home

Zappa w Internecie

biografie Zappy

zespoły, nagrania, dyskografia

teksty   

wywiady

artykuły zagraniczne

artykuły polskie

nowe na stronie

varia   

indeks


Frank Zappa w
Irish Times (tłumaczył: andrzej rogowski)

By Joe Jackson, 10 Grudzień, 1993

Niezmordowany wynalazca

"Człowiek staje się krytykiem kiedy nie może być artystą, tak samo jak ktoś zostaje donosicielem kiedy nie może być policjantem," (Gustaw Flaubert, 1846)

"Definicja dziennikarstwa rockowego: Ludzie, którzy nie potrafią pisać, robiący wywiady z ludźmi, którzy nie potrafią mówić, aby pisać artykuły dla ludzi, którzy nie potrafią czytać." FZ.

Obydwa te cytaty pochodzą z "Sticks and Stones" rozdziału autobiografii Zappy. Zwłaszcza ten ostatni cytat, zawsze wzbudzał we mnie chęć zrobienia wywiadu z tym człowiekiem. Nie aby kontestować jego smakowicie pompatyczny punkt widzenia - co więcej, być może, potwierdzić (nieoficjalnie), że jest on mniej fałszywy niż prawdziwy. Choć w jakiej mierze pozostawiam wam decyzję.

Niestety, często los obdarza nas możliwościami, których, później raczej wolelibyśmy nie otrzymywać. Tak też było na początku tego roku kiedy robiłem, jak się później okazało, jeden z ostatnich wywiadów z Frankiem Zappą w czasie ostatnich miesięcy jego życia. To co prezentuję to raczej zapis rozmowy niż wywiad. Miała ona miejsce w Hollywood Hills, gdzie zaproszono mnie jako 'Irlandzkiego pisarza' opisującego wizytę zespołu The Chieftans w Los Angeles, której celem był odbiór nagrody Grammy za ich nagranie 'Another Country.' Tak naprawdę to nawet nie przedstawiono mnie Zappie gdy towarzyszyłem jemu i The Chieftans na lunchu, bo jak uprzedzono mnie wcześniej 'jak widzisz, jest bardzo chory, i jeśli dowie się, że w domu jest dziennikarz może go to wytrącić z równowagi.'

Moje pierwsze wrażenie było właśnie takie, że Zappa wygląda niezdrowo i blado, co raczej okrutnie podkreślało Kalifornijskie słońce ostro świecące przez okno obok jego wiklinowego krzesła. Przegryzając kanapkę, jakby nieobecny, pogrążony był w jakiejś zadumie, od czasu do czasu tylko przerywanej głośnym śmiechem jednego z członków grupy, siedzących przy stole obok.

(...)

Mimo swego delikatnego stanu zgodził się 'powiedzieć dwa, trzy słowa o The Chieftans' jak tylko poinformowano go o moim przyjściu. Chciał opowiedzieć o tym, że The Chieftans są niżej notowani w Irlandii niż U2. Jednak, owe dwa, trzy słowa wkrótce wydłużyły się w 15 minutową pogawędkę w przyciemnionym pokoju. Był to pierwszy, i mam nadzieję ostatni, wywiad jaki przeprowadziłem szepcząc. Była w nim wyczuwalna obecność zbliżającej się śmierci.

'U2 jest dzisiaj najbardziej popularną, i odnoszącą sukcesy grupą pochodzącą z Irlandii, jej towarem eksportowym, ale nie ma żadnego porównania pomiędzy muzyczną jakością tego co oni robią a tym co robią The Chieftans,' powiedział Zappa. 'Gramy tutaj wspólnie za każdym razem gdy są w mieście i uwielbiam dźwięki jakie oni robią. Bardzo podobają mi się melodie i zmiany akordów a zwłaszcza sposób w jaki wykonują muzykę. Każdy członek grupy jest ekspertem w grze na swoim instrumencie, nie tylko w kategoriach techniki, ale również w kategoriach ogólnej koncepcji kształtu finalnego produktu zespołu. Jest to coś co można osiągnąć tylko w przypadku grup, które grają ze sobą przez 30 lat.

Frank Zappa potrząsnął gwałtownie głową gdy ktoś w studiu wspomniał o tym, że U2 określili siebie jako 'post-modernistycznych muzyków rockowych.' Dlaczego ta fraza, tak adekwatna w stosunku do jego własnej twórczości, tak uraziła go zastosowana to tego właśnie zespołu?

'Post-modernistyczni muzycy rockowi, co to znaczy? Czy oni sami to wiedzą?' pyta uśmiechając się krzywo. 'I co byś naprawdę wolał? Przeciętne nowości czy też bezpośrednie dziedzictwo kultury Celtyckiej, a to właśnie słyszę w muzyce The Chieftans? I nawet jeśli napotkasz jakąś wyśmienitą innowację, co możesz z nią zrobić, jak możesz ją docenić jeśli najpierw nie docenisz swojej własnej kultury?

The Chieftans reprezentują swą własną kulturę i słyszę u nich nie tylko ślady historii Celtyckiej ale też historii ich własnej pracy, sięgającej swymi korzeniami gdzieś do początków czasu. Zauważam to gdy grają tu w moim domu z etnicznymi muzykami z różnych zakątków świata.'

