home

Zappa w Internecie

biografie Zappy

zespoły, nagrania, dyskografia

teksty   

wywiady

artykuły zagraniczne

artykuły polskie

nowe na stronie

varia   

indeks


wywiad pierwsza klasa, COQ był amerykańskim magazynem wzorowanym na Playboyu, którego tylko kilka numerów ukazało się w 1974. (tł. andrzej rogowski)

Patrick William Salvo

Luty 1974, COQ

  Po krótkim spotkaniu ze śmiercią po tym jak został zepchnięty ze sceny w Londynie w czasie zgiełkliwego bisu The Mothers Of Invention, Matka Matek Frank Zappa, wykonawca klasycznego rocka i nieczystego bluesa przefiltrowanych przez zabrudzone kryształowe okulary, ponownie jest w akcji. Dwa albo trzy albumy są w przygotowaniu, kilka nowych filmów czeka na realizację, a nowy zespół Zappy jest właśnie na tournee.

Fancis Vincent Zappa, Junior, urodził się w sycylijsko greckiej rodzinie 33 lata temu. Od początku był odszczepieńcem, dziwacznym geniuszem zainteresowanym chemicznymi doświadczeniami, którego dadaistyczne skłonności tylko wzmocniły się z upływem czasu. Jego awangardowa wrażliwość pozwala włączać mu takie kulturowe zjawiska jak muzyka Varese, Strawińskiego, czy Coasters do takich projektów jego wyobraźni jak Fillmore East, Suzy Creamcheese, czy też pamiętne 200 moteli. Jego wizje sprawiają, że grupy muzyczne czują się zagubione, muzykolodzy upokorzeni, a oniemiałe widownie na koncertach zastygają zasłuchane. Po wydaniu 16 albumów, wyreżyserowaniu jednego filmu oraz przepuszczeniu kilku milionów dolarów na swoje projekty, Zappa w końcu przyznaje, że nie robi tego co robi "tylko dla pieniędzy", czy też dla muzyki i sławy, czy nawet dla "dobrego seksu." Podobnie jak swoi fani, Zappa mówi, że jest "ciekawy."

COQ zaczął ten wywiad, przeprowadzony w Los Angeles, od pytania o wypadek, który niemal na zawsze uciszył jeden z najbardziej niedbałych, naładowanych energią i twórczych głosów w historii muzyki rozrywkowej.

COQ: Ktoś ściągnął cię niedawno ze sceny w Anglii ponieważ jego dziewczyna napaliła się na ciebie. Czy o mało przez to nie zginąłeś?

Zappa: Nie wiem o co chodziło. Nigdy nie widziałem tego faceta. Nigdy nie widziałem tamtej dziewczyny. Nic nie wiem o żadnej sprawie. Wiem tyle, że znalazłem się w dole dla orkiestry. Miałem złamaną nogę. Połamane żebra. Miałem dziurę z tyły głowy a mój kark prawie pękł. Miałem wgniecioną brodę. Myśleli, że nie żyję gdy zobaczyli mnie tam w dole, bo moja głowa była prawie zupełnie obrócona na stronę ramienia,

COQ: Teraz wyglądasz już świetnie. Jak to na ciebie podziałało? Czy przemknęła ci przez głowę myśl, że wybrzmiewa właśnie twoja ostatnia nuta?

Zappa: Nie, po prostu obudziłem się i nie miałem zielonego pojęcia gdzie jestem. Nie wiedziałem nawet, że jestem w trasie.

COQ: Czy możesz opisać swój najnowszy album?

Zappa: Nowa płyta nazywa się Overnight Sensation i zawiera sporo interesującego materiału. Cały album jest wokalny w przeciwieństwie do kilku poprzednich, i ja śpiewam większość. Jest to ciekawe.

COQ: Czy muzyka Zappy wciąż jest dziwaczna?

