home

Zappa w Internecie

biografie Zappy

zespoły, nagrania, dyskografia

teksty   

wywiady

artykuły zagraniczne

artykuły polskie

nowe na stronie

varia   

indeks

Kulturka – Olsztyn, Styczeń 2007 (14)

Krzysztof D. Szatrawski

Frank Zappa

„Jeśli wasze dzieci kiedykolwiek zrozumieją jakimi jesteście kalekami, zamordują was we śnie”

Frank Zappa do publiczności Hollywood Whisky A-Go-Go — grudzień 1965.

 

O tym, że Frank Zappa był genialnym muzykiem wiedzą wszyscy, którzy wykraczają poza kuriozalną definicję w Encyklopedii muzyki PWN. Nawet pogarda wobec muzyki pozaakademickiej nie może tłumaczyć nonszalancji redaktorów PWN. Zwłaszcza że w międzyczasie koncert muzyki Zappy znalazł się w programie festiwalu Warszawska Jesień, a Nicolas Slonimsky stwierdził, że to Zappa jest kompozytorem, który wyciągnął najdalsze konsekwencje z systemu dodekafonicznego. Powszechnie też wiadomo, że była to postać zupełnie nie przystająca do wzorca gwiazdy rocka czy popu. Pracowity i bezwzględnie zdyscyplinowany, jedyny chyba muzyk, który komponował wszystkie solówki jakie wykonywali towarzyszący mu na scenie i w studio instrumentaliści. A przewinęło się ich przez Mothers of Invention i kolejne zespoły Zappy ponad dwustu. Wszyscy byli świadomi, że mają prawo być dziwakami, odmieńcami, freakami, ale o kompromisach artystycznych mowy być nie może. Podobnie jak o narkotykach, które u Zappy oznaczały natychmiastowe wykluczenie z zespołu. Z podobną bezwzględnością atakował polityczny establishment i kulturowe stereotypy. Bunt przeciwko fałszywym autorytetom sprawił, że już w latach sześćdziesiątych uznała go za wyraziciela swoich poglądów publiczność hippisowska. Szybko jednak okazało się, że Zappa z tym ani jakimkolwiek innym ruchem nie zamierza się utożsamiać. Podczas gdy całe niemal pokolenie wierzyło w zbawczą moc festiwalu wWoodstock, on realizował projekty filmowe

„200 Moteli” i nie ukończony „Uncle Meat”, które do dziś pozostają dokumentem niezwykle rzadkiego w owym czasie nonkonformizmu i twórczej odwagi. W rozwijającym się na przełomie lat siedemdziesiątych nurcie rocka progresywnego niektóre pomysły z wcześniejszych płyt Zappy pojawiły się w złagodzonej postaci. Wczesne idee Zappy były już powszechnie kopiowaną klasyką, ale za erupcją pomysłów zespoły progresywne nie mogły nadążyć. Każda kolejna jego płyta przekraczała zakreślone wcześniej granice stylu. Nie rezygnując z awangardowości, kompozytor coraz częściej sięgał do innych gatunków muzyki popularnej, jazzowej, rockowej, poważnej. Śmiałość z jaką Zappa łamał konwencje nie zawsze znajdowała zrozumienie u słuchaczy. W tym czasie dziennikarze nie mogąc zaszufladkować muzyki Zappy wymyślili termin „rock satyryczny”. Cokolwiek to znaczyło, było bardzo dalekie od rzeczywistości. Ale im węższe było grono wtajemniczonych, tym większym szacunkiem darzyło autora takich tekstów jak Trouble Everyday, Brown Shoes Don't Make It czy Plastic People. Ten ostatni stał się nawet oficjalnym hymnem czeskich opozycjonistów, za co wiele lat później Vaclav Havel już jako prezydent Czech dziękował Zappie osobiście.

