza praca w życiu mojego ojca, musiał być tam około szóstej [tak naprawdę o ósmej] i stojąc na małym drewnianym pudełku w zakładzie ojca, nakładał pianę na twarze marynarzy za co dostawał pensa dziennie.’

Będąc już nastolatkiem, Francis używał swych fryzjerskich zdolności dla uzupełniania dochodów podczas nauki w Technicznej Szkole Średniej. Był dobry uczniem i powiedział Vincentowi, że chce iść na studia. Było to spełnienie marzeń imigrantów i jego ojciec sięgnął do swoich oszczędności by dać mu 75 dolarów – sporą sumę w tamtych dniach. To, wraz z jego zarobkami jako gracza brydżowego, umożliwiło mu uczęszczanie na Uniwersytet Północnej Karoliny w Chapel Hill, gdzie uzyskał dyplom z historii.

Na studiach Francis był członkiem drużyny zapaśniczej a także grał na gitarze w tercecie. Stawali pod oknami żeńskich akademików wyśpiewując serenady, między innymi takie przeboje z lat dwudziestych jak ‘Pretty Little Red Wing, the Indian Maiden’ (piosenka z mocno niecenzuralnym tekstem). Jedną z tych dziewczyn była Nel Cheek. Była to studencka miłość i wkrótce Francis i Nel pobrali się.

W listopadzie 1931 urodziła im się córka, Ann. Tamtego lata Francis ukończył studia i rozpoczął pracę nauczyciela w Rose Hills w Północnej Karolinie. Natknął się jednak na uprzedzenia: nie lubili tam katolików i nie lubili też Włochów. Pomiędzy małżonkami narastały problemy, lecz ostateczny rozpad nastąpił gdy Francis zdecydował się podjąć pracę nauczyciela w Baltimore. Nel nie chciała opuszczać rodziny i przyjaciół w Chapel Hill. Rozwiedli się i Ann została z matką.

W 1935 Francis poznał Fifi Colimore. Spodobał jej się, ale pomyślała, że będzie on bardziej odpowiedni dla jej siostry Rose Marie. Zadzwoniła do nie do pracy i zaaranżowała późno wieczorne spotkanie ich trojga na herbacie we włoskim konsulacie, mówiąc siostrze, że pozna ‘miłego faceta po studiach’. Spotkanie było udane i Francis zaprosił Rose Marie na randkę. Odwiedziła go w szkole i siedząc w tylnych ławkach obserwowała jak prowadzi lekcję historii. Potem zjedli kolację w szkolnej księgarni, przy której był ogródek piwny. Lecz dla katolickich rodziców Rose Marie pomysł by ich córka spotykała się z rozwiedzionym mężczyzną był całkowicie nie do zaakceptowania i robili co mogli by to powstrzymać.

Matka Franka Zappy, Rose Marie Colimore (znana jako Rose), urodziła się 7 czerwca w Baltimore, w pierwszym amerykańskim pokoleniu, jako dziesiąte z jedenastu dzieci w rodzinie. Je ojciec, Charlie Colimore, pochodził z Neapolu a jej matka, Teresa, miała przodków Francuskich i Sycylijskich. Posiadali Little Charlie’s, małą jadłodajnię przy Market Place 122, jedną przecznicę od nabrzeża, a także przyległą do niej cukiernię. Colimorowie mieszkali na Market Place, blisko sklepu. Jadłodajnia położona była w samym środku Małych Włoch i jej klientela nie była zbytnio wyszukana: marynarze, robotnicy portowi i załogi holowników. Charlie i Teresa podawali zwykłe neapolitańskie robotnicze potrawy: zupę, makaron, rybę, pieczone lub smażone móżdżki, smażoną cielęcą wątrobę, świńskie głowy, kapustę, ciasta albo naleśniki z jabłkami oraz mnóstwo mocnej kawy.

Podobnie jak inni starsi imigranci, Teresa słabo mówiła po angielsku. Opowiadała małemu Frankowi Zappie historie po włosku i w swojej autobiografii wspomina opowieść o mano pelusa – owłosionej ręce. ‘Mano pelusa! Vene qua!’ krzyczała, strasząc go, przesuwając palce po jego ramieniu. Teresa była gorliwą katoliczką i kościół stanowił centrum jej życia towarzyskiego. Rosie wspominała swoje dzieciństwo jako ‘straszne’ – jej matka nigdy nie brała jej na ręce ani nie przytulała. Być może Teresa bała się zbytnio zbliżyć do dzieci. Był to region o wysokiej śmiertelności; ból i rozpacz po stracie dziecka były zbyt ciężkie a ona urodziła wiele dzieci. Z rodzeństwa Rosie – wujków i ciotek Franka Zappy – jedna z sióstr zmarła przy narodzinach; inna, Margaret, zmarła na odrę w wieku dwóch lat. I jeszcze jedna siostra Rosie umarła niedługo potem. Jej brat, Louis, popadł w złe towarzystwo i po prostu zniknął bez śladu, gdy miał 19 lat, nigdy go nie odnaleziono. Bliski uczuciowy kontakt często miewał bolesne konsekwencje.