Zappa: Czy można cofnąć się do przeszłości? Jednym z tytułów jest Zombie Woof, piosenka o facecie, który budzi się i stwierdza, że znajduje się w miejscu innym niż myślał że jest. Ląduje w sypialni, porywa naga dziewicę i robi to z nią na dachu. Następnie jest Camarillo Brillo, o dziewczynie z fantazyjnie postrzępioną fryzurą popularną wśród dziewcząt zajmujących się magią w wolnym czasie. Jest piosenka Fifty Fifty, z całkowicie absurdalnymi solówkami, z których jedno jest zwariowanym solo na organach rurowych. Na pewno jest tam sporo dobrych rzeczy. Myślę, że będzie to najpopularniejszy album od czasu We're Only Here In It For Money bo jest tam dużo zabawnych tekstów. Wykonanie muzyczne jest dobre, a okładka niewiarygodna. Jest to martwa natura namalowana przez faceta nazywającego się Dave McMacken. Przedstawia surrealistyczną scenę z pokoju w motelu i są tam te wszystkie dziwne pamiątki z różnych naszych tournee.

COQ: Twój film 200 Moteli ukazywał twój punkt widzenia na te tournee. W jaki sposób zaczął się ten projekt?

Zappa: Od lat pisuję muzykę w pokojach hotelowych. Zawsze szukałem jakiegoś sposobu na to by wreszcie ją zagrano. Było to coś w rodzaju mojego muzycznego pamiętnika. Wymyśliłem więc scenariusz opisujący w skrótowej formie działania grupy na trasie w jakimś ograniczonym okresie czasu i jako partyturę użyłem muzykę, którą pisywałem w motelach.

COQ: Czy sądzisz, że ta muzyka i film dobrze oddają to co rzeczywiście miałeś w głowie?

Zappa: Film był nakręcony w siedem dni. A dokładnie w 56 godzin, siedem ośmiogodzinnych dni zdjęciowych. Używaliśmy czterech kamer wideo i taśm i w końcu przerzuciliśmy się na 35 milimetrowy film. Kiedy minęła 56 godzina nakręciliśmy tylko jedną trzecią scenariusza. Potem musiałem przerabiać cały materiał bo nie kręciliśmy w kolejności zgodnej ze scenariuszem. Byłem zmuszony ułożyć to czym dysponowałem w całkiem inną historię, tak aby dawało to wrażenie całości. Całkowity koszt filmu to 679 tysięcy dolarów. Gdybym miał dwa razy tyle, mógłbym zrealizować cały scenariusz i całość wypadła by o wiele lepiej.

COQ: Film przyniósł straty.

Zappa: Nie, nie przyniósł.

COQ: Wielu ludzi wychodziło z kin drapiąc się po głowach.

Zappa: Cóż, w taki sam sposób wychodzą z koncertów, ale przynajmniej daję im szansę aby przyszli i zobaczyli coś co skłania do podrapania się po głowie zamiast pozwalać im siedzieć przed telewizorem by drapali się po jajach wiedząc dokładnie co kto powie i co się wydarzy.

COQ: Twoje dokonania filmowe nie są zaskoczeniem, pracowałeś już wcześniej nad jednym czy dwoma projektami, które zostały zarzucone. I przede wszystkim, muzyka Zappy zawsze była bardzo teatralna w swym charakterze. W gruncie rzeczy to ty właśnie napisałeś jedną z pierwszych oper rockowych I Was A Teenage Malt Shop. Do jakiego stopnia było to dzieło autobiograficzne?

Zappa: Malt Shop? Och, to była fantastyka. Było to o facecie, który miał córkę o imieniu Nelda, cheerliderkę. Staruszek miał studio nagrań, które jeszcze nigdy nie nagrało żadnego przeboju, jest też zły właściciel ziemski chcący wyrzucić go z posiadłości. I jest grupa młodych ludzi przewodzona przez szkolnego herosa Med.'a the Mungler'a, który okazuje się być nastoletnim Samotnym Jeźdźcem.

COQ: Byłeś aresztowany za kręcenie pornografii?

