home

Zappa w Internecie

biografie Zappy

zespoły, nagrania, dyskografia

teksty   

wywiady

artykuły zagraniczne

artykuły polskie

nowe na stronie

varia   

indeks


Rocznicowy artykuł opublikowany przez Muzyka Onet

Chris Hall / 10 listopada 2010 Guardian

Rodzinne sekrety

Frank Zappa zmarł na raka prostaty w 1993 roku. Gdyby żył, w grudniu skończyłby 70 lat.

Dzieci Zappów znane są ze swych rzadkich imion. Dweezil został tak nazwany na cześć jednego z palców u nogi Gail. Moon Unit woli dziś, żeby zwracano się do niej po prostu Moon. Ahmet zmienił imię na Rick, ale szybko się z tego wycofał. Diva była – według słów ojca – najgłośniejszym niemowlakiem w szpitalu. – Kiedy miałam osiem lat, chciałam mieć nowe imię: Jessica albo Jennifer. W przeddzień 70. rocznicy urodzin Franka Zappy, wspominają go żona i dzieci. Mówią też o sobie i rodzinnym domu w Los Angeles.

Gail Zappa i jej najmłodsza córka Diva wciąż mieszkają przy Laurel Canyon w Los Angeles, w domu, w którym żył i umarł Frank Zappa. – Ktoś mógłby pomyśleć, że to jest muzeum, ale jest to również mój dom – mówi 65-letnia żona artysty. – Mieszkam tu od ponad 40 lat. Nie widzę powodu, dla którego miałabym odłożyć w kąt te wszystkie przedmioty. Dla mnie one także mają znaczenie. Żyliśmy równolegle, ale wspólnie – dodaje Gail.

Diva potwierdza, że ojciec nie zniknął z ich życia. – Nawet gdyby zabrano z tego domu wszystko, co do niego należało, jego obecność wciąż byłaby wyczuwalna, zwłaszcza na dole, gdzie miał studio. W powietrzu jest jego energia – mówi.

Frank Zappa zmarł na raka prostaty w 1993 roku. Gdyby żył, w grudniu skończyłby 70 lat. Nagrał ponad 60 płyt solowych i z zespołem Mothers of Invention. Był jednym z najinteligentniejszych, najbardziej nowatorskich i obrazoburczych muzyków XX wieku, a przy tym także zagorzałym obrońcą wolności słowa.

Śmierć gwiazdora muzyki zwykle staje się początkiem ostrych, niekończących się konfliktów i procesów o majątek zmarłego. W rodzinie Johna Lennona więcej było złej krwi niż w niejednym horrorze klasy B. Niedawno stał się cud – Julian Lennon ogłosił, że wreszcie pogodził się z Yoko Ono, bo nie chce krzywdzić swego przyrodniego brata Seana.

Starszy syn Lennona musiał jednak nauczyć się oddzielać muzykę ojca od niego samego. – Dziś bardziej niż kiedykolwiek wcześniej z szacunkiem patrzę na tego mężczyznę i jego dzieło. Jednak niekoniecznie dotyczy to jego jako ojca – stwierdził niedawno Julian.

U Zappów nigdy nie było tego rodzaju rozróżnień ani podziałów. Gail zarządza majątkiem rodzinnym poprzez Zappa Family Trust. Od czasu śmierci artysty zajmuje się wydawaniem płyt i ochroną spuścizny Franka.

Według niej muzycy, którzy samowolnie wykorzystują utwory jej męża w ramach najróżniejszych projektów "ku czci", dopuszczają się kradzieży tożsamości. – Po prostu bronię prawa publiczności do słuchania muzyki Franka w sposób zgodny z jego intencjami – tłumaczy wdowa.

Frank i Gail zawsze cenili i pielęgnowali indywidualność swoich dzieci. – Pod tym względem Frank i ja bardzo różniliśmy się od naszych rodziców. Nie chcieliśmy być tacy jak oni. Najważniejsze to być sobą i mieć nadzieję, że twoje dzieci też się tego nauczą – stwierdza Gail.

Dzieci Zappów znane są ze swych rzadkich imion. Dweezil został tak nazwany na cześć jednego z palców u nogi Gail. Moon Unit woli dziś, żeby zwracano się do niej po prostu Moon. Ahmet zmienił imię na Rick, ale szybko się z tego wycofał. Diva była – według słów ojca – najgłośniejszym niemowlakiem w szpitalu. – Kiedy miałam osiem lat, chciałam mieć nowe imię: Jessica albo Jennifer. Jednak trwało to około tygodnia – mówi Diva.