Rosie uczęszczała do katolickiej szkoły średniej Seton i tak polubiła tamtejsze zakonnice, że o mały włos nie wstąpiła do zakonu. Jej matka tak długo płakała i protestowała aż Rosie zarzuciła ten pomysł. Teresa planowała dla córki stan staropanieński i opiekowanie się nią na stare lata.

Rosie ukończyła szkołę średnią w 1931. Pracowała jako bibliotekarka i pomagała matce w domu aż do chwili gdy dołączyła do starszej siostry Mary jako maszynistka we Francuskiej Kompanii Tytoniowej w 1933. Zarabiała 17,50 na tydzień – całkiem niemałe pieniądze jak na tamte biedne czasy. I wtedy właśnie, gdy pisała faktury i listy po francusku, poznała Francisa Zappę.

Teresa była przerażona, że jej córka może wyjść za rozwodnika, więc Rosie i Francis spotykali się potajemnie. Chodzili ze sobą przez cztery lata aż pewnego wieczora, gdy stali rozmawiając na ganku, Teresa po raz pierwszy zaprosiła Francisa by wszedł. Wciąż chciała by Rosie opiekowała się nią na starość i zgodziła się na ich małżeństwo tylko pod warunkiem, że zamieszkają w domu Colimorów. Rosie miała wtedy 26 lat i była w pełni niezależna, ale wychowana wedle katolickich zwyczajów starego kraju nie śmiała sprzeciwiać się woli rodziny. Tak więc Francis i Rosie pobrali się 11 czerwca 1939 i wraz z Teresą i Charliem przeprowadzili się na Whittier Avenue 2019 w zachodnim Baltimore.

 

Frank Vincent Zappa urodził się 21 grudnia w Mercy Hospital w Baltimore. Mało brakowało a by nie przeżył swych narodzin. Według słów ciotki Mary (Maria Cimino), która była tam wtedy, lekarz odebrał już chyba dziewięcioro dzieci tamtego dnia i nie chciał już więcej, podał więc Rosie lek na wstrzymanie porodu. Poród był pośladkowy i stan dziecka stale się pogarszał. W pewnym momencie wyglądało nawet na to, że mogą nie uratować ani matki ani dziecka.’ Rosie musiała dostać transfuzję. Poród trwał 36 godzin i kiedy pielęgniarka w końcu wydobyła Franka na świat był słaby, z pępowiną zawiniętą wokół szyi, z czarną skórą. Francis rozpłakał się pewny, że chłopiec nie przeżyje.

Ale Frank doszedł do siebie i zabrano go do domu (ciotka Mary wspomina, że miał ‘takie piękne rzęsy’). Jego rodzice niedługo mieszkali przy Whittier Avenue. W 1941 po długiej chorobie zmarł ojciec Rosie, Charlie i Teresa sprzedała dom. Francis uczył wtedy matematyki w szkole średniej Loyola Blakefield, jezuickiej szkole przygotowawczej na przedmieściach Towson w stanie Maryland i przeprowadził się wraz z rodziną do mieszkania w bloku przy Park Heights Avenue 4600 na północy Baltimore, z wygodnym dojazdem do pracy oraz bliżej miejsca gdzie mieszkała siostra Rosie, Mary. Zappa: ‘Pamiętam, że był to jeden z tych szeregowców. Z tyłu była alejka i przychodził tam ostrzyciel noży – wiecie, taki facet z kołem. Wszyscy schodzili wtedy ze swoich ganków na aleję aby naostrzył im noże i nożyczki.’

Młodszy brat Franka, Bobby urodził się 28 sierpnia 1943. Teresa zajmowała się  nim gdy Rosie i ciotka Mary zabierały Franka na weekendowe zakupy do Hetcha, Hutzlera, Stewarta i Hochschild Kohna, czterech najlepszych domów towarowych na skrzyżowaniu ulic Howard i Lexington. Nosił wtedy marynarskie ubranko z drewnianym gwizdkiem na sznurku zawieszonym u szyi. Ciotka Mary wspominała, że pewnego razu, gdy Frank miał może ze trzy lata, zobaczył na ulicy zakonnice i powiedział: ‘Patrzcie na panie pingwiny!’

Po herbacie u Hutzlera odwiedzali czasami targ Lexington, niedaleko miejsca gdzie dziadek Zappy Charlie miał kiedyś swoja jadłodajnię. W latach czterdziestych wciąż można było usłyszeć tam kataryniarzy, we wszystkich tych miastach na Wschodnim Wybrzeżu z dużą włoską kolonią: Nowym Jorku, Baltimore, Filadelfii i Bostonie. Wizyta w Małych Włoszech w Baltimore w tamtym czasie była jakby wycieczką do samych Włoch.

