home

Zappa w Internecie

biografie Zappy

zespoły, nagrania, dyskografia

teksty   

wywiady

artykuły zagraniczne

artykuły polskie

nowe na stronie

varia   

indeks


Mojo Classic - Ludzie Zappy (Magazyn Mojo przygotował jubileuszowe wydanie poświęcone 70-leciu Franka Zappy. Wszystko podane chronologicznie z mnóstwem ciekawych tekstów, wywiadów i fotografii). (tl. andrzejrogowski)

Kim Fowley

Kim Fowley – symbol seksu z Hollywood oraz „Hypofon” na Freak Out!

„Gdyby Zappa żył na pewno zaprosiłby Lady Gaga do swojego studia”

Kiedy po raz pierwszy spotkałeś Franka Zappę?

Znałem gitarzystę Elliota Ingbera, który pracował z Zappa przed nagraniami Freak Out! Często wpadaliśmy na siebie a Delikatesach Canter. Byłem tam pewnego wieczora na początku 1966 i siedział tam Elliot z Zappą. Zappa powiedział „Elliot mówi, że na scenie jesteś Bogiem”. Odpowiedziałem „Ma rację! Porywam tłum. Nie jestem najlepszym gitarzystą ale wiem jak kontrolować i hipnotyzować widownię.

I co się stało potem?

Pierwszy koncert jaki robiłem z Mothers of Invention był na Bulwarze Santa Monica w jakimś miejscu, które nawet nie miało nazwy. Grali ragi, jazz, Rolanda Kirka, R&B, muzykę atonalną, rock.. wystąpiłem w dwóch, trzech piosenkach. Nie tylko potrafiłem nadążyć za tym co robił Frank na scenie ale też rozruszałem widownię. Herb Cohen mnie nie rozumiał. Wyglądałem jak strach na wróble z Oz, który spotkał Frankensteina. Jak taki na pół żigolo gwiazda jednego przeboju jak ja mógł panować na publicznością złożoną ze sceptycznych hippisowskich przygłupów.

Jak to się stało, że trafiłeś na Freak Out!?

Frank powiedział, „Będziemy robili w studio to samo co robiliśmy tutaj, tez możesz wpaść i trochę pohałasować.

Co się stało w studio?

Były tam dziwki oraz ludzie w różnych stadiach alkoholowego i narkotycznego upojenia – co Frankowi bardzo się nie podobało. Pamiętam jak śpiewaliśmy Help, I/m a rock i Who are the Brain Police? [na płycie Fowley jest wymieniony jako „Hypofon” bo jak mówił Zappa „wszystko co wychodzi mu z ust jest ‘hypo’”] Śpiewałem też w paru innych utworach, które oficjalnie ukazały się parę lat temu.

Co wyniosłeś z pracy przy albumie Freak Out!?

Cóż, nie dostaliśmy żadnych pieniędzy … Zrobiliśmy to bo Frank przekonał nas że to historyczne wydarzenie i że bierzemy udział w jakimś przełomie i wszyscy to kupiliśmy.

Jaki był Zappa w studio?

Sądzę że muzycznie był doskonały. Mógłby być Phillipem Glassem albo Dimitrim Tiomkinem. Słowa piosenek były cukierkowe. Ale muzyka była majestatyczna i brzmiała potężnie.

Co stało się po nagraniu?

Koncertowałem z Frankiem. Pod koniec 66 zagraliśmy to wszystko przed widownią w Whisky A Go Go. Nagrano to profesjonalny sprzęt ale nigdy tego nie wydano. Tamtej nocy na widowni był Mick Jagger i oglądał koncert.

Dlaczego więc rozszedłeś się z Zappą?

Pewnego dnia  w 1966 wybierałem się powtórnie do Anglii. Frank zaszedł do mojego brudnego mieszkania i powiedział, „Kimie Fowley, jesteś moim Brianem Jonesem, chcę, żebyś został stałym członkiem grupy. Co o tym sądzisz?” A ja odpowiedziałem, „Mam coś do zrobienia i musze wracać do pracy.”