Zappa: Och, tak, zostałem wrobiony przez tajną grupę za pomocą małej intrygi, kiedy to wysłali do mojego studia gościa podającego się za sprzedawcę używanych samochodów, który chciał, by mu zrobić materiał nadający się do pokazania na przyjęciu dla innych sprzedawców używanych samochodów, które miało jakoby odbyć się w nadchodzącą środę. Przyszli właśnie do mnie, ponieważ moje studio stało się dość popularne w rejonie Cucamonga i byłem właśnie w trakcie zbierania pieniędzy na produkcję filmu science-fiction pod tytułem Kapitan Beefhart kontra Chrząkający Ludzie. Były nawet dwie strony poświęcone studiu w niedzielnych wydaniach gazet. Samo studio nie miało okien i znajdowało się na wprost kościoła adwentystów i tylko o jedną kamienicę od szkoły podstawowej, to wszystko w mieście siedmiotysięcznym. Byłem tam jedynym facetem, który nosił długie włosy. Wszystko to sprawiało, że ludzie się dziwili i byli ciekawi czym się zajmuję. Tamci przyszli aby przeprowadzić dochodzenie i wykonali coś co nazywa się "nielegalną zasadzką." Facet zażyczył sobie by zrobić mu materiał pornograficzny. Wyszczególnił czego chciał, ale ja nie zrobiłem mu tego filmu, to co zrobiłem to była taśma z nagraniem dźwiękowym i nie miałem pojęcia, że zrobienie czegoś takiego może być nielegalne. Zdawało mi się, że wykonuję usługę dla grupy sprzedawców używanych samochodów chcących się rozerwać. Zrobiłem więc tą taśmę za 100 dolarów. Brzmiało to dla mnie jak dobry interes, bo trzeba było coś jeść. Wrócił następnego dnia i zaoferował mi 50 dolców. Powiedziałem, "zaraz, coś tu jest nie tak." A on wyjął odznakę i zaraz wpadli ci goście z aparatami fotograficznymi i całą resztą. Nie miałem żadnej forsy by stawać w sądzie, więc wystąpiłem o nolo contendere, co oznacza: "Rezygnuję, nie mam pieniędzy, nie stać mnie na adwokata, ale nie przyznaję się do winy." Był tam taki 27 letni prokurator okręgowy, który po prostu mnie nie lubił i dążył do tego bym dostał sześć miesięcy więzienia. Sędzia powiedział, "Nie, damy mu dziesięć dni więzienia i sześć w zawieszeniu na trzy lata. Poszedłem więc do San Bernardino na dziesięć dni, blok C.

COQ: I żadnych więcej filmów nie nakręcono?

Zappa: Żadnych filmów, a tak w ogóle, to taśma, którą zrobiłem nie była wcale gorsza niż czwarta strona albumu Freak Out. I to cała śmieszność. To był rok 64 a album Freak Out był z roku 65.

COQ: W listopadzie 1966 przeprowadziłeś się do Nowego Jorku i zamieszkałeś w Garrick Theater. The New York Fugs rezydowali tuż obok w Players Theater. Musiała to być dość mocno owłosiona okolica.

Zappa: Było całkiem zabawnie w tamtych latach. Nasz show trwał dłużej niż ich. Trwaliśmy tam. Mam sporo filmów o tym co się tam wtedy wyczyniało.

COQ: Był to milowy krok w twojej karierze.

Zappa: Był to milowy krok w historii muzyki. Żadna inna grupa nie zrobiła czegoś podobnego - przez tak długi okres czasu dawać codzienne koncerty, olbrzymia ilość pracy wykonywanej każdego dnia i za każdym razem dopasowywanie występu do charakteru widowni.

COQ: Udzielałeś ślubów na scenie, poszczypywałeś dziewice i plułeś na widownię. Co tam się działo?

Zappa: To co podobało się widowni. Był tam taki jeden co przychodził 20 albo 30 razy. Najlepiej się bawił gdy wyrwał mi mikrofon, wrzeszczał w niego co sił w płucach, turlał się po scenie krzycząc był opluwany przez mnie Coca-Colą. Za każdym razem gdy dostrzegłem go na widowni wołałem go. On przybiegał i krzyczał a ja opluwałem go Coca-Colą. Uwielbiał to. Jest to wszak ekspresja artystyczna, nieprawdaż?