Spora część tamtego Baltimore została zmieciona przez rozrastający się sektor usług, ucieczkę na przedmieścia i ‘programy odnowy miasta’. Nie usłyszysz już zgrzytu kół tramwajów o szyny na zakrętach, nie zobaczysz sieci kabli na głową tworzących z ulic jakby długie, szerokie pokoje i nie brzmią już gwizdki holowników w Wewnętrznym Porcie. Niektóre fragmenty pozostały: dźwięk drewnianych młotków rozbijających świeżo sparzone kraby, polerowane, marmurowe schody charakterystycznych Baltimorskich szeregowców, pełne drzew parki, zatoka, wieża do produkcji kul – Zappa pamiętał, że zabierano go tam gdy był dzieckiem. Była to najwyższa budowla w Stanach do czasu wzniesienia memoriału Waszyngtona po zakończeniu Wojny Secesyjnej. Zappa wspomina również wizyty u Haussnera we Wschodnim Baltimore, ogromnej niemieckiej restauracji ze 112 pozycjami w menu i ze ścianami, których każdy cal pokryty był obrazami (choć Zappa był wtedy zbyt młody by docenić nagość kobiet namalowanych przez Geroma i Alma-Tadema). Od czasu do czasu rodzina Zappy jadała posiłki w Małych Włoszech.

Jednym z najbardziej znienawidzonych przez Zappę dań jego dzieciństwa był makaron z soczewicą. Mawiał, że matka przygotowywała zapas na cały tydzień i po paru dniach w lodówce potrawa nabierała czarnego koloru. (Rosie gorąco temu zaprzeczała.) Tak czy owak, na całe życie nabrał wstrętu do makaronu. Jedynym włoskim daniem, które mógł jeść była pizza. Nie znosił wszystkiego co zawierało choćby ślad czosnku albo cebuli, więc raczej rzadko odwiedzał włoskie restauracje.

Jako dziecko lubił ciasto z jagodami, smażone ostrygi i węgorze a zwłaszcza kanapki z kukurydzą (biały chleb i gniecione ziemniaki z rozłożoną na górze kukurydzą z puszki). Będąc już dorosłym zadowalał się głównie chilli Hormel prosto z puszki oraz ‘pulchnymi przy gotowaniu’ gorącymi hot dogami grzanymi na widelcu nad gazem kuchenki. W restauracji zamawiał hamburgery, steki i kurczaka. Przez całe życie miał problemy z trawieniem.

Amerykanie włoskiego pochodzenia nie mieli lekkiego życia w Baltimore. Prohibicja uderzyła w samo serce ich stylu życia, w którym wino jest niezbędnym składnikiem posiłku, tak jako napój jak i dodatek przy przyrządzaniu potraw, powodując, że ludzie z włoskich środowisk importowali je i sprzedawali nielegalnie. W tym samym czasie gangsterzy, głównie w okolicach Chicago niedaleko granicy kanadyjskiej skąd przychodził przemyt, rozpoczęli produkcję i sprzedaż alkoholu a piętno przestępczości przylgnęło do wszystkich Włochów.

Były też zdarzenia pozytywne. W 1926 Baltimore wybrało sycylijczyka Vincenta Palmisano do Kongresu, pierwszy Włoch na tak wysokim stanowisku. Jednak po wybuchu Drugiej Wojny Światowej wielu Amerykanów poddawało w wątpliwość lojalność amerykańskich Włochów. Potem gdy Włochy wypowiedziały Ameryce wojnę imigranci stali się wrogami. FBI aresztowało wszystkich, którzy popierali faszyzm i Mussoliniego. Z tego właśnie powodu amerykańscy Włosi szczególnie gorliwie włączyli się w wojenny wysiłek kraju, zakładając fundusze patriotyczne i oddając swych synów do armii.

Lojalność Francisa Zappy najwyraźniej nie była w żaden sposób kwestionowana gdyż jego następną pracą była posada w Marynarce Wojennej w Opa-locka na Florydzie, w dziale balistyki gdzie zajmował się obliczaniem trajektorii pocisków. Resort obrony okazał się być już stałym miejscem pracy dla ojca Franka Zappy. Rosie niechętnie opuszczała matkę, ale jej obowiązkiem było trwać przy mężu. Frank był chorowitym dzieckiem i rodzice mieli nadzieję, że cieplejszy klimat dobrze wpłynie na jego zdrowie. Nie pomylili się. Przeprowadzka na Florydę dała zdumiewające efekty: stan Franka poprawił się niemal z dnia na dzień i urósł ‘około trzydzieści centymetrów’.

Zappa powiedział w wywiadzie Rafaelowi Alvarezowi: ‘Mieszkając w Maryland przez całe życie widziałem rzeczy w odcieniach czerni i bieli. Aż tu nagle znalazłem się tam i oto były kwiaty, drzewa, to było wspaniałe. Wyglądało to tak jakby znienacka BUM! Świat w Technikolorze.’ Opa-locka jest północnym przedmieściem Miami, które w czasie wojny było jedną wielką wojskową bazą. Wiele z tamtejszej architektury miało w sobie arabski posmak: domy z minaretami i nazwy ulic takie jak Ahmad, Aleja Ali Baby, Bulwar Szeherezady a nawet Ulica Sezamkowa.