Żałujesz czegoś?

Tak, powinienem był pojechać do Anglii i potem po prostu wrócić na koncerty. I powinien być na jeszcze dwóch płytach Zappy. Wtedy wszystkie moje późniejsze dziwaczne nagrania byłyby zupełnie inaczej odbierane.

Czy potem jeszcze koncertowałeś z Frankiem na Wschodnim Wybrzeżu?

Wróciłem z Anglii i byłem w Nowym Jorku. Zappa powiedział, „Chcę, żebyś wystąpił w Fillmore East. Ale najpierw zagramy w Cafe Wha!”. Frank wziął plastikową lalkę ze sklepu z taniochą a ja rozwaliłem ją na scenie w obecności The Fugs. Czułem się jak zabójca dzieci na tej scenie (śmieje się). Potem gdy szedłem do garderoby w Fillmore East jakaś blondyna chwyciła mnie i powiedziała, „Będę się z tobą kochać. Tu i teraz.” No to ruchaliśmy się  w ciemności w kącie i przez to nie wyszedłem na scenę. I tak mi nie płacili więc nie widziałem w tym większego sensu.

Dlaczego spuścizna Zappy wygrywa próbę czasu?

Gail robi świetną robotę dbając o dzieła Zappy. Gdzieś w 1967 robiłem singel [America’s Sweethearts by Bunny and Bear] z Gail… Frank łączył muzykę klasyczną z rockiem, muzyką beatników, latynoską, jazzem, Erica Norda, Pharoah Sanders, Spike Jonesa i Raymonda Scotta, tego co robił muzykę do królika Bugsa. Potrafił podać to widowni złożonej z otępiałych naćpanych nastoletnich przygłupów na swoich warunkach. To był prawdziwy facet, który sprawiał, że inni faceci i kobiety zachowywali się w bardzo radykalny sposób dla czystej radości tworzenia. Dzisiaj, jak sądzę, Zappa byłby bardzo aktywny w sieci. Myślę, że gdy teraz żył to zaprosiłby do studia Lady Gagę, żeby razem coś zrobili.

 

Don Preston, oryginalna Matka, klasycznie wykształcony maestro klawiszy

Co przygotowało cię do życia w Mothers of Invention?

Głównie chyba to, że przez dziesięć lat zanim zgłosiłem się na przesłuchania słuchałem Luciano Berio, Luigi Nono oraz muzyki elektrycznej. Kiedy byłem dzieckiem moim ulubionym filmem była Fantasia i sceny z dinozaurami a z muzyki najbardziej lubiłem Święto Wiosny Strawińskiego. W Detroit grałem na basie z Elvinem Jonesem przez około rok w 57, 58. Było to wspaniałe doświadczenie. Zaraz potem przyjechałem do Los Angeles.

W jaki sposób spotkałeś Zappę po raz pierwszy?

Była taka hala wynajmowana przez muzyków i w 1961 byłem tam z zespołem i był tam też zespół Franka. Przedstawił się: „Interesuje cię praca? Wpadnij do mnie.” Więc poszedłem i byli tam Bunk Gardner i jego brat Buzz, Putter Smith (muzyk jazzowy i przyszły aktor) grał na basie, improwizowaliśmy do filmów Franka. Nie dostałem tej roboty bo nie miałem zielonego pojęcia o rocku. Nie widziałem go aż do 1965 gdy miał kwartet z Ray Collinsem, Royem Estradą i Jimmy Carl Blackiem. Powiedziałem, że powinien mnie przesłuchać bo nauczyłem się już o co chodzi w rocku.

Skąd Frank wiedział jak pisać dla ciebie muzykę?