Jako kompozytor i gitarzysta, który razem ze swoja grupą The Mothers of Invention pokazywał czym jest rock awangardowy w latach 60, Zappa mógł z pewnością twierdzić, że wie o czym mówi - chociaż wycofał się z używania frazy 'postmodernizm', wyjaśniając, że 'nikt mi jeszcze jasno nie wskazał gdzie modernizm w muzyce czy też sztuce się kończy.'

(...)

Jako taka, najlepsza muzyka Zappy powstawała w świecie gdzie Varese, Strawiński i Anton Webern spotykali nieharmoniczne dźwięki podobne tym jakie Zappa słyszał w gitarowych uderzeniach Guitar Slim i jemu podobnych. Skomponowawszy swój pierwszy, jak to nazywał, klasyczny utwór w wieku 14 lat, wstąpił do swej pierwszej r & b grupy, The Ramblers, w 1956. Sześć lat później miał swój pierwszy przebój jako kompozytor, 'Memories of El Monte', doo-woopowy numer nagrany przez The Penguins. W 1966 sformował The Mothers of Invention i wynalazł 'freak rock'.

Pomimo faktu, że termin 'freak' początkowo odnosił się do skutków zażywania LSD, w swojej książce Zappa kategorycznie zaprzecza braniu narkotyków, dodając, że 'pomiędzy rokiem 1962 a 1968, może z dziesięć razy doświadczał radości wspólnego palenia marichuany. Bolało mnie gardło i chciało mi się spać. Nie mogłem zrozumieć dlaczego ludziom tak to się podobało.'

Mimo to jego pierwszy solowy album, 'Lumpy Gravy' był na wskroś psychedeliczny w stylu Johna Cage'a.

Przez następne sześć lat studiował muzykę współczesną w Niemczech wespół z Stockhausenem i Boulez tworząc niesamowite, pełne wyobraźni, i czasami szalone orkiestrowo-jazzowe albumy takie jak 'The Grand Wazoo.'

Gdy z nim rozmawiałem był szczerze zdenerwowany brakiem wsparcia dla swojej muzyki we własnej ojczyźnie, twierdząc, że ludzie poznawali ją tylko dzięki temu, że jej poszukiwali, a nie dzięki normalnym procesom rynku muzycznego.

'Ludzie piszą by powiedzieć mi, który album najbardziej im się podoba, i dlaczego, i to zawsze było ogromnie miłe, i inspirujące. Ale większość ludzi tutaj nie ma pojęcia co robię czy co już zrobiłem. Rzadko, jeśli kiedykolwiek, grany byłem w amerykańskim radiu. Jeśli grają cokolwiek, to nagrania takie jak 'Don't Eat Yellow Snow' albo 'Peaches and Reagalia', ale żadna z tych rzeczy nie należy do moich najlepszych prac. Najlepsze co napisałem to 'The Jazz Discharge Party Hat' albo 'Dangerous Kitchen'. Pierwsze jest bliskie Schoenbergowi, ze swoim jazzowym akompaniamentem do prezentacji tekstu 'Sprechgesang', a do drugiej słowa były napisane ale cała w wysokim tonie prezentacja była improwizowana na scenie, z zespołem grającym w tle.'

Z pewnością, w chwili śmierci, Zappa daleko za sobą pozostawił ignorancje krytyków rockowych, którzy nazywali jego muzykę 'bełkotliwą'. Jego późniejsza muzyka częściej bywała nadawana przez BBC Radio Four niż Radio One. Jego ostatnią płytą był 'Yellow Shark', nagranie z koncertów jakie zrobił w Niemczech we wrześniu 1992, i tuż przed śmiercią ogłosił premierę swojej opery 'Civilization Phase Three', praca nad którą była kończona w trakcie mojego wywiadu, i miał 'nadzieję wystawić ją w Wiedniu w 1994, jeśli wszystko dobrze pójdzie.'

Mówiąc o muzyce na tym poziomie, Zappa zdawał się sięgać do jakiegoś wewnętrznego rezerwuaru duchowej, a nawet fizycznej siły, która szybko jednak zgasła zmuszając go do opuszczenia pokoju kiedy żona zawołała, że przyszła pielęgniarka. Jednak zachowam go w pamięci właśnie takim, pełnym energii i gotowym do rozmowy, zaraz przed tym jak wstał z kanapy drżąc pomimo ogromnego upału.

'W tej operze nie ma prawie żadnego śpiewu,' powiedział z entuzjazmem. "Jest ludzki głos, ale większość materiału jest mówiona i 90 procent akompaniamentu muzycznego jest zrobiona z pomocą komputera. A tekst mówiony, mimo że podzielony na wyraźne zdania i paragrafy, kiedy go słuchasz to wciąż drapiesz się w głowę zastanawiając się co ci ludzie tam mówią. Głównie przez to, że stworzyliśmy go ze znalezionych elementów, kawałków rozmów, które edytowaliśmy razem aby stworzyć akcję. Mam nadzieję, że pójdziesz to zobaczyć, i że ci się to naprawdę spodoba.'

Kiedy wrócił zadałem w końcu jedno, dwa nieśmiałe pytania o jego zdrowie. 'Nie jest dobrze,' powiedział, potem zamilkł na chwilę, i kontynuował niemal szeptem, 'Mam raka prostaty i przerzuty na kości.'

Spytany czy to jest śmiertelne odwrócił się i z uśmiechem powiedział, 'Wszystko kończy się śmiercią, ale jeśli chodzi ci o to czy już wkrótce skończy się śmiercią, to mogę tylko powiedzieć, że mam nadzieję, że nie.'