home

Zappa w Internecie

biografie Zappy

zespoły, nagrania, dyskografia

teksty   

wywiady

artykuły zagraniczne

artykuły polskie

nowe na stronie

varia   

indeks


artykuł ukazał się w magazynie LIFE, 28 czerwca 1968, opowiada historię tworzenia się stereotypu muzyki  popularnej, czyli tego czym wypełnia się czas antenowy i półki sklepów muzycznych, stereotypu, z którym Zappa wytrwale walczył; tł. andrzej rogowski

Nowy Rock

Frank  Zappa

Nasz obecny stan społeczno-seksualnego oświecenia jest, do pewnego stopnia, spowodowany rozwojem muzyki rockowej i na odwrót. Nasza opowieść zaczyna się w ... starych dobrych czasach, w centrach rozrywki, gdy zabawy szkolne i potańcówki były na topie i do przyjęcia dla mamy i taty. Były również nudne, chyba że lubiłeś tańczyć  fokstrota  przy szkolnej orkiestrze przygrywającej w stylu Combo Orks and przerobionego Glenna Millera. Dzieciaki desperacko przytulały się do siebie pocąc się. Przyzwoitka przechodząc w te i we w te mówiła, "Siedem cali odstępu proszę," i wkładała odpowiednio przyciętą linijkę pomiędzy ciebie i dziewczynę.

Społeczeństwo było bardzo trzymane w ryzach, seksualnie, i taniec był desperacką próbą uzyskania trochę fizycznego kontaktu z płcią przeciwną. Wolna miłość, seks grupowy i inne dziwaczne warianty wtedy nie istniały. Zajmowanie się seksem wymagało nieproporcjonalnej ilości czasu poświęcanej na świadomy proces myślowy oraz było powodem zaległości w szkole.

To, oraz niska jakość nauczania w wielu szkołach, spowodowała, że dzieci szukały wiedzy na ulicy. Młodzieżowe gangi o cudacznych nazwach i siejącą strach reputacją przemierzały ulice nocą, szukając sposobów kompensaty braku seksualnie dostępnych dziewcząt. Wandalizm i pobicia stały się przyjętymi substytutami ‘młodzieżowego seksu’. Młodzi ludzie konkurowali, podobnie jak to bywało w westernach, by być tym ‘najczarniejszym charakterem’. Ten wątpliwy honor upoważniał taką osobę do przewodzenia gangowi oraz, w pewnych przypadkach, do preferencyjnego traktowania przez te nieliczne odważne dziewczyny, które zdecydowały się ‘pójść na całość’.

Rodzice niestety okazywali niezrozumienie, niewłaściwie interpretowali, a co najgorsze, wyszydzali takie sposoby zachowania, które dla nich były czymś całkowicie obcym. Gdy zauważali wśród młodych rosnące zainteresowanie dla dających przyjemność funkcji cielesnych, czuli się zagrożeni. Mama i Tata byli seksualnie niedoinformowani oraz pełni zahamowań (wiele z naszych dzisiejszych społecznych nieprawidłowości ma swe bezpośrednie źródło w tym, że ludzie odpowiedzialni za tworzenie prawa są seksualnie niedostosowani) i nie widzieli powodu, dla którego ich dzieci miałyby być wychowywane inaczej. (Czy to w porządku by te zepsute małolaty korzystały z życia?) Seks jest po to by robić dzieci, a to potem zniekształca i oszpeca twoje ciało, więc może lepiej o tym nie mówmy, dobrze?

Wielka Nuta: Dygresja Pierwsza

Popatrz na dzieciaki w szkole przytupujące w rytm muzyki, stukające palcami po stole. Ludzie próbują nieświadomie dostroić się do swojego otoczenia. Na wiele sposobów, nawet ci ‘najmniej zainteresowani’ starają ‘zestroić’ się ze swoim Bogiem. Hal Zeiger (jeden z wielkich promotorów rocka w latach 50) mówi, ‘Wiedziałem, że było to coś dużego i ważnego, coś co wciąż się rozrasta. Zdałem sobie sprawę, że muzyka ta tak łatwo dociera do młodzieży gdyż jej rytm współbrzmi z rytmem ludzkiego ciała. Zrozumiałem, że ja wiem, że oni wiedzą i wiedziałem też, że nie ma takiej siły, która mogłaby tą wiedzę tym młodym ludziom odebrać. Było pewne, że zostanie im to na całe życie.’

