home

Zappa w Internecie

biografie Zappy

zespoły, nagrania, dyskografia

teksty   

wywiady

artykuły zagraniczne

artykuły polskie

nowe na stronie

varia   

indeks

Tekst Wojciuecha Soporka z Jazz Rytm i Piosenka z marca 1972 (Skany - AFKA)

Kilka słów o nowych drogach protest-songów

Pieśni bumu i wolności nie są wytworem dnia dzisiejszego, mają długą historię. Współczesne protest-songi są tworzone i wykonywane głównie przez młodych, spontanicznie reagujących na otaczającą ich rzeczywistość. Groźba zagłady nuklearnej zawisła nad świadomością ludzkości. Reakcja młodego pokolenia wyraża się najdobitniej w muzyce, której nerwowość odzwierciedla protest przeciwko wszelkim konfliktom międzyludzkim. Utwory o wymowie społecznej, czy po prostu ballady o poetyckich tekstach, stały się orężem przeciw wypaczeniom współczesnej cywilizacji. Ojcem współczesnego protest-songu jest — jak wiemy — Robert Zimmerman-Bob Dylan, a ballada „Blowin' in the wind" (1963) zapoczątkowała falę tzw. youth movement, czyli ruchu młodych. Potem przyszły jego nagrania traktujące o urokach zacisza domowego — banalne i egzaltowane. Przypuszczano, że Dylan zerwał z dotychczasowymi ideami, zarzucano mu jawną zdradę. Czy pod wpływem tych głosów, czy też z wewnętrznej potrzeby. Bob nagrał w ciągu 1971 r. kilka utworów, swą tematyką powracających do otaczającej go rzeczywistości, przekazując swe poetyckie teksty w gorączkowym rytmie i przy akompaniamencie gitar. Dylan nie należy jednak do żadnej organizacji, zazdrośnie strzeże swojej niezależności: „...Nie znoszę aby inni ludzie uchwalali dla mnie reguły postępowania — mówi — najważniejsza jest możność kroczenia własną drogą." I może dzięki temu właśnie ma wciąż miliony wielbicieli i entuzjastów swego talentu.

Innowacje Dylana spowodowały falę eksperymentów muzycznych. Tworzy się nowe brzmienia, łączy różnorodne style i instrumenty. Wyrażeniu niepokoju, zadumy nad światem, poczęły służyć i jazz i muzyka folk, country and western i rock swobodnie łączone z dźwiękami indyjskiej ragi, muzyką renesansową, barokową i elektronową. Charakterystyczne dźwięki gitar, skrzypiec, klawesynu, cymbałów i lutni harmonizują ze specyficzną barwą organów elektronowych, gitar wzbogaconych fuzzboxem i wah-wah, oraz przerywanych zawodzeniem, okrzykami, a nawet frazami zaczerpniętymi z Chopina, Bacha, Strawińskiego czy Cage'a. Równomierny, mocny beat właściwy wczesnemu rock'n'rollowi, ustąpił miejsca drapieżnym i zaskakującym rytmom. Frank Zappa nie uważa za coś niezwykłego fakt, że dyryguje wykonaniem songu, który ma być śpiewany w takcie 4/4 przez kilkanaście pierwszych taktów, 17/8 przez trzy następne i na koniec w 22/8, a wszystko razem tak szybko i z takim napięciem, że w ogóle nie sposób rozróżnić tekstów.

Współczesny rozwój protest-songu poszedł więc niejako dwiema drogami: jedną z nich reprezentuje Dylan, Joan Baez, Peter, Paul and Mary czy Buffy Sainte-Marie — czyli poetycka ekspresja połączona z dźwiękami gitar akustycznych, a drugą — The Doors, Jefferson Airplane, Electric Flag. Pink Floyd czy Matki Wynalazku — a więc hałas, kakofonie dźwięków. Podczas gdy dźwięk staje się coraz głośniejszy i bardziej natarczywy, treści przekazywane są często w formie symbolu. Nie znaczy to jednak, że tracą swą aktualność. Istnieje niesłabnąca potrzeba słuchania przez młodych właśnie takiej muzyki, a potwierdzeniem tego są listy przebojów z utworami "Bangla Desh" George Harisona, "I don"t want to be in the army" Mungo Jerry, czy .. "I had a dream" P. J. Proby'ego.

Najlepsi autorzy tekstów zachęcają młodzież do formułowania własnych sądów odnośnie kanonów i zakazów społecznych, mówią o swobodach obywatelskich, narkotykach, o wojnie w Wietnamie czy Kambodży, o swobodzie seksualnej, o hipokryzji dorosłych, o miłości i braterskich uczuciach wobec  wszystkich  ludzi.

Dzisiejsze protest-utwory odbiegają formą od starych pieśni „We shall overcome", czy „Oh freedom", jednakże treści pozostają niezmienne — bunt przeciwko złu, dążenie do wolności, chęć osiągnięcia biblijnego  dobra.

Wojciech   Soporek