COQ: A jak to było z okrucieństwami komandosów?

Zappa: Jakiś komandos został ugodzony nożem w Greenwich Village i rozeszła się pogłoska, że wszyscy komandosi zamierzają pojawić się w dzielnicy i zmiażdżyć każdego hipisa jaki się nawinie. Pewnego dnia podczas próby trzech komandosów w mundurach weszło na salę i usiadło. Powiedziałem 'cześć' i że jak chcą to mogą zostać i popatrzeć na próbę, więc zostali. Jak skończyliśmy zszedłem do nich pogadać. Chłopaki z zespołu bali się że tamci przyszli się z nami rozprawić. Oni natomiast okazali się być naprawdę miłymi facetami, i poprosili o autografy. Spytałem czy chcieliby przyjść wieczorem na koncert. 'Jasne' powiedzieli. Spytałem czy potrafią śpiewać. Powiedzieli, że tak, Dom Wschodzącego Słońca i Każdy Musi Się Zalać były dwoma piosenkami, które znali. Powiedziałem im więc aby poszli do baru T Angel po drugiej stronie ulicy upić się i wrócili potem na koncert by z nami zaśpiewać. Wrócili i weszli na scenę w pełnym umundurowaniu i zaczęli śpiewać Każdy Musi Się Upić oraz Dom Wschodzącego Słońca i wszystkim bardzo się to podobało. Spytałem więc czy byliby zainteresowani pokazaniem nam na scenie niektórych technik walki. Pomyśleli, że byłoby to zabawne. Wysłałem kogoś do mojego mieszkania za rogiem po dużą na metr pięćdziesiąt lalkę. Gdy komandosi weszli na scenę na drugą część występu podałem im tę lalkę mówiąc by udawali, że jest żółtek i zrobili z tym cokolwiek się robi z ludźmi w Wietnamie. Rozwalili ją na kawałki, całkowicie ją zniszczyli, przy akompaniamencie muzyki. Jak już z nią skończyli podniosłem lalkę i powiedziałem coś jak, "Zadedykujmy to Komandosom Stanów Zjednoczonych." Trzymałem rozczłonkowaną lalkę. Graliśmy dziwaczną, cichą muzykę. Ludzie na widowni płakali. Była to dość ciężka chwila. Gdy skończyliśmy były brawa i wyprowadziłem żołnierzy na środek sceny by ukłonili się publiczności. Pierwszy podszedł do mikrofonu i powiedział, "Zjedz jabłko, pierdol ogryzek," i drugi powiedział, "Zjedz jabłko, pierdol ogryzek," a trzeci dodał, "Zjedz jabłko, pierdol ogryzek, niektórzy z nas kochają swoje matki." Później widziałem jednego z nich gdy graliśmy w Filadelfii. Był wtedy już bez munduru.

COQ: Masz niewiarygodną wprost reputację z powodu zachowywania się w stosunku do swojej widowni w sposób w jaki inni artyści nigdy by sobie nie pozwolili. Bezpardonowo krytykujesz, poniżasz bez owijania w bawełnę. Czy nie jest to gryzienie ręki, która cię karmi?

Zappa: Nie. Jeśli jestem w trakcie koncertu i ktoś zachowuje się mocno niestosownie i robi coś co przeszkadza w wykonaniu programu, to ja nie zamierzam siedzieć w miejscu i uśmiechać się do niego. Zamierzam się nim zająć, tak aby ci którzy przyszli na koncert mieli poczucie, że dobrze wydali swoje pieniądze. Ten problem pojawia się dość często na Wschodnim Wybrzeżu.

COQ: Użyłeś słowa "niestosowny." Wielu ludzi uważa, że ty właśnie podpadasz pod tą kategorię.

Zappa: Wielu ludzi mogłoby powiedzieć to samo o Lawrence Welk'u, albo o jakiejkolwiek innej muzyce, która im się nie podoba. Nam się ona jednak podoba, a ludzie mogą mieć swoje negatywne opinie i mogą używać jakich chcą  przymiotników do jej opisu.