Rock around the clock

W czasach mojej młodości okazywałem wielką podejrzliwość muzyce rockowej granej przez białych. Szczerość oraz intensywność emocji, gdy śpiewali o swych miłościach i rozstaniach, nijak nie wytrzymywały porównania z bohaterami moich szkolnych lat, czarnymi rythmandbluesowcami takimi jak Johnny Otis, Howling Wolf i Willie Mae Thornton.

Lecz pamiętam jak poszedłem zobaczyć Blackboard Jungle. Gdy na ekranie rozbłyskły tytuły Bill Haley i jego Komety zaczęli śpiewać ‘One Two Three O`Clock, Four O`Clock Rock...’ Były to najgłośniejsze dźwięki jakie młodzież mogła wtedy usłyszeć. Pamiętam jak oniemiałem z wrażenia. W szarych pokoikach nastoletnich amerykanów, młodzi ludzie tłoczyli się przy radiach i tanich gramofonach słuchając ‘brudnej muzyki’ będącej ich stylem życia. (‘Idź do swojego pokoju jeśli chcesz słuchać tego gówna ... i ścisz to.’) Ale w kinie gdy oglądało się Blackboard Jungle nie mogli ci powiedzie byś ściszył. Nie dbałem o to czy Billy Haley był biały czy też autentyczny ... grał Narodowy Hymn Nastolatków i grał tak GŁOŚNO, że rzucało mną w górę i w dół. Blackboard Jungle, pomijając nawet samą akcję filmu (w końcu zwyciężają tam dorośli) reprezentował w pewien dziwny sposób ‘poparcie’ dla sprawy młodych ludzi: ‘Zrobili film o nas, więc istniejemy naprawdę...’

Reagując jak psy, niektórzy z młodzieży rzucili się do gardeł. Otwarty bunt. Wczesne publiczne tańce oraz koncerty muzyki rockowej nie spotykały się z aprobatą rodziców i społeczności. Robili co mogli by uchronić swoje wrażliwe latorośle przed zgubnymi skutkami tej nowej wulgarnej mody. (H. Zeiger: ‘robili wszystko aby tylko ich dzieci nie ulegały erotycznym wpływom pochodzącym od czarnych.’)

Od samego początku, głównym powodem dla którego Pan I Pani Czysto-Biali Amerykanie sprzeciwiali się tej muzyce, było to, że wykonywali ją czarni. Cały czas istniało niebezpieczeństwo, że pewnej nocy, gdzieś w środku lata, na jakimś przyjęciu, Janey albo Susy, ubrane w różowe sukienki, ulegną rozwiązłym, pulsującym rytmom dżungli i zrobią coś co przyprawi ich rodziców o wstyd.

Rodzice, próbując chronić swe potomstwo przed niebezpieczeństwami czyhającymi na nie w nowej muzyce, tak naprawdę tylko popychali ich w jej kierunku. Podejście rodziców pomogło wytworzyć klimat, w którym słuchanie muzyki rockowej (działającej jako środek uspokajający albo nawet znieczulający) stało się koniecznością. Dorośli nie potrafili zaoferować młodym niczego co chociaż w małym stopniu zdolne byłoby konkurować z siła przyciągania jaką miała muzyka rockowa. Dla młodych ludzi stało się jasne, że ci, którym się rock nie podobał (albo też ci, którzy nie spróbowali chociaż go zrozumieć) mają pokrętne poczucie wartości. Odmawianie muzyce rockowej należnego jej miejsca w społeczeństwie równało się zaprzeczaniu seksualności człowieka. I jeśli rodzic zabraniał słuchać tej muzyki, czy też w inny sposób uczestniczyć w jej wykonywaniu, to było to, w oczach dziecka, jakby próbą kastracji.