41-letni Dweezil też mieszka w Los Angeles. Ma dwie córki: czteroletnią Zolę i młodszą o dwa lata Ceylon. 43-letnia Moon, najstarsza z rodzeństwa, ma pięcioletnią córeczkę Mathildę, która obchodzi urodziny tego samego dnia co dziadek. Ahmet niedługo zostanie ojcem.

Pytam Dweezila, jak się czuje, stojąc na scenie, gdy za jego plecami wyświetlany jest film z grającym równocześnie ojcem ("z grobu na scenę" – tak, z typowo zappowskim, zuchwałym poczuciem humoru nazywa to przedsięwzięcie Dweezil). – Granie tej muzyki jest sposobem na utrzymanie więzi z tatą, choć z drugiej strony kiedy on jest na ekranie, to jest tak, jakby na krótką, przelotną chwilę wrócił w najlepszej formie. To się wiąże z dużymi emocjami, zarówno u mnie, jak też wśród publiczności – wyznaje muzyk.

Dla Dweezila i jego młodszego brata, 36-letniego Ahmeta, zajmowanie się muzyką było sposobem na nawiązanie kontaktu z ojcem, choć Dweezil twierdzi, że jego zespół Zappa Plays Zappa jest jak trening przed olimpiadą. Cała rodzina bardzo poważnie traktuje dziedzictwo Franka Zappy.

– Mój ojciec i ja jesteśmy bardzo silnie związani z muzyką. Istnieje pewien poziom dbałości o szczegóły, na którym operujemy i którego żaden zespół coverowy nigdy nie osiągnie. Słucham oryginalnych nagrań, biorę poszczególne ślady i wiernie je przenoszę. Jest to zatem taki stopień zaangażowania i szacunku dla muzyki, który wykracza poza możliwości kapel grających przeróbki – przekonuje Dweezil.

31-letnia Diva zajmuje się ubraniami i fotografią. Projektuje i wytwarza – jak sama zachwala – jedyne w swoim rodzaju odzieżowe dzieła sztuki. Teraz przygotowuje się do wystawy swoich prac w Londynie. Wciąż mieszka z matką, choć planuje przeprowadzkę do własnego domu.

Przyznaje, że była córeczką tatusia. – Oglądaliśmy razem Simpsonów, to były nasze randki. Czasem musiałam przynosić mu papierosy i kawę. Kiedy miałam jakieś pięć lat, nauczyłam się robić espresso. Nieraz w środku nocy prosił o chilli, więc mu je robiłam – wspomina najmłodsza córka artysty.

Czy przechodziła etap buntu? – Jeśli chodzi o sprzeciwianie się rodzinie, to nie było sensu. Wyszłabym na idiotkę – stwierdza Diva. Z radością korzystała z tego, że w jej domu obowiązuje niewiele zasad. – Mogliśmy mówić, co chcemy. Nie było "brzydkich słów", chyba że używaliśmy ich celowo, by kogoś zranić. Mogliśmy chodzić spać, kiedy nam się podobało. Ja godzinami bawiłam się w deszczu w samej bieliźnie, ale to nie miało znaczenia. Było fajnie – mówi Diva.

Czy dziś dzieci Zappy zachowują się podobnie jak ich rodzice? – Moon uwielbia zasady, według których organizuje swój dzień. Ma plan. W tym sensie jest buntowniczką. Wszystko jest ściśle zorganizowane, co mnie bardzo bawi – mówi Diva.

Nie znaczy to jednak, że uznaje swoje dzieciństwo za idealne. – Nikt nas nigdy nie zmusił do tego, byśmy wyszli z domu i poznali prawdziwy świat. Do dziś niewiele o nim wiem i wciąż się go uczę: "Konto bankowe? Że co?". Tak nie wygląda zwyczajne wychowywanie potomstwa, ale mimo wszystko w naszym przypadku zdało egzamin – ocenia Diva.

Dweezil cieszy się, że jego dzieci mają świadomość, kim był Frank Zappa. – Z pewnością świetnie by się odnalazł w roli dziadka. Moje dzieci wiele tracą przez to, że nie mają możliwości, by go poznać. Robię wszystko, żeby dowiedziały się o nim jak najwięcej. Myślę, że kiedy podrosną, naprawdę zaczną go doceniać – mówi Dweezil.