home

Zappa w Internecie

biografie Zappy

zespoły, nagrania, dyskografia

teksty   

wywiady

artykuły zagraniczne

artykuły polskie

nowe na stronie

varia   

indeks

 

Recenzja płyty 'Guitar', której autorem jest Maurycy J. Kin, ukazała się w lutowo-marcowym numerze pisma Obszary Dźwięku w roku 1993

 

 

Frank Zappa: "Guitar" (1988)

Są płyty, na których wydanie czeka cały świat, gdyż stanowią one zbiór hitów jednego wykonawcy, który akurat jest na topie. Są też płyty prezentujące określonego wykonawcę z tej czy innej (zawsze najlepszej) strony i są one adresowane do szerokiego grona odbiorców, a zwłaszcza do fanów owego artysty lub gatunku muzyki. Ale są też i płyty przeznaczone dla zagorzałych fanów danego muzyka (piosenkarza) i do tej ostatniej grupy należy dwupłytowy, kompaktowy album Franka Zappy „ Guitar”, wydany w 1988 roku.

„Album ten nie jest polecany dzieciom i republikanom” (cytat z okładki) i  zawiera .. gitarowe solówki nagrane w czasie koncertów w USA i Europie Zachodnie w latach 1979-1984. Na płytach tych nie ma przerw. Muzyka płynie z głośników przez ponad 130 minut (68 + 63) i niby wszystko jest OK, ale... Jak długo można słuchać samych solówek (bez kontekstu) powyjmowanych z różnych utworów, nawet gdy gra muzyk o takiej marce?

Według różnych opinii album jest do strawienia w czterech odcinkach (z przerwą co najmniej dwutygodniową między nimi). Czym więc kierował się Zappa wydając tę anty komercyjną pozycję? Podejrzewam, że był to jeden z wielu „wyskoków” tego niekonwencjonalnego muzyka.  Długość płyty i jej monotonna formuła to moim zdaniem wady,  natomiast album ma zalet kilka. Przede wszystkim muzyk wie jak grać z wyobraźnią i energią, jak operować gitarowym wibratem i jak dobierać brzmienie instrumentu. Poszczególne „ utwory” to typowe dla Franka „wariacje na temat”, oparte na jednej funkcji, która służy jako background tworzony przez sekcję, podczas gdy lider gra rzeczy dziwne i niekoniecznie zbieżne stylistycznie (That’s No t Really Reggae” czy „ That's Not Really Shuffle”). Po­jawiają się: zbitki dwóch tematów (It Ain’t Necessarily The Saint James Infirmary” Gershwina i Primrose’a oraz „In-A-Gadda-Strawinsky” czyli Iron Butterfly plus Ognisty ptak” z ciekawą polimetrią gitar rytmicznych), karkołomne pasaże („ GOA”), zawrotna prędkość kostkowania („ Sunrise Redeemer” i „For Duane”) oraz szybkozmienne skale („ Move Ii Or Park Ii” lub „Bul Who Was Fuicanelli”). Charakterystyczne dla tych krążków są zapożyczenia. Zappa albo cytuje samego siebie (np. „Hotel Atlante Incydentals" cytat z „Big Swifly”), albo klasyków i patrz wyżej), albo innego geniusza gitary Hendrixa. Na Guitar” wiele momentów przywodzi na myśl to finał „Machine Gun’ z „Band of Gypsys” (wibrator), to znowu frazowanie z „Axis Bold As Love”, czy wreszcie efekty brzmieniowe z „Electric Ladyland”. Album zawiera też kilka utworów wcześniej publikowanych (np. „ Watermelon In Easter Hay” czy „ Outside Nów” z „Joe’s Garage ) a także utworów, które są jakby kontynuacją płyty „Shut Up ‘N Play Yer Guitar” (1981) („That Oi’G Minor Thing Again” czy „ Systems Of Edges”), nie mniej uważam jednak, że pierwowzory tychże są dużo lepsze i ciekawsze (odnosi się to też do całego albumu „ Guitar”, będącego w zasadzie „przedłużeniem” „Shut Up ‘N Play Yer Guitar”).

„ Guitar” jest albumem nieco poniżej przeciętnej (jeśli chodzi o pozostałe płyty Franka), a wszystkiemu winna jest, jak już wspomniałem, jej formuła. Gdyby np. ,, Do Not Pass Go”, który był częścią utwo­ru „Drowning Witch” nie stanowił tylko wyrwanego z kontekstu fragmentu, a został zaprezentowany w całości razem -z tematem (podobnie jak i większość utworów albumu), -mielibyśmy jedną z lepszych płyt koncertowych lat 80-tych, a na pewno album bardziej oryginalny. A tak pozostaje nam cieszyć uszy tylko diabelską wirtuozerią tego ekscentrycznego i genialnego muzyka i czekać na jego nowe płyty.

Maurycy J. Kin

Od redakcji:

Mamy nadzieję, że obie recenzje płyt Franka Zappy (pierwsza zamieszczona została w numerze zerowym z grudnia 1992 roku) przybliżą nieco Państwu sylwetkę tego muzyka, o którym w naszym, kraju nie pisze się zbyt wiele w porównaniu do sezonowych gwiazd i gwiazdeczek show-businessu .tak krajowego, jak i zagranicznego. A przecież nie można nie pisać o człowieku, który działa blisko 30 lat na scenie rockowej (i nie tylko), wydał ponad 50 płyt i z którym współpraca liczy się w świecie muzycznym tak, jak Oscar wśród filmowców.(..)