home

Zappa w Internecie

biografie Zappy

zespoły, nagrania, dyskografia

teksty   

wywiady

artykuły zagraniczne

artykuły polskie

nowe na stronie

varia   

indeks


Wywiad z muzykiem, którego wpływ na rozwój jazzu i nie tylko trudno przecenić. Wywiad pochodzi z Jazz Rytm i Piosenka, grudzień 1971. Ciekawe informacje o Sun Ra i pewnym jego podobieństwie do Franka Zappy w artykule Bartka Chacińskiego.

____________________________________________________

Sun  Ra -  dyskusyjny  i  aktualny

JAZZ JEST CZYMŚ WIĘCEJ NIŻ TYLKO MUZYKA...

Sun Ra — mistrz, muzyk, filozof, nauczyciel i znawca mitów — stworzył muzykę, którą nazwał „Space music", — muzyką ery kosmicznej*, i to w początkach lat pięćdziesiątych. Od czasu utworzenia w Chicago Arkestry, prowadził i rozwijał muzykę Astro-Infinity (gwiezdnie nieskończoną) przez okresy: Solar, Myth, Science i Astro-Infinity aż do obecnego etapu Intergalaktycznego. The Arkestra stał się jednym z najciekawszych, pełnym inwencji zespołem dzisiejszej muzyki jazzowej, kształtującym te kierunki, z których powstała The New Musie.

Jako kompozytor, aranżer i wykonawca, grający na różnych instrumentach klawiszowych, wywarł Sun Ra bardzo duży wpływ na wielu muzyków. Niektórzy z nich, jak saksofoniści John Gilmore, Pat Patrick, Marshall Allen, Danna Davis, byli przez wiele lat członkami The Sun Ra Arkestra. Zespół ten przyczynił się w znacznej mierze do rozwoju indywidualności tej miary co Julian Priester, Charles Davis, Marion Brown, Pharoah Sanders, James Spaulding, Richard Davis, Richard Evans, Clifford Jarvis oraz wielu innych młodych twórców, których nazwiska wiążą się obecnie z The New Musie.

Muzyka Sun Ra została utrwalona na około 30 longplayach jego własnej wytwórni Saturn, a także na płytach ESP i Delmark. Sun Ra Arkestra odwiedziła Europę po raz pierwszy jesienią 1970 roku; następne tournee rozpoczęło się w październiku tegoż roku. W związku z koncertami w Skandynawii, Tam Fiofori przeprowadził wywiad z Sun Ra, zamieszczony w sztokholmskim „Orkester Journalen".

TAM FIOFORI: Jaki związek maja ostatnie wyprawy na księżyc z uprawianą  przez ciebie  muzyka  kosmiczna?

SUN RA: Muzyka kosmiczna przygotowała ludzi do podróży międzyplanetarnych, teraz, kiedy sprawy te urzeczywistniły się łub są na drodze do urzeczywistnienia, nie ma żadnego powodu bym je przekazywał, gdyż robią to już inni a ja nie lubię robić rzeczy, którymi zajmują się inni. Gram muzykę „intergalaktyczną" co oznacza, że jest ona poza ostatnią granicą Space Music - przestrzennej muzyki - tam, gdzie różne światy stykają się, tworząc zupełnie odmienną rzeczywistość. Patrząc na dzisiejszy świat, na wszystko to co się staje możliwe, coraz bardziej fascynuje mnie myśl o niemożliwym. Takie myśli są nieuniknione na naszej planecie.

T. F.: Jakimi szczególnymi cechami wyróżnia się okres intergalaktyczny, jakie ma związki z jazzem i w jakim stopniu jest związany z twoimi po-przednimi wariantami muzyki kosmicznej?

S. R.: Muzykę intergalaktyczną charakteryzuje wiele cech. Chcąc mieć do czynienia z nieskończonością, muszę się zajmować i „niczym" i „wszystkim", a każde z tych pojęć posiada własne, różne granice, różne spotęgowanie możliwości, różne niekonsekwencje, to znaczy to, co ma wszystko na ziemi -dwa  oblicza.

Muzyka to przeżycie i w pewnym stopniu ograniczanie siebie. Jazz jest prze-życiem bardziej zaawansowanym. Dla mnie najlepszy jazz to ten oparty na spontanicznej improwizacji, to muzyka pisana w trakcie powstawania. Taka definicja jazzu jest rezultatem moich wieloletnich przemyśleń związanych z doświadczeniami, których początki się-gają czasów dzieciństwa. Chodząc do szkoły nie opuściłem żadnego koncertu, obojętnie czy zespół był znany czy też nie. Byłem zafascynowany muzyką. Część grup nigdy się nie wybiła ani nie zyskała poklasku, były one poprzednikami „czarnego piękna". Chciałbym podziękować wszystkim uczciwym muzykom, którzy istnieli i będą istnieć. Urzekająca jest sama myśl o tych ludziach. Ich muzyka to wyraz radości i miłości tak niezwykły, że nie do opisania: pozbawiona zahamowań, uczciwa, zdrowa, odważna. To była i jest prawdziwa awangarda, której nie zauważono. Może dlatego tak się stało, że świat traktuje muzykę jako towar komercyjny. Moje pojęcie muzyki jest inne. Kocham muzykę, więc oceniam zespoły bez względu na popularność, dlatego też mogłem cieszyć się jazzem, którego nikt nie słuchał, nigdy nie grywał, który nigdy nie doznał poparcia na jakie zasługiwał zarówno ze strony białych jak i czarnych. Szczęśliwy jestem, że słyszałem tych muzyków.