Także ze strony przemysłu muzycznego pojawiły się wyraźne opory. (Hal Zeiger: ‘Pamiętam rozmowę z M.D., bardzo znanym twórcą piosenek w tym wielu standardów, w której mocno mnie krytykował za angażowanie się w taki rodzaj muzycznej rozrywki, na co mu odpowiedziałem, ‘M. jesteś zły po prostu dlatego, gdyż okazało się, że piosenka napisana przez jakiegoś kolorowego młodzieńca ze slumsów może spotkać się z większym zainteresowaniem wśród publiczności niż piosenka napisana przez ciebie, który mieszka sobie w posiadłości w Beverly Hills.’’) Co roku słyszało się jak ludzie mówili ‘To tylko coś przejściowego ... wkrótce się skończy. Wrócą big bandy.’ Rok po roku przewidywano śmierć rockandrolla ... kilka razy zdarzyło się nawet, że ogłaszano ją oficjalnie: ‘Rockandroll umarł, calypso jest znów na topie...’

Zielone Okulary

Hal Zeiger: ‘Problem w tamtym czasie był mniej więcej taki: Sprawić by muzyka ta stała się akceptowana, albo, by została we właściwy sposób wyeksponowana, i to właśnie starano się zrobić. Wiedziałem, że młodzież słucha radia ... chodziło tylko o to w jaki sposób dojść dzięki temu do ich kieszeni. Powiedziałem Bill`owi Graham`owi (założycielowi Fillmore i późniejszemu menadżerowi Jefferson Airplane), ‘Trzeba zrozumieć, że jeśli muzyka ta pozostaje w podziemiu, to jedno. Ale w chwili gdy zaczyna pojawiać się na powierzchni, zaczyna generować pieniądz, i wtedy każdy chce ją mieć dla siebie.’

Aby więc R&B stał się akceptowany, grube ryby z przemysłu nagraniowego wynajęły grupę niskich facetów z cygarami i w zielonych okularach, by zanalizowali i skopiowali pracę czarnych muzyków. Faceci w zielonych okularach wykombinowali podrabiany biały rock. Przeszkoleni kurierzy rozwozili ten produkt do Amerykańskich Zespołów w towarzystwie mnóstwa prezentów (symbole ich doskonałości) dla Dick`a Clark`a za jego cudowne zaangażowanie w misję wpychania tego produktu w gardła młodych amerykanów. Pat Boone także był wyróżniony, za działalność na polu humanistycznym (wybielając Little Richard`a tak by ten stał się bezpieczny dla młodych konsumentów).

Jedną z moich ulubionych czarnych grup RandB byli Hank Ballard and Midnighters. Ich praca była jednym z najbardziej prawdziwych społeczno-seksualnych komentarzy do współczesności, spójrzmy na przykład na Małą Kłującą Rzecz (piosenkę będącą protestem przeciwko postawie tych dziewcząt, które nie chciały ‘dawać’), albo Popracuj Ze Mną Anno, albo Ania Miała Dzidziusia. Piosenki jak te grano kiedyś w radiu, młodzi ludzie słuchali Ania Miała Dzidziusia i mówili, ‘Hej, to jest piosenka o dziewczynie, która zaszła w ciążę,’ i zaraz biegli gdzieś by się do niej dostroić, ale w oficjalnych rozgłośniach (gdy jeszcze miało się własne nastoletnie dzieci, które należało chronić) piosenkę taką spychano gdzieś na peryferia i w końcu znikała bez śladu.

W międzyczasie faceci w zielonych okularkach, w jakiś magiczny sposób oczyszczali istniejące już utwory. Piosenkę ‘Popracuj Ze Mną Anno’ ze słowami: ‘Nie oszukuj proszę, daj mi go całego’, dzięki ich mądrości i umiejętnościom zmieniono na ‘Henry, Tańcz Ze Mną’ z następującym tekstem: ‘Jeśli chcesz poromansować, to lepiej naucz się tańczyć’.

Wazelina

Biały rock, wygładzony i lśniący, niemalże zagładził się na śmierć (pamiętacie Fats`a Domino?). Przemysł rozrywkowy nieco podupadł. Czy zbliżał się koniec rocka? Czy mielibyśmy być skazani na nową epokę country-and-western z połyskiem wazeliny? I wtedy, w samą porę, nastała Beatlemania. Nowa nadzieja. Oto byli oni: ładni, bezpieczni, biali. Młodzieży spodobali się od razu. Ich muzyka miała w sobie energię i współbrzmiała z młodzieżowym stylem życia. Była to muzyka dla młodych robiona przez młodych. Żadnych zielonych okularów. Zdawała się emanować z niej sekretna wiadomość: ‘Możesz być wolny. Uda ci się. Patrz, my to robimy!’