COQ: Gracie Slick z Jefferson Airplane nazwała cię kiedyś najbardziej inteligentnym dupkiem jakiego w życiu spotkała. Jak myślisz co miała na myśli?

Zappa: Nie wiem. Czy założyłbyś, że słowo "dupek" ma negatywne konotacje? Może ona lubi dupków. Hitler był dupkiem. Tylko, że on akurat miał dobre biuro do kontaktów z mediami. No i dobrego krawca.

COQ: Wielu krytyków przyznaje, że jesteś całkiem dobrym muzykiem, ale jest kilku smutasów, którzy oskarżają cię o to, że kradniesz muzykę innych kompozytorów. Twierdzą, że jesteś dobrym aranżerem, ale nie wielkim kompozytorem. Czy chciałbyś się jakoś do tego ustosunkować?

Zappa: Nie mam tym ludziom nic do powiedzenia. Oni są głusi.

COQ: Jednym z najbardziej fascynujących, i najmniej znanych, dokumentów z życia groupie była nagrana przez GTO płyta Permanent Damage. Kim one były i jak doszło do tego, że nagrałeś tą płytę?

Zappa: GTO była to grupa dziewczyn, która kiedyś spędzała dużo czasu w moim domu. Miały ciekawy sposób życia. Pisały wiersze, robiły skecze i prowadziły takie trochę fantazyjne życie. Pomyślałem, że byłoby ciekawe podzielić się ich doświadczeniami z ludźmi, którzy nigdy nie mieli z czymś podobnym kontaktu. Zachęciłem je więc by napisały muzykę do swoich piosenek, albo by znalazły kogoś kto dostosowałby ich wiersze do muzyki a ja bym to wszystko nagrał. Była to taka próbka z ich życia.

COQ: Inna niesławną kobietą z twojego świata była Suzy Creamcheese. Jaka jest jej historia?

Zappa: Suzy Creamcheese była to dziewczyna nazywająca się Jeanme Vassoir. To jej głos jest na płycie Freak Out. Mit Suzy Creamcheese, ten list na płycie został napisany przeze mnie. Nigdy nie było żadnej prawdziwej Suzy Creamcheese. Był to po prostu twór mojej wyobraźni aż do momentu gdy ludzie zaczęli się bardzo mocno z nim identyfikować. Rozrosło się to do dziwacznych proporcji w Europie, tak że w 1967 kiedy byliśmy na naszym pierwszym tournee w Europie ludzie pytali czy Suzy Creamcheese jest z nami. Zaangażowałem więc inną dziewczynę, Pamelę Zarubica, aby była Suzy Creamcheese na potrzeby tego Europejskiego tournee. I potem pozostała w tej roli także po roku 67. O tej pierwszej nic teraz nie wiem, chyba gdzieś wyjechała.

COQ: Jakie było pochodzenie imienia Suzy Creamcheese? Czy jest tu jakaś seksualna konotacja?

Zappa: Myślę, że wzięło się ze snu.

COQ: Mokrego?

Zappa: Nie, nie był nawet ciekawy.

COQ: W 1969 wydałeś ten słynny nekrolog Mothers of Invention. Czy powodem końca grupy były kłopoty finansowe, czy też brak zrozumienia dla waszej muzyki wśród publiczności?

Zappa: O, było tam też wiele innych rzeczy. Nie uważałem jednak by mogły one zainteresować ludzi czytających ten nekrolog. Tak więc przez dziewięć miesięcy nie było Mothers.

COQ: Powiedziałeś wtedy, że miałeś dość. Czy dość członków zespołu czy też dość Mothers jako zespołu?

Zappa: Były problemy ekonomiczne, i był też fakt, że wielu członków grupy przestało pracować na wysokim poziomie.

COQ: Czy denerwowało cię to, że publiczność nie rozumiała twojej muzyki?

Zappa: Wiesz, wtedy wszystko szło źle. W zaistniałych okolicznościach miałem dość walenia głową w ścianę.

COQ: Czy twoja publiczność rozumie ją teraz?