Jazz jest czymś więcej niż tylko muzyką. Rozwijał się w znacznie szybszym tempie. Jedną z zasad jazzu jest prostota kreacji. „Naturalny" jazz stanowi niezwykłą formę sztuki niemożliwą do podrobienia. Jest rodzajem  porozumienia z innymi światami i tu możemy zacząć rozmowę o kosmosie.

Wybrałem muzykę intergalaktyczną, lub ona wybrała mnie. Muzyka intergalaktyczna jest muzyką galaktyk. Należy do krainy niemożliwości, ponieważ odnosi się do galaktycznego sposobu podróży i myślenia. W niej odnalazłem siebie i dlatego nazwałem swą orkiestrę Myth--Science Arkestra. Część ludzi aby znaleźć siebie, musi zacząć swe działanie od samego początku i dojść do ostatecznej granicy  - wieczności.

Muzyka intergalaktyczna jest absolutnie wyważona. Dopuszczam pewną dowolność tylko dlatego, że ma się znajdować w niej wszystko na swoim właściwym miejscu. Rozwiązanie niezadowalające, ale ponieważ świat jest nieskończony i takie rozwiązania muszą niekiedy nastąpić. Używając słowa „black" mam chyba coś więcej na myśli niż inni. Mówię wtedy o czarnych ludziach przeszłości, o ludziach czarnej wiedzy, naturalnych przywódcach natury, którzy poprzez prawa swych przodków - są do tego przeznaczeni. Muzyka intergalaktyczna należy do jazzu w tym samym stopniu w jakim ja wraz z częścią ludzi należymy do świata, jest jego częścią i jednocześnie nie jest. Muszę się z tym pogodzić, że są ludzie ducha i ludzie materii. W tym kontekście spowszechniałe słowo „Brat" nabiera nowego znaczenia. Wszystko rozdzielone jest nieskończonością - mówię cały czas o muzyce i jazzie - i twierdzę, że jazz spełnia rolę mostu dokądkolwiek, do nicości tak samo nieznanej jak galaktyki. Nie wkroczyłem na most jazzu by dotrzeć do galaktyk, ale by odejść z miejsca, gdzie istnieje muzyka intergalaktyczna. Pewnej epoce do zbliżenia ludzi konieczny był jazz. Istnieje punkt, w którym do osiągnięcia wewnętrznej harmonii potrzebna jest muzyka elektroniczna lub inna forma ruchu. Twierdzi się, że moja muzyka jest rozszerzeniem jazzu, słuszniej byłoby ją rozpatrywać jako współistniejącą. Każdy rodzaj muzyki jest samoistny. Wybrałem jazz, bo jest on spontaniczną i kreacyjną formą sztuki. Nie umniejszam znaczenia innych form muzyki, ale wydaje mi się, że w dzisiejszym świecie nie spełnią one roli poskromiciela.

Muzyka jest dla mnie synonimem ruchu. Różne rodzaje muzyki powstawały w oparciu o różne tradycje - stąd różnice między nimi. Wczesny jazz był wyrazem radości. Historia muzyki klasycznej i komercyjnej różni się zasadniczo od historii jazzu „naturalnego". Jazzman kieruje się przy wyborze środków wyrazu jedynie intuicją. Częściowo to, o czym myślę i mówię wydaje się nie-prawdopodobne, dlatego też używam w trakcie koncertów różnych rekwizytów, świateł, filmów, żeby można było usłyszeć i zobaczyć co pragnę wyrazić, Chciałbym jeszcze raz zaznaczyć, że muzyka moja jest bardzo wyważona. Starałem się osiągnąć perfekcję, żeby móc rozwijać swą muzykę. Musiałem przy tym odgrodzić się od świata; ten sposób życia niesie jednak niesłychane bogactwa - nie do zastąpienia.

Duchowy rozwój człowieka różnie przebiega i nie każdy rozumie, że muzyka ma nie tylko komercyjne znaczenie.

T. F.: Twierdziłeś zawsze, że muzyka jest językiem uniwersalnym. Czy teraz, kiedy twoja muzyka wywiera wpływ nie tylko na jazz ale także na muzykę klasyczną i beatowa sądzisz, że granice pomiędzy poszczególnymi gatunkami muzyki zostaną zniesione? Czy sądzisz, że w przyszłości istnieć będzie tylko jedna  muzyka?

S. R.: Nie może istnieć jeden rodzaj muzyki, tak jak nie istnieje tylko jeden typ człowieka. Tak długo jak ludzie będą różni, różne będą gatunki muzyki. Każdy człowiek posiada w sobie własną muzykę i stara się ją przekazać otoczeniu.

T. F.: Jednym słowem uważasz, że zawsze istnieć będą różne gatunki muzyki? S. R.: Różnorodność czyni życie ciekawszym. Muzyka jest językiem uniwersalnym. W mojej muzyce intergalaktycznej każdy członek zespołu jest kluczem do czegoś, każdy posiada swą szczególną umiejętność, którą stara się wydobyć. Jest do tego zmuszony, to prawda, ale bez tego przymusu nic by nie powstało. Muzyka intergalaktyczna w swej obecnej postaci jest korelacją, pomostem łączącym przeszłość z przyszłością, abstrakcyjną analizą i syntezą stosunku człowieka do wszechświata,

Opr.   ANNA   CHMIELEWSKA

*  Po   raz  pierwszy   pisaliśmy  o   nim  w   nr  3-1967