Jestem pewny, że młodzież nigdy nie wierzyła, że wszystkim co chcieli robić Beatlesi, było ‘potrzymaj mnie za rękę’. Dziewczynom dostarczano naturalnej wielkości fotografie (powiększone usta idoli, zęby, dziąsła), tak by można je było całować, dotykać, pocierać się o nie oraz / albo powiesić je sobie na ścianie sypialni. Dziewczyny zapomniały o Elvis`ie Presley`u. Za bardzo świecił wazeliną, stał się za dużym kalibrem, posępny i nadęty, i takie tam. Beatlesów można było przytulić, byli tacy słodcy i te ich włosy, byli szczęśliwi i pozytywni. Beatlemania była świetną zabawą.

Firmy nagraniowe zupełnie straciły głowę z powodu tego brytyjskiego zagrożenia. Zeiger opisuje kolejny zabawny incydent: ‘Pamiętam Mike`a Maitland’a, który był wtedy wice-prezydentem oraz szefem działu sprzedaży w Capital Records. Ubolewał nad faktem, że nie mieli żadnych singli na listach przebojów. Powiedziałem mu wtedy: ‘Mike, to wszystko dlatego, że pracują dla ciebie niewłaściwi ludzie’. ‘Co mam więc zrobić?’, spytał, ‘Zatrudnić do nagrań tych facetów w obcisłych spodniach?’ ‘Właśnie tak’, odpowiedziałem, ‘single nie mogą być robione przez gości ubranych w garnitury zapięte na trzy guziki. To wszystko jest kwestią ilości guzików.’ Popatrzcie sobie teraz na Maitland`a. Jest prezydentem Warner Brothers i popatrzcie też na to co oni tam produkują ... faceci w obcisłych spodniach ... albo i bez spodni ... nagrywają tam piosenki.’

Wykształcenie Widowni

W dzisiejszej muzyce daje się zauważyć tendencja ku eklektyzmowi. Ci, którzy robią tego rodzaju muzykę próbują używać wielu tak muzycznych jak i nie muzycznych elementów. Dzięki muzyce rockowej publiczność ma okazję doświadczyć całego szeregu muzycznie i elektronicznie zaawansowanych technik, których wysłuchanie jeszcze pięć lat temu spowodowałoby, że z krzykiem wybiegliby na ulice. Na polu ‘wykształcenia widowni’ dokonał się niesłychany postęp.

Wszystko to dokonało się na przekór mediom. Nacisk na sprawy rasowe i te związane z seksem nie jest już tak duży jak kiedyś, lecz rozgłośnie radiowe wciąż nie prezentują rocka progresywnego w proporcji odpowiadającej zapotrzebowaniu jakie istnieje na ten typ muzyki na rynku. Wciąż też piosenki, które zdają się zagrażać ustalonemu porządkowi nie wchodzą na antenę radiową czy telewizyjną. Na przykład Society`s Child, piosenka Janis Ian opowiadająca o spotykaniu się ludzi różnych ras. (Media w o wiele większym stopniu niż szkolnictwo przyczyniają się do utrzymywaniu amerykanów w stanie głupoty, to ogromny, wytwarzający wielkie ilości wyszkolonych konsumentów oraz techników przemysł, który czerpie korzyści z istnienia innych przemysłów.) Zakrawa na paradoks, że firmy produkujące i rozpowszechniające ten rodzaj sztuki (wyłącznie dla zysku), mogą, pewnego dnia, być modyfikowane i kontrolowane przez tych młodych ludzi, których do działania pobudziły produkty przez te firmy wytwarzane.

1. Hal Zeiger, poza rockiem zajmował się musicalem, pracował na Broadway`u, współpracował, między innymi, z Lenny Bruce'em

2. Film z 1955 z Glenn`em Ford`em i Sydney`em Portier w rolach głównych