home

Zappa w Internecie

biografie Zappy

zespoły, nagrania, dyskografia

teksty   

wywiady

artykuły zagraniczne

artykuły polskie

nowe na stronie

varia   

indeks

Krótki wywiad, chyba pierwszy prawdziwy wywiad FZ. Dotyczy sytuacji w Los Angeles, rozruchów i klubów na Stripie, czyli tego wszystkiego, do czego odnosiły się teksty pierwszych płyt Mothers, jego fragmenty były cytowane w książce Electric Don Quixote. Wywiad pochodzi ze strony AFKA, tam też informacje na temat wydawnictwa. (tł.andrzejrogowski)

_____________________________________________________________________________

Zappa odsłania wielkie kłamstwo

Liza Williams

Los Angeles Free Press, 30 grudnia, 1966

LIZA WILLIAMS: Czy widzisz jakieś polityczne rozwiązanie tego, co dzieje się na Stripie?

FRANK ZAPPA: To co zaproponowałbym, to nowa partia; mamy Republikanów i Demokratów, ja chciałbym zaproponować Partię Zainteresowanych. Plakaty, znaczki, program nieco bardziej logiczny niż obietnice dwóch kurczaków w garnku – to może zaowocować pewnym poparciem ludzi, którzy są zainteresowani. Program, który gwarantuje kompletną ocenę naszej rzeczywistości w świetle Konstytucji, w formie takiej jak ją napisano a nie w tej rozcieńczonej jaką nam się serwuje. OK, i zaangażowanie, które przy wsparciu pewnych osiągnięć nowoczesnej technologii oraz socjologii dokładnie określi jak daleko zaszliśmy w rewolucji seksualnej i pozwoli nam właściwie ocenić dzisiejszą rzeczywistość oraz wskaże nam jak ją przebudować. To jedyna szansa by to zadziałało.

LW: Jak sądzisz, czego trzeba by młodzi ludzie, którzy zbuntowali się przeciwko systemowi stali się politycznymi aktywistami?

ZAPPA: Gdyby istniał jeden wspólny punkt, coś rzeczywistego, z czym ta młodzież mogłaby się identyfikować, na czym mogliby zogniskować swój patriotyzm i naprawdę się w to zaangażować, to powstałaby w Stanach niewyobrażalna siła; wtedy kraj naprawdę by ożył. Teraz nawet gdy spacerujesz sobie po lesie trudno jest powiedzieć 'jaka ta nasza natura piękna, jak mi się tu podoba' kiedy masz tę świadomość, że wszystko inne wokół ciebie to nic innego jak jedno wielkie kłamstwo. Niestety cały system znalazł się w takim punkcie, że trudno w cokolwiek uwierzyć.

To trudna wiedza jeśli potrafisz myśleć samodzielnie. Przy tym pobór do wojska i policja to tylko małe dodatki, niewielka część popsutej całości, i całe to przygnębiające gadanie o tym zabójstwie, czy to CIA go wykończyła a może ktoś inny, gdy pomyślisz sobie, że taki jest kraj za który masz umierać, czego przecież uczono cię w szkole, to jest to obrzydliwe, prawdziwy koszmar.

LW: Czy myślisz, że problem na Sunset Strip już się zakończył, czy może jest to początek czegoś większego?

ZAPPA: Ludzie w L.A. nie zdali sobie jeszcze sprawy z tego, że to tutaj właśnie się stanie, ten wielki przełom, społeczeństwo kontrolowane przez młodzież, to wydarzy się tutaj. (dzieje się to w tej chwili.) Nie jest jakiś młodzieżowy bunt, wygląda to jak rewolucja, nosi wszelkie znamiona ludowej rewolty, ale jego zasięg jest zbyt mały by mogło się udać, poza tym wygląda na to, że oni juz się wyprztykali. Przywództwo? Sądzę, że jacykolwiek przywódcy, którzy by pojawili się w tej masie zostaliby szybko i dyskretnie zastrzeleni gdzieś na tych ulicach.

Problemem nie jest policja, oni tylko wykonują rozkazy. Problemem są biznes i interesy finansowe wpływające na tych wydających rozkazy policji. To proste jak proste są zasady rządzące pieniądzem, aby zwyciężyć należałoby mieć paru długowłosych z kasą, którzy opłaciliby swoją policję. Jeśli tak to się robi w USA, to cóż....