Ulubionym celem ironicznych tekstów i utrzymanych w prześmiewczym stylu koncertów była kultura popularna. Jakkolwiek kompozycje takie stanowiły tylko część artystycznych produkcji Zappy, była to część ważna. Dopóki jeszcze było śmiesznie. W końcu lat osiemdziesiątych, kiedy szydzenie z reaganowskiej Ameryki mogło być już tylko gestem rozpaczy, a w świecie popkultury swoje zwycięstwo ogłosiła wszechobecna telewizja, Zappa powrócił do instrumentalnej twórczości kompozytorskiej, nagrywając z zespołem Ensemble Modern, z komputerowym syntezatorem Synclavier, bądź powierzając nagrania swoich utworów takim mistrzom batuty jak Kent Nagano czy Pierre Boulez.

Różnorodność i bogactwo muzyki Franka Zappy ma jednak wspólny mianownik, poddaje się jednoznacznej definicji. Jej istotą jest kreatywność. Twórczy stosunek do tradycji i ciągłe przełamywanie konwencji sprawia, że analizowana z punktu widzenia współczesnych technik kompozytorskich twórczość tego kompozytora okazuje się niezwykle konsekwentnym procesem poszukiwania równowagi pomiędzy potrzebą trwałości i pragnieniem zmian. Może zatem być świetną zabawą dla wszystkich, którzy poznając historię nie zamknęli się na współczesność — chociaż bardzo szybko stało się jasne, że wiedza nie jest jedynym warunkiem rozumienia, a już na pewno nie wystarczy by się dobrze bawić. Czy jednak byłaby to wyłącznie zabawa, czy może jedyny możliwy sposób przezwyciężenia narastającej dysproporcji pomiędzy tym co indywidualne i wspólne, niezrozumienia samonapędzającej się kultury, która już dawno przestała być dziełem jednostek wybitnych? Jeżeli tak, to świat w którym decydują zarządzane przez telewizję masy nie może zaakceptować przesłania tej twórczości.

Chyba jednak nie jest aż tak źle, skoro 13 lat po śmierci artysty, jego muzyka wciąż inspiruje, fascynuje świeżością pomysłów i profesjonalną realizacją kolejnych projektów. Sam Zappa nadal uchodzi za buntownika, a klasycznym tekstem amerykańskiej kultury stał się protokół zawierający jego błyskotliwe odpowiedzi na pytania zadawane przez senacką komisję powołaną do zbadania demoralizującego wpływu muzyki popularnej na amerykańską młodzież. Mimo jawnych i czytelnych świadectw geniuszu Franka Zappy nadal spotkać można próby podważania jego znaczenia, czy wręcz bagatelizowania osiągnięć. Może jest tak dlatego, że jego muzyka nadal sprawia kłopoty interpretatorom i mimo upływu lat nie pozawala sprowadzić się do czytelnej definicji, zamknąć w ramach stylu, czy mody. A może to właśnie sprawia, że twórczość Zappy wciąż odżywa w naszych próbach rozumienia, zamiast mieścić się w założonych z góry ramach interpretacyjnych. Kiedyś Frank Zappa mówiąc o swojej muzyce wyraził to w podobny sposób. Zawsze był poza swoim czasem i dlatego przetrwał.

Krzysztof D. Szatrawski

 

 

Freak Out!

Debiut płytowy Franka Zappy stał się momentem przełomowym, decydującym o kierunku przemian muzyki w drugiej połowie lat sześćdziesiątych i na początku lat siedemdziesiątych. Zanim doszło do sesji nagraniowej, Zappa napisał muzykę do filmu Run Home Slow, był też autorem kilku muzycznych eksperymentów, które jednak nie przyniosły mu większego uznania. Zresztą przesiąknięty rhythm-and-bluesem i kulturowym anarchizmem ruchu freaków artysta nigdy nie marzył o tym by stać się gwiazdą muzyki popularnej. Jego ambicje od początku, a właściwie od chwili gdy jako 14- latek kupił płytę Edgara Varese, popychały go do komponowania utworów „poważnych”.