Godzinami przesiadywał u mnie w domu i rozmawialiśmy. Wiedział na co mnie stać i jakiej muzyki słucham. Frank zawsze dostosowywał zespół do możliwości muzyków a potem wyciskał z nich ile się dało. Ja i Bunk improwizowaliśmy już od lat. Roy Estrada szybko podchwycił wszystkie te udziwnienia i humor. Tak samo Jimmy Carl Black. Ray Collins nie łapał nic a nic więc odszedł z zespołu. Uważał się też za gwiazdę, a w zespole Franka nie ma gwiazd. To dziwne bo Ray to bardzo, bardzo zabawny facet.

Jak teraz widzisz doświadczenia z Mothers?

Kiedy jesteś w coś zaangażowany to nie masz perspektywy by to ocenić. Kiedy pracowałem nad Czasem Apokalipsy była to po prostu praca jak każda inna, taka jak z Mothers [filmowe dokonania Dona Prestona]. Ale byłem wdzięczny za możliwość grania tych wszystkich dziwnych rzeczy, do grania których się przygotowywałem. W obu przypadkach po prostu wykonywałem swoją pracę.

Jak wspominasz koncert w Fillmore East w 1971 z Johnem Lennonem (kiedy The Mothers grali razem z Plastic Ono Band)?

Frank nauczył Johna Lennona  ręcznych sygnałów do porozumiewania się na scenie i ten był na tyle bystry, żeje zapamiętał; to niesamowite, że wszystko poszło tak gładko.

Co sądzisz teraz o wczesnych piosenkach The Mothers?

Cóż… w końcu musieliśmy przestać grać Brown Shoes Don’t Make It. To była super piosenka i w 1967 nie było żadnych komentarzy, ale potem stwierdziliśmy, że nie możemy już tego grać bo to piosenka o molestowaniu dzieci (słowa mówią o 13 letniej dziewczynce).

Byłeś główną postacią filmu Uncle Meat (film The Mothers zrobiony w 1968 lecz wydany dopiero w 1987)?

Ja jestem Uncle Meat. Nie był to jakiś szczególny honor. Fajnie było grać w filmie ale jest to prawdopodobnie jeden z najgorszych filmów w historii. Kiedy poznałem Franka robił on filmy na taśmie 8mm i były one naprawdę dobre. Był jednym z najbardziej twórczych ludzi na tej planecie ale nie da robić dobrych filmów nie angażując całej swojej wiedzy i energii, a te przecież poświęcał muzyce.

Co sądziłeś o muzyce Zappy po tym jak odszedłeś z zespołu?

Poszedłem na koncert gdy w zespole grał Terry Bozzio i na widowni widziałem wielu ludzi z piwem i na prochach. Minęły lata i poziom inteligencji spadł. To było przygnębiające. Frank pisał piosenki takie jak Cycki i Piwo czy Nie jedz Żółtego Śniegu, które doprowadzają mnie do mdłości. Nigdy bym czegoś takiego nie zagrał.

Jak postrzegasz muzyczną spuściznę Zappy?

Frank to dziwne zjawisko. Niektórzy uważają go za nowatorskiego kompozytora nowej  muzyki, ale sądzę, że jego prace odstają od poziomu powiedzmy Xenakisa czy Takemitsu. Zauważam jednak, że liczne grupy kameralne wykonują muzykę Franka, i że jego muzyka może być dość złożona. Słyszałem dwóch pianistów grających Ruth is sleeping (z Yellow Shark) mimo że utwór był napisany na jednego.

Kiedy ostatni raz kontaktowałeś się Frankiem, co się wtedy stało?

Byliśmy przyjaciółmi i kiedyś zrobiłem szmacianą lalkę dla Moon (córka Zappy), podobała się jej. Lata później w 1988 rozmawialiśmy przez telefon, Frank był w kiepskim nastroju – właśnie rozwiązał swój zespół. Po jakimś czasie rozmawiałem z wszystkimi członkami rozwiązanej grupy , sytuacja była jak w filmie Rashomon, nijak nie dało dojść o co tak naprawdę chodziło. Aby go pocieszyć zrobiłem szmacianą podobiznę Franka, która dobrze oddawała jego samopoczucie. Frank nie był zachwycony: „Pozbądź się tej lalki.”