LW: Dlaczego ludzie ze Stripu nie chcą młodzieży? Co się stało z klubem Trip?

ZAPPA: Większość z tych prowadzących kluby nie ma zielonego pojęcia o co w tym chodzi. Mają budynek, nagłośnienie, miejsce dla zespołu, stoliki, trochę whiskey, otwierają a dzieciaki przyjdą potańczyć. Nic nie wiedzą o muzyce, a prawie każdy z nich nie może się oprzeć by oceniać artystów, których wynajmuje, miewają swoje preferencje, swoich ulubionych wykonawców. OK. Trip poszedł w kierunku muzyki lekkiej, łatwej i przyjemnej, całkowicie zmienili zwój styl, zrobili krok w tył. Zignorowali popyt na muzykę dla długowłosych, no to im się dostało. Zaraz po występie Warhola mocno zwolnili.

Byliśmy na festiwalu na Hawajach przez miesiąc tuż przed Warholem. Wróciliśmy i graliśmy z zespołem Warhola przed zamknięciem. Na Hawajach słyszeliśmy plotki, że Trip został sprzedany temu idiocie, do którego należał też Peppermint Lounge na Hawajach, który nadal jest miejscem do potańczenia sobie twista, OK? On powiedział coś takiego, 'Jadę do Hollywood zarobić trochę kasy, wezmę zespół z Peppermint Lounge, znam ich i wiem, że są tani, to Teddy Neeley Five, poznaliśmy ich tu na miejscu.' Kupił więc Trip i zmienił go diametralnie, założył kiczowate, złote zasłony, wyrzucił cały psychodeliczny wystrój i od tamtej pory Trip jest częściej zamknięty niż otwarty.

LW: Jest możliwe by na Stripie utrzymało się 15 młodzieżowych klubów?

ZAPPA: Tak, powiem ci dlaczego. Ile stoisk z hot dogami jest w Disneylandzie? To zupełnie to samo. Ludzie przechodzą od klubu do klubu. Gdyby Strip stał się taką klubową ulicą, to byłby czymś w rodzaju kolejnego Disneylandu i ludzie schodziliby się tam non-stop i wszystkim by się to podobało. Nabrałby klimatu, stałby się miejscem na mapie.

Muzyka zawsze pokazywała jak ludzie myślą i czują, a sposób w jaki ludzie tutaj tańczą o wiele lepiej pokazuje ich emocje niż w innych częściach kraju. Nie ma w nim schematów, które widać w Nowym Yorku, gdzie nadal tańczą tańce, które mają swoje nazwy w NY czy gdzie indziej. Tutaj po prostu tańczą, wychodzą i skaczą, każdy odgrywa swoją własną scenkę. Jak się na nich patrzy, widać mnóstwo energii ale nie mają miejsca by ją uwolnić, tutejsi właściciele posesji, którzy teraz każą im spadać jeszcze pożałują i zatęsknią do starych dobrych dni, ale wtedy będzie już za późno, bo jak już raz pozamykają te miejsca...

Powiem ci coś o światłach... to prawdziwe gówno, mam już tak dość pokazów świetlnych, że krzyczeć mi się chce. Ludzie je robiący nie mają żadnego smaku. Nie znają się na niczym z czym związane są pokazy świateł. Po pierwsze, nie są elektrykami. Po drugie, żadni z nich artyści. Po trzecie, większość z nich nie potrafi nawet zgrać muzyki z tym pokazywanym przez siebie gównem gdy żonglują tymi naczyniami Pyrexa, nie mają pojęcia, co robią. Zobaczyli jak ktoś to robi, że bierze foremki do ciasta, nakłada barwnik do wielkanocnych jajek a potem ściska o tak i proszę, mamy pokaz świateł. Czysty nonsens. Szkoda, że takie coś, doczepione na siłę do muzyki rozbija jej strukturę, bo nie jest w żaden sposób zintegrowane z tym dzieje co się muzycznie, to powinny być jakieś dodatkowe pokazy, jeżeli taki pokaz nie integruje się z muzyką, to powinien być oddzielony od muzyki, od większości występów, od których tylko odwraca uwagę.

LW: Czy sądzisz, że cała ta rzecz wymrze śmiercią naturalną, pokazy świateł i Freakouty?

ZAPPA: Tak, mam taką nadzieję, niech umrze już jutro.