Kiedy MGM Records podpisywało umowę producenci byli przekonani, że jest to kolejny zespół białego bluesa śpiewający lekkostrawne i nieskomplikowane piosenki. Nagrań dokonano na przełomie 1965 i 1966 roku. Zgodnie z oczekiwaniami wytwórni na płycie nie zabrakło utworów przypominających ówczesny pop. Takie piosenki jak Wowie Zowie czy You Didn't Try to Call Me mogłyby właściwie pojawić się na dowolnej płycie nagranej w tym czasie. Część piosenek, np. I Aint't Got No Heart, czy Go Cry On Somebody Else's Shoulder choć tematycznie powiązana z sentymentalnymi piosenkami popularnymi w istocie jest przewrotną kpiną z ich stylu. Zappa w swoich piosenkach kpił nawet z matczynej miłości nie był to jednak artystyczny kompromis. Co więcej, udało mu się wpisać w wymagania producentów wystarczająco dużą część własnej wizji aby płyta, która zdaniem managera „nie miała potencjału komercyjnego”, w krótkim czasie stała się legendą.

Nie zabrakło tekstów o poważniejszej tematyce. Już pierwszą piosenkę rozpoczyna wezwanie „Mr America przejdź obok szkół, które nie uczą (...) spróbuj ukryć pustkę, którą jesteś w środku”. W trzeciej piosence gdy podważana jest wartość i trwałość rzeczywistości jako refren powraca pytanie: „Kto jest policją mózgu?“ Krytyka społeczna w opakowaniu naiwnych melodii i ironiczny sentymentalizm wyróżniały się na tle hipisowskich przebojów, były jednak wynikiem kompromisu pomiędzy ambicjami muzyków i oczekiwaniami wytwórni. Szczęśliwie udało się nakłonić MGM Records do wyprodukowania albumu dwupłytowego. Drugi krążek zawierał trzy utwory, które nie były już piosenkami. Pierwszy z nich „Trouble Every Day“ to utrzymany w nerwowym rytmie opis medialnej i społecznej rzeczywistości lat sześćdziesiątych. Dwa kolejne bazują na motorycznym rytmie perkusji i manipulacjach improwizowanym materiałem wokalnym.

Pierwsza płyta Franka Zappy i zespołu The Mothers of Invention stała się punktem zwrotnym w dziejach kultury popularnej. Przede wszystkim zmieniła stosunek do formy co w znacznym stopniu przyczyniło się do powstania rocka progresywnego. „Freak Out!“ przełamała stereotypowy układ przyjęty przez firmy płytowe. Podczas gdy muzyka koncertowa i jazz od lat wyznaczały własne standardy i zależnie od rozmiarów kompozycji utwór mógł obejmować więcej niż jedną płytę, płyty z muzyką popularną nagrywano w połowie lat sześćdziesiątych według prostej zasady: na obu stronach płyty umieszczano przeboje z singli a całość uzupełniano kilkoma piosenkami tak, aby wypełnić pozostały czas. Nikt się też wcześniej nie zastanawiał czy umieszczane na płytach piosenki składają się w jakąś sensowną wypowiedź. Zasady te stosowano we wszystkich stylach muzyki rozrywkowej od country, poprzez muzykę pop, aż po rock'n'roll i rock. Wkrótce po wydaniu „Freak Out!“ pojawiły się 'koncepcyjne' płyty innych wykonawców (np. Sgt. Pepper' Lonely Hearts Club Band zespołu The Beatles), podwójne albumy (jak Ummagumma Pink Floyd). Także okładki płyt Zappy wiązały się z zawartością, wyróżniając się na tle ówczesnej produkcji. „Freak Out!“ była początkiem rewolucji, która w ciągu kilku lat miała zmienić obraz muzyki na całe dziesięciolecia.

Krzysztof D. Szatrawski