Zappa: Nie wiem czy rozumieją. Niektórym się to podoba, niektórym nie. Nie wiem nawet czy ci, którym się podoba rozumieją ją. Jestem natomiast pewien, że ci, którzy nie lubią mojej muzyki na pewno jej też nie rozumieją.

COQ: Czy sądzisz, że można w ogóle ją zrozumieć?

Zappa: Oczywiście.

COQ: Poza tobą samym.

Zappa: Oczywiście, jest paru takich, który nawet poznałem. Wiem, że to naprawdę zadziwiające.

COQ: Po zakończeniu twojej "emerytury" miałeś koncert z Zubinem Mechtą i Filharmonią Los Angeles. Jak to wyszło?

Zappa: Myślę, że było to udane przedsięwzięcie z kilku powodów a także z pewnych względów muzyczna klapa. Po prostu niemożliwe jest wykonywanie jakiejkolwiek muzyki w hali do koszykówki, i gdy chce się upchnąć orkiestrę symfoniczną razem z grupą grającą na elektrycznych instrumentach w sali mogącej pomieścić 14000 ludzi, to każdy mikser będzie miał problemy z uzyskaniem dobrego dźwięku. Z takimi kłopotami musieliśmy się tam borykać. Przyszło prawie 14000 ludzi, olbrzymia widownia chcąca wziąć udział w tym wydarzeniu. Nie było żadnego innego miejsca mogącego pomieścić tylu ludzi i mającego lepszą akustykę. Było to jedyne miejsce gdzie można było zrobić taki koncert.

COQ: Tuż potem niektórzy członkowie Mothers połączyli siły z niektórymi członkami Turtles. Jaka była twoja koncepcja muzyki dla tej nowej grupy?

Zappa: Byli bardzo dobrzy w wodewilu. Było to coś jakby chłopska zabawa. Gdy robili jakąś choreografię czy cokolwiek na scenie, to nie było to kontrolowane. Wszystko działo się z potrzeby chwili. Działało to świetnie w salach dla trzystu osób, jednak takie niewielkie skecze stają się niewidoczne dla audytorium trzy czy cztero-tysięcznego. Nie są rozumiane. Potrzeba tu większych gestów, a Mark i Howard z Turtles byli bardzo dobrzy jeśli chodzi o wielkie gesty.

COQ: Kto jest teraz w twojej grupie?

Zappa: Ian Underwood z Teatru Garrick. Ruth Underwood na marimbie i instrumentach perkusyjnych. George Duke na fortepianie. Jean-Luc Ponty na skrzypcach. Ralph Huphrey na perkusji, Bruce Fowler na puzonie. Tom Fowler na basie. No i próbujemy teraz muzyka grającego na harmonijce, Craig'a Stewart'a.

COQ: Czy oni rozumieją?

Zappa: Nie, nie powiedziałbym, że rozumieją. Są oni doskonale uzdolnionymi muzykami i większość z nich można by nazwać wirtuozami, wszyscy zaś mają całkowitą kontrolę nad instrumentem.

COQ: Czy myślisz, że twoja muzyka jest komunikowalna?

Zappa: Z pewnością, lecz nie znaczy to, że możliwe jest by była komunikowalna w 100 procentach.

COQ: Co więc należałoby zrobić by przekroczyć muzyczne bariery?

Zappa: Nie ma sposobu by się tego dowiedzieć.

COQ: I wciąż walisz głową w ścianę?

Zappa: Nie. Po prostu przestałem się tym przejmować.

COQ: Nie jest to frustrujące?
Zappa: Tylko jeśli pozwolisz by takie było.

COQ: Jak sądzisz dlaczego ludzie wciąż przychodzą na twoje koncerty?

Zappa: Z ciekawości, głównie. Są tutaj by się rozerwać i przychodzą gdyż ciekawi ich co się wydarzy.

COQ: Czy jest to dla nich wciąż coś dziwacznego?

Zappa: Dla niektórych, tak. Ja po prostu robię to co robię mając nadzieję, że komuś się to podoba.

Patrick William Salvo